70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475

Kilka słów o tegorocznym Orange Warsaw Festival

Data: 16 czerwca 2014 Autor: Komentarzy:

Untitled-1

źródło zdjęcia: facebook Orange Warsaw Festival

Nie oszukujmy się — Orange Warsaw Festival zaczął się fatalnie. Upadek telebimu, który stał obok Warsaw Stage, sprawił, że trzy pierwsze koncerty w piątek nie odbyły się. Może nie jesteśmy wielkimi fanami Jamala, Ska-P czy The Pretty Reckless, ale jako muzykoholicy wiemy, że takie sytuacje są dość stresujące. Niepowodzenia te zmusiły organizatorów do jeszcze większego wysiłku (bo i bez tego mieli masę pracy…), by kolejne występy przebiegły już bez problemów. I rzeczywiście tak było. Oto kilka słów na temat soulbowlowej części OWF.

10342766_10152588268830561_2513104824512408505_n

foto: Maja Mukanowska

Lily Allen

Ok, może ta Brytyjka nie wpisuje się w stu procentach w nasze klimaty ALE! gdy pomyślicie o piosence z Commonem czy ostatnich nawiązaniach do Yeezusa, zrozumiecie dlaczego nie chciałam przegapić jej koncertu. I choć Lily jawi się w mediach jako skandalistka, bo papla o swoim życiu seksualnym w niewłaściwym czasie i w niewłaściwych miejscach, pod sceną nie dało się odczuć, że mam do czynienia z artystką, której ego sięga nieba. Skromna, niewinna wręcz, odrobinę niezdarna w tańcu Lily zaśpiewała swoje największe hity, a więc było złowieszcze „Smile”, grano pieprzne „F*ck You”, figlarne „LDN”, radosne „Air Balloon” i skoczne „Hard Out Here”. Wracając do przemysłu Lily przyznała się, że ma pewne obawy co do swojej obecnej formy, ale po tym co zobaczyłam i usłyszałam, pewnym ruchem rąk piszę — zupełnie niepotrzebnie. Give her that crown b*tch, she’s Sheezus!

10300646_10152588269220561_4772245274944617091_n

foto: Maja Mukanowska

Snoop Dogg/Snoop Lion

Mój drugi koncert Snoopa w życiu, czyli krótko pisząc: bez spiny. Po Coke Live Music Festivalu w 2012 roku wiedziałam, że nie jest ważne wcielenie rapera (a ma co najmniej dwa do wyboru) — w jego przypadku liczy się przede wszystkim zabawa. I co jak co, ale tego akurat Snoopowi odmówić nie można. Chillout w kolorze zielonym (zielono-żółto-czerwonym?) podszyty największymi hitami artysty wciąż porywa całe tłumy. I dopóki słowa piosenki „Young, Wild & Free” będą odzwierciedleniem waszych przeżyć, dopóty z przyjemnością powinniście chodzić na występy Dogga/Liona i czerpać jak najwięcej radości z tego wydarzenia.

10428571_10152476696143984_2081060530932238635_n

foto: Orange Warsaw Festival

Ella Eyre

Przypominam sobie występ Elli i wciąż nie mogę uwierzyć, że ta dziewczyna ma dopiero dwadzieścia lat. Najbardziej energiczna reprezentantka brytyjskiej sceny zaskoczyła dosłownie wszystkim: strojem, w którym wyglądała jak seksowna kocica, okularami „lenonkami”, burzą loków, która sugeruje jednak, że to sroga lwica, powerem, którego mogą pozazdrościć jej podstarzały diwy. Bez nazwisk. W sumie to tak teraz piszę i myślę, że brakowało tylko tego, żeby koleżanka Rudimentala rzuciła się w publiczność. No, ale przede wszystkim TEN potężny głos Elli. Młoda dama ma na swoim koncie dosłownie kilka piosenek i jej występ trwał niewiele ponad pół godziny, ale „Deeper”, „If I Go” i „Waiting All Night” wystarczą, by rozgrzać publikę do granic możliwości. I jeszcze jeden pozytywny akcent, a w zasadzie dwa — polscy fani i ich kreatywnośćodwzajemniona miłość Elli. My byliśmy tylko pośrednikami.

Przy okazji, zapraszam do lektury naszego wywiadu z tym wulkanem energii, który udało nam się przeprowadzić w marcu tego roku.

10357255_10152480040568984_833081980267065600_n

foto: Orange Warsaw Festival

Jurassic 5

Nie mogliśmy wyobrazić sobie chyba lepszej rozgrzewki przed występem Outkastu. Jurassic 5, niby weterani, a czują hip hop pełną gębą. Dosłownie i w przenośni. Ich energię najlepiej odda przedstawiona przeze mnie sytuacja. Stoję koło barierek, po czym widzę grupę nastolatków, które rozmawiają między sobą. „Co teraz gra?” – pyta jedna. „Jakiś hip hopowy zespół”. JAKIŚ HIP HOPOWY ZESPÓŁ?! Gotuję się w środku. Raz, dwa, dziesięć, wdech, wydech, w zasadzie to dziewczynki pewnie czekają na Limp Bizkit, wybaczam. Kilkanaście minut po rozpoczęciu koncertu patrzę w ich stronę i widzę jak machają łapami. I chcę wierzyć, że to energia chłopaków ich tak porwała… Warto zaznaczyć jeszcze, że wszystkie opisane przeze mnie koncerty odbyły się na Warsaw Stage i nagłośnienie było świetne, natomiast o tym co się działo na Stadionie podczas wariactw Big Boi’a i Andrzeja Trzy Tysiące napiszemy wkrótce…

Komentarze

komentarzy

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475