snoop dogg

Chance the Rapper i Donald Glover nominowani do nagród Emmy

Od dawna wiadomo, że zarówno Chano, jak i Glover to bardzo wszechstronne persony. Ogłoszone kilka dni temu nominacje do prestiżowych nagród Emmy tylko potwierdziły tę tezę — panowie znaleźli się w doborowym gronie pretendentów do wyróżnień dla najwybitniejszych osobistości szklanego ekranu.

Chance stanie w szranki o miano Outstanding Original Music and Lyrics dla świątecznego kawałka „Jingle Barack”, który powstał w ramach skeczu do legendarnego Saturday Night Live (możecie obejrzeć poniżej – naprawdę warto). Z kolei Donald — doskonale znany ze swojej wieloletniej aktywności w branży telewizyjnej — tym razem zawalczy aż o trzy nagrody — Best Actor in a Comedy Series, Directing for a Comedy SeriesWriting for a Comedy Series za kapitalny serial Atlanta. Sama produkcja ma natomiast szansę otrzymać m. in. tytuł Best Comedy Series – to zdecydowanie nie byle co!

Wymienieni artyści nie są jedynymi reprezentanci czarnej muzyki wśród nominowanych. Na liście kandydatów figuruje Snoop Dogg (!), którego doceniono za rozbrajający program Martha And Snoop’s Potluck Dinner Party tworzony wspólnie z legendą amerykańskich kulinariów — Marthą Stewart. Trzeba to zobaczyć, żeby uwierzyć! Nie można zapomnieć również o LL Cool J-u — został on wytypowany do nagrody Outstanding Structured Reality Program za prowadzenie popularnego show Lip Sync Battle.

Rozdanie Emmy już 17 września — rola prowadzącego przypadła fenomenalnemu Stephenowi Colbertowi. Trzymamy kciuki za fantastyczną czwórkę!

Recenzja: TLC TLC

Recenzja TLC TLC

TLC

TLC (2017)

852 Musiq

Trudno uwierzyć w to, przez ile trudów musiał przejść jeden z najlepiej sprzedających się girlsbandów świata, aby wydać nowy album. Tragiczna śmierć Lisy Lopes w 2002 roku, która była dla dziewczyn wielkim ciosem, nie pozostała bez wpływu na ich karierę — wydany jeszcze w tym samym roku album 3D niestety nie został doceniony i poległ na międzynarodowych listach przebojów. Szczęśliwie jednak T-Boz i Chilli wzięły sprawy w swoje ręce i TLC ujrzało światło dzienne. Jest to jednak pierwsze wydawnictwo w karierze zespołu, na które wpływu nie miała już Left Eye, dlatego tym bardziej poziom emocji z nim związany wzrasta, a na pozostałych członkiniach grupy spoczywa ogromna presja.

Jak stwierdziła Rozonda w jednym z ostatnich wywiadów, w dzisiejszych czasach wypuszczenie albumu, to ciężka sprawa, nawet jeśli jest się znanym girlsbandem. Przepychanki z wytwórniami, komplikacje przy tworzeniu płyty i dodatkowo choroba T-Boz, pchnęły zespół do podjęcia decyzji o nagraniu ostatniego wydawnictwa w karierze. Nie jest to na szczęście koniec samego TLC. Otwierające, oldskulowe „No Introduction” jest krótkim przypomnieniem dokonań dziewczyn, ale jak same wskazują, nie potrzebują przedstawiania się i od razu przechodzą do konkretów. Zaczynają od wspominków i pastiszu lat 90′ w przyjemnym wakacyjnym „Way Back„. Jest to również ukłon w stronę fanów i nawiązanie do rytmów początków kariery grupy. Absencja Left Eye została wypełniona udanym rapem nie kogo innego, jak Snoop Dogga. Krocząc słonecznym tropem napotykamy na „It’s Sunny„, zbudowany na samplu singla „September” bandu Earth, Wind & Fire. Kawałek idealnie wpasowuje się w wakacyjny klimat i wierzę, że stanie się hitem nie tylko na plażowych imprezach. TLC nawiązują do swoich wcześniejszych dokonań muzycznych nie tylko we wstępie. Akustyczne „Perfect Girls” można potraktować jako kontynuację „Unpretty” i wraz z „Haters” są wsparciem dla uciśnionych i nieszczęśliwych. Zresztą zespół zawsze mówił silnym głosem o ważnych sprawach, wspierając tym samym fanów i tworząc silną więź z nimi. Nie inaczej jest obecnie, gdzie dodatkowo w „American Gold„, T-Boz i Chilli zwracają uwagę na złą sytuację polityczną i społeczną Stanów Zjednoczonych, prowadzącą do śmierci wielu ludzi. Kompozycja jest tym samym najmocniejszym akcentem płyty. Jak przystało na styl girlsbandu, nie zabrakło mocno erotycznego nastroju w klubowym i nowoczesnym „Scandalous”, które pod względem tekstowym można porównać do namiętnego „Red Light Special”. Krążek zamyka nieco nostalgiczne „Joy Ride”, będące jednocześnie podziękowaniem i pożegnaniem, co tym bardziej sprawia, że niejednemu słuchaczowi zakręci się łza w oku.

