20 najlepszych remiksów 2014

Data: 16 grudnia 2014 Autor: Komentarzy:

remiksy

Średnio znamy się na rzemieślniczych tajnikach produkcji muzycznych. Prawda — znamy kilka trików, definiujemy cechy charakterystyczne, wyłapujemy nowatorskość oraz potrafimy rozróżnić gruntowny remont od liftingu. Najważniejszym jednak kryterium jest to najbanalniejsze. To, dzięki któremu Zuckerberg może teraz planować inwestycje na Marsie. Albo coś lubimy, albo nie.

Tak właśnie jest w tym przypadku. Najlepsze tegoroczne remiksy skompletowali ci, którym muzyka kojarzy się nie ze splecionymi kablami, studyjnymi stołami realizatorskimi i wymyślnymi syntezatorami, a po prostu — z poszczególnymi chwilami naszego życia. W niektórych opisach przemyciliśmy odczucia i emocje, które obudziły się w nas podczas wsłuchiwania się w poniższe reinterpretacje. Nie miejcie nam tego za złe — my to najzwyczajniej w świecie lubimy. Zapraszamy do lektury i odsłuchów.

 1. Jhené Aiko – „The Worst” (Truth Remix)”

Absolutny faworyt dwa tysiące czternastego! To właśnie ta kompozycja zdobyła najwięcej redakcyjnych serc. Rhythm and bluesowa Jhené Aiko w wersji nowozelandzkiego duetu Truth jest kwintesencją tegorocznych trendów w muzyce, a konkretnie splotem nastrojowego R&B i zbasowanych beatów na zwolnionych obrotach. Nowozelandczycy w „The Worst” zdecydowanie zdradzają patent na to, jak się w tym wszystkim wyróżnić; do masywnej konstrukcji — szczelnie wypełnionej przestrzennym basem i klawiszowymi akordami dorzucają przemycone w poszczególnych dźwiękach emocje, które w słuchaczu grają jeszcze na długo po wybrzmieniu ostatnich sekund tego cudeńka. Wciąga, uzależnia i na długo pozostawia w błogostanie. (Dźwięku Maniak)

 2. Spooky Black – „Without You (Kamandi Remix)”


Nastolatek z Minnesoty o charakterystycznym głosie i nie mniej ciekawym wyglądzie był jedną z tegorocznych sensacji na muzycznych blogach. Potencjał nagrania „Without You” brawurowo wykorzystał Kamandi. Nowozelandzki producent za pomocą świetnej linii basu i wokalnych manipulacji stworzył reinterpretację, która nie tylko pozostaje w pamięci dłużej niż oryginał, ale przede wszystkim dostarcza niezwykłych wrażeń. Łagodny początek i stale narastające napięcie kończy się wybuchem emocji w drugiej części utworu, gdzie wspomnienia przeradzają się w prawdziwą tęsknotę zamkniętą pod postacią niebanalnej, nieco hipnotycznej dawki dźwięków. (Adrian)

 3. Panes – „Stills (Sivey Remix)”

Oryginalna wersja singla angielsko–szwedzkiej grupy wydaje się być owiana mroczną mgłą, jednak za sprawą Siveya, „Stills” pofrunęło ponad horyzont. Reprezentant Soulection wyczerpał temat całkowicie. Wielowarstwowe aranżacje przyozdobiły utwór w futurystyczny ton, a g-funkowe rozwiązania nadały mu należytej melodii. Remiks przywołuje na myśl wiele emocji. Szczególnie tych nieprzyzwoitych. (K.Zięba)

4. Maxwell – „Ascension (aywy. & Sh?m Edit)”

Wspólna kolaboracja panów z Sydney i Londynu zaowocowała prawdziwą parkietową bombą, do której z pewnością zatańczyłby sam Maxwell. To niesłychanie słoneczny numer, tłoczący w membrany taką dawkę pozytywnej energii, iż trudno spokojnie usiedzieć w miejscu. Funkujące próbki perkusji robią tu całą robotę, co w połączeniu z nałożonymi efektami i wokalem daje iście mistrzowski rezultat. (Emes)

5. Electric Wire Hustle – „Bottom Line (Flako Remix)”

Zakładasz słuchawki, klikasz play, a wyobraźnię wypełnia przestrzeń, którą przecinają nabierające rozpędu dźwięki. Remiks przygotowany przez Flako sprawia wrażenie jakby powstał bez najmniejszego wysiłku. Może to właśnie odpowiedź na słowa „Send me a vision”? Pozwólcie się zabrać w niesamowitą podróż, bilet czeka na Was powyżej. (Brzozkaaa)

