Eklektik Session: Boxed

Recenzja: Angie Stone Rich Girl

Data: 3 lutego 2013 Autor: Komentarzy:

Angie Stone

Rich Girl (2012)

Stax Records/ Warner Music Polska

Dlaczego płyta stawianej obok Eryki BaduJill Scott wokalistki przechodzi prawie niezauważona? Zmieniły się trendy? W pogoni za nimi łatwo się zgubić. Zagubiona była też Angie Stone na Unexpected. Teraz powróciła z bardzo solidną płytą w typowym dla siebie stylu. Gdzie więc tkwi problem Rich Girl?

W rzeczywistości trudno wskazać jeden czynnik. Muzyka jest w moim sercu i w mojej duszy – śpiewa w intrze Angie Stone i wszystko się zgadza. Jak zawsze jest emocjonalnie i kobieco, a jednak coś tu nie gra. Za zaletę nie można tym tazem uznać warstwy tekstowej. Stone, choć nosząca bogaty bagaż doświadczeń, nie dostarcza słuchaczom niczego przykuwającego uwagi i tylko muzyka ratuje jej nowy materiał przed popadnięciem w jeszcze większą niełaskę. Bo od tej strony jest znacznie lepiej.

Angie uczy się na błędach, które popełniła przy poprzednim krążku. Niepotrzebne udziwnienia to już przeszłość i w brzmieniu ponownie króluje klasyczna fuzja soulu z R&B. Wokalistka wzięła na swoje barki produkcję materiału, co jest chyba największym plusem Rich Girl. Dzięki temu album zawiera takie perełki jak osobiste „Proud of Me” czy pełne ciepła „Alright”, które z powodzeniem mogłyby trafić na najlepsze płyty Stone. Równy poziom utrzymuje także pełne bujających rytmów „Back-Up Plan”, a uroku nie da się odmówić singlowemu „Do What U Gotta Do”. W innych przypadkach nie jest już tak pięknie. Po wspomnianym „Alright” coś się psuje, utwory tracą swój blask, dlatego dobrym posunięciem było zamknięcie albumu świetnym „Sisters” z gościnnym udziałem m.in. Tweet.

Nic nowego nie oznacza od razu czegoś złego. Nie trzeba zawsze zaskakiwać, bo przypadek Stone pokazuje, że sprawdzony styl to dobry styl. Choć nie imponująco, bez wątpienia Angie powróciła na Rich Girl do formy. Warto to docenić.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed