#FridayRoundup: Pezet, The Comet Is Coming, Lorine Chia i inni

Data: 30 września 2019 Autor: Komentarzy:

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem w puli nowe krążki Pezeta, The Comet Is Coming, Lorine Chii, Matthew Halsalla, Jungle Brown, Mięthy, Johna Coltrane’a czy Thaiboia Digitala a na plejliście dodatkowo The Sure Fire Soul Ensemble, Layton Greene, Malia, Siaira Shawn, Young M.A. i Kevin Gates.


Muzyka współczesna

Pezet

Pezet

Długo czeka się na MC, ale Pezet w końcu powrócił ze swoją muzyką, która jest jak najbardziej współczesna. To przekrój brzmień — od oldschoolowego „Intro (Niki)”, przez powolne, narkotyczne „Czas to iluzja” z Synami, aż po rave’ową „Gorzką wodę” i śpiewany „Dom”. Wszystko to oparte jest na elektronicznych, klubowych bitach, za które przede wszystkim odpowiada Auer. Paweł odnajduje się na nich świetnie i tak samo świetna jest jego pisarska forma. Widzimy życie nocnej Warszawy, to, jaka jest nad ranem oraz upływający czas, przez co przewijają się motywy, na przykład ten różowych włosów. Muzyka współczesna to album wzorowo zbudowany i starannie napisany. To album ważny. — Klementyna Szczuka


The Afterlife

The Comet Is Coming

Impulse! / UMG

The Comet Is Coming wracają z nowym wydawnictwem niespełna pół roku po wydaniu swojego drugiego krążka. Grupa z Londynu po raz kolejny rzuca się w otchłań kosmicznych inspiracji i przywozi nam stamtąd The Afterlife. Jak przekonują twórcy, ich najnowsze dzieło należy traktować jako uzupełnienie Trust In The Lifeforce Of The Deep Mystery. Przywodzące na myśl smooth jazz brzmienie saksofonu połączone jest tu z mocną perkusją i syntezatorami. Gościnnie w otwierającym utworze udziela się Joshua Idehen.— Mateusz


Sweet Noise

Lorine Chia

Sweet Noise

Lorine Chia to kameruński skarb współczesnego R’n’B i Neo-Soulu. Dziewczę ma korzenie mocno osadzone w staroszkolnej stylówce, które sprawnie wykorzystuje do tchnięcia nieco klasycznej elegancji w pościelowy trap, który nam serwuje na Sweet Noise. I choć takie współcześnie brzmiące R’n’B osadzone w najntisach przeżywa ostatnio mały renesans za sprawą takich artystów jak SZA czy Ari Lennox, Lorine Chia uderza w ekscentryczne, mniej oczywiste rozwiązania melodyjne. W smukłe, sensualne kompozycje wkradają się plamy psychodelii, które odważnie wypełniają dalsze plany w „$ and Peace” czy „Floating into the Night”, operując organicznym szumem czy puszczonymi od tyłu ścieżkami. Całość składa się na wielowątkowe, kolorowe dzieło o intensywności kanabisowego tripu szybującego od narkotycznych, płynnych rzeczywistości po kobiecy powab.  — Wojtek


Oneness

Matthew Halsall

Gondwana

Wraz z powołaniem do życia Gondwana Records Matthew Halsall w mikroskali, ale znacząco zmienił krajobaz współczesnego angielskiego jazzu. Pod skrzydłami labelu znaleźli dom m.in. GoGo Penguin, Portico Quartet czy Dwight Trible, ale przełomowym momentem było wydanie osadzonego w tradycji spiritual jazzu krążka When the World Was One w 2014 roku, który otworzył Halsallowi i spółce wiele nowych drzwi. Teraz, gdy niewiele zostało już do wyważenia, Halsall wraca do pierwszych dni własnej oficyny i swoich eksperymentów z brzmieniem stojącym za jego sukcesem artystycznym. Oneness to siedem archiwalnych nagrań zarejestrowanych przez trębacza w styczniu, marcu i wrześniu 2008 roku wraz z członkami rodzącej się dopiero Gondwana Orchestra. To nieco ponad godzina wysmakowanego kameralnego jazzu, któremu orientalny charakter nadaje droniczne brzmienie tanpury, które w połączeniu z trąbką Halsalla wspartym przez tradycyjne jazzowe trio i harfę tworzy nietuzinkowy soniczny krajobraz. — Kurtek