 6. Full Crate – „Falling Off („Pony” Remix)”

Holenderski producent dekonstruuje hit Ginuwine’a w sposób w jaki chyba tylko on potrafi, tworząc future R&B najwyższej próby. Zwolnione wokale odnajdują się w kilku niższych i wyższych rejestrach, bas trafia w punkt, trapowe hi-haty intrygują, a wszystko to spajają przeszywające synthy. To utwór niezwykle seksowny i sensualny, ale także drapieżny i mroczny. Sprawdza się zarówno w klubowej scenerii jak i w miejscach nieco bardziej intymnych. (Emes)

 7. Craig David – „All the Way (aywy. & Sh?m Edit)”

Przedstawiciele labelu Flo-Fi nie bez powodu pojawiają się w naszym zestawieniu kilkukrotnie. Aywy. i Sh?m z ogromnym wyczuciem reinterpretują właściwie każdy możliwy utwór. W przypadku „All the Way” wykorzystali swoje zamiłowanie do kawałków R&B minionej dekady, podkręcili bas i dodali mnóstwo funkowej energii. W kolejnej tanecznej petardzie nie zabrakło jednak magicznego klimatu, dzięki któremu do dzisiaj wspominam oryginalną twórczość Craiga Davida z niezwykłym sentymentem. (Adrian)

 8. Mikky Ekko – „Smile (Hippie Sabotage Remix)”

To nie pierwsza historia, kiedy remiks bije na łeb wersję oryginalną. „Smile” pojawiło się w sieci klika miesięcy temu, zagrało i gdzieś się zapodziało w mojej muzycznej pamięci, a przecież to bardzo dobry kawałek. Jednak, żeby to zrozumieć potrzeba było odpowiedniego podrasowania. Wersja Hippie Sabotage porusza, wwierca się w podświadomość i sprawia, że słowa piosenki nabierają mocy, której nie da się zignorować. (Brzozkaaa)

 9. PARTYNEXTDOOR – „Her Way (aywy. & Fortune Bootleg)”

Flow-Fi reprezent! W bieżącym roku wspomniana australijska oficyna miała równie duży wpływ na światową beat-scenę, co w 2013 już w tej chwili bardzo dobrze znany i zewsząd doceniany kalifornijski label Soulection. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że w pierwszej dziesiątce naszego zestawienia aż trzy pozycje okupowane są przez przedstawicieli Flow-Fi. Po raz trzeci masestro aywy. tym razem ramię w ramię ze swoim innym dobrym ziomkiem, Amerykaninem Fortune, z którym stworzyli bedroomowego jointa do ultraprzyjemnych wygibasów w pościeli. (Dźwięku Maniak)

 10. Bearcubs – „Touch (Klaves Remix)”

Jeśli komuś wydawało się, że Bearcubs w „Touch” osiągnął absolutne mistrzostwo, to najwyraźniej do tej pory nie usłyszał hipnotyzującej wersji utalentowanego, młodego Poznaniaka. Klaves wykonał kawał dobrej roboty — nieco rozebrał oryginalny mix i na pierwszy plan wysunął wokal, dorzucając tym samym cięższy ładunek emocjonalny. Z każdym odtworzeniem brzmi jeszcze lepiej. (Brzozkaaa)

 11. Ariana Grande x Cashmere Cat – „Be My Baby (Plage 84 Remix)”

Francuz ma na koncie kilkanaście remiksów, które zebrały pochwały na całym globie. My przybijamy mu piątkę za podrasowanie „Be My Baby” Panny Ariany. Wierzymy, że ten młodzieniaszek w przyszłym roku zaskoczy nas czymś pierwszorzędnym. (K.Zięba)

 12. Banks – „Beggin for Thread (Salva Remix)”

Utworów remiksujących nagrania Banks było tyle, że można by nimi spokojnie obdzielić cały niniejszy ranking. Jednym z najciekawszych okazał się być ten najnowszy, autorstwa kolegi z LA. Moc i energia tego numeru jest miażdżąca, wysokie tempo nie zostawia chociaż chwili na oddech, a spokojna ballada przeobraża się w bestię. To bez dwóch zdań lepsza produkcja Salvy niż cały jego tegoroczny Peacemaker. (Emes)

