a tribe called quest

Nowy teledysk: A Tribe Called Quest „Dis Generation”

Minęło kilka miesięcy od premiery We Got It from Here… Thank You 4 Your Service, a panowie z A Tribe Called Quest wypuścili klip do „Dis Generation”. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego reżyser wpadł akurat na taki pomysł. Po pierwsze, obraz jest czarno-biały, a do utworu celebrującego nową generację raperów chyba wypadałoby zrobić coś bardziej kolorowego. No i samo to jak przedstawieni są Q-Tip i reszta, ma też zupełnie nijak do treści.

Wiemy już, kto wystąpi podczas zbliżającego się rozdania nagród Grammy

Rozdanie nagród Grammy już za niecałe dwa tygodnie, a tymczasem wiemy już, kto zaszczyci ten wieczór swoimi występami. Obok wykonów takich artystów jak Adele, Bruno Mars, Metallica, John Legend czy Keith Urban zobaczymy również trzy kolaboracje. Tą najmniej zaskakującą będzie duet The Weeknd oraz dosyć rzadko pojawiających się na scenie Daft Punk, którzy wykonają utwór zatytułowany nomen omen „I Feel It Coming” z ostatniego albumu Kanadyjczyka. Kolejne zestawienie nie jest już tak oczywiste, gdyż na scenie staną obok siebie Alicia Keys oraz wschodząca gwiazda muzyki country — Maren Morris. Najbardziej oczekiwanym przez nas momentem gali, oprócz szykowanego z dosyć dużym rozmachem hołdu dla Prince’a, jest jednak wspólne show, jakie zaserwują nam A Tribe Called Quest, Andreson .Paak oraz… Dave Grohl. Znając dokonania sceniczne całej trójki, wiemy już, że może być ciekawie.

A Tribe Called Quest zagrali u Kimmela

tribe-called-quest-kimmel

A Tribe Called Quest zaliczyli kolejny występ na żywo promujący ich rewelacyjny ostatni krążek We got it from Here… Thank You 4 Your service. Wcześniej zagrali dwa utwory w prowadzonym przez Dave’a Chappelle’a odcinku Saturday Night Live. Teraz Q-Tip, Ali Shaheed Muhammad i Jarbobi zagrali „Dis Generation” i „We The People…” w programie Jimmiego Kimmela. Gościnnie na scenie pojawił się z nimi Busta Rhymes. Niestety całość nie została udostępniona i możemy tylko sprawdzić jak wypadł pierwszy z numerów, ale to zawsze coś. Wersy zmarłego niedawno Phife Dawga zostały puszczone dla publiczności, a wtedy chłopaki podnieśli ręce do góry i Busta krzyczał „Get’em Phife”. Świetny pomysł i doskonały występ pokazujący, że mimo długiej bytności w rap grze ATCQ (i Busta) wciąż potrafią wykrzesać z siebie ogień na żywo.

Recenzja: A Tribe Called Quest We Got It from Here… Thank You 4 Your Service

a-tribe-called-quest-we-got-it-from-here-thank-you-4-your-service-cover-art

A Tribe Called Quest

We Got It from Here… Thank You 4 Your Service (2016)

Epic

Piątek, 11 listopada 2016 roku. Polacy wyszli na ulicę uczcić swoją niepodległość interpretowaną na tyle sposobów, ile można sobie tylko wyobrazić. W Stanach eskalują właśnie uliczne protesty związane z wyborem Sami-Wiecie-Kogo na być może najważniejsze stanowisko świata, oczywiście kontrowane głosami typu „może Sami-Wiecie-Kto nie będzie taki zły, dajmy mu szansę”. Jeśli coś może w choćby ułamkowym stopniu zjednoczyć ten wrzący tygiel osobowości i ich opinii, to musi to być kawał cholernie dobrej muzyki i nie mówię tu nie tylko o pożegnalnych odtworzeniach płyt Leonarda Cohena. Powracający po osiemnastu latach Trajbowie zapewnili nam — obywatelom świata — uczucie, że cała ta Ameryka właśnie stała się znów trochę bardziej wspaniała. Wielkość We Got It from Here… Thank You 4 Your Service można rozpatrywać na co najmniej kilku płaszczyznach, podzielmy je zgodnie z klasyczną nomenklaturą na: bity, rymy i życie.

