drake

Dwa nowe freestyle od Drake’a

Po dwóch tygodniach od pojawienia się Scorpiona na naszych głośnikach można bez obaw stwierdzić, że album zapamiętamy raczej ze względu na pobite rekordy niż jego zawartość. Drake niczym nowym nie zaskoczył, a szkoda, bo jego ostatnie występy pokazują, że w zanadrzu ma jeszcze całkiem ciekawe rzeczy. Raper pojawił się ostatnio w dwóch freestylowych seriach, a wykonane tam numery mogły bez problemu znaleźć się na wydanym niedawno longplayu. Pojawiły się już nawet plotki, że w związku z domniemanym zakończeniem kontraktu z Cash Money, raper szykuje się już do wydania nowego materiału. Wolelibyśmy jednak odpocząć trochę od Kanadyjczyka i dać mu czas na stworzenie czegoś ciekawszego niż kolejna playlista.

Recenzja: Drake Scorpion

scorpion recenzja

scorpion recenzja

Drake

Scorpion (2018)

Young Money & Cash Money & Republic

Drake to jeden z tych artystów, o których trudno jest powiedzieć coś nowego. Ponad 10 lat na scenie, 5 solowych albumów, światowy sukces — wszystko to powoduje olbrzymią presję. Scorpion miało być kolejną wielką wygraną rapera, komercyjnym triumfem, nowym pucharem do imponującej kolekcji. Miało, bo tuż przed premierą szyki OVO popsuł Pusha T — nie tylko rzucając nowe światło na personę Drizzy’ego, ale przede wszystkim wręczając odbiorcom poważny argument do podważenia jego autentyczności. Konflikt na linii dwóch czołowych hip-hopowych ekip narzucił pewien pryzmat oceny najnowszego projektu kanadyjskiego rapera. Wszelkie skrajności pozycjonujące go jako najlepszy czy też najgorszy w całej jego dyskografii nijak mają się do rzeczywistości. Scorpion zasługuje na uczciwy i obiektywny osąd.

Nie będzie to osąd łatwy — szósty krążek Drake’a okazał się bowiem dwupłytowym, kolosalnym wydawnictwem. Wedle wcześniejszych doniesień z otoczenia rapera, pierwsza płyta miała być bardziej rapowa, druga natomiast melodyjna — w praktyce podział ten jednak nie jest tak ewidentny. Pierwszą część otwiera wyprodukowane przez No I.D. i Noah „40” Shebiba „Survival”, które w porównaniu z wcześniejszymi intrami rapera wypada niezwykle rozczarowująco. Powolny, spokojny i nieco wyblakły podkład nie angażuje słuchacza, mimo absurdalnie narcystycznych wizji Drake’a w stylu „My Mount Rushmore is me with four different expressions”. Złe wrażenie zacierają trzy kolejne propozycje, w tym mocarne, okraszone ciężkim bassem i chwytliwym refrenem „Nonstop” i żywcem wyjęte z Nothing Was the Same „Emotionless” oparte na samplu Marii Carey i gospelowych akcentach. To także pierwszy numer, w którym Drake odnosi się do kontrowersji związanych ze swoim niedawno narodzonym synem — „I wasn’t hidin’ my kid from the world, I was hidin’ the world from my kid” — puentuje, budując nieco naiwną i płytką wizję świata.

Osobistych momentów i wyznań na Scorpion nie ma jednak wiele. Ustępują one pewnej misyjności i poczuciu namaszczenia, którym raper daje upust na takich utworach jak „Elevate” czy singlowym „God’s Plan” — mimo że to solidne propozycje, trudno zignorować egocentryzm i wyalienowanie im towarzyszące. Perłą pierwszego krążka jest charyzmatyczne i optymistyczne „8 Out of 10”, w którym Drake nie tylko serwuje świetne zwrotki, lecz także porywa słuchacza humorystycznym refrenem. Podobnym szlakiem podąża efekt współpracy z DJ-em Premierem — „Sandra’s Rose”, błyskotliwa konfrontacja ze sławą oraz pełna elegancji oda do mamy. Z drugiej strony, pierwsza część płyty to również opasłe trapowe kompozycje, przypominające brzmienie More Life, jak na przykład zachowawcze i monotonne „I’m Upset”, ale też mordercze “Talk Up” z gościnnym udziałem Jaya-Z i samplem z „Dope Boys” N.W.A. na mrocznym podkładzie DJ-a Paula.

Drugi krążek przynosi z początku całkowitą zmianę klimatu w postaci melodyjnych „Peak” i „Summer Games”, które „40” oprawił w żywe syntezatory i elektroniczne akcenty, nadając brzmieniu rodem z Views nowy smak i świeżość. Emocjonalna tematyka ze smutnej i nostalgicznej szybko jednak zamienia się w radość w zaskakująco odważnym „Nice for What” (po raz kolejny perfekcyjne wykorzystanie sampla, tym razem z „Ex-Factor” Lauryn Hill) i groteskowym „Ratchet Happy Birthday”, które obok „In My Feelings” pretenduje do miana najbardziej memicznego utworu na płycie. Koniec końców to dwa kolejne całkiem pomysłowe i przyjemne dla ucha utwory z udanym wykonaniem wokalnym Drake’a.

Gdzieś pomiędzy, trochę na siłę, wsadzone są generyczne, trapowe „Blue Tint” czy senne „That’s How You Feel”, w niezrozumiały sposób wykorzystujące fragment koncertu Nicki Minaj. Równie wymuszony wydaje się potencjalny strzał w dziesiątkę, czyli „Don’t Matter to Me” z gościnnym udziałem Michaela Jacksona (a właściwie krótkiego fragmentu jednego z jego archiwalnych nagrań). Podobnie jak w przypadku krótkiej zwrotki Pimpa C wykorzystanej na Views, Drake po raz kolejny nie jest w stanie dopasować nagrania do całego numeru, co przynosi dziwny, niepełny efekt. Znacznie lepiej pod tym względem prezentuje się „After Dark”, gdzie tuż obok gospodarza i Ty Dolla Signa pojawia się Static Major. Nierówne doświadczenie wieńczy, jak zwykle, bardzo hip-hopowy numer „March 14” — jedyne na płycie szczere i przekonujące zmierzenie się z sytuacją w życiu prywatnym gwiazdy z Toronto, dodatkowo wykończone pierwszorzędnym śpiewem.

Tak też kończy się wielgachny i przydługi Scorpion — płyta cierpiąca przede wszystkim na brak konkretnego kierunku, w którym podążałaby brzmieniowo, za to obfitująca w przerost formy nad treścią i zasadniczy brak nowości ze strony samego autora. Nie ma tu żadnych eksperymentów z muzyką dancehall czy brytyjskim rapem, żadnych nadzwyczaj porywających hymnów jak na If You’re Reading This It’s Too Late, nie ma nawet porządnych ballad R&B do eks-dziewczyn. Jest za to doskonała refleksja Drake’a w obecnej sytuacji — zmęczonego swoim globalnym sukcesem, osamotnionego, próbującego zmierzyć się z olbrzymią presją. Nadmierna krytyka Scorpiona wydaje się pozbawiona sensu — bo czy jest sens krytykować Drake’a za to, że jest Drakiem? Niezależnie od tego, jaka jest odpowiedź, trzeba zaznaczyć, że pomimo wielu udanych momentów i, ogólnie rzecz biorąc, wcale nie złego doświadczenia, szósty album Drake’a jest ostatecznym znakiem, że raper potrzebuje diametralnej zmiany kursu na każdej płaszczyźnie swojej twórczości.