Po akcji crowdfundingowej, dzięki której dziewczyny zebrały znacznie wyższą kwotę od zakładanej, fani musieli długo czekać na album TLC. Znane nazwiska jak Babyface, Jermaine Dupri, Kandi Burress, czy Shekspere, które miały być zaangażowane w nowy projekt, okazały się tylko plotkami. Jednak TLC dotrzymały słowa i stworzyły płytę nawiązującą do ich poprzednich dokonań muzycznych z gatunku hip-hopu i R&B. Wydanemu po wielu trudach krążkowi brakuje jednak przede wszystkim innowacyjności, tak charakterystycznej dla całej dyskografii zespołu i oczywiście klimatu, współtworzonego w znacznej mierze przez Lisę Lopes, którą zresztą dziewczyny po tylu latach wspominają i wciąż traktują jak siostrę. Nie da się ukryć, że wydawnictwo nie jest szczytem wodospadu Niagara, a co najwyżej — polskiego wodospadu Kamieńczyka. Nie ma efektu wow, a krążek „przelatuje” w odtwarzaczu zbyt szybko, pozostawiając pewien niedosyt. Odnoszę wrażenie, że wydawnictwo zostało wydane w pośpiechu i pod presją. Niemniej każdy fan powinien mieć tę płytę w stylu vintage na półce oraz odbyć z dziewczynami muzyczną i przede wszystkim emocjonalną podróż od rytmów z początku lat 90′ aż do współczesnych dźwięków.

Nowy teledysk: Snoop Dogg feat. October London „Revolution”

Snoop Dogg wydał niedawno nowy album, ale wciąż promuje Coolaid. Tym razem wypuścił mocny teledysk do jednego z lepszych numerów na tamtym krążku — „Revolution” na bicie Just Blaze’a, a także z gościnnymi wokalami Octobera Londona. Klip odnosi się do dyskryminacji muzułmanów i przemocy policji wobec afroamerykańskiej społeczności w Stanach. Krótko mówiąc, na czasie i daje do myślenia.

Nowy teledysk: TLC feat. Snoop Dogg „Way Back”

Moda na lata 90. te wciąż trwa, a dla Tionny i Rozondy nigdy się tak naprawdę nie skończyła. Uważany przez wielu za najlepszy girlsband na świecie powraca po ponad 20 latach z nowym wideoklipem. Teledysk powstał do wypuszczonego niedawno w wersji audio „Way Back”. Podwórkowa impreza przenosi się do domu, a wśród bawiących się osób znaleźli się fani grupy. Do tańczących na dachu T-Boz i Chilli dołącza pod koniec Snoop Dogg. Raper wynurza się z oparów dymu na tle psychodelicznych mozaik i kobiecych wygibasów, zajmując miejsce rapującej, nieodżałowanej Left Eye. Niby nic specjalnego, a jednak fajnie jest znowu je zobaczyć.

Big Boi ujawnia okładkę i tracklistę Boomiverse

Nowy album Big Boia zbliża się wielkimi krokami. Do tej pory pojawiły się dwa single — „Kill Jill” z gościnnymi wersami Killer Mike’a i Jeeziego oraz „Mic Jack”, w którym na refrenie udziela się Adam Levine. Teraz znamy już okładkę i tracklistę płyty. To co widzimy pokazuje, że możemy mieć do czynienia z naprawdę dobrym krążkiem. 12 utworów, a wśród nich kawałki z gościnnymi udziałami między innymi Snoop Dogga, Pimpa C, Kurupta czy Sleepiego Browna. Poza tym oczywiście wspomniani Adam Levine, Jeezy i Killer Mike. Ten ostatni występuje w sumie w 3 numerach. Premiera Boomiverse już 16 czerwca. Czekamy!