Bity… muzycznie album spełnia oczekiwania, a nawet mocno ponad nie wykracza. Niektóre podkłady żywcem wyrwane zostały ze złotej ery zespołu, jak i całego muzycznego gatunku, inne uznać można za wędrówki ścieżkami do tej pory zupełnie prze grupę nieprzetartymi. Jedne chwytają nas w sidła lo-fi, drugie lśnią rozmachem i dopracowaniem, na jaki dekady temu nie można było sobie do końca pozwolić. To kolejny naturalny etap rozwoju produkcyjnej strony Q-Tipa i załogi — mówię tutaj nie tylko o dyskografii A Tribe Called Quest, ale również o solowej twórczości ich nieformalnego lidera. Jeśli się mylę, powiedzcie, na której płycie usłyszelibyśmy coś tak awangardowego na hiphopowe warunki jak „Solid Wall of Sound” i czy wsparliby ich w tak ambitnych dążeniach Elton John i Jack White? Nawet te wspomniane powiewy oldschoolu potrafią przerodzić się w coś mniej spodziewanego. Oszczędnie, ale z głową dobrane sample, żywe drgania strun basowych, gęste cuty DJ’a Scratcha, inteligentnie rozbudowane outra — wszystko to brzmiałoby świeżo piętnaście lat temu, brzmi świeżo dzisiaj i sądzę, że i za piętnaście nic by się w tym względzie nie zmieniło.

Rymy… pod tym względem panuje tutaj podejście konserwatywne i bardzo dobrze. Wprawdzie Q-Tip wydaje się wymagać mniej przerw na oddechy niż kiedykolwiek, a i Phife Dawg potrafi wykroczyć ponad przeświadczenie wielu słuchaczy o istnieniu jako dynamiczna opozycja dla kolegi. Jeśli spojrzy się na całość, na wierzch wybija się stara szkoła hiphopowego flow, bynajmniej nie wynikająca z obrzydzenia współczesnym rapem (w końcu The Abstract w jednym z wersów przekazuje pochodnię czwórce reprezentantów nowej fali), a ze szczerej potrzeby zamknięcia pewnego kręgu muzycznej historii. Nie powiem, moje receptory nostalgii szalały w momentach, kiedy to raperzy odnosili się do klasycznej szkoły naprzemiennego wymieniania się wersami. Mówię o na przykład duecie Q-Tipa ze wszędobylskim obecnie André 3000, ale przede wszystkim o kipiącym kolektywną pasją „Dis Generation”. Tutaj przechodzimy do tematu Busty Rhymesa, który pojawiając się w czterech utworach powrócił do korzeni i wyzwolił swego „podziemnego smoka”. Spłacił dług wdzięczności grupie i przy okazji przyćmił pozostałych gości, a mówimy o takich postaciach jak Kendrick Lamar, Talib Kweli, Anderson .Paak czy zaliczającym ważne z symbolicznego punktu widzenia cameo Kanye’m Weście. Pojawia się w tym wszystkim jeszcze Jarobi, o którym najwięcej co można powiedzieć to to, że jest na płycie. O dziwo jakoś mi to nie przeszkadza, może dlatego że w generalnym rozliczeniu bardziej zasila niż stopuje grupę, podobnie jak dopełniacz w osobie Consequence’a.

Życie… tyle zachwytów, a jeszcze nic nie napisałem o warstwie tekstowej. Album mógł być, idąc za panującymi na scenie trendami, jeszcze bardziej polityczny, ale na szczęście nie jest. Kiedy chwyta się za tematykę społeczną, robi to z pomysłem i humorem, jak w „The Space Program”, albo z artykułowanymi beastieboysową energią emocjami, jak w „We the People”. Szpilki wbijane w Trumpa w co najmniej kilku utworach stłamszone zostały przez szarżującą rzeczywistość, na szczęście inne poruszone na płycie, zaiste życiowe tematy to treści bardziej ponadczasowe, uniwersalne i przy okazji nie tak w pełni oczywiste. „Kids” nagłaśnia dysonans między oczekiwaniami wobec życia a zderzeniem z rzeczywistością podczas wchodzenia w dorosłość, „Melatonine” pyta nas, czy kontrolowana ignorancja może być lekiem na część zła tego świata, a „Ego” to zbiór własnych hipotez Q-Tipa dotyczących ludzkich motywacji życiowych, opracowanych na przykładzie swoim i otoczenia. Pożegnalny album A Tribe Called Quest nie mógł również obyć się zwrotek dotyczących smutnej przyczyny zakończenia działalności zespołu. Pożegnanie Phife’a skumulowane zostało w dwóch utworach — wzruszająco osobistym wynurzeniom Abstracta dotyczącym przyjaciela w „Lost Somebody” i pozytywnym, celebrującym wyłącznie dobre wspomnienia i trynidadzkie korzenie zmarłego rapera „The Donald”.

