brockhampton

#FridayRoundup: N.E.R.D, Brockhampton, Eminem, G-Eazy i inni

Dzisiejszy piątek jest z dużym prawdopodobieństwem ostatnim dużym dniem wydawniczym 2017 roku. Poza zapowiadanymi od wielu tygodniami premierami od N.E.R.D, G-Eazy’ego i Young Jeezyego wreszcie zmaterializowały się także oczekiwane przez fanów już wcześniej krążki od Brockhampton i Eminema. Niespodziewanie nowym mikstejpem podzieliła się też Charli XCX.


No_One Ever Really Dies

N.E.R.D

N.E.R.D / Columbia

Pharrell i spółka zrobili sobie krótką, raptem siedmioletnią przerwę od nagrywania wspólnych, długogrających projektów. Na nasze szczęście chłopaki poszli po rozum do głowy, czego efekt stanowi ich piąty w karierze krążek No_One Ever Really Dies. Jest to comeback w naprawdę dobrym stylu. Wystarczy przesłuchać singlowe „Lemon” na featuringu z Rihanna czy „1000” nagrany z Futurem, a jakby komuś gości było nie dość, to na albumie znajdziemy również dwa kawałki z Kendrickiem, w tym jeden w asyście M.I.A, duet z Gucci Manem i Walem, André 3000 oraz Eda Sheerana. I zanim westchniecie z politowaniem na myśl o poczciwym rudzcielcu z Anglii to uwierzcie nam na słowo, że będziecie zaskoczeni. Soulbowl ma niezwykłą przyjemność patronować temu wydawnictwu i jeszcze w tym tygodniu na stronie ukaże się pełna recenzja No_One Ever Really Dies, ale już możemy was zapewnić, że warto było tak długo czekać. — Pat


Saturation III

Brockhampton

Question Everything, Inc. / Empire

Po twitterowym falstarcie z ogłoszeniem daty premiery i preorderze wielopłytowego boksu ze wszystkimi częściami Saturation ostatnia odsłona najważniejszej rapowej trylogii tego roku trafiła wreszcie do słuchaczy. Zgodnie z zapowiedziami wśród 15 numerów na trackliście zabrakło wypuszczonego wcześniej „Follow”, ale już przed kilkoma dniami Brockhampton nadrobili tę stratę fenomenalnym, dyskotekowanym „Boogie” przywodzącym trochę na myśl zeszłoroczne „Ain’t It Funny” Danny’ego Browna. Warto odnotować, że podobnie jak przy pierwszych dwóch częściach, gdzie tytuły utworów były jednowyrazowe — po czteroliterowych na pierwszej części i pięcioliterowych na drugiej, tym razem wszystkie mają po sześć liter, z wyjątkiem ostatniego „Team”, który podążając za trendem wyznaczonym przed poprzednie odsłony trylogii, zatacza koło i wraca do początku przygody z Saturation. To znamienne o tyle, że kolektyw ogłosił jeszcze przed premierą, że będzie to ostatni studyjny album grupy. Brockhampton są obecnie w znakomitym kreatywnym momencie, mają świetną synergię i wykorzystują ją ze szczętem zamiast wahać się, ryzykując utratą pędu. Całkiem możliwe więc, że trzecia część Saturation okaże się ich opus magnum, choć równie dobrze może też zakończyć się stylistycznym i tematycznym rozgardiaszem, którego jak dotąd mimo bezliku motywów i inspiracji udało im się szczęśliwie uniknąć. — Kurtek


Revival

Eminem

Aftermath Entertainment

Fenomen Eminema to rzecz unikatowa w skali światowej. Ilekroć wydaje album, elektryzuje tym całe środowisko muzyczne i rzesze fanów, wśród których nie brakuje zwolenników tezy, że jest najlepszym raperem na scenie. Fakty jednak mówią same za siebie; 3 ostatnie albumy Shady’ego były znacznym spadkiem jakości, do tego stopnia, że wiele osób uznaje je za asłuchalne. Radiowe ballady, występy gościnne popowych gwiazd, olbrzymi patos — a między nimi okazyjne perełki, które przypominają o dawnej formie artysty. 5 lat przerwy między Encore, a Relapse sprawiły, że Eminem, którego znaliśmy, przepadł. Revival jest z kolei powrotem po drugim najdłuższym okresie jego nieobecności. Walk on Water udowadnia, że Em posiada w sobie jeszcze krztę samokrytyki, jednak trudno zrozumieć dlaczego na najnowszy album po raz kolejny zaprosił zestaw radiowych artystów. Usłyszymy na nim 19 utworów, na których wystąpili Alicia Keys, Skylar Grey, Pink czy Ed Sheeran. Nie ocenia się książki po okładce, ale szczerze wątpię, że to będzie przyjemna lektura — Adrian


The Beautiful and Damned

G-Eazy

RCA Records

Można go lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że ostatnie dwa lata były dla Gerarda przede wszystkim pasmem sukcesów. Jego album When It’s Dark Out uzyskał status platynowej płyty mimo mieszanych ocen recenzentów. Do tego należy dodać masę gościnnych występów u boku popowych artystów oraz tracki z rapowymi wyjadaczami. Na The Beautiful & Damned znajdziemy zaprezentowane już wcześniej „No Limit”, „The Plan” oraz tytułowe „The Beautiful & Damned” z udziałem Zoe Nash. — Mateusz


Definicja brzmienia

OER

Pchamy Ten Syf

Płyty producenckie to nadal zdecydowanie za rzadkie zjawisko w polskiej muzyce. Mimo to, Definicja Brzmienia, to już drugi taki album w dorobku OERa. Artysta na stałe związany z bydgoską formacją B.O.K., jest jej współzałożycielem i producentem. Po pięciu latach od wydania instrumentalnego krążka Dźwięki BDG powraca z materiałem, na który zaprosił śmietankę polskiej rapowej sceny, m.in.: Bisza, Łonę, Ero czy Kubę Knapa . Poza tym, swoimi wokalami album urozmaicili Kay z B.O.K. oraz Mery Spolsky. Na płytę składa się czternaście utworów, a promowały ją: międzynarodowy „Rudeboy” z Grubsonem, doskonałe lirycznie „Bagno” z Biszem czy klimatyczny, luźny numer „Pot spod spodu” z Kubą Knapem. Warto sprawdzić, po pierwsze dla świetnych bitów, a po drugie, aby przekonać się, jakimi zawiłymi metaforami okraszony został wspólny numer Bisza i Łony, dwóch mistrzów słowa w polskim hip-hopie. –Polazofia


Pressure

Jeezy

YJ Music

Trudno znaleźć na scenie bardziej solidną markę niż Jeezy. Od 13 lat jest idealnym przykładem na to, jak zręcznie łączyć wysokiej klasy hip hop z ulicznym brzmieniem, dzięki czemu zyskał potężne grono fanów. Fakt, ostatnimi laty bywało różnie; było świetne Seen It All: The Autobiography, ale było też przeciętne Trap or Die 3. Jak będzie tym razem? Tracklista Pressure jest wypełniona po brzegi znanymi nazwiskami, takimi jak Kendrick Lamar, J. Cole, Kodak Black, Tee Grizley, Rick Ross, YG czy 2 Chainz, a dotychczasowe single “Bottles Up” i “Cold Summer” prezentują typowe dla lidera CTE uliczne, trapowe brzmienie. Zapowiada się na to, że ósmy już w dyskografii rapera krążek będzie kolejną mocną propozycją, która może sporo namieszać na listach sprzedaży. Czekam z niecierpliwością, w końcu co to za zima bez Snowmana — Adrian


Pop 2

Charli XCX

Asylum Records

Pomiędzy wypuszczonym w marcu znakomitym bubblegumbassowym mikstejpem Number 1 Angel a przesuniętym na przyszły rok trzecim studyjnym krążkiem Charli XCX wypuszcza kolejny mikstejp Pop 2 — podobnie jak poprzedni (co sygnalizuje sam tytuł wydawnictwa) wyprodukowany przez ekipę związaną z PC Music (A.G. Cook, easyFun, Life Sim, Lil Data) i Sophiego. Wśród rozlicznych gości zaproszonych na wydawnictwo usłyszymy z kolei m.in. Carly Rae Jepsen, Cupcakke, Caroline Polachek, MØ czy Mykkiego Blanco. XCX wie, jak powinien brzmieć dobry pop w 2017 roku. — Kurtek


Quarter Life Crisis

Kelechi

STNDRD Music

Pochodzący z Atlanty raper Kelechi konsekwentnie od kilku miesięcy tydzień po tygodniu, utwór po utworze dzielił się zawartością swojej drugiej płyty Quarter Life Crisis, którą w całości udostępnił jednak dopiero teraz. Nowy album to całkiem błyskotliwe — tekstowo i muzycznie studium kryzysu wieku 25 lat, o którym 26-latek wie co najmniej tyle, co nasz polski Taco Hemingway. — Kurtek


Nowy teledysk: Brockhampton „Boogie”

Już tylko dwa dni dzielą nas od premiery Saturation III, ponoć ostatniego studyjnego albumu Brockhampton w tym kształcie w ogóle. Wczoraj rapowy kolektyw podzielił się pierwszym muzycznym zwiastunem krążka — zaskakująco tanecznym w kontekście wcześniejszego materiału grupy „Boogie”. Utwór zgodnie z Brockhamptonowską tradycją zilustrowano od razu prostym, ale adekwatnym teledyskiem. Zobaczcie i posłuchajcie poniżej.

