Recenzja: Chet Faker Built on Glass

Data: 10 maja 2014 Autor: Komentarzy:

Chet Faker

Built on Glass (2014)

Future Classic / Opulent

Nicholas James Murphy jest przykładem artysty, który zaistniał dzięki potędze internetu. Działający pod dość niewdzięcznym pseudonimem, Chet Faker, w 2011 roku udostępnił w sieci cover Blackstreet „No Diggity”. W ciągu kilku godzin utwór został rozproszony po całym świecie, osiągając pierwszą pozycję na Hype Machine. Rok później wydał debiutancką epkę Thinking in Textures, a przez kolejne trzy lata jego czas zajmowały trasy koncertowe, produkowanie muzyki, udzielanie wywiadów i granie na największych festiwalach. Potwierdzeniem jego rozwoju jest pierwszy długogrający album Built on Glass — niezwykle wielowarstwowy i zróżnicowany, ale zawsze przyjemny.

Cheta nie sposób zaszufladkować. Jego styl to mieszanka brzmień elektronicznych, downtempo, lounge. Wokal natomiast wydaje się typowo soulowy. Artysta wykorzystuje jednak kilka efektów, które odświeżają klasyczne brzmienie: auto-tune, pitch-shifter (w skrócie jest to zmiana wysokości dźwięku i dodanie go do dźwięku nieprzekształconego), a także podwajanie lub potrajanie ścieżek w harmonii. Imituje również głosem instrumenty, choćby w „Lessons in Patience”, co świadczy o jazzowym traktowaniu melodii. Natomiast „1998” to kolejna odsłona gatunkowa — deep-house w najlepszej postaci.

Pierwsza część płyty jest relaksująca. Zarówno produkcje, jak i wokal są spokojne i płynne. Znakomity „Talk Is Cheap”, do którego już wcześniej ukazał się teledysk, początkowo wprowadza w melancholijny nastrój. W „Melt” pojawia się jedyny gość na płycie — Kilo Kish. W połowie album metaforycznie zostaje przełożony na drugą stronę, niczym winyl, o czym informuje sam artysta. I tym samym zmienia się wydźwięk utworów. Druga połowa jest głośniejsza, melodie są wyraźniej zarysowane i czuć więcej zabawy. Nie obejdzie się tutaj jednak bez porównań do innych muzyków. „Cigarettes and Loneliness” przypomina styl kompozycji Mumford & Sons. W „Lesson in Patience” doszukać się można podobieństw do Jamesa Blake’a, przykładowo w podkładzie w postaci fortepianu i saksofonu. Nie będzie to jednak niespodzianka dla fanów, bowiem Chet od początku swojej działalności czerpie inspiracje z różnych muzycznych światów.

Built on Glass ukazuje, jak długą drogę Faker przebył od swojego debiutu. Przez kilka lat współpracował z Flume, a jego utwory remiksowane były przez takich artystów jak Nicolas Jaar. Teraz powrócił ze specjalnym materiałem robionym na własną rękę, w wyniku czego otrzymaliśmy album układający się niczym puzzle. Zróżnicowana stylistyka podkreśla dynamizm, ukazując dojrzałość Cheta jako producenta. Eklektyczna całość składa się na bardzo przyzwoity pierwszy album, a Nicholas James Murphy niezmiennie intryguje.

Komentarze

komentarzy