Wydarzenia

Recenzja: Bruno Mars Unorthodox Jukebox

Data: 12 grudnia 2012 Autor: Komentarzy:

Bruno Mars

Unorthodox Jukebox (2012)

Atlantic

Pierwszy album Bruna Doo-Wops & Hooligans odniósł nie tylko spory sukces komercyjny, ale zyskał także przychylne recenzje krytyków. Często w takich przypadkach, wydając drugą płytę, trudno jest zachować zadowalający obie strony poziom. Mars znalazł jednak sposób na utrzymanie równowagi w tej kwestii jeszcze przez jakiś czas.

Na Unorthodox Jukebox Bruno kontynuuje założenia, które sprawdziły się na poprzedniej płycie. W chaotycznym repertuarze po raz kolejny znalazły się: typowy utwór z wpływami reggae („Show Me”), ballady prostodusznego romantyka („When I Was Your Man”, „Young Girls”) oraz nieskomplikowane popowe kawałki („Money Make Her Smile”, „Natalie”).

Mars nie byłby jednak sobą, gdyby nie zaprezentował nam przebojowych numerów, których inspiracji należy szukać nawet o kilka dekad wcześniej. Wokalista czaruje i urzeka damską część publiczności słodkim głosem w piosence na wzór hymnów z lat 60. – „If I Knew”, hołduje zespołowi The Police w singlowym „Locked Out of Heaven” oraz odświeża funkowo-dyskotekowego ducha dawnych potańcówek w wibrującym „Treasure”. Stara szkoła swobodnie miesza się tutaj z nową. Łatwo wpadające w ucho, oparte na żywych instrumentach podkłady tworzą idealne radiowe, ale niebanalne, hity.

Unorthodox Jukebox to bezpieczna kopia poprzedniej płyty, która sprawi, że Bruno nie będzie musiał martwić się o swój los przez najbliższych kilka miesięcy. Pytanie tylko – co potem? Obawiam się, że przy następnym wydawnictwie fani mogą wymagać czegoś więcej niż jedynie poprawności.

Komentarze

komentarzy