Recenzja: The Delfonics Adrian Younge Presents the Delfonics

Data: 14 kwietnia 2013 Autor: Komentarzy:

The Delfonics

Adrian Younge Presents the Delfonics (2013)

Wax Poetics

Po Adrianie Youngu, producencie młodego pokolenia, z duszą twórcy osadzoną głęboko w czasach minionych, można było spodziewać się czegoś wyjątkowego. Żadnego kiczowatego umieszczania artysty starej daty w dźwiękowych realiach współczesności tu nie znajdziemy. Jest za to oryginalna interpretacja brzmienia, które stylizowane jest na nutę z przeszłości.

Cała płyta nie przypomina wprawdzie ostrego funkowego brzmienia z lat 60. i 70., które promowali w awangardowy sposób Delfonics. Ma jednak cechę wspólną z tamtymi albumami – jest świetnie wyprodukowana. Adrian Younge podchodzi do produkcji z odpowiednim pietyzmem i dopieszcza swoje dzieła, w czym przypomina Williama Harta. Brał udział w pisaniu pięciu z trzynastu utworów oraz zagrał partie na niezliczonej liczbie instrumentów. Umieszczając krystalicznie czysty falset Harta, na swoich kompozycjach, nadał im wyjątkowo osobliwego i ekscentrycznego charakteru. Wszystko za sprawą użycia tak rzadkich instrumentów jak elektryczny sitar, dzwoneczki orkiestrowe czy klawesyn. Hart jest jedynym członkiem z legendarnego składu i cały album wyśpiewuje sam. Można powiedzieć, że każdy z panów jest świetny w swoim rzemiośle solo, jednak połączeni na studyjnych ścieżkach tworzą harmonijny duet.

Ze względu na swoje unikalne brzmienie, nie jest to soul łatwy do słuchania. Niebezpieczny to grunt, kiedy młody artysta bierze się za bary z reputacją uznanego wykonawcy, która jest niepodważalna. Jednak Younge bardzo umiejętnie przekształcił brzmienie Delfonics i wprowadził je na nieodkryte dotąd pole. Rozczaruje się ten, kto myślał, że usłyszy odświeżoną wersję filadelfijskiego zespołu, pełną łagodnych uniesień. Jest to autorskie podejście, na które lider The Delfonics przystał i wyznacza nowy trend w projektach tego typu.

Komentarze

komentarzy