1. „Da Next Day”
2. „Kill Jill” (feat. Killer Mike and Jeezy)
3. „Mic Jack” (feat. Adam Levine)
4. „In The South” (feat. Gucci Mane and Pimp C)
5. „Order of Operations”
6. „All Night”
7. „Get Wit It” (feat. Snoop Dogg)
8. „Overthunk”
9. „Chocolate”
10. „Made Man” (feat. Killer Mike and Kurupt)
11. „Freakanomics” (feat. Sleepy Brown)
12. „Follow Deez” (feat. Curren$y and Killer Mike)

Recenzja: Snoop Dogg Neva Left

Snoop Dogg

Neva Left (2017)

Doggystyle Records / EMPIRE

Swoją ostatnią płytę Snoop Dogg wydał rok temu i trochę zawiódł nasze oczekiwania. Niespełna 10 miesięcy po premierze tamtego materiału najbardziej wyluzowany raper powraca z krążkiem, który śmiało można określić jego najmocniej westcoastowym albumem od dawna.

Coolaid było chaotycznym materiałem, gdzie wszystko się ze sobą mieszało, natomiast Neva Left to wydawnictwo zaskakująco spójne. Sam Snoop powiedział, że chciał zrobić płytę, która przekrojowo pokazałaby różne odcienie jego twórczości. Ponaddwudziestoletni staż sceniczny Dogga dał zatem artyście spore pole do popisu. Choć nie sposób doszukać się tu oldschoolowych, pełnych piszczących syntezatorów produkcji Dra Dre (chociaż nawiązania do początków też są), to  Snoop do pewnego stopnia osiągnął to, co zamierzał. Dla przykładu „Big Mouth”, będące nawiązaniem do klasycznego utworu Whodini o tym samym tytule, „420 (Blaze Up)”, czy „Mount Kushmore” nieco przypominają dźwięki z No Limit Top Dogg albo The Last Meal. „Go On” przywodzi na myśl Bush, a „I’m Still Here” to świetne odwołanie do etapu kariery, na którym Snoop Dogg został Snoop Lionem. „Vapors” w remiksie DJ-a Battlecata powoduje natomiast uczucie, że wracają najlepsze czasy Death Row Records.

Na tym nie koniec, bo Snoop pokazuje, że mimo stosunkowo dawnego startu w rap grze potrafi też odnaleźć się w świeżych brzmieniach Zachodniego Wybrzeża i tym, co obecnie króluje wśród młodych twórców. Idealnie słychać to w oszczędnym, ale przyciągającym do głośnika „Toss It” i trapowym „Trash Bags”. Na krążku mamy też moment historyczny — pierwszy kawałek, w którym Snoop występuje razem z KRS-Onem. Do tego produkcję zapewnia Battlecat — i brzmi to naprawdę porywająco.

W całości znalazła się jednak łyżka dziegciu. Neva Left nie jest albumem zawierającym wyłącznie nowości. Wspomniane wcześniej „420 (Blaze Up)” czy remiks „Vapors” to pewnego rodzaju odgrzewki — pojawiły się na ścieżkach dźwiękowych do filmów i 12-calowych singlach, zaznajomieni z nimi słuchacze mogą więc czuć lekki niedosyt, a nawet pójście na łatwiznę. „Lavender (Nightfall Remix)” to numer świetnie wpasowujący się w resztę materiału, ale tutaj również mamy do czynienia z czymś, co już było, ponieważ oryginał utworu pochodzi z ostatniej płyty BadBadNotGood. Mimo to, na pewno trzeba pochwalić Snoopa za ciągłą chęć do eksperymentowania, bo przecież od zawsze wykazywał takie skłonności.

Koniec końców Neva Left jest naprawdę niezłą płytą. Nie ma tu niepotrzebnego przeładowania, a poprzez próbę zaprezentowania przekroju swojej muzycznej drogi Snoop po prostu nagrał album utrzymany w tradycji West Coast, który może nie będzie przełomowy w dyskografii rapera, ale który na pewno pokazał, że D-O-double-G wciąż ma w tej grze coś do powiedzenia i mówi to w bardzo dobrym stylu.

Nowy teledysk: Faith Evans & Notorious B.I.G feat. Snoop Dogg „When We Party”

Nowy teledysk Faith Evans & Notorious B.I.G

Niezłą imprezę zorganizowała Faith Evans na cześć wydania albumów The King & I i nowego wydawnictwa Snoopa Neva Left. W klipie do „When We Party” muzyczny duet i kilkunastu ziomków Dogga wbija do posiadłości Evans, gdzie wszyscy bujają się przy funkowych rytmach. Wszystko przyjemnie i kolorowo, a kasa musi się zgadzać. Zacznę już zbierać na podobne kolczyki dla mojej dziewczyny.

#FridayRoundup: Snoop Dogg, Goapele, The Undreachievers i inni

Jak co piątek w piątek garść świeżych długogrających rekomendacji. Tym razem na talerzu poza nowymi oczekiwanymi projektami od Snoop Dogga i Goapele na talerzu znalazły się m.in. Faith Evans oddająca hołd Notoriousowi B.I.G. w 20 lat po jego śmierci, synteza trapu i boom bapu od The Underachievers, dwa, jakże różne od siebie powroty na scenę po długiej przerwie — David Banner i malijska piosenkarka Oumou Sangaré, a na deser drugi longplay od księżniczki footworku Jlin. Zamieniamy się w słuch. Wam też radzimy!


Neva Left

Snoop Dogg

Doggystyle Records

Rok po przeciętnym Coolaid, przyszła pora na nowy projekt od Snoopa. Już sama okładka Neva Left daje szansę na to, że raper będzie chciał w jakiś sposób nawiązać do g-funkowych brzmień z lat 90-tych. Wypuszczone do tej pory single nie zawodzą, dostajemy mocno westcoastowe „Mount Kushmore” z Redmanem, Method Manem oraz B-Realem, świetnie prezentują się również „Swivel” oraz „Go On”. Jedynie inspirowanemu trapem „Trash Bags” brakuje polotu, ale miejmy nadzieję, że będzie to odosobniony przypadek. Na płycie u boku gospodarza usłyszymy m.in. Too Shorta, Devina the Dude czy Wiza Khalife. Co ciekawe, na zaprezentowanej kilka dni temu liście utworów znalazł się remiks „Vapors” z udziałem Charliego Wilsona i Teeny Marie. — Mateusz


Dreamseeker

Goapele

Skyblaze Recordings

Goapele wróciła! Od czasu wydanego w 2014 Strong as Glass o artystce było trochę cicho, ale w końcu dostajemy nowy album. Czy to już longplay czy jeszcze EP-ka? No właśnie, dziesięć utworów z czego trzy są przerywnikami a jeden intrem, kwalifikują się raczej na EP-kę. Abstrahując od terminologii, liczy się przede wszystkim jakość a nie ilość. Znając Goapele możemy być pewni, że Dreamseeker to pozycja z górnej półki, co zresztą udowodniły już wypuszczone przedpremierowo utwory – „$ecret” oraz „Power”. Warto nadmienić, że jedynym gościem na płycie jest BJ The Chicago Kid, także szykuje się mocna dawka neo-soulu. Całość do odsłuchu poniżej. — Pat


The King & I

Faith Evans & The Notorious B.I.G.

Rhino Entertainment Company

Powstania tego albumu nie usprawiedliwią tłumaczenia, że jest to świetny sposób na zapoznanie postaci Notoriousa B.I.G. z nowymi słuchaczami, udział uznanych w hip-hopie postaci, ani fakt, że znaleźć mają się tutaj dwie nieopublikowane wcześniej zwrotki oraz radiowy freestyle, który usłyszeć mogli dotąd jedynie Ci będący w czasie emisji przed radio odbiornikami. Od samego początku widać, że jest to próba zarobienia dodatkowej gotówki na legendarnej postaci, jaką jest Biggie. Jeżeli macie chęci, przekonajcie się sami czy jest tu jakakolwiek chemia, która jak wiadomo, za życia Christophera Wallace’a nie zawsze działała w tym jakże burzliwym związku, czy to tylko sprytna gra pod publiczkę — efdote