Odsłuch: Drake Scorpion

scorpion recenzja

O Drake’u można mówić różnie, ale nawet jego krytycy muszą przyznać, że More life zatarło nie do końca pozytywne wrażenie, które pozostawił album Views. Na More life działo się wiele — były trapowe hity pokroju „Portland”, były też przyjemne dla ucha, luźne numery typu „Passionfruit”, czy romantyczne „Teenage Fantasy”. Tym razem Drake nie porywa, niestety. Scorpion mógł być naprawdę ciekawy, bo single promujące wydawnictwo, dały nadzieję na naprawdę solidną całość. Po takich zapowiedziach jak „God’s Plan”, czy „Nice for what” mało kto spodziewał się, że po odsłuchu powiemy „I’m Upset”. Dwadzieścia pięć numerów za jednym zamachem — można było mieć obawy już przed odsłuchem. Taka długość nie okazało się być dobrym pomysłem, co udowodniło już tegoroczne Culture II Migosów. Niewątpliwe ciekawym zabiegiem jest podzielenie płyty na dwie części, z tym że tutaj znowu brak zaskoczenia – na jednej Drake prezentuje się jako nieco agresywny, pretensjonalny raper, któremu w części B bliżej już do postawy niepoprawnego romantyka, lubiącego pośpiewać i pogadać o miłości. Przy tak długiej liście piosenek brakuje tego, co było mocną stroną More life – gości. Z drugiej strony, dostajemy coś, co wywołało ogromne emocje i kontrowersje. W utworze „Don’t Matter to Me” refren wykonuje Michael Jackson, co wzbudza spekulacje wśród fanów. Nie wiadomo, czy jest to fragment niewydanego utworu, czy komputerowo wykreowany głos króla popu. Na płycie pojawili się także Jay Z, Static Major i Ty Dolla $ign, ale ich obecność nie zatarła poczucia nudy. Paradoksalnie, Drake’owy Scorpion pozbawiony jest jadu. Całości słucha się przyjemnie, ale trudno wymienić piosenki, do których chciałoby się powrócić. Kanadyjczyk stworzył płytę, której bliżej do playlisty niż spójnego materiału mogącego wnieść coś do jego dyskografii.

Drake zajawia Scorpiona

Drake może pogubił się trochę muzycznie, ale nadal umie w marketing. Po zachowawczym, ale wpadającym w ucho „God’s Plan”, odważnie samplującym Lauryn Hill „Nice for What”przygniębiającym „I’m Upset”, na Twitterze OVO rap udostępnił minutowy klip zapowiadający na jutro piąty solowy album Scorpionbyć może podwójny. W klipie widzimy piosenkarza w artystycznym anturażu przygotowującego się do nagrywania. Akompaniuje mu „The Mark” Moderata. Czy Scorpion jednak się uda? Przekonamy się jutro.

Scorpion Drake’a podwójnym albumem?

scorpion recenzja

Album na kształt epki, czy może dwupłytowy longplay – co jest lepsze? Odpowiedzi na ty pytanie szukają zarówno słuchacze, krytycy, jak i sami artyści. Kanye i jego podopieczni wypuścili w ostatnich tygodniach serię krótkich projektów. Jak się okazuje, Drizzy postanowił obrać przeciwny kierunek i bardzo możliwe, że jego nadchodząca płyta Scorpion będzie składać się właśnie z dwóch części. Kilka dni temu w Toronto pojawiły się bilbordy promujące krążek. Na jednym z nich widnieje napis „A side, B side”. Czy to dobrze? Fani z pewnością będą zadowoleni, chociaż mając w pamięci ostatni singiel Kanadyjczyka, a także mocno przeciągnięte Views sprzed dwóch lat, zaczynam mieć wątpliwości. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się już 29 czerwca.

