Naćpany Jpegmafia organizuje karaoke ze śmietanką rapowego podziemia

Data: 8 marca 2019 Autor: Komentarzy:

JPEGMAFIA (aka Peggy) to obecnie jedna z najbarwniejszych postaci na scenie rapowego podziemia. Jeżeli nadal nie słyszeliście zeszłorocznego Veteran to nadróbcie te braki natychmiastowo. Peggy podbił serca słuchaczy swoim bezkompromisowym poczuciem humoru, barwną osobowością i mocno eksperymentalnym, dekonstrukcyjnym podejściem do trapowej formuły. Szokujący dobór sampli (beat do „Real Nega” z wokalami Ol’ Dirty Bastarda to już instant klasyk) i jego cyniczne komentarze do rzeczywistości („I cannot fucking wait till Morrisey dies”) złożyły się w kolaż muzyczny, który zapewnił Peggy’emu stałe miejsce w panteonie rapowych freaków nowej fali.

Po sukcesie longplaya Jpegmafia poszedł za ciosem i dostaliśmy w zeszłym roku kilka mocnych singlowych strzałów, z których największy sukces osiągnął wyprodukowany przez Kenny Beats numer „Puff Daddy”. Producent, który ostatnimi czasy zyskuje coraz większy rozgłos, za sprawą swoich instrumentali łączących trapową estetykę z agresywnym, industrialnym zacięciem, doskonale wpasował się w jpegowy liryczny strumień sfermentowanej popkultury. Kilka dni duo postanowiło wypuścić w świat teledysk do kawałka. Wideo wydaje się idealnym przełożeniem na obraz tego, co w warstwie muzycznej dokonywało Veteran. Dostajemy totalny freak show, który rozpoczyna się od zatrutych narkotykiem naleśników, które Jpegmafia dostaje na zlecenie Kenny’ego. Później dochodzi do tego psychodeliczna scena reanimacji, by ostatecznie przekształcić się w przedziwną imprezę karaoke, przez którą przewijają się na teledysku Open Mike Eagle, muzycy Injury Reserve i Ho99o9, ale także nagie kobiety, drag królowe i cały wachlarz wszelakiej maści dziwaków. Całość utrzymane jest w klimacie psychotropowej jazdy bez trzymanki i epatuje charakterystyczną dla Peggy’ego, bardzo intensywną, ekspresją i klimatem wyjątkowo chaotycznej zabawy. Wisienką na torcie jest opis teledysku, w którym umieszczono krótką notkę „prod. by A White Man”. Fanów najbardziej jednak intryguje pojawiająca się na koniec teledysku plansza „to be continued…”. Czy duet szykuje dla nas w przyszłości jeszcze więcej wspólnych projektów?

Komentarze

komentarzy