
Michael Jackson
Bad 25 (2012)
Epic / Legacy / MJJ Productions

Piąty najlepiej sprzedający się album wszech czasów, Bad Michaela Jacksona, został właśnie reedytowany z niesamowitą pompą z okazji 25-lecia wydania oryginału. Specjaliści od marketingu z Sony Music tym razem naprawdę srogo się natrudzili by po raz kolejny sprzedać album, który już wszyscy zainteresowani mają od lat na swoich półkach. Płyta ukazała się w pięciu różnych edycjach, a jeśli włączyć w to regionalne ekskluzywne wydania z różnych części świata – w aż jedenastu! Czy odkurzony, przeładowany dodatkami Bad jest w ogóle wart uwagi?
Oryginalne Bad, pomimo ogromnego komercyjnego potencjału – aż dziewięciu znaczących przebojów, po dziś dzień aranżacyjnie tkwi w niezręcznym uścisku R&B, rocka i charakterystycznych dla drugiej połowy lat 80. syntezatorów. Ta ryzykowna mieszanka dla wielu okazałaby się przytłaczająca, ale dla Jacksona była naturalnym wyrazem jego osobowości i niejako pogodzeniem pulsujących w nim skrajności, które, przy starannym doborze środków, ostatecznie udało się zamknąć w niezwykle przebojowych popowych piosenkach.
Podstawowa edycja Bad 25 obok oryginalnego programu albumu, zawiera dodatkowy dysk wypełniony odrzutami z sesji nagraniowych płyty (spośród których aż sześć utworów zostało wydanych po raz pierwszy) oraz trzema premierowymi remiksami. W skład wersji deluxe weszły ponadto CD i DVD ze znakomitego koncertu na stadionie Wembley z 1988 roku. Same bisajdy bez zarzutu dopełniają muzycznego konceptu Jacksona sprzed ćwierć wieku — na czele z subtelnie zaaranżowanym demem „Don’t Be Messin’ ‚Round”, tanecznym „Song Groove” (w którym Jackson sprzeciwia się aborcji) czy przejmującymi „Free” i „I’m So Blue” w stylu Steviego Wondera.
Reedycja nie przedstawia jednak Bad jako albumu kompletnego — wieńczące płytę remiksy autorstwa Afrojacka („Bad” z kuriozalnym udziałem najgorszego rapera naszych czasów – Pitbulla) i Nero („Speed Demon”) są w najlepszym razie nieporozumieniem – by nie napisać – największą profanacją jaką kiedykolwiek uczyniono muzyce Michaela Jacksona, włączając w to wcześniejszą kolaborację z Akonem. Z kolei dodane do albumu – hiszpańska i francuska wersja pierwszego singla „I Just Can’t Stop Loving You” mają walor raczej wyłącznie ciekawostkowy. Europejscy fani Jacksona nie będą też mieli szans na zdobycie DVD z teledyskami do singli z albumu, które dołączone jest wyłącznie do ekskluzywnego wydania sprzedawanego w amerykańskiej sieci sklepów Target. W końcu business is business.
Bad 25 nie jest z pewnością ani ostatecznym, ani najlepszym możliwym rewydaniem klasycznego albumu Jacksona, który to, znając życie, wytwórnie płytowe będą bez wątpienia jeszcze wielokrotnie eksploatować. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że na kolejnej edycji, wydawca pójdzie po rozum do głowy i nie zaprosi Pitbulla, by ten w rytmie „Coco Jambo” zatańczył na grobie króla popu.


Komentarze