Scorpion SZN is approaching Swipe

Post udostępniony przez HotNewHipHop (@hotnewhiphop)

Nowy utwór: 2 Chainz ft. Quavo, Drake „Bigger Than You”

Swoim ubiegłorocznym albumem 2 Chainz udowodnił, że jest jak wino, można więc spodziewać się, że zapowiedziane przed kilkoma miesiącami Rap Or Go To The League przebije poziomem Pretty Girls Like Trap Music. Raper postanowił rozpocząć mocnym uderzeniem i jako pierwszy singiel zaprezentował kawałek „Bigger Than You”. Produkcją numeru zajęli się !llmind i Mudra Beatz, natomiast gościnnie pojawiają się Quavo oraz Drake.

Przygnębiony Drake przygnębia nowym singlem

„I’m Upset” oświadcza Drake w tytule swojego nowego singla, który w nocy wylądował na streamingu, a my dodajemy, że zupełnie słusznie, bo po najbardziej hajpowanym raperze świata w 2018 roku spodziewaliśmy się czegoś odrobinę ciekawszego niż leniwego, pustego trapu, zwłaszcza po zaczepkach ze strony Pushy. Tymczasem Drake najwyraźniej tym razem postanowił zdissować się sam pozbawionym wyobraźni bitem i zupełnie generycznym flow. Czyżby zapowiedziany na 29 czerwca album Scorpion miał zostać wydany tylko na Soundcloudzie? Po takim zwiastunie byłoby to jak najbardziej na miejscu. Nie słuchajcie, szkoda czasu.

Pusha T odpowiada na diss Drake’a

Wszystko wskazuje na to, że pojedyncze strzały przerodziły się w prawdziwą wojnę. Po tym, jak w weekend Drake opublikował kawałek „Duppy Freestyle” odpowiadający na zarzuty Pushy T, wszyscy zastanawiali się, czy prezydent G.O.O.D. Music odniesie się do linijek Kanadyjczyka. Ci, którzy spodziewali się powtórki z beefu z Meek Millem, są w ogromnym błędzie. King Push nie zmarnował kilku ostatnich dni i przygotował diss, który już teraz fani określają mianem knock-outu. Co tu dużo mówić, „The Story of Adidon” jest wymierzone w najczulsze punkty Drizzy’ego, a autor wytyka szefowi OVO ukrywanie dziecka, kieruje wersy w stronę najbliższych (choć w linijce na temat Noaha „40” Shebiba poszedł chyba o krok za daleko) i dobija kompromitującą okładką. Jak po takiej serii pozbiera się Graham? Jak podkreśla połówka duetu Clipse, w rękawie ma jeszcze inne asy, bardzo możliwe, że na tym wymiana „uprzejmości” się nie zakończy.

Dwa nowe utwory od Drake’a

Jednym z najgłośniej omawianych momentów z najnowszej płyty Pusha T są wersy skierowane w stronę Drake’a w kawałku „Infrared”. Prezydent G.O.O.D. Music postanowił wskrzesić dawny konflikt i posłał pod adresem Kanadyjczyka kilka uszczypliwych linijek odnośnie do ghostwritingu. Jak się okazuje, na reakcję Drizzy’ego nie trzeba było długo czekać. Już w kilkanaście godzin po premierze Daytony, raper opublikował odpowiedź w postaci utworu „Duppy Freestyle”. Aubrey na dość klasycznym bicie odbija piłeczkę, wspominając o swoim wkładzie w „Father Stretch My Hands Pt. 1” oraz „30 Hours” Kanyego Westa. Czy czeka nas kolejna wymiana argumentów pomiędzy panami? Z pewnością taka sytuacja nie zaszkodzi żadnemu z nich, w końcu Scorpion wychodzi już za kilka tygodni.

Poza dissem Drake opublikował również najnowszy singiel ze wspomnianego wyżej albumu. Dobór tytułu jest przypadkowy? „I’m Upset” wyraźnie różni się od dotychczasowych singli i prezentuje mroczne oblicze szefa OVO. Czy tak właśnie będzie brzmieć jego najnowszy longplay? Przekonamy się już wkrótce.

