Wydarzenia

„Gdy byłem w studio z Pharrellem, musiałem być w najlepszej formie” — Cris Cab dla Soulbowl.pl

Data: 3 czerwca 2014 Autor: Komentarzy:

Untitled-1

Nagrywać z Pharrellem w wieku 15 lat? Ot tak, robić remiksy z Wyclefem Jeanem i Big Seanem? Dla Crisa Caba to pestka. Zapraszamy do lektury naszego wywiadu z twórcą hitu „Liar, Liar”.

Zacznijmy od tego jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Dla mnie muzyka zaczęła się od gitary. Zacząłem grać na gitarze gdy miałem około 10 lat. Sposób w jaki myślę i piszę ma związek z gitarą i od niej się zaczął. Później zacząłem produkować, zacząłem komponować, w końcu zacząłem śpiewać. W skrócie, spotkałem wielu wspaniałych artystów, dane mi było pracować z Pharrellem, którego poznałem mając 15 lat. Stał się moim mentorem i dobrym przyjacielem. Również z Wyclef Jeanem. I teraz jestem tutaj.

Pharrell i Wyclef są wielkimi gwiazdami hip hopu, a Ty nie jesteś nawet raperem, nie grasz hip hopu. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym skąd ich zainteresowanie Tobą? Dlaczego wybrali właśnie Ciebie?

Gdy spojrzy się na obu tych artystów, to nie są oni jedynie gwiazdami hip hopu. Obaj robią i lubią różne rodzaje muzyki. Jeśli teraz słucha się muzyki Pharrella, zwłaszcza „Happy”, to nie są to piosenki hip hopowe, to są po prostu świetne piosenki. Obaj są właśnie świetnymi muzykami, twórcami piosenek, wokalistami. Dlatego im się spodobałem, ponieważ ja podobnie do nich słucham wszystkiego, wielu różnych gatunków muzycznych. Wydaje mi się, że oni to dostrzegli i docenili. Dlatego też myślę, że ciągnie nas do siebie.

Mógłbyś powiedzieć nam coś więcej o teledysku do „Liar, Liar”?
Nad tym teledyskiem pracowaliśmy z niesamowitą ekipą producencką pod nazwą Aggressive, która pochodzi z Nowego Jorku. To właściwie był ich pomysł by stworzyć pewien dualizm, lustro, rozcięty obraz, by pokazać dwie strony, dwie twarze kłamcy (z ang. liar –- przyp. autora), że są dwie strony każdej historii. Stworzyli niesamowity efekt, na którym oparliśmy teledysk. Utwór „Liar, Liar” napisałem z Pharrellem, prawie 3 lata temu, ale dopiero niedawno postanowiliśmy go sfinalizować, dodać gitarę, perkusję. To działo się niedawno, nakręciliśmy do tego teledysk i to była pierwsza piosenka z albumu.

Wypuściłeś 3 EPki i mixtape, a teraz album długogrający. Czy łatwiej jest nagrać longplay, czerpiąc z poprzednich doświadczeń, czy jest to trudniejsze biorąc pod uwagę długą formę– przy EPce masz przykładowo 4 utwory na których się skupiasz, a w przypadku longplaya jest ich dużo więcej?

Dla mnie było to łatwiejsze. Przy pracy nad EPkami i mixtapem miałem w głowie album, wypuszczając je zachowywałem najlepszą muzykę. Przy nich wypuszczałem dobrą muzykę, by połączyć się z fanami. Cały czas jednak odkładałem utwory, zachowywałem je. W momencie gdy zdecydowałem się wypuścić album, miałem ponad 40 piosenek, jedyną trudnością w tej sytuacji było to, że miałem tak wiele piosenek, wiele z Pharrellem, Wyclefem, że nie mogłem użyć wszystkich. Ułatwieniem było to, że miałem ich tak wiele, ale trudnością było wybranie tych odpowiednich i spróbować opowiedzieć historię.

Jesteś bardzo młody, a pracowałeś z Wyclefem, Pharrellem, Big Seanem i wieloma dużymi gwiazdami. Odczuwasz presję?

Nie, praca z tymi ludźmi powoduje, że podnosi się poziom Twojego grania. Spowodowało to, że musiałem stanąć na wysokości zadania. Gdy byłem w studio z Pharrellem, musiałem być w najlepszej formie, podobnie było z Wyclefem. Oni są stworzeni do świetnej i interesującej muzyki. Obaj są bardzo wyluzowani i powodują, że czujesz się komfortowo. Przez cały czas dobrze się bawiliśmy.

Zaczyna się okres wakacyjny. Czy masz jakieś utwory idealne do grania w trakcie lata?
Jedną z piosenek, których uwielbiam słuchać jest „Return of the Mack” Marka Morrisona, bardzo lubię ten utwór, myślę, że jest świetny na lato. Kolejną piosenką jest „Lovely Day” Billa Withersa. Wszystko Boba Marleya jest świetne na lato, słucham dużo Marleya, przykładowo „Could You Be Loved”, „Is This Love”.

Pojawiłeś się w finale polskiego X-Factora. Czy jesteś fanem programów typu talent shows?

Tak, zdecydowanie są bardzo rozrywkowe. Jedyna rzecz moim zdaniem, która powoduje trudności to dla niektórych ludzi przebicie się. Czasami przychodząc do takiego programu nie występowało się wiele wcześniej, występuje się po raz pierwszy, denerwujesz się, bo presja jest tak wielka, przez co występ nie jest tak dobry jak mógłby być, bo masz tylko minutę, dwie, by się zaprezentować. Denerwujesz się i nie jesteś tak dobry jak być możesz.

Czy możesz opowiedzieć jak doszło do Twojej współpracy z Big Seanem?

Osoba, która nas skontaktowała to mój znajomy z Miami, Eric. On przedstawił mnie Big Seanowi i miałem okazję zagrać dla niego kilka nagrań nad którymi pracowałem. Spodobała mu się piosenka „Good Girls”, więc postanowiliśmy zrobić jej remix z Wyclefem i Big Seanem. To była dobra zabawa.

Jakie są Twoje najbliższe plany związane z muzyką?
Obecnie przenosimy się do UK, zaczynamy tam promocję, później przenosimy się z promocją do USA. Przez całe lato będziemy w trasie po Europie, występując i dając koncerty.

Dziękujemy za rozmowę.

Komentarze

komentarzy