Brockhampton z okładkami, tracklistą i datą premiery Saturation III

Po twitterowym falstarcie z ogłoszeniem daty premiery i preorderze wielopłytowego boksu ze wszystkimi częściami Saturation ostatnia część najważniejszej rapowej trylogii tego roku trafi finalnie do słuchaczy już w ten piątek — 15 grudnia. W przeciwieństwie do drugiej odsłony projektu Brockhampton postanowili podzielić się wcześniej i tracklistą, i okładką, a właściwie okładkami, bo grupa podzieliła się na Twitterze kilkoma wariantami — na każdym z nich widnieje jeden z członków kolektywu z pomalowaną na niebiesko twarzą roniący kreskówkowo duże sztuczne łzy. Na podstawowej edycji płyty znalazł się Ameer Vann, ale własnych okładki dorobili się także Bearface i Kevin Abstract (poniżej). Zgodnie z zapowiedziami wśród 15 numerów na trackliście zabrakło wypuszczonego wcześniej „Follow”. Warto odnotować, że podobnie jak przy pierwszych dwóch częściach wszystkie tytuły są jednowyrazowe — po czteroliterowych na pierwszej części i pięcioliterowych na drugiej, tym razem tytuły utworów mają po sześć liter, z wyjątkiem ostatniego „Team”, który podążając za trendem wyznaczonym przed poprzednie odsłony trylogii, antycypuje kolejną część, czy raczej wraca do początku. To znamienne o tyle, że krążek promowany jest hasłem „ostatni studyjny album Brockhampton”. Czy to aby rzeczywiście ostatnia pozycja w dyskografii grupy? Trudno orzec. Tymczasem byle do piątku!

Recenzja: Brockhampton Saturation II

Brockhampton

Saturation II (2017)

Empire

„Skinny boy, skinny boy, where your muscles at?” — pyta Matt Champion w wersie rozpoczynającym „Queer”, ultraprzebojowy banger podobnie jak przed dekadą „Ghettomusick” OutKast przełamujący wykręcony bit stonowanym śpiewanym refrenem. „Are the bills paid? Is it make or break? Will I find a way? Are my feelings changed? Will I be okay?” — w ekspresyjnej falsetowej wyliczance zastanawia się Joba w psychodelicznym „Tokyo”. „Why you always rap about bein’ gay?” — parafrazuje słuchaczy Kevin Abstract w „Junky” i od razu śpieszy z odpowiedzią — „‚Cause not enough niggas rap and be gay”. Wiele ważkich pytań, często dla wzmocnienia efektu czy podkreślenia poczucia bezradności pozostawionych bez jednoznacznych odpowiedzi. Brockhampton nie tylko nie boją się konfrontować własnych lęków, ale na ekscentrycznie outsiderskich post-dirty-southowych bitach zamieniają odmienność i wyobcowanie w atut, który czyni ich Brockhampton — pierwszym hiphopowym boysbandem Ameryki.

„My male role models drug dealers and thugs, my father learned how to solve problems with guns” — z szorstkim stoicyzmem rapuje Ameer Vann w „Fight” opartym o minimalistyczny orientalny bit zwieńczony kakofonicznym eksperymentalnym hookiem. Wśród kilkunastu członków kolektywu każdy ma coś, czym chce się podzielić, i względnie oryginalny sposób, by to zrobić — zupełnie jak w przypadku klasycznego boysbandu, gdzie zawsze jeden z chłopców był tym grzecznym, drugi miał tatuaże, trzeci długie włosy, a czwarty chodził w przyciemnianych okularach. Z tą jedynie różnicą, że w takim boysbandzie rozbieżności niemal zupełnie zanikały, gdy głosy młodzieńców stapiały się w jeden w harmonijnym refrenie. Brockhampton model uporządkowania treści i tożsamości członków rozwiązali na wzór azjatycki, parując się w rozmaitych konfiguracjach na przestrzeni szesnastu tracków sumujących się do 48 minut zebranych w całość pod czujnym okiem Kevina Abstracta i odpowiedzialnego za produkcję Romila Hemnaniego.

Sam Abstract nie jest zresztą jedynie medialnym liderem i koncepcyjnym spiritus movens grupy, ale też swoistym wodzirejem spajającym zwrotki, bity i tematy hipnotyzującymi, wielokrotnie powtarzalnymi hookami (jak choćby ten wieńczący „Chick” w stylistycznie inspirowanej „Lean Back” Terror Squadu końcówce utworu) . Poza tym niewątpliwym wyróżnikiem u Brockhampton forma i tematyka są jak ying i yang — nie tylko w ogólnym rozumieniu, ale też zupełnie jak w nazwie świętej pamięci crunkowego duetu Ying Yang Twins. Niezależnie jednak od tej niezobowiązującej stylistycznej asocjacji z Atlantą (skąd do rodzimego San Marcos w Teksasie jest około tysiąca mil — według Google 83 godziny na rowerze) Brockhampton reformują amerykański hip-hop po swojemu — z jednej strony w pośpiechu i bez spójnej, jednoznacznej wizji, z drugiej — w sposób, który nie zna podziału na Brudne Południe, Wschodnie czy Zachodnie Wybrzeże, pop rap, trap czy gangsta rap, hip-hop świadomy, polityczny czy eksperymentalny. Nowa i stara szkoła to zatem w kontekście Brockhampton poruszającego się momentami na skraju buntowniczego queerhopu pojęcia zupełnie bezużyteczne.

Tym samym otwierające album orkiestrowym pasażem „Gummy” kreatywnie miesza G-funk, eksperymentalny rap i radiowe R&B, czym grupa w równej mierze nawiązuje zarówno do potężnych bangerów produkcji Timbalanda czy The Clipse sprzed kilkunastu lat, co do debiutu Shabazz Palaces. W kolejnym „Queer” uwagę zwraca charyzmatyczny prehook Merlyna Wooda, który przy okazji swoich zwrotek robi podobne vocoderowe zamieszanie, z jakiego słyną Young Thug czy Quavo, ale dokłada do tego bardziej agresywne jamajskie flow. Zupełnie inaczej niż opanowany Ameer Vann, który w charyzmatycznym, ale kompaktowym monologu zabudowującym agresywnym flow oszczędnie harmonizujący podkład „Teeth” rapuje z wyrzutem — „So she sent me to them white schools, I learned that I was different. They told me I’m a nigga, well now I know I am”. Jeszcze inaczej sprawa ma się z „Jello”, gdzie nad bitem, na którym w okolicy 2004 roku mogliby nawinąć Juvenile czy Bun B, dominuje melorecytowane spitchowane „La di da di da di da” w refrenowej rymowance Kevina . Z kolei leniwe „Swamp” twórczo spaja bujający vibe dawnego West Coastu z minimalistycznym swagiem dzisiejszego trapu.

Poza rapowaniem jest jeszcze coś, co Brockhampton wychodzi finezyjnie — podsumowują i zamykają ważne rzeczy noworhythmandbluesowymi jednorefrenowymi wokalizami Bearface’a — tak było z puentującym pierwszą część Saturation doskonałym „Waste”, tak dzieje się w „Jesus”, „Sunny”, a przede wszystkim w wyciągniętym jakby z innego uniwersum (a po części być może z uniwersum ostatniej płyty Franka Oceana) „Summer”, gdzie w poruszającym, ale nie pompatycznym czy desperackim tonie z uczuciem i lekkością Bearface śpiewa: „In the heat of the summer you know that you should be my boy”. Centerpiecem płyty, a być może i jak do tej pory najważniejszym numerem w karierze Brockhampton pozostaje jednak „Junky” — osadzony na świdrującym, psychodelicznym bicie, pozbawiony jednolitego refrenu, mroczny, bezpardonowy i agresywny manifest pierwszego hiphopowego boysbandu Ameryki. „I ain’t trippin’, I’m on a mission / Every time that I speak they ain’t skippin’ / Turned my inspiration to a vision / That’s a given, no slipping” — konkluduje zwrotki kolegów błyskawicznym czterowersem Dom McLennon.

Brockhampton są obecnie w znakomitym kreatywnym momencie, mają świetną synergię i wykorzystują ją ze szczętem zamiast wahać się, ryzykując utratą pędu. Całkiem możliwe więc, że trzecia część Saturation okaże się ich opus magnum, choć równie dobrze może też zakończyć się stylistycznym i tematycznym rozgardiaszem, którego jak dotąd mimo bezliku motywów i inspiracji udało im się szczęśliwie uniknąć.

Brockhampton szykują czteropłytowe fizyczne wydanie Saturation

Po premierze pierwszej, drugiej i zapowiedzi trzeciej części mikstejpu Saturation Brockhampton redefiniującego rap w 2017 roku nasz ulubiony hiphopowy boysband przymierza się do finalizacji projektu. Kevin Abstract na swoim Twitterze udostępnił właśnie zdjęcie finezyjnego fizycznego wydania Saturation, gdzie poza upublicznionych już dwóch pierwszych krążków i zapowiedzianego trzeciego znajdzie się także bonusowy dysk z demówkami i outtake’ami. Premierze ma towarzyszyć także wydanie bliżej niesprecyzowanego jak dotąd fabularnego filmu oraz dokumentu o powstawaniu całości. Filmy zostały już nakręcone i są obecnie w fazie postprodukcji. Nie wiadomo, kiedy całość trafi do fanów — Brockhampton zaczną prawdopodobnie znowu bombardować internet nowymi teledyskami w miarę zbliżania się do wyznaczonej daty. Trzymamy kciuki, by udało się spiąć Saturation adekwatną klamrą jeszcze przed końcem roku.

#FridayRoundup: Brockhampton, ASAP Mob, Action Bronson, Wiki i inni

Dzisiejszym zestawem premier można by obdzielić dwa cykle z serii #FridayRoundup, a to oznacza że sezon wydawniczy właśnie wystartował i kolejne tygodnie przyniosą nam jeszcze więcej muzycznego dobra. Sprawdźcie co przyniósł nam dzisiaj.


Saturation II

Brockhampton

BROCKHAMPTON Records

Kto by pomyślał, że ostatni piątek sierpnia będzie jednym z najbardziej obfitych w premiery dniem w tym roku. Co więcej, wśród nich usłyszymy albumy dwóch, spośród bardzo niewielu aktywnie działających, grup hip-hopowych. Gdyby nie wydane w czerwcu Saturation, nowy album Brockhampton zapewne przeszedłby bez większego echa, jednak swoimi ostatnimi dokonaniami ekipa Kevina Abstracta mocno zaznaczyła swoją pozycję w panteonie współczesnej sceny rapowej. Saturation II zapowiada się na równie udany krążek — promującego go single “Gummy” czy “Swamp” potwierdzają, że skład wciąż kipi kreatywnością i jest w stanie przekuć ją w kompletny, przemyślany i ekscytujący projekt. Trzymam kciuki, że tak właśnie będzie — Adrian


Cozy Tapes Vol. 2: Too Cozy

ASAP Mob

A$AP Worldwide/Polo Grounds Music/RCA Records

Wszyscy siedzicie wygodnie? To czas na nową część przytulnych taśm od ASAPów. Nie minął rok od premiery dobrze przyjętej Cozy Tapes  Vol. 1, a chłopaki znów jednoczą siły.  Potencjał ekipy jest bardzo duży i mam nadzieję, że pomimo swoich solowych projektów, jak wydany tydzień temu album Ferga raperzy podeszli do wspólnej pracy odpowiednio skupieni. Oczekiwania są dość spore, lecz po pierwszym singlu „RAF” wszystko zapowiada się dobrze. Oby poziom został zachowany kolejnych szesnastu utworach. — mmisiak


Blue Chips 7000

Action Bronson

Atlantic / Vice

Gwiazda niezliczonej ilości programów telewizyjnych, obieżyświat i najlepszy kucharz wśród raperów, krótko mówiąc Mr. Wonderful, postanawia porzucić na moment świat showbiznesu i powrócić do studia by podarować fanom kolejny album. Pora jest jak najbardziej odpowiednia bowiem jego poprzedniej płycie stuknęły jakiś czas temu dwa lata. Blue Chips 7000 ma być zamknięciem serii, która na początku kariery utorowała Bronsonowi drogę do wejścia na rapową scenę. Pomysł powrotu do dawnej formuły zdaje się być strzałem w dziesiątkę, pod warunkiem, że nie będzie to tylko odgrzewany kotlet, a nowy materiał zdoła zaspokoić apetyty spragnionych nowości słuchaczy. – Mateusz


Fifth Harmony

Fifth Harmony

Epic / Syco

Trzeci studyjny album Fifth Harmony ukazał się już bez „piątej harmonii”, czyli Camili Cabello. Krążek nie ma tytułu, jest to tzw. self titled album, a oznaczać to może dwie rzeczy. Albo wydawnictwo w sposób znaczący określa danego artystę, albo znajduje się na nim muzyczny chaos, którego nie sposób zamknąć w ramy tytułu. Jak jest tym razem, słuchacze zdecydują po przesłuchaniu utworów. Jedynym gościem na płycie jest Gucci Mane, który udzielił się w promującym płytę kawałku „Down”. Dwa tygodnie przed premierą dziewczyny wypuściły jeszcze hip-hopowo-elektroniczną kompozycję „Angel”, do której, jak przystało na zespół, powstał kolorowy klip. Czy kwartet poradzi sobie bez odnoszącej sukces byłej członkini? Może jednak dezerterka powinna żałować swojej decyzji? – Forrel


17

XXXtentacion

Empire

Jestem w tej części słuchaczy nie do końca rozumiejących fenomen XXXTentacion. Biorąc jednak pod uwagę informacje dotyczące nowego projektu, może to ulec zmianie. Z tego, co mówi sam raper, 17 będzie dość osobistym albumem z utworami utrzymanymi w stylistyce „Revenge”, która wydawała mi się całkiem ciekawa, dlatego zamierzam dać X jeszcze jedną szansą. Jeśli jednak liczyliście na kolejną porcję utworów spod znaku „Look At Me!”, no cóż, w ten piątek mamy na szczęście wiele innych premier. — mmisiak


Anchovies

Apollo Brown & Planet Asia

Mello Music Group

Apollo Brown lubi nagrywać płyty w duetach z reperami. Wystarczy tylko przypomnieć jego wspólny krążek z O.C., czy Guilty Simpsonem. W tym roku przygotował dla nas projekt razem z Planet Asia. Legenda kalifornijskiego podziemia wypuszcza albumy masowo. Tylko w zeszłym roku wyszła jego solówka, krążek nagrany w duecie z DJ’em Conceptem i epka. Apollo też nie daje o sobie zapomnieć regularnie wypuszczając nowe materiały. Przy sporym natężeniu produkcji od obydwu panów można mieć obawy, że jakościowo nie będzie to nic nadzwyczajnego, tym bardziej że Apollo w swoich bitach lubi powtarzać patenty, a przez to brzmią one do siebie bardzo podobnie. Mam jednak nadzieję, że miło się zaskoczę. – Dill


Redemption Remixes

Dawn Richard

Local Action

Jedna piąta girlsbandu Danity Kane nie zwalnia tempa. Nie dość, że kilka miesięcy temu dwa z jej albumów pojawiły się w wersji deluxe. Nie dość, że Infrared deluxe było już szczodrze obsadzone remiksami. Do obszernej kolekcji dołącza właśnie epka z remiksami wybranych utworów z ostatniego długograja artystki. Jeżeli nie macie jeszcze dość EDM-owych salw od Dawn, albo jeżeli zdążyły wam się już osłuchać do znudzenia, koniecznie sprawdźcie tę propozycję. – MajaDan


Art in the Age of Automation

Portico Quartet

Gondwana

Portico Quartet powróciło do dawnej nazwy i co za tym idzie znowu ma w składzie czterech członków. Po tym, jak Nick Mulvey opuścił zespół i pozostała trójka pod nazwą Portico wydała album Living Fields dla wytwórni Ninja Tune, wydawało się, że nic już nie będzie tak jak kiedyś. Eksperymentalny, elektroniczny pop zastąpił bowiem brzmienie oparte na jazzie, muzyce ambient oraz downtempowej perkusji. Na nowej płycie do składu dołączył Keir Vine, zespół powrócił do starej nazwy, a pierwsze single brzmią jak za najlepszych czasów tej brytyjskiej formacji. Jak będzie z całym albumem, przekonać się możecie poniżej. — efdote


No Mountains in Manhattan

Wiki

XL Recordings

Znany z nieistniejącego już niestety zespołu Ratking, raper Wiki wydaje w końcu swój pierwszy, oficjalny debiut jako solowy artysta. Krążek No Mountains in Manhattan ma być podróżą przez wszystkie zawiłe sytuacje towarzyszące dojrzewaniu w najbardziej zaludnionej dzielnicy Nowego Jorku. Gościnnie pojawiają się tu m.in. Ghostface Killah oraz Your Old Droog, a produkcją, obok głównego bohatera albumu zajęły się również takie postacie jak, chociażby Kaytranada, kumpel ze wspomnianej wcześniej grupy Ratking, czyli Sporting Life, oraz ukrywający się pod pseudonimem randomblackdude — Earl Sweatshrt. — efdote


Running Wild

Grieves

Rhymesayers

Reprezentujący wytwórnię Rhymesayers — Grieves, często dosyć żartobliwie nazywany był nieślubnym dzieckiem Sluga. Podobna stylistyka, bazująca głównie na opisywaniu ludzkich emocji oraz młody wiek artysty, prowokowały do tego typu porównań. Na swoim najnowszym krążku zatytułowanym Running Wild, muzyk wyraźnie dojrzał. Muzykę na krążku współtworzył szwedzki producent Chords (znany, chociażby ze współpracy z grupą Looptroop), a efektem tego jest relaksujące brzmienie pełne soulowych i jazzowych wstawek. — efdote


Lil Uzi Vert

Luv Is Rage 2

Generation Now/Atlantic

To naprawdę solidne zakończenie wakacji. Do wszystkich wymienionych piątkowych premier postanowił dołączyć Lil Uzi, informując nas niespodziewanie w czwartek o premierze nowego mixtape’u. O samym Luv Is Rage 2 informacje zaczęły do nas dochodzić już pod koniec roku, lecz o projekcie wiedzieliśmy dotąd niewiele. Dopiero teraz po oficjalnym ogłoszeniu przez Uziego poznaliśmy szczegóły dotyczące tracklisty. Osobiście jestem bardzo ciekawy, co wyszło z połączenia sił z The Weeknd oraz czy Uzi da radę wejść z kolejnym utworem na poziom „XO TOUR Lif3”, które było jednym z utworów pierwszej połowy 2017.— mmisiak

<


Brockhampton zapowiadają Saturation III nowym teledyskiem

Szaleństwo. Po doskonale przyjętej pierwszej części albumowej odsłony Brockhampton — Saturation i czterech teledyskach promujących część drugą, która trafi do słuchaczy w ten piątek, (wśród nich „Gummy”, „Swamp”, „Junky” i wczorajsze „Sweet”) pierwszy boysband rapu zaskoczył wszystkich kolejnym klipem — tym razem do nagrania, które na Saturation II się nie zmieściło. „Follow” znajdzie się natomiast na trzeciej części Saturation, co czyni z projektu trylogię. Nie wiadomo jak na razie, czy album będzie dane nam usłyszeć jeszcze w tym roku, ale jeśli wziąć pod uwagę szaleństwo, które ostatnio ogarnęło Kevina Abstracta i spółkę, możemy pewnie być o to spokojni.

Nowy teledysk: Brockhampton „Junky”


Dopiero co pojawia się u nas świetna recenzja projektu Brockhampton, a chopacy zdążyli uraczyć nas kolejnym singlem z nowego wydawnictwa (!). Po „Gummy” i ubiegłotygodniowym „Swamp”, tym razem pora na „Junky”. Totalnie wykręcone video fenomenalnie dopełnia charakter singla tego szalonego kolektywu pod przewodnictwem Kevina Abstracta. Co więcej, pojawiła się informacja o premierze Saturation II, które powinno mieć swoją premierę jeszcze w tym miesiącu, dokładniej 25. sierpnia. Czekacie tak bardzo jak my?

Recenzja: Brockhampton Saturation

Brockhampton

Saturation (2017)

Brockhampton Records

Wydane w lipcu Flower Boy Tylera, the Creatora przypomniało mi o tym, że pomimo udanych solowych projektów poszczególnych członków Odd Future, kalifornijskiej grupie nigdy nie udało się w pełni wykorzystać swojego kolektywnego potencjału, tworząc choćby jedną solidną płytę jako zespół. Niewykluczone, że rozczarowani takim stanem rzeczy słuchacze OFWGKTA znajdą pewne pocieszenie w twórczości Brockhampton, których debiutancki album Saturation jest prawdopodobnie najbardziej świeżą, eklektyczną i kreatywną rzeczą, jaka pojawiła się na rapowej scenie w tym roku.

Mimo że porównywanie Odd Future z Kevinem Abstractem i spółką jest jak najbardziej uzasadnione, to jednak stawianie znaku równości między obiema ekipami byłoby sporym uproszczeniem. Podczas gdy OFWGKTA kojarzyło mi się zawsze z gówniarską rebelią w podobnym stopniu szczerą, co nastawioną na wywołanie szoku i kontrowersji, tak Brockhampton, choć równie zbuntowani, wykorzystują swój młodzieńczy gniew w bardziej konstruktywny sposób. Tematyczną osią zawartych na Saturation utworów jest przede wszystkim bolesny proces wchodzenia w dorosłość, który wyraża się w szukaniu i akceptowaniu własnej tożsamości, a także pielęgnowaniu swego indywidualizmu. Najlepiej obrazuje to „Trip”, w którym ekshibicjonistyczne wersy Ameera Vaana („Trapped in the suburbs / We suffocatin’ / We get all our drug and medication”) czy Doma McLennona („Shit was never sunny / Wrists were sorta bloody”) łączą się z powtarzanym jak mantra stwierdzeniem „Today I’mma be whoever I wanna be” w refrenie. Podobny, pełen nadziei przekaz niesie ze sobą „Milk” traktujące o tym, że akceptacja siebie to pierwszy krok w stronę samorozwoju.

Biorąc pod uwagę emocje zawarte w poszczególnych utworach i sposób ich wyrażania, nie dziwi to, że tytuły każdego z numerów to krótkie, zapisane wielkimi literami pojedyncze słowa. Znajdujące się na Saturation teksty i bity wręcz krzyczą w stronę słuchacza, wymagając od niego pełnej atencji i nie pozwalając, aby cokolwiek odwróciło jego uwagę od tego, co Kevin Abstract z ekipą próbują mu przekazać. Imponująca jest również wszechstronność rapujących członków Brockhampton — oprócz tych bardziej osobistych numerów, znajdziemy tu również soczyste newschoolowe bangery, wśród których prym wiedzie otwierające album „Heat”, gdzie skojarzenia z hardkorowym rapem w wydaniu Wu-Tang Clanu spotykają się z wręcz punkrockowym zacięciem, tworząc tym samym być może najlepszy singiel tego roku. Brockhampton bardzo dobrze wychodzą także bardziej koncepcyjnie i tematycznie określone numery, takie jak chociażby „Star”, w którym mnogość popkulturowych odniesień reprezentuje dążenie grupy do sławy. Z kolei „Fake” wpisuje się w coraz popularniejszy trend krytyki dużych labeli i pochwały artystycznej niezależności. Mimo że tekstowo daleko Brockhampton do nurtu tzw. świadomego rapu, chłopakom udaje się przedstawić swoje poglądy w sposób interesujący i pozbawiony banału. Co więcej — każdy z utworów dopełniony jest niesamowitą zajawką, charyzmą i nieokiełznaną, wręcz zaraźliwą energią.

W tym kolektywie młodych kreatywnych głów równie ważną rolę co raperzy pełni zespół producentów, którym w trakcie 50 minut trwania albumu udało się zawrzeć bardzo szeroki przekrój okołorapowych klimatów — od wspominanego już agresywnego hardcore’owego rapu po melodyjne brzmienie R&B i neo-soulu. W praktycznie wszystkich zawartych tu numerach Brockhampton udowadniają, że nie tylko doskonale czują obecnie panujące na scenie trendy, ale również są bystrymi uczniami mainstreamowych produkcji z początku poprzedniej dekady — mam tu na myśli przede wszystkim brzmienie charakterystyczne dla The Neptunes czy Kanyego Westa ery The College DropoutLate Registration. Co jednak najważniejsze z tego magla różnorodnych inspiracji Brockhampton stworzyli płytę bardzo spójną i dopracowaną od początku do końca w najdrobniejszych szczegółach.

Jak pokazuje najnowszy album pochodzącej z Los Angeles grupy, to nie chłodna kalkulacja i ślepe podążanie za tym co modne, a raczej szczere emocje i klarowna wizja stanowią klucz, który może otworzyć bramy do świadomości szerszego grona słuchaczy. Czyżby ta zgraja dziwaków i outsiderów miała naprawdę za chwilę wyrosnąć na czołową siłę indie rapu z popowym potencjałem? Jeżeli zespół nie zejdzie z obranego na Saturation kursu, to o ich pomyślny los możemy być raczej spokojni. Zwłaszcza że chłopaki nie próżnują i jeszcze w tym roku ma się ukazać druga część płyty. Dotychczasowe single „Gummy”„Swamp” zwiastują duże rzeczy, nie pozostaje nam więc nic innego jak tylko czekać na dalsze efekty.

Nowy teledysk: Brockhampton „Swamp”

Chłopaki z Brockhampton nie zwalniają tempa! Kilka dni temu pisaliśmy o „Gummy”, czyli prawdopodobnie pierwszym singlu promującym drugą część Saturation, a wczoraj otrzymaliśmy kolejny kapitalny numer opatrzony równie świetnym i wykręconym klipem. Teledysk do „Swamp” został oczywiście wyreżyserowany przez lidera grupy Kevin Abstracta, który odpowiada tu również za bardzo chwytliwy refren. Jak sam Abstract napisał na swoim Twitterze, inspiracjami do stworzenia tego obrazka były dla niego kreskówki Nickelodeon z lat 90., film Chronicle oraz reżyser Spike Jonze. Biorąc od uwagę poziom utworów promujących Saturation II wygląda na to, że możemy spodziewać się godnego następcy jedynki, a kalifornijski kolektyw wyrasta na jednego z największych wygranych tego roku jeśli chodzi o rapową scenę za oceanem.

Nowy utwór: Brockhampton „Gummy”

Ach ten Kevin! Kevin Abstract i jego kolektyw Brockhampton, twórcy niewątpliwie najgłośniejszego tegorocznego hip-hopowego mikstejpu Saturation, zaprezentowali w tygodniu nowe nagranie. Grupa, a właściwie boysband, jak okrzyknięto ich na krótko po uformowaniu składu przed dwoma laty, po raz kolejny kreatywnie miesza eksperymentalny hip-hop i alternatywne R&B, tym razem w równej mierze nawiązując zarówno do potężnych bangerów produkcji Timbalanda czy The Clipse circa 2004 roku i do debiutu Shabazz Palaces. „Gummy” to najprawdopodobniej pierwszy singiel promujący drugą część Saturation zapowiedzianą jeszcze na ten rok. Koniecznie ogarnijcie numer poniżej. Złoto.