donald glover

SZA i Donald Glover w rajskim ogrodzie w nowym klipie

Fani SZY zmartwieni krążącymi w Internecie plotkami na temat zapowiadanego końca kariery artystki, mogą odetchnąć spokojnie. SZA wciąż jest na miejscu, o czym świadczy nowy wypuszczony przez nią teledysk. Wideoklip wyreżyserowany przez Karenę Evans do „Garden (Say It Like Dat)”, stanowiącej oryginalną interpretację trapu to rozmarzona i psychodeliczna opowieść o miłości bezwarunkowej. SZA i Donald Glover niczym Adam i Ewa odkrywają miłość na niebiańskiej wyspie wśród kojących dźwięków fal. To nie pierwszy zresztą raz, kiedy ta dwójka się spotyka. Niedawno pannę Rowe mogliśmy zobaczyć w najnowszym teledysku solowego projekt Glovera Childish Gambino „This Is America”. Pod koniec klipu pojawia się matka artystki, wcielająca się tu w rolę szamanki i duchowej przewodniczki Solány. Trzeba przyznać, że to ze strony autorki CTRL piękny (spóźniony) prezent na Dzień Matki.

Donald Glover i Stevie Wonder na jednej scenie!

Od 2016 roku kariera Donalda Glovera nabiera nieustannego rozpędu i wszystko wskazuje na to, że artysta właśnie osiąga szczytowy poziom popularności. „This Is America” słychać wszędzie, na spekulacje na temat jego nadchodzącego albumu można natrafić na każdym portalu poświęconym muzyce, a to przecież tylko część z jego rozrywkowej działalności. Kilka dni temu Donald dostąpił niebywałego zaszczytu wystąpienia u boku Steviego Wondera. Panowie wykonali razem legendarne „Superstition”, a towarzyszyły im Kelly Rowland i Jessie J. Niestety, takie rzeczy tylko w Los Angeles, nam natomiast pozostaje tylko nacieszyć się fragmentem występu zamieszczonym na Tweeterze przez jednego z uczestników wydarzenia.

Childish Gambino wypuszcza nowy singiel

Childish Gambino szykuje się chyba do wypuszczenia nowej płyty. Właśnie ukazał się teledysk do jego nowego singla zatytułowanego „This Is America”. Kawałek traktuje o sytuacji społeczno-politycznej w dzisiejszych Stanach. Gambino zahacza o Prezydenta, strzelaniny w szkołach czy brutalność policji. Sam kawałek też robi wrażenie. Zaczyna się soulowo, niemalże gospelowo by potem zmienić się w rapowy numer z mocnym basem.

Ale to nie wszystko. Donald Glover był też prowadzącym ostatniego Saturday Night Live, podczas którego wykonał na żywo kolejny kawałek, który też pewnie niedługo poznamy w wersji studyjnej. „Saturday” to bardzo Pharrellowy, weekendowy numer, w sam raz na lato.

Quincy Jones zapowiada nowe projekty

Quincy Jones ma 84 lata, ale wciąż trzyma się dobrze i aktywnie działa w przemyśle rozrywkowym. W wywiadzie dla GQ powiedział, że chciałby żeby Donald Glover zagrał jego postać w 10-częściowym mini-serialu, który ma być biografią legendarnego producenta. Ale to nie wszystko co ma w planach:

W swoim życiu nigdy nie byłem tak zajęty jak teraz. Robimy 10 filmów, 6 albumów, 4 broadwayowskie przedstawienia, 2 projekty z dużymi sieciami telewizyjnymi i biznes z prezydentem Chin. Własność intelektualna. To niesamowite.

– powiedział Jones.

Na razie żadna duża telewizja nie zapowiedziała wspomnianego mini-serialu, ale za to już wiadomo, że Quincy współpracuje z Netflixem i CBS przy filmach dokumentalnych, Najpewniej również biograficznych. Jest na co czekać.

Donald Glover triumfuje podczas rozdania Emmy

Dokładnie dwa miesiące temu dawaliśmy sygnał, że znane i szanowane persony świata czarnej muzyki znalazły się w gronie nominowanych do nagród Emmy – najbardziej prestiżowych wyróżnień w branży telewizyjnej. Zeszłej nocy poznaliśmy zwycięzców, wśród których (bez niespodzianki) figuruje choćby sympatyczny pan ze zdjęcia powyżej.

Donald Glover zgarnął tytuły Best Actor in a Comedy Series oraz Directing for a Comedy Series — to dwie z czterech Emmy, które były w zasięgu ręki wszechstronnie utalentowanego artysty dzięki pracy nad jego autorskim serialem Atlanta (sama produkcja doczekała się tym razem sześciu nominacji). Gambino podczas szerokich podziękowań nie omieszkał pominąć nawet Donalda Trumpa, którego wyróżnił za „uczynienie czarnych pierwszymi na liście najbardziej uciśnionych” (ten moment możecie zobaczyć poniżej).

Mniej szczęścia mieli wspomniani w lipcu LL Cool J, Snoop Dogg i Chance the Rapper, żadnemu z panów nie było bowiem pisane pławić się w blasku chwały tegorocznych laurów. Mimo wszystko nawet pozycja na liście pretendentów do Emmy to już spory sukces — wszystkich wymienionych bez wątpienia czeka ich jeszcze niezliczona ilość. Uhonorowanemu składamy pokłon, a skoro wielka noc telewizji już za nami… odliczamy do Grammy!

Chance the Rapper i Donald Glover nominowani do nagród Emmy

Od dawna wiadomo, że zarówno Chano, jak i Glover to bardzo wszechstronne persony. Ogłoszone kilka dni temu nominacje do prestiżowych nagród Emmy tylko potwierdziły tę tezę — panowie znaleźli się w doborowym gronie pretendentów do wyróżnień dla najwybitniejszych osobistości szklanego ekranu.

Chance stanie w szranki o miano Outstanding Original Music and Lyrics dla świątecznego kawałka „Jingle Barack”, który powstał w ramach skeczu do legendarnego Saturday Night Live (możecie obejrzeć poniżej – naprawdę warto). Z kolei Donald — doskonale znany ze swojej wieloletniej aktywności w branży telewizyjnej — tym razem zawalczy aż o trzy nagrody — Best Actor in a Comedy Series, Directing for a Comedy SeriesWriting for a Comedy Series za kapitalny serial Atlanta. Sama produkcja ma natomiast szansę otrzymać m. in. tytuł Best Comedy Series – to zdecydowanie nie byle co!

Wymienieni artyści nie są jedynymi reprezentanci czarnej muzyki wśród nominowanych. Na liście kandydatów figuruje Snoop Dogg (!), którego doceniono za rozbrajający program Martha And Snoop’s Potluck Dinner Party tworzony wspólnie z legendą amerykańskich kulinariów — Marthą Stewart. Trzeba to zobaczyć, żeby uwierzyć! Nie można zapomnieć również o LL Cool J-u — został on wytypowany do nagrody Outstanding Structured Reality Program za prowadzenie popularnego show Lip Sync Battle.

Rozdanie Emmy już 17 września — rola prowadzącego przypadła fenomenalnemu Stephenowi Colbertowi. Trzymamy kciuki za fantastyczną czwórkę!

Donald Glover kończy z muzyką?

Niektórzy artyści mają w zwyczaju regularnie zapowiadać koniec swojej muzycznej kariery, jednak wygląda na to, że Childish Gambino nie jest jednym z nich i naprawdę zamierza na dobre porzucić tworzenie albumów na rzecz innych działaności i projektów. Artysta zaskoczył swoich fanów podczas festiwalu The Governors Ball, który miał miejsce w ubiegły weekend, wiadomością, iż jego następny album będzie prawdopodobnie jego ostatnim. Informację tą potwierdził także w wywiadzie dla portalu HuffPost, gdzie przyznał, że obecnie nie czuje powodu do dalszego nagrywania.

„Zawsze miałem powód żeby być buntownikiem. Czułem się dobrze w tej roli. Atlanta jest według mnie buntowniczym serialem ale kierunek, w którym zmierzałbym jako Childish Gambino, nie miałby już tego charakteru. Redbone to buntownicza piosenka, bo to gospelowy numer, który trafił do radia. Ale to wszysto co mogłem osiągnąć, idąc dalej stałbym się tylko kolejnym radiowym artystą” powiedział muzyk i reżyser.

Donald ma na koncie 3 długogrające albumy, z których ostatni, Awaken, My Love!, odniósł spory sukces, sprzedając się w ilości ponad 150 000 egzemplarzy i zyskując bardzo pozytywne opinie krytyków. Warto wspomnieć, że wedle relacji artysty praca nad funkowym wydawnictwem była bardzo trudna. Childish Gambino pochłonięty jest ostatnio kręceniem drugiego sezonu swojego serialu dla telewziji FX, za który otrzymał 2 nagrody Golden Globe (za najlepszy serial komediowy i swoją pierwszoplanową rolę). Miejmy nadzieję, że artysta nie przekreśla definitywnie powrotu do tworzenia muzyki w przyszłości.

