Eklektik Session: Boxed

Recenzja: Lianne La Havas Is Your Love Big Enough?

Data: 5 września 2012 Autor: Komentarzy:

Lianne La Havas

Is Your Love Big Enough? (2012)

Warner Bros.

Po raz pierwszy szersza publiczność miała okazję zobaczyć i usłyszeć Lianne La Havas dzięki programowi Joolsa Hollanda. Swoim minimalistycznym, ujmującym występem udało jej się zaczarować wielu. Debiutancki album Is Your Love Big Enough? to swoista kontynuacja tej magii.

Lianne nie zawiodła, ale też nie zaskoczyła – zamiast na efekty specjalne, wykrojone masteringowym nożem, postawiła na szczerość i prostotę. Zarówno akustyczne aranżacje, jak i fragmenty a capella nadają jej soulowo-jazzowym kompozycjom niespotykanej autentyczności. Już od pierwszych dźwięków płyty, Lianne dowodzi, że jej sprzymierzeńcem jest harmonia, na co wyśmienitym przykładem jest właśnie otwierające „Don’t Wake Me Up”. Sposób w jaki się rozwija wraz z umiejętnie budowanym napięciem odkrywają przed słuchaczem niespotykaną wręcz muzyczną świadomość, tej zaledwie 22-letniej artystki.

Nie ma wątpliwości, że równie biegle co gitarą La Havas włada również drugim instrumentem – głosem. Za sprawą charakterystycznej głębokiej barwy i nienagannej techniki śpiewu, udaje jej się wprowadzić wyobraźnię słuchacza do krainy rozmaitości. Jest zaczepna jak w przypadku „Forget”, rzewna w „Lost and Found”, czy wreszcie wyluzowana w coverze Scotta Matthewsa „Elusive”. I tak ostatecznie na kanwie rozmaitych historii o relacjach damsko-męskich, Lianne utkała żywymi instrumentami całkiem barwne dzieło. Jest konsekwentna w swoich opowieściach od pierwszego po ostatni dźwięk płyty, co pozwala wprowadzić słuchacza w stan emocjonalnego relaksu. Ale właśnie pikanterii, niespodziewanego zwrotu akcji, łez czy dramatu, które przecież także współtworzą każdy szanujący się romans, najbardziej zabrakło na Is Your Love Big Enough?.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że piosenkarka przy okazji swoich kolejnych muzycznych działań będzie bardziej skora do podejmowania ryzyka, bo o muzyczne zaplecze możemy przecież być spokojni.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed