damon albarn

Gorillaz, slowthai i Slaves na tropie punkowej taneczności

Damon Albarn i Gorillaz chcą grać ska

Slowthai wreszcie trafił tam, gdzie od dłuższego czasu trafić już powinien (i mamy tu na myśli zarówno żywy punkowy zespół z prawdziwego zdarzenia, jak i ekscentryczny świat animowanych małpek). Nie ma co się oszukiwać, Slowthai nawet na codzień wygląda jak wyciągnięty z ramówki Cartoon Network A.D. 2006, a biorąc po uwagę wyspolubne nastawienie kolaboracyjne Gorillaz (na jednym z najwybitniejszych numerów w ich karierze pojawia się wówczas jeszcze ciesząca się poklaskiem głównie w podziemiu Little Simz) szkocki raper wydawał się naturalnie wpasowywać w muzyczny ekosystem Albarna i jego animowanych pupili. Trochę większą niespodziankę stanowi obecność The Slaves, czyli jednych z najważniejszych przedstawicieli nowej fali brytyjskiego punka, w swojej niszy zdominowany chyba tylko przez chłopców z Idles, swoją drogą również sympatyzujących ze wspomnianym artystą  z Northampton.

Gościnnym artystom poświęcam tak dużo uwagi nie tylko dlatego, jak specyficznymi są siłami kreatywnymi, ale też dlatego, że na „Momentary Bliss”, bo taki nosi tytuł owoc ich współpracy, kontynuowana jest widzialna już na poprzednich krążkach tendencja do zanikania charakteru animowanych potworków. Zarówno w teledysku, który stanowi chyba próbę paradokumentalnego uchwycenia momentu nagrywania kawałka, a w którym najbardziej interesujący jest Slowthai szwędający się (jak zwykle) z papierosem, jak i w samej warstwie muzycznej, w której jedynymi przejawami obecności Goryli (poza partiami wokalnymi 2D) jest synthpopowe szumienie, które już na Now, Now wyparło freakową indie estetykę wcześniejszych krążków, mimo że okazało się formułą nieciekawą do eksplorowania i bardzo szybko nużącą.

Mając to na uwadze należy przejść do chyba największego paradoksu „Momentary Bliss”, czyli tego, ze sam track, rozpatrywany jako fenomen oderwany z kontekstu poprzednich nagrań, sprawdza się świetnie. Slowthai po raz kolejny powołuje do życia swoje punkowe oblicze, które objawił nam już na „Doormanie” i „Deal wiv It”  (oba tracki w topce moich ulubionych singli z kolejno 2018 i 2019 roku), tym razem zmierzając ku OIowskiemu ska (w szczególności w mostku przed refrenem), w czym wspaniale wspiera go eksplozywna natura Slaves, tutaj nieco ujarzmiana na rzecz piosenkowej formuły. Wyrazistość gości nie tylko ratuje ten utwór, ale też nadaje mu specyficzny charakter, którego Albarnowskiej formie już zwyczajnie trochę brakuje. I może to nie najgorsze rozwiązanie, zważywszy na fakt, jak źle zdarzało mu się pokierować niektóre gościnki na Humans. Do tej pory mój niesmak i specyficzne obrzydzenie budzi to, jak absurdalnie zmarnowanym potencjałem jest występ Danny’ego Browna na tamtym krążku…

„Momentary Bliss” daje jednak nadzieje na poprawę i bardzo mocno liczymy, że tym razem się nie zawiedziemy.

Mura Masa ogłosił listę gości ze swojego debiutanckiego albumu

Fani, a przede wszystkim fanki Mura Masa kciuki w górę! Brytyjski wokalista i producent ogłosił dzisiaj datę wydania swojego debiutanckiego albumu, a ponadto za pomocą ciekawego zabiegu marketingowego zdradził listę gości, którzy się na nim znajdą. Tym bardzo kreatywnym sposobem promocji zostały bilbordy reklamowe, które pojawiły się w rodzinnych miastach oraz dzielnicach artystów, jacy pojawią się na pierwszym długograju Brytyjczyka. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że na wydawnictwie będzie można usłyszeć takie persony jak Jamie Lidell, A$AP Rocky, NAO, Damon Albarn, A.K. Paul, Charli XCX, Desiigner, Tom Tripp, Christine and the Queens oraz bonzai. Piękny zestaw, prawda? My już nadstawiamy uszu i czekamy na pierwsze single zapowiadające wspomniany materiał!