Cornelius coveruje „Passionfruit” Drake’a dla Spotify

„Passionfruit”, niewątpliwy hajlajt zeszłorocznego wydawnictwa Drake’a, doczekał się właśnie niespodziewanej reinterpretacji. W ramach serii podwójnych cyfrowych wydawnictw Spotify Singles swoją wersję nagrania zaprezentował przed weekendem japoński guru popu i elektroniki Cornelius.

Cornelius debiutował pod koniec lat 80. jako część duetu Flipper’s Guitar — prekursorów stylu znanego jako Shibuya-Kei łączącego japoński pop, elektronikę i muzykę alternatywną z elementami retro zaczerpniętymi z innych części globu m.in. z yé-yé, lounge’u, bossa novy czy exotiki. Na początku lat 90. rozpoczął karierę solową, a w 1998 roku, dzięki płycie Fantasma zdobył uznanie krytyków amerykańskich i europejskich. W zeszłym roku po 11-letniej przerwie wydał wreszcie nowy longplay Mellon Waves. Stroną A nowego singla jest alternatywna wersja pierwszego utworu promującego płytę, ujmującego downtempo „If You’re Here”.

Drake zapowiada nowy album?

Z artystami w social media bywa rożnie. Jedni na bieżąco informują fanów o wszystkich wydawniczych planach, inni jednym tajemniczym wpisem są w stanie doprowadzić internet do wrzenia. Tym razem Drake znalazł się gdzieś pomiędzy. Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się zdjęcie Drizzy’ego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kurtka, którą ma na sobie raper. Widnieje na niej napis Scorpion a pod nim data – czerwiec 2018. Wszystko wskazuje więc na to, że następca More Life zyskał właśnie tytuł, a od premiery dzielą nas już niespełna dwa miesiące! Chyba trudno o lepszy moment na wydanie albumu, zwłaszcza że „God’s Plan”„Nice For What” podbijają listy przebojów. Chodzą słuchy, że płyta ma być hołdem dla Toronto. Czy pod tym względem okaże się lepsza niż Views?

📀 JUNE 2018

Post udostępniony przez champagnepapi (@champagnepapi)

Tyler remiksuje „Bring It Back”

Jak Tyler zrobi remiks, to nie ma… wiadomo czego. Ostatnio zdarza mu się to robić coraz częściej, a po nagraniu własnych wersji „Freestyle 4”„4:44” przyszła pora na kolejny kawałek. Tym razem wskoczył na bit do numeru „Bring It Back” z repertuaru Trouble’a i Drake’a. Jak można się domyślać, zrobił to w charakterystyczny dla siebie sposób. Utwór krótki, ale fanów Tylera z pewnością zadowoli. Za produkcje oryginalnego podkładu odpowiada Mike Will Made-It.

Nowy teledysk: Drake „Nice For What”

Mimo że „God’s Plan” wciąż jeszcze góruje na listach przebojów, Drizzy dostarcza kolejny hit, tym razem najprawdopodobniej pierwszą zapowiedź nadchodzącego albumu. „Nice For What”, podobnie jak wydany przed tygodniem singiel Cardi B „Be Careful”, wykorzystuje fragment przeboju Lauryn Hill „Ex Factor”. Wygląda na to, że Drake znalazł nową inspirację, ponieważ kawałek stylistycznie nawiązuje do nowoorleańskich tradycji, a w jego intro występuje legenda tamtejszej sceny – Big Freddia. Czyżby dancehallowe jazdy Aubreya miały przejść do historii? No i najważniejsze. Utwór dedykowany jest kobietom sukcesu, a w teledysku wystąpiły m.in. Olivia Wilde, Issa Rae czy Syd z The Internet. Wygląda na to, że następca More Life zbliżał się wielkimi krokami.