 13. Lido – „Money (Lindsay Lowend Remix)”

Z tegorocznej epki Lido I Love You, to właśnie numer „Money” cieszył się największym wzięciem. Myślę, ze swoją cegiełkę to tego faktu dołożył również swoim remiksem Lindsay Lowend. Doskonałe zmiany tempa i ciekawe budowanie napięcia oraz precyzyjna aranżacja to bezsprzecznie największe atuty tego utworu. (Emes)

 14. Tinashe – „Vulnerable (Pomo Remix)”

W twórczości Tinashe jedno z czołowych miejsc wciąż zajmuje u mnie „Vulnerable”. Sensualna, nieco surowa kompozycja została przedstawiona w zupełnie innej odsłonie dzięki wyjątkowo utalentowanemu producentowi z Montrealu. Pomo dopieścił singiel amerykańskiej wokalistki zestawem ciepłych synthów i clapów. Całość wyposażona jest w tak dużą dawkę energii, że za każdym razem, gdy Tinashe powtarza „Don’t stop looking at me” — na pewno nikt nie przestanie…tańczyć. (Adrian)

 15. James Brown – „I Feel Good (El. Train Remix)”

El. Train w świetnym stylu przearanżował klasyczny singiel Króla Funku. „I Feel Good” w house’owej barwie nabrało rumieńców, stając się odpowiednią propozycją na wieczorne uciechy. Angielski producent zadbał, by alternatywnej wersji utworu Browna przewodził nowobrzmieniowy groove, który z pewnością poruszy Wasze szyje. (K.Zięba)

 16. Ashanti – „Hey Baby (TYCE Remix)”

TYCE ma na swoim koncie zaledwie kilka produkcji, ale już teraz dopisujemy go do grona świetnie rokujących współczesnych beatmakerów. Holender odświeżył nieco zapomniany, mniej znany utwór Ashanti i nadał mu dużo więcej charakteru. Z wpadających w ucho fragmentów wokalnych i ramy zlepionej z mieszanki hip hopu i house’u stworzył zupełnie nową kompozycję, której imprezowy potencjał nie może nikomu umknąć. (Adrian)

17. Prides – „The Seeds You Sow (The Hics Remix)”

Ten remiks to idealny przykład na to, że zawsze staramy się wyszukiwać rzeczy mniej oczywiste, a przy tym niezwykle wartościowe. Chęć eksploracji zrodzona z ciekawości pozwoliła nam umieścić m.in. poniższą produkcję wśród najlepszych remiksowanych utworów 2014-go. „The Seeds You Sow” w wersji zjawiskowych, choć wciąż niedocenianych, Brytyjczyków z The Hics nie jest kompozycją, z którą każdy będzie miał po drodze. Przeszło cztery minuty hipnotyzujących tonów z mistrzowsko zrealizowanym breakdownem. (Dźwięku Maniak)

 18. W.E.N.A. x VNM – „Cytryny (Auer x unclERR BITS Remix)”

Jedni mianują „Cytryny” hymnem tegorocznego lata, inni przeklinają irytujący do granic możliwości refren. Faktem jest jednak, że singiel polskich raperów nie przeszedł niezauważony. Błędem byłoby również przeoczenie remiksu autorstwa Auera i Err Bitsa. Nie zwracajcie uwagi na nieodebrane i sami oceńcie czy zremiksowana wersja „Cytryn” jest warta więcej niż dwa odsłuchy. Według nas, z pewnością tak. (K.Zięba)

 19. M.I.A. – „Baddygirl 2 (MIA PARTYSQUAD BEYONCE FLAWLESS REMIX)”

„I woke up like this, I went to bed like this”, aż mam wrażenie, że ten kawałek sam się zapętla w odtwarzaczu. M.I.A. z małą, choć nieoficjalną pomocą pani Carter, stworzyła muzyczny ekwiwalent potrójnego espresso z laską dynamitu. Ciało reaguje bezwiednie. Proponuję rozważyć zmianę dotychczasowego dźwięku budzika. (Brzozkaaa)

 20. Katy B – „Crying for No Reason (MORRI$ REMIX)”

Na koniec naszej gorącej dwudziestki solidny muzyczny akcent. Kolejny utwór potwierdzający różnorodność i barwność zarówno — wciąż wywoływanego — 2014-go, jak i niniejszego rankingu. Nie ma co płakać bez powodu; przed nami kolejne dwanaście miesięcy poszukiwań tego, co w dźwiękach najlepsze i w Misce smakuje najbardziej :) (Dźwięku Maniak)

Komentarze

komentarzy