We Got It from Here… Thank You 4 Your Service to satysfakcjonujące w pełnym tego słowa znaczeniu zamknięcie jednego z najważniejszych rozdziałów hip hopu. To także instrukcja — nie tylko dla artystów rapowych — jak zaliczyć udany powrót po bezprecedensowo długiej przerwie. Po pierwsze, idealnie wyważyć to, co aż za dobrze znane z tym co nieznane. Po drugie, zręcznie odnaleźć się w kontekście zupełnie innych czasów i zupełnie innych widoków za oknem. Po trzecie, nigdy-przenigdy nie stracić miłości do tego, co się robi. A Tribe Called Quest, dziękujemy za służbę.

Phife Dawg uhonorowany własną ulicą w Nowym Jorku

gettyimages-176730972_1_6e73b2072eab23bc0160ce191685da92-nbcnews-ux-2880-1000

Piękna sprawa — Phife Dawg dostał własną ulicę w Nowym Jorku. Mówiło się o tym już od jakiegoś czasu, ale wreszcie doszło do tego, że róg pomiędzy Linden Boulevard i 192nd Street został przemianowany na Malik ‚Phife Dawg’ Taylor Way. Na uroczystym odkryciu tablicy z nazwą ulicy obecna była między innymi rodzina Phife’a oraz członkowie A Tribe Called Quest — Q-Tip i Jarobi. Ten drugi przed odsłonięciem wygłosił krótkie przemówienie na tle murala Tribe’ów:

Widzę kilku swoich ludzi, z którymi spędziłem wiele godzin na tym rogu, przed tym sklepem. To jest niesamowite. Ludzie mają wszędzie murale i składane im hołdy, ale mieć mural na tym bloku, na tej ulicy, po której codziennie chodziliśmy? Pisaliśmy rymy w tym bloku, battlowaliśmy się z ludźmi, ludzie przychodzili z innych osiedli żeby battlować się ze mną i z Phifem, wiecie działy się różne rzeczy.

Natomiast już po odsłonięciu wszyscy bawili się w rytm „Scanerio”, co wyraźnie słychać na jednym z filmików. Rest In Peace Phife!

phife20n-8-web

#Queens #Tribe #Phife #Tribute

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Shani Kulture (@shanikulture)

#ripphifedawg Malik "Phife Dawg" Taylor Way is unveiled in Queens.

Film zamieszczony przez użytkownika Jerry Barrow (@jlbarrow)

This one is for #Queens #PhifeDawg x #Linden x #atcq #HipHop #idaneekmiller

Film zamieszczony przez użytkownika I.Daneek Miller (@idaneekmiller)

#Phife #Tribute #Tribe #Queens #HipHop

Film zamieszczony przez użytkownika Shani Kulture (@shanikulture)

A Tribe Called Quest apelują o jedność w najnowszym klipie z ich ostatniego albumu

Nowy album A Tribe Called Quest jest już z nami od tygodnia i chyba nikt nie ma już chyba wątpliwości, jak bardzo udane jest to wydawnictwo. Pierwszym singlem promującym krążek jest samplujący “Behind The Wall Of Sleep” Black Sabbath, numer “We the People”. To mocno zaangażowane nagranie wykonane zostało najpierw  podczas występu w Saturday Night Live, a następnie wypuszczone wraz z rysunkowym klipem. Dzisiaj ukazał się oficjalny obrazek, na którym widzimy wszystkich członków zespołu oraz osoby najbliżej z nim związane uczestniczące w powstaniu We got it from Here… Thank You 4 Your service. Na ekranie pojawia się również rysunkowy Phife rymujący z olbrzymiego murala. Podobnie jak sam numer także i teledysk ma bardzo silny przekaz, bardzo pasujący do czasów, w których żyjemy i nawołuje do jedności wśród wszystkich ras. Warto wiedzieć też, że w jednym z ostatnich wywiadów Q-Tip zapowiedział ostatnią światową trasę zespołu, więc trzymamy kciuki, żeby zahaczyli również o nasz kraj. Sam liczę po cichu na Gdynię.

Nowy teledysk: A Tribe Called Quest „We The People…”

a-tribe-called-quest-shares-we-the-people-lyric-video

Nowy album A Tribe Called Quest wyszedł dosłownie wczoraj, a jeszcze tego samego dnia ukazało się lyric video do mocno naładowanego politycznie „We The People…”. Świetny numer, mocne przesłanie i klip z charakterystycznymi tribe’owymi grafikami, w stylu tych jakie znamy z okładek ich płyt. Zdecydowanie warto sprawdzić.