Od memrapu na szczyt Billboardu: czekając na nową płytę Migos

migos_culture_cover

Od śmiało zapętlonych tytułowych fraz w „Versace” i „Hannah Montana” na szczyt amerykańskiego Billboardu. Tak w telegraficznym skrócie można podsumować ostatnie trzy i pół roku w karierze związanego z Atlantą i Atlantą Donalda Glovera rapowego tria. Glovera, który odbierając Złoty Glob za najlepszy serial komediowy, podziękował grupie i nazwał „Bad and Boujee” „najlepszym utworem ever”. W efekcie chwilę później numer z gościnnym udziałem Lil Uziego Verta wskoczył na szczyt amerykańskiej listy przebojów. A to dopiero początek, bo kawałek zapowiada drugi oficjalny longplay zespołu adekwatnie zatytułowany Culture, który trafi do dystrybucji 27 stycznia. W 13 nowych utworach poza Vertem usłyszymy też DJ’a Khaleda, 2 Chainza i Travisa Scotta. Będzie super? Na dwoje babka wróżyła. My trzymamy kciuki i odpalamy „Bad and Boujee”.

Childish Gambino wykonuje „Redbone” u Fallona

gambino

Trudno powiedzieć, czy więcej w tym występie Prince’a czy D’Angelo. Niewiele natomiast samego Glovera, przynajmniej bazując na jego dotychczasowym wcieleniu, może poza pewną niezręcznością towarzyszącą z początku odzianemu jedynie w brokatowe spodnie ex-rapera. Im bliżej końcówki tym głębiej w latach 70. zatapia się Glover, kończąc gdzieś pomiędzy Isaakiem Hayesem a Marvinem Gaye’m. Zresztą to, czego Childish Gambino nie da się zarzucić, to że na żywo wokalnie daje radę nie gorzej niż na zaskakującej przecież m.in. także wokalnie płycie. Zabrakło tu zdecydowanie jakiegoś scenicznego szaleństwa, które sugerowała odważna stylizacja, ale nie mogę powiedzieć, że nie jestem ciekaw, jak Glover tę kreację pociągnie w nadchodzących miesiącach.

Nowy utwór: Donald Glover feat. Jhene Aiko & Vince Staples „Waiting for My Moment”

aiko-vince-glover

„Czarny” film o boksie, poniekąd spin-off Rocky’ego, Creed, w amerykańskich kinach wyświetlany będzie od 25 listopada (w Polsce premiera zaplanowana jest na 15 stycznia 2016 roku). Soundtrack tego filmu obfituje w duże nazwiska: 2 Pac, Meek Mill, Jhene Aiko, The Roots, John Legend czy też Nas — to oczywiście tylko niektóre z pozycji. Jednym z utworów na ścieżce jest triumfalne „Waiting for My Moment”, kawałek Donalda Glovera. Gościnnie udziela się w nim Jhene oraz Vince Staples. Początek piosenki to triumfalna muzyka filmowa (Ludwig Goransson) i budujący napięcie wstęp do harmonijnego wokalu Aiko. Dalej już jest jak zwykle — dobrze. Zachęcam do odsłuchania całej ścieżki dźwiękowej.

Nowy teledysk: Childish Gambino feat. Problem „Sweatpants”

gambino

Childish Gambino przyzwyczaił nas już do teledysków przypominających historie wyciągnięte z bardzo dziwnych, pokręconych snów. Nie inaczej jest z wizualizacją do kolejnego kawałka z płyty Because the Internet. Każdy też wie, że Glover potrafi korzystać z portali społecznościowych i zdarza mu się to robić, by wyrazić swoje niezadowolenie, na przykład ze współpracy z Glassnote Records. (więcej…)

Recenzja: Childish Gambino Because the Internet

Childish Gambino

Because the Internet (2013)