Renaissance

The Underachievers

The Underachievers/RPM MSC

Sporo czasu minęło od zachwycającego Indigoism, jednak AK i Issa nawet przez chwilę nie zwolnili tempa i zdążyli dorobić się imponującej dyskografii. Co prawda, hołdowanie stylowi lat 90-tych zaczęło powoli ustępować brudnym, trapowym produkcjom, lecz chemia między członkami grupy nie zmieniła się ani trochę. Na okładce Renaissance widzimy ich w rolach superbohaterów, co tylko podsyca nadzieję na iście wybuchowy album. Po udanych singlach, takich jak “Gotham Nights” czy “Head Right”, spodziewam się mocnej, mrocznej syntezy trapu i klasycznego boom bapu. To już najwyższy czas, żeby w pełni wykorzystać potencjał, który tkwi w tych młodych zawodnikach. Zabieram się za odsłuch. — Adrian


The God Box

David Banner

A Banner Vision

W jednym z wywiadów powracający po siedmiu latach od ostatniego wydawnictwa, raper oraz producent — David Banner, zapowiedział, że jego najnowsze dzieło będzie najlepszym hip-hopowym albumem wszech czasów. Chyba trochę się w tym zapędził, bo pierwsze single zapowiadające album były co prawda niezłe, ale po ich przesłuchaniu wiadomo było, że nie są w stanie stworzyć krążka, który na stałe wejdzie do klasyki gatunku, nie mówiąc już o absolutnej tam supremacji. A może jednak się mylimy i krążek The God Box w połowie wyprodukowany przez Bannera, na którym gościnnie pojawili się m.in. CeeLo Green, Black Thought czy Big K.R.I.T. wyniesie go na sam szczyt? Przekonajcie się sami. — efdote


Mogoya

Oumou Sangaré

No Format

Malijska piosenkarka Oumou Sangaré powraca po siedmiu ośmiu latach od wydania doskonale przyjętego przez publiczność i krytykę krążka Seya. Jej nowa odsłona Mogoya kontynuuje stylistyczną ścieżkę tradycyjnego zachodnioafrykańskiego wassoulou, którą Sangaré kroczy konsekwentnie od ponad 25 lat. Coś dla miłośników Rokii Traoré i entuzjastów serii Awesome Tapes From Africa. — Kurtek


Black Origami

Jlin

Planet Mu

Po fenomenalnym longplayu Dark Energy sprzed dwóch lat Jlin wraca ze swoją impulsywną wizją footworku, który tym razem poskładała z IDM-em, afro-housem i muzyką post-industrialną na kształt tytułowego Czarnego origami. Jeśli szukacie płyty, która wstrząśnie wami w nieoczekiwany sposób, jest duża szansa, że znajdziecie to na nowym krążku amerykańskiej producentki. — Kurtek


Nowy utwór: Snoop Dogg feat. October London „Go On”

Okazuje się, że „Swivel” nie było ostatnim leakiem z nadchodzącej wielkimi krokami nowej płyty Snoopa. Niedawno dostaliśmy nowy singiel — „Go On” z gościnnym udziałem Octobera Londona z Cadillacc Music. To wytwórnia kierowana przez samego Snoopa i Jazze Pha. Track brzmi bardzo przyjemnie — lekki, funkujący klimat sprawia, że ciało samo zaczyna się ruszać, Snoop robi swoje, a London głosowo dość mocno kojarzy się z Marvinem. Do takiego numeru podobna barwa pasuje idealnie. Premiera Neva Left już w ten piątek.

Nowy utwór: Snoop Dogg feat. Stresmatic „Swivel”

Na dniach premiera nowego albumu Snoopa — Neva Left, a największy amator zielonych liści przygotował dla nas trzeci po „Mount Kushmore”„Trash Bags” singiel. Tym razem postawił na „Swivel” na produkcji legendarnego Rick Rocka. Nie jest to niestety nic specjalnego, choć może wkręci się za jednym z kolejnych przesłuchań.

Nowy utwór: Snoop Dogg feat. Redman, Method Man & B-Real „Mount Kushmore”

Już niedługo Snoop Dogg szykuje powrót w postaci nowego albumu zatytułowanego Neva Left. Premiera 19 maja, więc lada dzień, a przecież jeszcze w zeszłym roku wyszło Coolaid. Znamy już okładkę przedstawiającą klasyczne zdjęcie Snoopa z 1993 roku. Autorem fotografii jest Chi Modu, człowiek specjalizujący się w zdjęciach hip-hopowców. Zrobił między innymi fotkę, którą dzisiaj znamy jako okładkę drugiej płyty Mobb Deep.