Ulubione numery A Tribe Called Quest: selekcja gości i redakcji

Oni wrócili. Naprawdę. To nie żart. We Got It from Here… Thank You 4 Your Service jest z nami od wczoraj, a niech o poziomie krążka świadczy jeden z komentarzy w naszej redakcji, a w zasadzie pewna zagwozdka, która szła mniej więcej tak: czy ten album przypadkiem nie popsuje nam już jakiejś tam wstępnej koncepcji na podsumowanie roku? Ano, popsuje. Ale kochamy, gdy rozpraszają nas takie rzeczy.

Niezależnie od tego czy sprawdziliście już We Got It from Here… Thank You 4 Your Service czy ta przyjemność dopiero przed wami, przygotowaliśmy dla was zestawienie naszych ulubionych numerów A Tribe Called Quest. My jako redakcja oraz specjalnie zaproszeni goście: Golden, Spisek Jednego, Duit i Bitykradne. Zapraszamy na podróż z najlepszymi momentami Q-Tipa i spółki. Przeżyjmy to jeszcze raz!

„8 Million Stories”

Midnight Marauders

Jive (1993)

Od zawsze miałem słabość do nieco bardziej nostalgicznych tracków. „8 Million Stories” ze swoją minimalistyczną produkcją i kontrastującym przełamaniem w refrenie urzeka mnie niebywale. Początkowo brzmienie bębnów wydawało mi się nieco zbyt płaskie, w odniesieniu do pozostałych tracków z płyty, ale z wiekiem i każdym kolejnym odsłuchem wszystko siedziało na swoim miejscu coraz solidniej. To kolejny dowód pokazujący, że mniej znaczy więcej, a prosty i klimatyczny loop potrafi zatrzymać przy głośniku na bardzo długo. Mój osobisty top! — Golden


„Scenario”

The Low End Theory

Jive, BMG Records (1991)

„Scenario” to według mnie jeden z kamieni milowych w historii muzyki. Gościnnie rapuje tu Busta Rhymes, dla którego był to przełom w karierze (Heel up, wheel up, bring it back, come rewind). Nagrywałem kiedyś w ciemno na kasety VHS teledyski z Vivy Zwei. Przy oglądaniu nagle natrafiam na „Scenario” i zbieram szczękę z podłogi. Z ciekawostek: potężnie brzmiące bębny to Jimmy Hendrix. — Spisek Jednego


„Can I Kick It”

People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm

Jive, BMG Records (1990)

Czasy A Tribe Called Quest mnie nieco ominęły, więc nie znam na wylot ich dyskografii, w zasadzie nie znam jej niemal wcale. Więc skupmy się na „Can I Kick It”, który nawet pomimo mojej skromnej wiedzy o zespole, jest niepodważalnym klasykiem. Wielbię go pewnie za mistrzowski bit, który został oparty o sampel z piosenki „Walk on the Wild Side” pana Lou Reeda. Nieraz grywałem go na imprezach, ale i również często towarzyszył mi w domu. — Duit


„Electric Relaxation”

Midnight Marauders

Jive (1993)

Moim faworytem twórczości ATCQ pod względem produkcji jest zdecydowanie numer „Electric Relaxation”. Uwielbiam klasyczne breaki, połączone z kilkoma samplami, które układają się w dobrze brzmiącą całość. Bit jest klimatyczny i idealnie pasuje do wieczornego spaceru ze słuchawkami na uszach. Całość dopieszczają trzaski z wosku, które dodają produkcji niepowtarzalnego klimatu. — Bitykradne


„Oh My God”

Midnight Marauders

Jive (1993)

Rok 1998, piąty numer kultowego magazynu Klan. Pośród kilkunastu newsów głównie z rodzimej sceny, jest też kilka artykułów o wykonawcach z zagranicy. Jako fan mocniejszego hip-hopu, kompletnie zignorowałem jeden z nich. Czterech kolesi poubieranych w kolorowe dziwne stroje przypominające pidżamy, było czymś, na co chyba nie byłem wtedy mentalnie gotowy. Kilka tygodni później, podczas odwiedzin lokalnego sklepu muzycznego w celu zakupu drugiego albumu Xzibita, w głośnikach usłyszałem coś, co raz na zawsze odmieniło moje życie. Stałem jak wryty pośrodku pomieszczenia, wpatrzony w powieszony u góry telewizor, gdzie jedna z muzycznych stacji puściła właśnie klip, na którym dwóch raperów biegnąc ulicą, wyrzuca swoje pełne luzu wersy na delikatnym, ale jednocześnie bardzo bujającym i innym od tego co do tej pory słyszałem bicie. Gdy tylko pozbierałem z ziemi swoją szczękę, a sprzedawca (który był typowym fanem metalu, o dziwo bardzo dobrze znającym się na amerykańskim hip-hopie) poinformował mnie, że akurat tej płyty nie posiadają, ruszyłem czym prędzej do domu, w głowie mając już tylko cztery słowa wykrzykiwane przez Busta Rhymesa, aby jak najszybciej nadrobić informacje o zespole A Tribe Called Quest za pomocą wcześniej wymienionego czasopisma. Jakiś czas później ten sam klip, do jak się okazało zremiksowanej wersji numeru „Oh My God” wrócił do mnie, na zajechanej do granic możliwości kasecie VHS. Mam ją nawet do dziś. — efdote