Full Circle

Jungle Brown

Mr Bongo

Jeśli zdarza wam się fantazjować, że hip hop zatrzymał się brzmieniowo wraz z końcem lat 90., to druga płyta brytyjskiego tria Jungle Brown Full Circle powinna spotkać się z waszym uznaniem. Panowie, podobnie jak na debiutanckim Flight 314 z 2016 roku, własnym sumptem odświeżają boombapowe ścieżki, przez trzy kwadranse wprowadzając słuchacza w klasyczne jazzrapowe brzmienie. Gościnnie panów wspierają m.in. Sampa the Great, Fliptrix (High Focus) czy Terri Walker. — Kurtek


Audioportret

Miętha

Asfalt

Nowości od Asfalt Records zawsze chętnie sprawdzamy. Niedawno szeregi Asfaltu zasilił ciekawy duet — Miętha. Skład tworzą raper Skip i producent AWGS. Artyści znają się pół roku i tyle trwało napisanie i nagranie ich debiutanckiej płyty Audioportret. Zespół oferuje świeże, charakterystyczne i organiczne granie, wzbogacone zaskakującymi jak na krótki staż sceniczny możliwościami wokalnymi Skipa. Obaj muzycy dostarczyli wspólny, spójny i komplementarny materiał, który z pewnością jest jednym z ciekawszych debiutów tego roku. Co ciekawe, przy płycie pomagali: Moo Latte (gościnnie na instrumentach w kilku utworach), oraz ENZU (mix i mastering). „Chcieliśmy razem stworzyć projekt, który wzbogaci obecną glebę muzyczną i zainspiruje ludzi do śmielszych eksperymentów sonicznych. Jest to dźwiękowa transmisja powstała z przyjaźni, długich rozmów w studio, litrów kawy i słoików pełnych ziół.” — tak swoją płytę podsumowali muzycy. Polecamy szczególnie tym, którzy lubią, kiedy nowa szkoła krzyżuje się z luźnym oldschoolem. — Polazofia


Blue World

John Coltrane

Impulse! / UMG

Blue World to zapis sesji nagraniowej Johna Coltrane z 1964 roku między nagrywaniem CrescentA Love Supreme. Pierwotnie przeznaczony do bycia soundtrackiem do francuskiego dramatu Le chat dans le sac , pojaw się dopiero teraz za sprawą wytwórni Impulse!, która uraczyła nas w zeszłym roku zaginionym albumem mistrza. I choć w Blue World dużo więcej przypadkowości, a trzykrotne zamieszczenie Village Blues zabija nieco narracje płyty, to trudno jednak nie dać się porwać. To w końcu przecież dalej Coltrane w swoim najbardziej klasycznym, dystyngowanym okresie i pomimo tego, jak zbędny wydaje się album, samo doświadczenie słuchania powinno fanom sprawić mnóstwo satysfakcji.— Wojtek


Legendary Member

Thaiboy Digital

Year0001

Trudno wskazać mi inny kolektyw rapowy, któremu udało się wyrobić tak precyzyjne i charakterystyczne brzmienie jak północnym SadBoy’om. I choć globalny, komercyjny sukces osiągnął do tej pory jedynie Yung Lean, jego towarzysze od wielu lat mają ugruntowaną pozycje w newschoolowym podziemiu oraz grono wiernych słuchaczy. Na nowym albumie (pierwszym sygnowanym jako solowy) Thaiboy Digital, jeden z członków kolektywu, zbiera i podsumowuje to, co przez lata stało się dla grupy znakiem rozpoznawczym. Chłodne, przestrzenne produkcje wybrzmiewające duchem szwedzkiej zimy, starego Clams Casino i minimalizmem współczesnego cloud rapu łączą się z wycofanym, nieco nieporęcznym flow Thaiboya. Brzmieniowo pełno paradoksów, bo z jednej strony w tych autotune’owych pasażach rodzi się swoisty duch futuryzmu, z drugiej zaś całość dalej odznacza swojska, homemade’owa surowość podparta niekrytym umiłowaniem do mixowania z panoramą stereo. Tym, co jednak chwyta najbardziej są oczywiście same kawałki, które, choć uciekają od oczywistych piosenkowych strzałów, tworzą niepowtarzalny klimat. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Komentarze

komentarzy