Premiera całości 14 lipca.

Recenzja: Tony Allen Film of Life

Tony Allen

Film of Life (2014)

JazzVillage

Tony Allen, weteran afrobeatu, współczesnym europejskim słuchaczom znany prawdopodobnie głównie ze wspólnej płyty z Jimim Tenorem sprzed kilku lat, w październiku wydał swój nowy solowy album. I to album, nie ma się co oszukiwać, za sprawą którego nigeryjski perkusista i kompozytor udowadnia światu, że to on nadal rozdaje karty na scenie afrykańskiego funku.

Są rzeczy, których nie da się wyuczyć, ale są też takie, których nie można utracić — są równie pewne co śmierć i podatki w znanym porzekadle. Po odsłuchu Film of Life sześciesięcioczteroletniego Allena staje się jasne, że jedną z nich musi być jego wyczucie rytmu! Rytmu specyficznego, bo wynikającego poniekąd z afrykańskich tradycji plemiennych, a z drugiej strony mocno zakorzenionego w postrzeganiu muzyki zaszczepionym już na kontynencie amerykańskim — obficie skropionego melodyjnością i prostolinijną pogodą ducha.

I tak też właśnie płynie Film of Life, wyławiając bożą iskrę z morza muzyki współczesnych posępnych awangardzistów. To płyta nieskażona dalekosiężną kalkulacyjnością cechującą dzisiejszy świat — rozpracowująca meandry życia na swój sposób, jeden po drugim. Allen przez lata opanował do perfekcji układanie przejrzystych, ale niebanalnych melodii wokół pulsującego rytmu, dzięki czemu Film of Life jest płytą szalenie słuchacza angażującą, nawet pomimo tego, że zaledwie w połowie utworów znajdziemy jakiekolwiek struktury wokalne. Jeden z gościnnych głosów należy zresztą do Damona Albarna — w ostatnich latach coraz częściej wymienianego w kontekście czarnej muzykiw ostatnich latach coraz częściej wymienianego w kontekście czarnej muzyki. Lider Blur nadaje utworowi „Go Back” przyjemny post-blurowski kształt, jednocześnie nie ujmując niczego wyrazistemu klimatowi całego krążka. Ostatecznie to, że Allen nie zaprasza do współpracy tuzina innych wokalistów, a w swoich kompozycjach polega sam na sobie i swoim zespole, dowodzi najlepiej jego nieprzeciętnych zdolności muzycznych, jednocześnie zapewniając nowej płycie wysoki stopień stylistycznej koherencji.

Bobby Womack wydaje pierwszy album od 14 lat

Po latach poszukiwania swojego miejsca na współczesnej scenie muzycznej i udanej kolaboracji z Gorillaz dwa lata temu, Bobby Womack wreszcie wydaje kolejny album. The Bravest Man in the Universe ukaże się nakładem XL 12 czerwca. Za produkcję ma odpowiadać Damon Albarn (Blur, Gorillaz, Rocket Juice and the Moon), a utworze „Dayglo Reflection” swoich wokali udzieli mainstreamowa księżniczka indie Lana del Rey. Powyżej okładka, poniżej numer promujący wydawnictwo – bardzo zadowalający, zwinnie syntezujący przeszłość i współczesność – „Please Forgive My Heart” oraz tracklista.

Tracklista:
1. „The Bravest Man in the Universe”
2. „Please Forgive My Heart”
3. „Deep River”
4. „Dayglo Reflection” (feat. Lana del Rey)
5. „Sweet Baby Mine”
6. „Stupid”
7. „If There Wasn’t Something There”
8. „Love Is Gonna Lift You Up”
9. „Nothin’ Can Save Ya”
10. „Jubilee”

Nowy utwór: Rocket Juice and the Moon feat. Erykah Badu „Hey Shooter”

Supergrupa Rocket Juice and the Moon to kolejny projekt Damona Albarna, który tym razem do współpracy zaprosił takie tuzy jak Flea (Red Hot Chilli Peppers) i Tony Allen . 26 marca ukaże się ich wspólny album, a zwiastuje go singiel „Hey Shooter” z udziałem Królowej Badu. (więcej…)