Glassnote / Island Records

Włączenie Because the Internet jest jak podejście do wielkiego, oplątanego kablami sieciowymi akwarium, przed którym ustawione są krzesła dla widzów. W tym szklanym pokoju przesuwa się równoległa rzeczywistość — świat według koncepcji Childish Gambino. Wewnątrz są porozrzucane komputerowe monitory, wielkie ekrany świetlne, tablety i jeszcze kilka starych telewizorów, które migają tysiącami jaskrawych kolorów, ukazując twarze gwiazd hip hopu, neo soulu i popularnych seriali z lat 90-tych. Te obrazy odbijają się na twarzy Chłopca, który nie mógł dorosnąć. Dzieciaki w szkole nabijały się z jego fryzury, pamiętacie? Jego historia została dokładnie opowiedziana dwa lata temu na wydawnictwie Camp. Teraz wpatruje się w zegar odmierzający czas do 3005 roku i jeszcze mocnej chce udowodnić swój talent, oślepić wszechstronnością, podkreślić odmienność, czy wyśpiewać potrzebę bliskości. W drugim rozdziale tej autobiograficznej powieści z bardzo rozbudowaną fabułą (a dokładniej 75-stronicowym scenariuszem), Glover analizuje siebie na wszystkie możliwe sposoby. W rezultacie czasami kuli się w kącie, zamiera w strachu przed przyszłością u boku niemego, pluszowego misia, albo rzuca pistoletem dopiero co wyciągniętym z drukarki 3D. Przez jego akwarium przewija się kilku gości — Chance the Rapper, Jhené Aiko, Azealia Banks — i choćby wyrzucał ich z krzykiem, robi to przy dźwiękach wyprodukowanych głównie z Ludwigiem Göranssonem.

Niestety, poza zdjęciem z okładki, Gambino zdaje się unikać kontaktu wzrokowego ze swoimi widzami. Zamknięty w twórczym pudełku własnej ekspresji, wywołuje chaos, przez który nie tak łatwo się przedostać, co też utrudnia zrozumienie pewnych wyborów na tym krążku. Może tak też miało być — stój z boku, sam wykonaj pracę, żeby zostać nagrodzonym obiecywaną szczerością. To dość ciężka robota, bo trzeba się przebić przez naśladownictwo, parodie i kilka złośliwości, ale przecież tak też wygląda nasza internetowa codzienność. Dlatego znajdą się tacy, którzy po odsłuchu tego albumu uznają Glovera za geniusza. Na razie głośniej krzyczą krytycy nazywający go egoistą, chcącym na siłę pokazać, że jest kimś więcej niż tylko aktorem aspirującym do tytułu rapera.

Because the Internet o wiele lepiej brzmi z głośników niż w słuchawkach. Może ta płyta po prostu potrzebuje dystansu? Mimo wszystko, nie mogę pozbyć się wrażenia, że został tu zmarnowany ogromny potencjał. Nie pozostaje mi nic innego jak obwiniać internet za te wszystkie pozbierane wypowiedzi, teledyski i występy Childish Gambino, które zapowiadały nieco inne wydawnictwo. Może w trzecim rozdziale ściany tego szklanego pomieszczenia w końcu popękają.

Nowy teledysk: Childish Gambino „3005”

gambino

Childish Gambino nie ustaje w promocji swojego najnowszego wydawnictwa Because the Internet, prezentując kolejną wersję teledysku do nagrania „3005”. Po opublikowanym w listopadzie lyric video, w którym można zobaczyć gwiazdę filmów dla dorosłych Abellę Anderson, teraz w klipie pojawia się jedynie Glover i… wielki, pluszowy miś na diabelskim młynie. Nawet jeśli może się to wydawać dość sielankową scenerią, to jednak jest w tym wszystkim coś niepojącego…

Nowości od Childisha Gambino!

Oj sporo Donalda Glovera w mediach ostatnimi czasy. Zaczynając od początku, najpierw był „Yaphet Kotto„, potem zaskakujący otwarty list, aż wreszcie chwilę po tym pojawiły się „3005” i całkiem niezły freestyle w Sway In The Morning do bitu „Pound Cake” z ostatniej płyty Drake’a. Cały ten rozgłos nie bierze się z bez przyczyny. Artysta zapowiedział bowiem wydanie swojego kolejnego longplaya, który pojawi się w sklepach już tej zimy, a co więcej, całość już jest podobno gotowa, natomiast do dopieszczania pozostały kwestie związane z masteringiem i reklamą. Będąc bardziej precyzyjnym — płyta „Because the Internet” światło dzienne ujrzy 10 grudnia 2013 roku, lecz jeśli Gambino będzie umilał nam oczekiwanie takimi smaczkami jak ten poniżej, to okres dwóch miesięcy z pewnością zleci w mgnieniu oka. Sprawdźcie świetne jazzowe przejście około drugiej minuty kawałka „Worldstar”, który jest najnowszym materiałem od utalentowanego artysty.