Drake zremiksował „Lemon”

Ubiegłoroczny, dość niespodziewany powrót N.E.R.D-ów No_One Ever Really Dies okazał się strzałem w dziesiątkę i sprostał oczekiwaniom słuchaczy. Wydawało się więc aż dziwne, że w dobie remiksów, taki singiel jak „Lemon” nie stał się obiektem rozmaitych przeróbek. Na szczęście mamy audycję OVO Sound i niestrudzonego Drake’a, który podczas premiery ostatniego wydania zaprezentował wersję kawałka z dodatkową zwrotką. Z pewnością przyciągnie to do projektu tych, którzy jakimś cudem przespali końcówkę 2017 roku. Jeśli więc są tu jacyś spóźnialscy, to zachęcamy do nadrobienia zaległości.

Nowy teledysk: Migos feat. Drake „Walk It Talk It”

Migos prezentują nowy teledysk promujący tegoroczne Culture II, które zdobyło platynową płytę zaledwie w ciągu sześciu tygodni od dnia premiery. Po stylizowanym na dalekowschodnie kino walki klipie „Stir Fly” przyszedł czas na inspirowane kultowym programem, Soul Train, „Walk It Talk It” z gościnnym występem Drake’a. W teledysku możemy zobaczyć również Jammiego Foxxa, który wcielił się w rolę legendarnego prowadzącego show, Dona Corneliusa. Całość przepełniona jest blichtrem, stylem, tańcem i klimatem wprost z lat 70. w humorystycznym wydaniu, co z pewnością wywinduje utwór na liście Billboard Hot 100. Naszą recenzję ostatniego wydawnictwa tria z Atlanty możecie przeczytać tutaj.

Wymarzona setlista koncertu The Game’a

Game wraca na 2 ostatnie koncerty w Polsce. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was listę najlepszych i najbardziej nadających się na koncert kawałków, które Game powinien zagrać! Jeśli ważna jest dla Was kolejność, myślimy, że nie zawiedliśmy!

18.

„No More Fun and Games”

The Game

Aftermath/G-Unit/Interscope/Universal

Ta klasyczna boom bapowa produkcja Just Blaze’a pochodzi z debiutanckiego albumu Game’a, a klasyczna jest na tyle, że autorzy gry Sleeping Dogs postanowili do niej wrócić 7 lat później, przy okazji tworzenia ścieżki dźwiękowej do strzelanki. Jeśli zatem w 2012 roku kręcony jest klip do numeru z 2005 roku, wiedzcie, że to musi być dobre!


17.

„Higher”

The Game

Aftermath/G-Unit/Interscope/Universal

Typowe braggadocio w iście zachodnim wydaniu. Game gra „Higher” na każdym koncercie, bo to idealna pozycja do skakania w rytm uderzeń palców Dr. Dre w klawisze fortepianu.


16.

„The City”

The Game feat. Kendrick Lamar

DGC/Interscope/Universal

Pierwszy wspólny numer Chucka z K.Dot’em, pochodzący z wydanego w 2011 roku The R.E.D. Album, prywatnie mojego ulubionego krążka z całej dyskografii Jayceona. To też moment, w którym Game pokazał światu Kendricka, a sam gość udowodnił swoją kończącą utwór zwrotką, że jest utalentowanym MC i ma przed sobą świetlaną przyszłość. Tu wsparcie Game’a było nieocenione, co potwierdzały ich późniejsze kolejne kolaboracje.


15.

„Wouldn’t Get Far”

The Game feat. Kanye West

Geffen

Ten banger wyprodukowany przez Kanyego raczej nie jest wykonywany na żywo przez Game’a, natomiast uważam, że idealnie byłoby wrócić do czasów szerokich ciuchów w hip hopie i trwale zapadającego w pamięć prztyczka w nos dla kobiet, które robią karierę przez łóżko.


14.

„Let’s Ride”

The Game

Geffen

W tym kawałku czuć Compton i ogólnie rzecz biorąc west coast już od pierwszych taktów przez charakterystyczne piano west coast rapu, którym niegdyś tak sprawnie operował Scott Storch w latach swojej świetności.


