kenny beats

Smino prezentuje nowy singiel

Zaledwie kilka dni po wypuszczeniu wspólnego singla z Noname i Sabą, Smino powraca z solowym numerem. „Trina” to efekt współpracy z producentem o ksywce Kenny Beats i prawdopodobnie zapowiedź tego, co raper szykuje dla nas na przyszły rok. Wszystko wskazuje więc na to, że za kilka miesięcy do naszych głośników trafią projekt Ghetto Sage oraz trzeci studyjny krążek Smino. Takie informacje lubimy, czekamy więc niecierpliwie na kolejne single. A w międzyczasie odpalajcie „Trinę” i dajcie się porwać pozytywnemu vibe’owi.

#FridayRoundup: Kevin Abstract, Matt Martians, Ezra Collective i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem to m.in. pełny longplay Kevina Abstracta, kolejne muzyczne odsłony Matta Martiansa z The Internet i Cheta Fakera pod prawdziwym nazwiskiem (jako Nick Murphy), wysmakowany debiut brytyjskiego jazzowego kolektywu Ezra, zaskakujący krążek od utalentowanej Rico Nasty i oczekiwany album Schoolboya Q. Jeszcze więcej nowości znajdziecie na playliście na samym dole artykułu.


Arizona Baby

Kevin Abstract

Question Everything

Po dwóch tygodniach zabawy w kotka i myszkę, z żonglerką tytułami i okładkami na pierwszym planie, lider Brockhampton w tym tygodniu podzielił się zgodnie z zapowiedzią finalną wersją długogrającego następcy American Boyfriend z 2016 roku. Krążek zatytułowany (jednak) Arizona Baby ostatecznie pomieścił nieco ponad pół godziny muzyki, na które złożyło się 11 utworów — sześć upublicznionych wcześniej w formie dwóch epek i pięć zupełnie nowych numerów. Po raz kolejny Abstract prezentuje tu własną wizję progresywnego hip hopu, w którym inspiracje Frankiem Oceanem i Outkast łączą się z psychodeliczną mieszanką soulu i jazzu. —Kurtek


The Last Party

Matt Martians

3qtr

Po fantastycznym, ale trochę przegapionym przez krytykę i niedocenionym przez słuchaczy debiucie Matta Martiansa The Drum Chord Theory z 2017 roku muzyk The Internet wraca z nową płytą. W zeszły piątek na serwisy streamingowe trafił pierwszy singiel promujący album zatytułowany „Knock Knock” wyprodukowany przez Omara Apollo i Dreamboya Oscara, ale Martians postanowił iść za ciosem i cały krążek zatytułowany The Last Party oddać w ręce słuchaczy ledwie tydzień później. Płyta wpisuje się w trwającą od zeszłorocznej edycji GOOD Fridays tendencję do nagrywania zwięzłych longplayów — na albumie znalazło się zaledwie 8 numerów, ale jego krótki przebieg zasilają Mac DeMarco, Steve Lacy, Baby Rose i Patrick Paige II. Po raz kolejny Martians sygnuje swoim nazwiskiem pierwszorzędny neo-soul, którego sympatycy nie tylko The Internet, ale i Thundercata, i Soulquarians nie mogą sobie odpuścić. —Kurtek


You Can’t Steal My Joy

Ezra Collective

Enter the Jungle

Swoje nieszablonowe połączenie jazzu, afrobeatów, soulu, a nawet elementów muzyki grime, pięcioosobowy skład z Londynu znany jako Ezra Collective miał okazję przedstawić już nam na kilku singlach oraz dwóch świetnie przyjętych epkach. Wreszcie nadszedł czas na wielce oczekiwany, debiutancki krążek zespołu, zatytułowany You Can‚t Steal My Joy. Na albumie gościnnie pojawią się brytyjski raper Loyle Carner, członkowie kolejnego znakomitego bandu grającego nowy jazz, czyli Kokoroko oraz zjawiskowa Jorja Smith, śpiewająca na znanym już od dłuższego czasu singlu „Reason In Disguise”, który nie bez przyczyny trafił na naszą listę najlepszych nagrań 2018 roku. Kolejne ujawnione nagrania tylko potwierdziły niesamowitą energię i talent, jakim dysponują młodzi muzycy i wierzymy w to, że udało przenieść się to również na cały krążek. — efdote



CrasH Talk

ScHoolboy Q

Top Dawg Entertainment/Interscope

Na premierę nowego albumu ScHoolboya fani musieli czekać 3 lata. Nie obyło się bez przeszkód – raper dwukrotnie przekładał datę premiery z powodu śmierci Maca Millera i Nipseya Hussle. W końcu CrasH Talk dotarło do naszych głośników. Jak prezentuje się najnowszy album Q? To powrót do bezkompromisowego, ulicznego brzmienia, do którego na przestrzeni lat reprezentant ekipy TDE nas przyzwyczaił. Poza Travisem Scottem pojawiającym się w singlowym „CHopstix”, na krążku udzielili się również YG, Ty Dolla $ign, Kid Cudi, 21 Savage, 6lack i Lil Baby. Wydając Blank Face, Schoolboy wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Czy tym razem udało mu się sprostać oczekiwaniom? — Mateusz


Anger Management

Rico Nasty & Kenny Beats

Sugar Trap

Wspólny projekt Rico i Kenny’ego to coś, na co czekałem z niecierpliwością. Mimo całej miłości wobec singla „Puff Daddy” nagranego z Peggym, to właśnie Rico ze swoją charyzmą najdoszczędniej rozrywała napędzane nu-metalową agresją i trapową motoryką instrumentale producenta, zaś sama raperka również na żadnych innych beatach nie wypadała równie surowo i brutalnie, co właśnie na basowych, prymitywnie prostackich podkładach producenta. Anger Menagment (okraszone ociekającą błogim kiczem okładką na modłę hard rocka z lat 70) to wszystko to, co od takiego duetu oczekiwaliśmy. Jest przede wszystkim intensywnie i agresywnie. Chłodne, pewne siebie flow i wyrazista osobowość artystki nie pozwala nam ani przez moment się nudzić, jednak całość podana jest z taką dawką wyczucia i finezji, że trudno mówić tu o bezmózgim, ślepo agresywnym trapie. Obok numerów opartych o znaną już formułę srogich bangerów (otwierające całość „Cold” czy nagrane z Baauerem i Earthgang „Big Titties”) zdarzają się tracki spokojniejsze i uciekające w korzenny, oldschoolowy hip hop (Relative). EPka budzi emocje i apetyt, ale zdecydowanie potrzeba nam więcej. — Wojtek


Run Fast Sleep Naked

Nick Murphy

Future Classic

Nick Murphy, znany również jako Chet Faker, powraca z nowym materiałem. Ostatnie wydawnictwo od muzyka, epka Missing Link, ukazało się dwa lata temu. Chociaż Nick jest na scenie od lat, to dopiero drugi długogrający album w jego karierze. Run Fast Sleep Naked zapowiedział w marcu, wypuszczając świetne „Sanity”. 11 utworów to wynik czteroletnich podróży wokalisty, który inspiracji muzycznych szukał po całym świecie. Odwiedzając różne kraje, przy okazji udało mu się nagrać część partii wokalnych. Finalne wersje piosenek zostały zrealizowane przy wsparciu orkiestry w studio na Brooklynie. Ci, którzy liczyli na powrót elektroniki rodem z Lockjaw mogą być zawiedzeni, przeważają gitarowe kompozycje i brzmienie Indie. —Polazofia


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Naćpany Jpegmafia organizuje karaoke ze śmietanką rapowego podziemia

JPEGMAFIA (aka Peggy) to obecnie jedna z najbarwniejszych postaci na scenie rapowego podziemia. Jeżeli nadal nie słyszeliście zeszłorocznego Veteran to nadróbcie te braki natychmiastowo. Peggy podbił serca słuchaczy swoim bezkompromisowym poczuciem humoru, barwną osobowością i mocno eksperymentalnym, dekonstrukcyjnym podejściem do trapowej formuły. Szokujący dobór sampli (beat do „Real Nega” z wokalami Ol’ Dirty Bastarda to już instant klasyk) i jego cyniczne komentarze do rzeczywistości („I cannot fucking wait till Morrisey dies”) złożyły się w kolaż muzyczny, który zapewnił Peggy’emu stałe miejsce w panteonie rapowych freaków nowej fali.

Po sukcesie longplaya Jpegmafia poszedł za ciosem i dostaliśmy w zeszłym roku kilka mocnych singlowych strzałów, z których największy sukces osiągnął wyprodukowany przez Kenny Beats numer „Puff Daddy”. Producent, który ostatnimi czasy zyskuje coraz większy rozgłos, za sprawą swoich instrumentali łączących trapową estetykę z agresywnym, industrialnym zacięciem, doskonale wpasował się w jpegowy liryczny strumień sfermentowanej popkultury. Kilka dni duo postanowiło wypuścić w świat teledysk do kawałka. Wideo wydaje się idealnym przełożeniem na obraz tego, co w warstwie muzycznej dokonywało Veteran. Dostajemy totalny freak show, który rozpoczyna się od zatrutych narkotykiem naleśników, które Jpegmafia dostaje na zlecenie Kenny’ego. Później dochodzi do tego psychodeliczna scena reanimacji, by ostatecznie przekształcić się w przedziwną imprezę karaoke, przez którą przewijają się na teledysku Open Mike Eagle, muzycy Injury Reserve i Ho99o9, ale także nagie kobiety, drag królowe i cały wachlarz wszelakiej maści dziwaków. Całość utrzymane jest w klimacie psychotropowej jazdy bez trzymanki i epatuje charakterystyczną dla Peggy’ego, bardzo intensywną, ekspresją i klimatem wyjątkowo chaotycznej zabawy. Wisienką na torcie jest opis teledysku, w którym umieszczono krótką notkę „prod. by A White Man”. Fanów najbardziej jednak intryguje pojawiająca się na koniec teledysku plansza „to be continued…”. Czy duet szykuje dla nas w przyszłości jeszcze więcej wspólnych projektów?