drake

PartyNextDoor powraca solo!

PartyNextDoor powraca solo!

Chociaż w między czasie PartyNextDoor pracował przy różnych projektach jak na przykład Ye Kanye’ego Westa, tak od jego ostatniego solowego materiału, Seven Days, minęły już ponad dwa lata. Teraz, pierwszy artysta OVO Sound, powraca z dwoma własnymi singlami, a na drugim z nich udzielił się właśnie Drake. „The News” utrzymane jest w znanym, nawiązującym do lat 90. i wczesnych 2000 stylu, a „Loyal” naturalnie w dancehallowym klimacie. Nadchodzący projekt artysty ma być zatytułowany Club Atlantis i jak mówi, będzie to prosta i niezaprzeczalna impreza. Tęskniliście?

Drake & Rick Ross w czarno-białym teledysku „Money in the Grave”

W czerwcu po zwycięstwie swojej ulubionej koszykarskiej drużyny Toronto Raptors, Drake opublikował epkę The Best in the World Pack, na którą składały się dwa utwory. A teledysk do jednego z nich właśnie wczoraj miał swoją premierę. „Money in the Grave” z gościnnym udziałem Ricka Rossa, to czarno-biała produkcja od Theo Skudra, który odpowiedzialny był także za klip do „Nonstop”, pochodzącego z zeszłorocznego Scorpiona. Warto zwrócić uwagę, że publikacja najnowszego wideo przyczyniła się do zamieszania w kwestii wydawniczej — szyld wytwórni w serwisach streamingowych był kilkukrotnie zmieniany z Young Money/Cash Money na Frozen. Ostatecznie wygląda na to, że do kawałków prawo ma ta pierwsza, założona przez Lil Wayne’a.

 

Nowy numer i klip od Ricka Rossa

Promocja Port of Miami 2 wchodzi w decydującą fazę. Dziesiąty album Rozaya to follow-up do jego debiutu z 2006 roku. Premiera krążka ma nastąpić już 9 sierpnia, nic więc dziwnego, że raper zaczyna wytaczać najcięższe działa. Jednym z nich jest „Gold Roses” nagrane z gościnnym udziałem Drake’a. Jeśli z rozrzewnieniem wspominacie vibe z Take Care, to ten kawałek z pewnością przypadnie Wam do gustu. Warto dodać, że to już drugi wspólny kawałek od tej dwójki w ostatnim czasie (w czerwcu Drizzy wypuścił „Money in the Grave”). Dodatkowo Ricky częstuje nas teledyskiem do wcześniejszego singla „Big Tyme”. Na nim oczywiście piękne kobiety, luksusowe łodzie i samochody, a także Swizz Beatz bujający się gdzieś w tle. Jakie będzie Port of Miami 2? Przekonamy się już w przyszłym tygodniu.

Drake świętuje zwycięstwo Toronto Raptors

Drake z okazji zwycięstwa koszykarskiej drużyny Toronto Raptors w Finale NBA 2019, której od kilku lat jest ambasadorem, wydał epkę The Best in the World Pack, na którą składają się dwa utwory. Raper zapowiedział je na swoim Instagramie dwa dni wcześniej, czyli tuż po tym, jak Kanadyjczycy pokonali swoich przeciwników — Golden State Warriors. Mimo, że od pamiętnego beefu, który rozpoczął się po premierze „Infrared” z Daytony, minął rok, na obu nowych kawałkach nie brakuje linijek wymierzonych w stronę Pushy T i Kanye’ego Westa. Drake podejmuje w nich również temat sławy i swojego sukcesu, a w „Money in the Grave”, wspólnie z Rickiem Rossem, kwestie manipulacji wizerunkami gwiazd po ich śmierci.

Soulbowl rusza z klubowymi imprezami!

W tym roku mieliśmy swoje 13. urodziny. Naszą Bar Micwą jest poszerzenie działalności z opiniotwórczego pisania i pchania czarnych dźwięków w blogosferę o faktyczne granie ich na klubowych parkietach. Pierwsza impreza będzie miała miejsce już w najbliższą sobotę 6 kwietnia we wrocławskim klubie OneLove. Tematem balangi jest twórczość Drake’a i Rihanny, których swego czasu łączyło gorące uczucie — tak samo i my chcemy organizować Wam wspaniałe bale, które będziecie gorąco wspominać. Naszym celem jest też stworzenie cyklu wyróżniającego się jakością granej muzyki z najlepszymi nazwiskami wśród DJ-ów oraz DJ-ek.

We Wrocławiu zadbają o Was Spisek Jednego, którego nikomu nie trzeba przedstawiać oraz Paul Orlov — DJ ze stajni Największego Joł, który specjalizuje się w naszych brzmieniach, a w stolicy Dolnego Śląska zapracował sobie już na miano kota. Bilety są dostępne w przedsprzedaży na platformie Going w niższej cenie 15 PLN. Za wejście na miejscu zapłacicie 20 PLN. Mamy też specjalną promocję dla fanów Łony i Webbera, którzy w sobotę grają koncert w Zaklętych Rewirach. Wszyscy, którzy na bramce okażą bilet z koncertu, wejściówkę otrzymają za jedyne 10 PLN.