Nowy teledysk: Drake „God’s Plan”


Właśnie pojawił się klip do jednego z dwóch utworów, na które składa się Scary Hours EP. Zdjęcia i ploteczki o tym, że Drizzy kręci klip do „God’s Plan” pojawiły się już wcześniej, a patrząc na samo wideo, łatwo domyśleć się dlaczego. Teledysków, gdzie raperzy epatują swoim bogactwem są setki, o ile nie tysiące, niemniej jednak rzadko kiedy dzieje się to w sposób taki jak u Drake’a. Mimo potężnego budżetu na klip (prawie milion dolarów), nie zobaczycie tutaj ani roznegliżowanych panien ani luksusowych samochodów. Raper przekazał między innymi 25,000$ dla Miami Senior High School (plus stroje sygnowane OVO), 50,000$ dla Lotus House, który wspiera samotne matki z dziećmi, a także stypendia, samochody i zakupy dla innych mieszkańców, naprawdę chwyta za serce. Sam Drake na swoim instagramie ujął to jako jeden z najważniejszych momentów w jego karierze, z tego samego źródła wiemy też, że prace nad kolejnym albumem trwają.

Dwa nowe utwory od Drake’a

Po ubiegłorocznej premierze More Life Drake zrobił sobie przerwę od wydawania muzyki. Co prawda w tym czasie pojawiło się kilka utworów zawierających jego ksywkę, jednak nie było to nic, co pozwoliłoby fanom poważnie myśleć o nowym projekcie. Sytuacja zmieniała się wczoraj, kiedy to niespodziewanie ukazały się dwa nowe kawałki od Drizzy’ego. „God’s Plan” oraz „Diplomatic Immunity” w serwisach streamingowych widnieją pod wspólną nazwą Scary Hours. Na dzień dzisiejszy trudno jednoznacznie stwierdzić czy jest to epka, czy może seria numerów poprzedzająca wydanie kolejnej płyty Aubreya. Nie od dziś wiadomo, że 6 God lubi zaskakiwać, tak więc kolejne newsy na ten temat to zapewne tylko kwestia czasu.

Nowy utwór: Lil Wayne ft. Drake „Family Feud”

Ledwo zdążyliśmy nacieszyć się świetnie przyjętym Dedication 6, a Lil Wayne i DJ Drama zdążyli zapowiedzieć już drugą część projektu. Chociaż data premiery i tracklista wciąż nie są znane, raper podzielił się z fanami okładką i utworem „Family Feud”, nagranym wspólnie z byłym podopiecznym, Drake’iem. Tym razem, artyści postawili na bit Jay-Z’ego z kawałka o tym samym tytule z jego ostatniego wydawnictwa, 4:44. „Family Feud” to follow up do utworu „Ignant Shit” z płyty So Far Gone i opowiada o konflikcie raperów z Cash Money, Birdmanem i Universal Music Group, a także o kontrowersjach związanych z protestem Colina Kaepernicka. Odsłuch znajdziecie poniżej.

Drugi album dvsn już dostępny

Rok po wydaniu debiutanckiego krążka (który miał charakter mixtape’u), dvsn wraca do gry. Dziś premierę miała płyta Morning After, która według wokalistę grupy Daniela Daleya jest pełnoprawnym albumem. Nie mówię tu o samej formie wydawnictwa, a jego funkcji. Na krążku słychać wyraźną inspirację złotymi latami R&B. Samplowane było m. in. „Fortunate” Maxwella, a w „Don’t Choose” słychać delikatny wokal Isaaca Hayes’a. Kanadyjski duet podszedł do sprawy całkowiście od drugiej strony — odbili od rządzącej obecnie mody w muzyce na klubowe hity i sztywno trzymają się swojego „pościelowego” stylu.