Była Ella, musi być i Duke. I to Duke pieczołowicie wybrany, na wskroś jesienny, z prawdopodobnie najdoskonalszej z jego płyt — Money Jungle. To album, który chyba jak żaden inny, potrafi poddać klimat zasnutego deszczem miasta. Jeśli na co dzień macie dość szarych ulic, dżdżystych zimnych poranków i ulicznych korków, gwarantuję, że z Money Jungle w słuchawkach, poczujecie duszę tego zimnego, brudnego miasta.
„Solitude” to kompozycja Duke’a z 1934 roku (początkowo w wersji wokalno-instrumentalnej), która na Money Jungle została specjalnie przearanżowana i nagrana ponownie z towarzyszeniem Charlesa Mingusa i Maxa Roacha.



Komentarze