Na przestrzeni lat angażowałem się w wiele różnych przedsięwzięć, ale muzyka zawsze była dla mnie najważniejsza. Ten album jest odbiciem każdego okresu mojej kariery. Jestem podekscytowany tym, że usłyszycie ten nowy projekt, który przedstawia ewolucję Dogga.

— powiedział Snoop.

Już wyszedł pierwszy singiel — „Mount Kushmore” z gościnnymi zwrotkami Redmana, Method Mana i B-Reala. Jak sam tytuł wskazuje, numer jest o jaraniu, a utrzymany został w klasycznym, g-funkowym stylu. Nie wiadomo kto na produkcji, ale stawiam na Battlecata. Tracklisty krążka też jeszcze nie znamy, ale na iTunesach już można zamawiać pre-ordery.

Nowy album: IamSu! Boss Up 2

IamSu! nie daje o sobie zapomnieć i po dwóch miesiącach od wydania pierwszego materiału zatytułowanego Boss Up, serwuje nam jego kontynuację. „Dwójka”, tak samo jak poprzedniczka, składa się z ośmiu premierowych numerów, na których poza gospodarzem udzielają się także Snoop Dogg, P-Lo oraz Rossi. Dostajemy więc dawkę solidnego brzmienia prosto ze słonecznej Kalifornii. Przy okazji premiery mixtape’u, raper udostępnił również teledysk do utworu „I Know It”.

Nowy utwór: Flatbush Zombies feat. Snoop Dogg „Still Palm Trees (G-MIX)”

Pamiętacie „Palm Trees” z 2013 roku? Utwór właśnie doczekał się nowej odsłony. Patrząc na czas trwania kawałka i na skład Zombies/Snoop możemy się domyślić, co będzie głównym tematem sequela. Chłopaki „are still palming trees”, tak samo jak w oryginale sprzed czterech lat. Do odświeżonej wersji zaprosili wujka Snoopa (w sumie wybór dosyć oczywisty), z którym łączy ich nie tylko miłość do zielonej rośliny, ale i wspólne koncerty. Lekko zmodyfikowane tekstowo zwrotki ekipy Flatbush przeplata refren Snoopa i Meechiego. Zwieńczeniem jest outro Dogga, w którym opowiada niczym stary rasta-szaman o swojej więzi z wiadomymi krzakami. „Still Palm Trees” mogłoby być hymnem zwolenników legalizacji, chociaż muzycznie bit Architecta brzmi lepiej w oryginale. Warto dodać, że przy okazji remiksu Meechy zapowiedział nowy album składu Zombies. Czekamy!

TLC feat. Snoop Dogg „Way Back”

Ostatni album TLC nadchodzi wielkimi krokami. Po „Joyride” i „Haters” przyszedł czas na trzeci singiel promujący ten krążek. Poprzednie numery brzmiały naprawdę zachęcająco. Nie inaczej jest w przypadku „Way Back”. Buja niesamowicie i idealnie pasuje do ciepłego, wiosennego klimatu. Gościnnie udziela się tu wujaszek Snoop, ale w tej wersji go nie usłyszymy. Pozostaje czekać na cały materiał. Jeśli będzie brzmiał tak jak to, co do tej pory usłyszeliśmy, jestem spokojny o jakość.

Snoop Dogg i BADBADNOTGOOD wyśmiewają Trumpa w nowym klipie

lavender-remix

Zwrot „Snoop Dogg i BADBADNOTGOOD nagrali wspólny utwór” brzmi trochę jak news z alternatywnej rzeczywistości, dopóki nie usłyszy się owocu tejże współpracy. W końcu jest to remiks utworu z ostatniej płyty nu-jazzowego kwartetu, a że instrumental ten ma w sobie trochę westcoastowego sznytu, wszystko zadziałało jak należy. Nowa wersja „Lavender” doczekała się teledysku i to nie byle jakiego. Przedstawia on ponurą wizję świata zamieszkałego prawie wyłącznie przez klaunów, wraz z ich naczelnym aktualnie panującym prezydentem, ostatecznie schwytanym przez uboższą wersję Suicide Squadu. Sposób przedstawienia tutaj Trumpa kojarzy się trochę z klimatami dawnych, a wciąż budzących powszechną odrazę Minstel Shows, czyni to ten teledysk jednym z ostrzejszych wystąpień artystów przeciwko Panu Pomarańczowemu. Uwzględniając nawet ten roast.