„1Nce Again”

Beats, Rhymes and Life

Jive, BMG Records (1996)

Beats, Rhymes and Life. 1996. Co prawda byłem za mały, żeby słuchać tej płyty od razu po premierze, ale nie zrobiłem też tego w wieku zwyczajowo odpowiednim. A Tribe Called Quest poznałem dopiero mając 19 lat, a ich pierwszym utworem, który zapętliłem było „1Nce Again”. To do niego właśnie mam największy sentyment — słuchałem go na okrągło głównie dzięki temu, że ma ten charakterystyczny dla Tribe’ów klimat, stworzony z fuzji hip hopu i soulu (no i dzięki wpadającemu w ucho refrenowi Tammy Lucas). Dla mnie to ten utwór jest najważniejszy w całej twórczości grupy, a gdy myślę o Phife’ie, na myśl przychodzą mi od razu jego wersy z „1Nce Again”. Klasyk. — Kuba Żądło


„Find a Way”

The Love Movement

Jive (1998)

To zabawne, że w miarę upływu lat nie nudzi mi się atmosfera niedopowiedzeń, niezauważalnej dla innych przepychanki na gesty, uśmiechów i ulotnego flirtu. W pracy, w knajpie czy kolejce przy kasie. Możliwe, że to efekt uzależnienia od numerów typu „Find a Way”, który z kolei wielokrotnie nastrajał przed i asystował w trakcie wszelakiego kontaktu z kobietami. Popisowy przykład możliwości grupy producenckiej The Ummah i definicja bezbłędnej symbiozy Phife’a i Q-Tipa. — k.zieba


„Award Tour”

Midnight Marauders

Jive (1993)

Pamiętam, jak na początku studiów przy okazji jakiejś supermarketowej promocji „klasyczne płyty za bezcen” przyniosłem do domu Midnight Marauders A Tribe Called Quest. Znałem i wcześniej, owszem, a i zawartość tego krążka była mi dobrze znana, ale był to mój pierwszy namacalny kontakt z twórczością grupy. Paradoksalnie dzięki fizycznemu obcowaniu z oldschoolowym cedekiem udało mi się zawiązać z Tribe’ami głębszą relację (w istocie pewnie jednostronną, choć wówczas byłem przekonany o pewnej niemal metafizycznej wzajemności). Płyta, jak podejrzewam przypadkiem, a przynajmniej szczęśliwym zrządzeniem losu, znalazła się w centrum mistycznego doznania kilka tygodni później, gdy pewnego ciemnego zimowego wieczoru, gdy byłem sam w domu postanowiłem spędzić go w towarzystwie Tribe’ów, Calledów, Questów. Niewiele myśląc, pogasiłem wszystkie światła, zapaliłem świecę i w tym absurdalnym, jakby spojrzeć na to z boku, kontekście wysłuchałem Midnight Marauders w pełnym skupieniu od A do Z. Nigdy więcej nie powtórzyłem tego ani z ATCQ, ani właściwie z jakimkolwiek innym cedekiem. Można rozwodzić się o historycznym i teoretycznym wpływie grupy na muzykę i słuchaczy, ale nie jest to w stanie nijak oddać bezpośredniego kontaktu z ich muzyką. — Kurtek


„Scenario”

The Low End Theory

Jive, BMG Records (1991)

