Recenzja: Daniel Caesar Freudian

Data: 14 grudnia 2017 Autor: Komentarzy:

Daniel Caesar

Freudian (2017)

Golden Child

W natłoku coraz większej ilości nowych artystów i wydawnictw spod znaku szeroko pojętego alternatywnego R&B dobrze wiedzieć, że są jeszcze ludzie, którzy nie gonią ślepo za trendami, a zamiast tego wolą sięgać w rejony organicznego, uduchowionego brzmienia muzyki soul i gospel. Taki swoisty powrót do korzeni zaserwował na swojej zeszłorocznej płycie Frank Ocean, czym w jednoznaczny sposób odseparował się od większości artystów R&B młodego pokolenia. Wygląda na to, że podobną drogę postanowił obrać młodziutki Kanadyjczyk Daniel Caesar, który na swoim oficjalnym debiucie Freudian wykorzystuje inspiracje muzyką gospel jako platformy do wyrażenia swych przemyśleń na temat relacji damsko-męskich i własnych wewnętrznych doświadczeń.

Na Freudian nie ma co wypatrywać nowoczesnej produkcji w stylu trap&B. Zamiast tego usłyszeć można retro brzmienie pianina, klawiszy, bluesowych gitar oraz chórków dopełniających wokal Caesara. Co prawda aranżacje są dosyć minimalistyczne i oszczędne w formie, ale Danielowi i współpracującym z nim producentom udało się stworzyć płytę ciepłą i słoneczną, wprost idealną na leniwe, weekendowe poranki. Słychać to już od otwierającego album rewelacyjnego „Get You”, w którym wyśpiewywane pod koniec przez Kali Uchis słowa „this feels like summer” to doskonałe podsumowanie nie tylko openera, ale być może i całego krążka. Podobnie oszczędne w formie, ale bogate w emocje jest „Best Part”, niezwykle romantyczny i intymny duet z H.E.R. Z kolei następujące po nim „Hold Me Down” to, obok dobrze nam znanego, singlowego „We Find Love” oraz zamykającego album utworu tytułowego, jeden z tych numerów, które najlepiej świadczą o gospelowych inspiracjach Caesara, a także przypominają, że granica pomiędzy tym gatunkiem a R&B jest naprawdę cienka. Zresztą fakt, że obie piosenki to interpretacje klasycznych gospelowych utworów („Hold Me Now” Kirka Franklina i „We Fall Down” Kyle’a Davida Matthewsa) mówi sam za siebie.

Jak ważne jest brzmienie gospel w muzyce Kanadyjczyka słychać również w „Neu Roses (Transgressor’s Song)” oraz „Loose”, które jednak w przeciwieństwie do poprzedzających ich utworów prezentują bardziej negatywne, gorzkie spojrzenie na relacje damsko-męskie, dzięki czemu dają całości dodatkową perspektywę. Pozostaje jedynie żałować, że obu numerom brakuje większej konkretności pod względem produkcyjnym oraz pomysłu na ich rozwinięcie, przez co brzmią raczej jak szkice czy też przerywniki pomiędzy pozostałymi piosenkami. Na szczęście później wszystko wraca na właściwe tory wraz ze wspomnianym „We Find Love” oraz „Blessed”, które w połączeniu ze sobą formują urzekającą i nostalgiczną historię o zakończeniu związku i jego odbudowie, co sprawia, że stanowią one swego rodzaju punkt centralny albumu, spajając go tematycznie w jedną całość. Kolejne na płycie „Take Me Away” to najbardziej nowocześnie brzmiący numer w zestawie — numer, który równie dobrze mógłby znaleźć się na płycie The Internet. Nic więc dziwnego, że (niestety marginalnie) udziela się tu Syd, czyli wokalistka kalifornijskiego zespołu. Większe pole do popisu dostała za to Charlotte Day Wilson, której dystyngowany, aksamitny głos wzbogaca przedostatnie na trackliście „Transform” oraz — podobnie jak wokale Kali Uchis i H.E.R. — dopełnia damsko-męski dialog będący jednym z centralnych elementów oficjalnego debiutu Kanadyjczyka.

Pomimo kilku nieznacznych niedociągnięć longplay Daniela Caesara pokazuje, że jest on artystą, którego warto bacznie obserwować. Z pewnością nie jest najbardziej charakterystycznym czy oryginalnym wokalistą wśród młodych reprezentantów alt R&B, ale słychać, że ma na siebie pomysł, ogromny talent oraz dojrzałość, pozwalająca mu na świadome wykorzystywanie swoich inspiracji. Jeśli dołoży do tego więcej odwagi, być może niedługo będziemy go stawiać w jednym szeregu z artystami pokroju Samphy czy Franka Oceana.

Komentarze

komentarzy