Szczegóły The King & I  Faith Evans i Notoriousa

kingandi_notorious_faith_soulbowlpl

W rocznicę śmierci Notoriousa B.I.G. Faith Evans zaprezentowała okładkę ich wspólnego albumu. Do tej pory oficjalnie poznaliśmy dwie kompozycje z nadchodzącego wydawnictwa. Znany jest również spis utworów i teraz również okładka, utrzymana w czarno-białej kolorystyce. Oprócz Snoopa i Jadakissa, na płycie pojawią się tacy goście, jak Busta Rhymes, Styles P, czy Lil’ Kim. Zapowiada się ciekawa pozycja, której premiera zaplanowana jest na 19 maja, a która mam nadzieję zostanie solidnie nagrana. Sprawdźcie szczegóły poniżej.

Spis utworów The King & I :

1. “A Billion”
2. “Legacy”
3. “Beautiful (Interlude)”
4. “Can’t Get Enough”
5. “Don’t Test Me”
6. “Big/Faye (Interlude)” feat. Jamal Woolard
7. “Tryna Get By”
8. “The Reason”
9. “I Don’t Want It” feat. Lil’ Cease
10. “I Got Married (Interlude)” feat. Mama Wallace
11. “Wife Commandments”
12. “We Just Clicked (Interlude)” feat. Mama Wallace
13. “A Little Romance”
14. “The Baddest (Interlude)”
15. “Fool For You”
16. “Crazy (Interlude)” feat. 112 & Mama Wallace
17. “Got Me Twisted”
18. “When We Party” feat. Snoop Dogg
19. “Somebody Knows” feat. Busta Rhymes
20. “Take Me There” feat. Sheek Louch & Styles P
21. “One In The Same”
22. “I Wish (Interlude)” feat. Kevin McCall & Chyna Tahjere
23. “Lovin You For Life” feat. Lil’ Kim
24. “NYC” feat. Jadakiss
25. “It Was Worth It”

Faith Evans w hołdzie Notoriousowi B.I.G.

faith-evans-king-i

Faith Evans, w latach 90. żona tragicznie zmarłego w 1997 roku Notoriousa B.I.G. przygotowuje nowy album The King and I, na którym zgodnie z tytułem zmierzy się z wersami i hiphopowym dziedzictwem męża, wpisując je w nowy muzyczny kontekst. Krążek promować będą dwa wydane w ostatnich dniach single „NYC” z Jadakissem i „When We Party” ze Snoop Doggiem. Skład trochę trąci myszką, pomysł brzmi trochę ryzykownie, ale koniec końców obu utworów słucha się całkiem przyjemnie. The King and I nie ma jeszcze daty wydania. Ostatni krążek Faith Evans to Incomparable z 2014 roku.


Gorillaz zapowiadają swój piąty album

gorillaz

Chodzą słuchy, że muzycy z Gorillaz szykują się do wydania swojego piątego studyjnego albumu. Póki co konkretów mało, poza tymi, że wydawnictwo przewidywane jest na pierwszą połowę przyszłego roku oraz to, że na płycie będzie można gościnnie usłyszeć takich wyjadaczy jak De La Soul, Snoop Doogg i Vic Mensa. Nieco pary z ust puścił Postdnuos z wspomnianego De La Soul, który brytyjskiemu The Guardian tak opowiedział o nadchodzącej kolaboracji:

“We actually sat down with Damon two weeks ago and he played us some of the new Gorillaz album, and it sounds amazing. He played us a track that he wants us to get off on his album so we got to get in the studio and put that down.”

Czy doczekamy się kolejnego hitu na miarę „Feel Good Inc.”?

Shyzzle i DJ Finger prezentują mikstejp LA Vibes

1. SHYZZLE pres. LA VIBES VOL 1 mixed by DJ FINGER - front cover

Lato w pełni i choć nie wszyscy dostaliśmy wizę do Stanów Zjednoczonych, mamy dla was mikstejp, który sprawi, że poczujecie się jak w Kalifornii. Shyzzle oraz DJ Finger postanowili połączyć siły i zaprezentowali LA Vibes vol. 1. W skrócie są to najgorętsze numery z zachodniego wybrzeża, choć chłopaki sięgnęli także po polskie nazwiska. Usłyszycie m.in. Snoop Dogga, Dj Quika, Polyester The Saint, Kurupta, Dom Kennedy’ego, Pjusa i Bleiza. Czy muszę dodać coś więcej? Po prostu odpalcie materiał poniżej i korzystajcie z wakacji!