„Scenario” zdecydowanie nie trzyma się scenariusza, jakiego trzymałby się utwór definiujący styl i charakter muzyki A Tribe Called Quest, ale w jakiś sposób stał się dla mnie ich flagowym singlem. Może dlatego, że był moim pierwszym. Może to energia podkładu zbudowanego na muzycznych sprzecznościach. Może ikoniczny, kipiący autoironią na parę lat przed „What They Do” Rootsów teledysk. Może po prostu to, że nigdy wcześniej i nigdy później nie powstał hiphopowy posse cut tak idealnie obrazujący czym jest posse cut. Q-Tip i Phife Dawg wraz z kolegami z Leaders of the New School prześcigają się w nawijaniu o lekach na przeziębienie, Bobie Marleyu i podziemnych smokach. Kładą na wersy wszystko i nic, a jednak każda linijka ma swoją wagę. No i Busta Rhymes… po prostu nie znam drugiego rapera, który dobitniej pokazałby co to znaczy wejść z buta na scenę. Powerful impact! Boom! From the cannon! Uwaga: prawie doskonały jest również oficjalny remix „Scenario”, będący w zasadzie zupełnie osobnym tworem muzycznym. R.I.P. Kid Hood. — Chojny


„Midnight”

Midnight Marauders

Jive (1993)

Czasy świetności A Tribe Called Quest przypadają na moment, w którym prawdopodobnie uczyłam się korzystać z nocnika. Czasy mojego zachwytu grupą to jakoś ostatnie miesiące w liceum i powolne odkrywanie czegoś więcej niż Biggie Smalls czy 2Pac. Gdy ktoś puszcza mi „Midnight”, natychmiastowo przed oczami mam korytarze szkoły i upojne noce spędzone gdzieś na zadymionych imprezach. Nikt nie potrafił zrobić takiego oldschoolowego klimatu jak ta ekipa. Ten numer w szczególności podkreśla miłość do podziemia. — Eye Ma


Ostatni album kultowego A Tribe Called Quest dostępny do odsłuchu!

Od momentu, kiedy pierwsze informacje na temat tego wydawnictwa trafiły do sieci, przez wszystkie kolejne etapy promocji ujawniające tytuł, gości, okładkę, tracklistę, ale przede wszystkim wkład, jaki Phife Dawg miał w nagrania tego krążka, żyliśmy w ogromnej niepewności. Mając ogromne oczekiwania, ale jednocześnie obawiając się, żeby tak kultowy zespół nie poszedł przypadkiem na żadne kompromisy i dostosowując swoje charakterystyczne brzmienie do wymagań dzisiejszych słuchaczy, nie stracił w oczach ich wieloletnich fanów. Na szczęście tak się nie stało. Macie przed sobą album godnie zamykający pewien ważny rozdział. Brzmiący jak za starych dobrych czasów, z charakterystycznym vibem i pogodnymi nawijkami gospodarzy, jak i zaproszonych gości, wśród których znaleźli się m.in. Busta Rhymes, André 3000, Talib Kweli, Anderson .Paak czy Kendrick Lamar. Odpalajcie to wyjątkowe dzieło, mając jednocześnie świadomość, że jest to ważny dzień dla hip-hopu, jak i całej ogólnie pojmowanej muzyki.

Jest tracklista ostatniego albumu A Tribe Called Quest

atcq-low-end-inside-cover-lp1

Już jutro premiera pierwszego od osiemnastu lat, a zarazem ostatniego już albumu A Tribe Called Quest — We Got It From Here, Thank You For Your Service. Wiadomo, że gościnnie wystąpią między innymi Kendrick Lamar i Elton John. Kilka minut temu pojawiła się oficjalna tracklista krążka. W sumie szesnaście numerów i ten ostatni wydaje się być może najciekawszy w kontekście wyników amerykańskich wyborów prezydenckich…

1. „The Space Program”
2. „We The People….”
3. „Whateva Will Be”
4. „Solid Wall of Sound”
5. „Dis Generation”
6. „Kids…”
7. „Melatonin”
8. „Enough”
9. „Mobius”
10. „Black Spasmodic”
11. „The Killing Season”
12. „Lost Somebody”
13. „Movin Backwards”
14. „Conrad Tokoyo”
15. „Ego”
16. „The Donald”

Poznaliśmy tytuł oraz listę gości nowego albumu A Tribe Called Quest

Mamy kolejne informacje na temat nowego krążka A Tribe Called Quest. I przyznać trzeba, że robi się coraz ciekawiej. Na szóstym albumie grupy, zatytułowanym We Got It From Here, Thank You for Your Service oprócz czterech oryginalnych członków zespołu, pojawią się bowiem André 3000, Kendrick Lamar, Elton John, Jack White oraz ogłoszeni już wcześniej Busta Rhymes i Consequence. Robi wrażenie prawda? Całość nagrana została studio zbudowanym w domu Q-Tipa mieszczącym się w New Jersey, a biorący udział w sesjach Busta wyznał, że już dawno nie widział ich razem śmiejących się, żartujących i zbijających piątki. W takim klimacie, pełnym radości i pozytywnej energii przebiegały bowiem nagrania na nowy album. Odliczamy dni do premiery!

Q-Tip potwierdza nowy album A Tribe Called Quest oraz ujawnia datę jego premiery

Pierwsze informacje na temat nowego albumu Tribe’ów pojawiły się jakiś czas temu. Od tamtej pory nie dostaliśmy jednak żadnego potwierdzenia od członków zespołu, ani też konkretnych informacji na temat samego wydawnictwa. Aż do dziś, kiedy to Q-Tip w swoistym liście do fanów poinformował, że nowy krążek A Tribe Called Quest ukaże się już 11 listopada! Poznaliśmy również kulisy tego, jak doszło do nagrań. Otóż po wspólnym występie w programie The Tonight Show w ramach promocji reedycji albumu People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm, który miał miejsce niemal równy rok temu i był ich pierwszym od 18 lat telewizyjnym wystąpieniem, zespół uznał, że energia wokół nich jest znowu dobra i najwyższy czas spróbować przenieść ją ponownie do studia. Jak się okazało, był to znakomity pomysł, gdyż nagrania szły bardzo dobrze. Przerwała je dopiero śmierć Phife Dawga. Reszta zespołu oraz związani z grupą Consequence i Busta Rhymes, postanowili dokończyć to dzieło. I tak oto już wkrótce trafi do nas, będący sporym zaskoczeniem, ale jednocześnie niezwykle oczekiwany, ostatni album A Tribe Called Quest! Pełną treść listu sprawdzić możecie poniżej.

Doczekamy się jednak nowego albumu A Tribe Called Quest?

a-tribe-called-quest_ip3fgs_zwzruf

Grubego newsa dostaliśmy dzisiaj nad ranem. L.A.Reid, amerykański producent i kompozytor, zdobywca trzech nagród Grammy, a obecnie szef wytwórni płytowej Epic Records, w wywiadzie dla Rap Radar Podcast zdradził, że doczekamy się kolejnego – zapewne ostatniego – albumu A Tribe Called Quest! Materiał miał zostać w całości nagrany jeszcze przed przedwczesną śmiercią Phife Dawga. Tak o nadchodzącym wydawnictwie mówi sam Reid:

[Q-Tip and I have] a long relationship, Q-Tip’s a real friend, man. We didn’t hang out, take pictures, and act Hollywood, but he’s a real friend. He’s made some incredible music and I love it. Phife is there, the whole group, Jarobi, everybody, the entire group. It’s great too. It’s coming very soon, it’ll be their first album in 18 years.

Czy to się dzieje naprawdę?! Oh My God Yes, Ohhh My God!

Nowy teledysk: Phife Dawg „Nutshell” (prod. J Dilla)

phife-nutshell

Przez ostatnie miesiące Phife Dawg pracował nad mającym ukazać się w tym roku albumem Give Thanks. Tak naprawdę nie wiemy, ile materiału udało się zarejestrować, od dłuższego czasu zapowiadany był jednak singiel, czyli wyprodukowany przez J Dilla kawałek „Nutshell”. Teaser do klipu krążył po sieci już niemal od roku, pobudzając ciągle apetyt fanów na więcej. Dzisiaj w nocy na antenie Beats 1 odbyła się światowa premiera utworu, który trafił też do sprzedaży poprzez iTunes, a połowa zysków trafić ma na konto Amerykańskiego Stowarzyszenia Diabetyków, oraz organizację The National Kidney Foundation. Również dzisiaj, w The Apollo Theater, odbyło się specjalne wydarzenie, mające na celu uhonorowanie rapera przez zaproszonych ku temu artystów (m.in. The Roots, D’Angelo, KRS-One), gdzie odbyła się premiera klipu. Bilety na ten występ, nie trafiły do sprzedaży. Zaproszenie uzyskać mogli jedynie pierwszych 250 fanów, którzy pojawili się a specjalnym evencie, które odbyło się wczoraj w St. Alban’s Park na Queens. Poniżej klip.

R.I.P. Phife Dawg

Phife-Dawg-718x400

To będzie smutny dzień. W wieku 45 lat odszedł Phife Dawg, członek legendarnego A Tribe Called Quest. Malik Isaac Taylor znany również jako „Five Foot Assassin” oraz “The Five Footer”, przez lata tworzył jeden z najlepszych zespołów w dziejach muzyki, a po zawieszeniu jego działalności, kontynuował udaną karierę solową. Zmagał się też z cukrzycą, pomimo tego ciągle był w formie, co potwierdził jego solowy koncert w Warszawie z 2011 roku. Pozostaje nam wrócić do klasycznych krążków i oddać hołd jednej z najbardziej wyrazistych postaci kultury hip-hop. Spoczywaj w pokoju Phife!!