Shyzzle — radiowiec, autor rapowej audycji radiowej „W Barwie Dźwięku”, w latach 2004-2012 współorganizator eventów. Cesarz muzyki z Zachodniego Wybrzeża, dla którego jest ona jak religia, którą kultywuje każdego dnia.

DJ Finger — współzałożyciel OldSchoolers Crew, promującej korzenie kultury hip hopowej i kolekcjoner czarnych płyt. Turntablista, który zwiedził całą Polskę, a jako jeden z niewielu DJ-i w Polsce łączy wizję z fonią w postaci DVJ-skich setów, mixujących teledyski na żywo.

Recenzja: Snoop Dogg Coolaid

Snoop-Dogg-Cool-Aid

Snoop Dogg

Coolaid (2016)

Doggy Style Records

Ostatni pełnowymiarowy album Snoop Dogga — Doggumentary (pomijam poboczne projekty z Pharrellem i Dam-Funkiem) ukazał się w 2011 roku i ku mojemu zdziwieniu zebrał mnóstwo negatywnych recenzji. Jeszcze do tej pory lubię wracać do większości numerów z tego krążka. W przypadku Coolaid też będzie do pewnego stopnia podobnie, ale tych kawałków na pewno będzie dużo mniej, bo nowy materiał jest po prostu gorszy.

Już po pierwszych przesłuchaniach słychać, że to bardzo nierówna płyta. Świetne numery mieszają się z wypełniaczami, które może zapewniają brzmieniową różnorodność, ale na końcu i tak się je pomija. Kolejnym mankamentem jest westcoastowe brzmienie większości numerów. To powinna być zaleta, ale kilku z nich brakuje tego przysłowiowego czegoś, iskry, która przyciągałaby do głośnika na dłużej. Żeby było jasne, nie ma dramatu, ale wystarczy posłuchać „Affilieted”, „Ten Toes Down” czy „Coolaid Man” i porównać z takimi petardami jak „What If” i „Oh Na Na”. No i długość. Dwadzieścia piosenek to zdecydowanie za dużo.

Wcale nie jest tak źle, jakby mogło się na początku wydawać. Zaciekawiło mnie to, że Snoop zaprosił na płytę tylu zapomnianych już producentów. Jazze Pha, Rockwilder? Nie słyszałem od nich niczego pierwszoligowego od bardzo dawna. Poza tym zaniepokoiłem się sporą ilością muzyki od Swizz Beatza, bo nie ukrywam, że nie przepadam za jego zmysłem muzycznym. Na szczęście panowie wywiązali się ze swojego zadania modelowo. Szczególnie uwielbiam wracać do „Double Tap”, w którym głównym bohaterem jest zdecydowanie Jazzie. Ten track pokazuje, że mógłby wydać w całości wyprodukowaną i zaśpiewaną przez siebie solówkę. Daz Dillinger i Soopafly robią mistrzowską robotę we wspomnianym już „Oh Na Na”, a Rockwilder zapewnia ciekawą produkcję w oszczędnym muzycznie „Feel About Snoop”. Do tego Nottz w brudnym, a jednak kalifornijskim „Don’t Stop” i Just Blaze w dwóch świetnych energetycznych numerach. Swizz też daje radę, szczególnie w bardzo melodyjnym i przykuwającym ucho do do głośnika — „Side Piece”.

To by było w zasadzie wszystko, co można o tej płycie napisać, bo sam Snoop Ameryki nie odkrywa. Już na początku płyty rapuje „I’m a motherfucking legend”. Jest świadom swojego statusu, wie, co osiągnął, ale nowoczesny bit w połączeniu z agresywną nawijką kojarzą się trochę z tym, co w takich przypadkach nagrywa Kanye West — „ja wiem najlepiej, możecie mi skoczyć”. W pozostałych numerach dostajemy właściwie to, co zawsze było obecne na płytach Snoopa — przechwałki, kobiety i zioło. Ale Snoop to jednak Snoop, można mu to wybaczyć.

Coolaid to nie jest zła płyta. Ma kilka naprawdę mocnych momentów, ale gdyby tak skrócić krążek na przykład do trzynastu kawałków albo zrobić jeszcze bardziej skondensowany materiał, jak w przypadku Bush, które miało dziesięć utworów, mielibyśmy do czynienia z albumem co najmniej dobrym. A tak — do paru numerów się wraca, ale całość nie porywa.