A Tribe Called Quest oraz Leaders Of The New School na żywo z remixem „Scenario”

Leaders-Of-The-New-School-and-A-Tribe-Called-Quest

Jak widać Tribe Called Quest nie poprzestali na promowaniu rocznicowego wydania People’s Instinctive Travels And The Paths Of Rhythm i wystąpili w ostatnią sobotę w New Jersey podczas organizowanego przez Hot 97 koncertu Hot For The Holidays (na którym zagrali również m.in. Mariah Carey, Lil Wayne, Rick Ross, Puff Daddy, Mary J. Blige, Lil Kim, Jadakiss, Method Man and Redman, Raekwon, M.O.P., Sean Paul, Naughty By Nature). Jakby tego było mało na scenie pojawili się też Busta Rhymes wraz z Leaders Of The New School i wspólnie wykonali remix jednego z najlepszych posse cutów w historii hip-hopu, czyli ponadczasowego Scenario, którego to oryginalna wersja znalazła się na klasycznym debiucie zespołu. Jak widać, chłopaki dogadują się i znowu są na fali, chociaż niemal na pewno nie skończy się to nowym albumem, ale kto wie, czy nie wyruszą ponownie w jakąś większą trasę i nie spełnią tym samym jednego na największych koncertowych życzeń wielu fanów, także tych w Europie. Trzymamy kciuki!

A Tribe Called Quest wykonali „Can I Kick It?” u Jimmy’ego Fallona!

tribe

Informowaliśmy o reedycji i o występie, no i doczekaliśmy się! Wczoraj, w programie The Tonight Show Jimmy’ego Fallona zagrał zespół A Tribe Called Quest, promując 25 lecie wydania debiutu People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm. Chłopaki wystąpili w swoim pełnym składzie: Q-Tip, Phife Dawg, Ali Shaheed MuhammadJarobi White i wykonali utwór „Can I Kick It?”. Prawdziwa gratka dla fanów hiphopu, łezka może się zakręcić w oku!

A Tribe Called Quest wystąpią w The Tonight Show

a-tribe-called-quest-peoples-instinctive

Wiadomo, jutro piąteczek. Ale jutro też jest premiera reedycji pierwszego krążka A Tribe Called Quest People’s Instinctive Travels And The Paths of Rhythm, o czym nieraz już wspominaliśmy. W związku z tym w ten wyjątkowy dzień zespół wystąpi podczas The Tonight Show Jimmy’ego Fallona w swoim klasycznym składzie: Q-Tip, Phife Dawg, Ali Shaheed MuhammadJarobi White. Szkoda, że to tylko jednorazowy wyskok. Łezka w oku zakręci się na pewno.

Nowy remiks: A Tribe Called Quest „Can I Kick It?” (J. Cole Remix)

atcq-album

Z okazji 25 rocznicy wydania debiutanckiego krążka People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm kultowej hiphopowej grupy A Tribe Called Quest, premierę będzie miała specjalna reedycja. Odświeżona i zremasterowana przez Boba Powera wersja zawierać będzie kilka remiksów, m.in. Pharrella („Bonita Applebum”), Cee Lo Green („Footprints”) oraz J.Cole’a, który podjął się interpretacji jednego z najpopularnijeszych rap hitów – „Can I Kick It?”. Z trudnego zadania wybrnął bardzo przyzwoicie, nadając utworowi całkiem świeży vibe. Reedycja jednego z najważniejszych rapowych albumów wszechczasów ukaże się już 13 listopada, a preorder możecie zamówić na itunes.

Odsłuch: Lexiglass The Love Move

lexiglass-the-love-moveA Tribe Called Quest skutecznie dają o sobie znać, toteż artyści chętniej sięgają po ich twórczość. Zaczęło się od serii odzieżowej, lada moment premiery doczeka się reedycja People’s Instinctive Travels & The Paths of Rhythm. Tymczasem muzykę zespołu zinterpretował na własny sposób duet Lexiglass. Klawiszowiec Alexis Marcelo i perkusista Will Glass stworzyli na prawdę interesujący materiał składający się z utworów Trajbów. Zatytułowany jest The Love Move, co nawiązuje do nazwy ostatniego krążka hip-hopowej grupy. Jest to korzenny instrumental, któremu charakter nadaje sposób nagrania. Został bowiem zarejestrowany na 4-ścieżkowym magnetofonie kasetowym. Poza tym jedynym fizycznym nośnikiem tego materiału jest kaseta. W Polsce taki zakup będzie raczej niemożliwy, dlatego posłuchajcie w formie cyfrowej.