Wszystkich z Was zapraszamy serdecznie do świętowania razem z nami początku nowej ery w historii istnienia miski! W środę 3 kwietnia w naszej audycji w Radiu LUZ powiemy też kilka słów o samym wydarzeniu. Do końca jutrzejszego dnia trwa konkurs, w którym możecie wygrać darmowy tatuaż! Po szczegóły kliknijcie TUTAJ.

Do zobaczenia na wrocławskich parkietach i nie tylko! We Show Soul!

#10yearschallenge w wykonaniu Drake’a, Curren$y’ego i Wiza Khalify

Na początku roku przez internet przetoczyła się fala wpisów oznaczonych hashtagiem #10yearschellange. Tak się składa, że 2019 przyniósł nam również kilka rapowych rocznic, co całkiem nieźle wpisuje się w ten trend.

I chociaż do pełnych 10 lat od wydania krążka Stay Fly dzieli nas jeszcze pół roku, to Wiz Khalifa i Curren$y nie mieli zamiaru czekać ze świętowaniem. W ubiegłym tygodniu panowie wypuścili kolejny wspólny projekt, nawiązujący do tego wydarzenia. Na 2009 znalazło się więc 14 kawałków, które mają przypomnieć słuchaczom, jak długą drogę przeszli raperzy od Freshmanów XXL-a do dziś. Na projekcie gościnnie udzielili się jeszcze Ty Dolla $ign oraz Problem, natomiast za beaty odpowiadają m.in. Dame Grease, Cardo, DJ Fresh czy Harry Fraud. Luz podczas odsłuchu gwarantowany.

O drugiej z rocznic w rapowych mediach w ostatnich dniach było o wiele głośniej. 13 lutego minęło 10 lat od momentu premiery So Far Gone – projektu, dzięki któremu kariera młodego Kanadyjczyka o ksywce Drake wystrzeliła. Od tamtego czasu Drizzy zdążył m.in. wypuścić 5 solowych krążków, zagrać setki koncertów, zdobyć cztery statuetki Grammy i pobić kilka muzycznych rekordów. So Far Gone natomiast stało się jedną z głównych inspiracji dla wielu raperów młodego pokolenia. Kilka dni temu album po raz pierwszy zagościł w pełni na serwisach streamingowych i pomimo zamieszania wokół sampla Kanye’go Westa, możemy wysłuchać go ponownie w całej okazałości.

Nowy teledysk: Meek Mill feat. Drake „Going Bad”

Pojawienie się Drake’a na ubiegłorocznym albumie Meek Milla było dużym zaskoczeniem. Po ponad trzech latach od pamiętnego beefu panowie wrócili do studia i stworzyli kolejny hitowy kawałek zatytułowany „Going Bad”. Przed kilkoma dniami w sieci pojawił się klip do tego numeru. Co ciekawe można odnieść wrażenie, że żadna ze stron nie ucieka od tematu, a jedno z ujęć zdaje się mocno nawiązywać do dawnego konfliktu. Cieszymy się, że panowie zakopali topór wojenny i czekamy na kolejne wspólne tracki. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić „Championships”, to odsłuch znajdziecie pod tym linkiem.

Nowy teledysk: Travis Scott feat. Drake „Sicko Mode”

W astralnym świecie Travisa Scotta wszystko wydaje się dozwolone. Hajlajter na jego ostatnim krążku „Sicko Mode” zasługiwał na mocny teledysk. Scott nie zawiódł i razem z Dave’em Meyersem wyreżyserował pokręcony klip. Dostajemy tu porcję psychodelicznych trójwymiarowych scen, pełnych kolorystycznych wybuchów z udziałem Drake’a i stylowych glitchy ze Scottem przemieszczającym się po miejskich ulicach na koniu. Szczypta sado maso, neonowych kosmicznych wizji i czarno-białych onirycznych wstawek z magicznym samplem z Suspirii w tle — świątynia Travisa Scotta zaprasza.

Dwa nowe freestyle od Drake’a

Po dwóch tygodniach od pojawienia się Scorpiona na naszych głośnikach można bez obaw stwierdzić, że album zapamiętamy raczej ze względu na pobite rekordy niż jego zawartość. Drake niczym nowym nie zaskoczył, a szkoda, bo jego ostatnie występy pokazują, że w zanadrzu ma jeszcze całkiem ciekawe rzeczy. Raper pojawił się ostatnio w dwóch freestylowych seriach, a wykonane tam numery mogły bez problemu znaleźć się na wydanym niedawno longplayu. Pojawiły się już nawet plotki, że w związku z domniemanym zakończeniem kontraktu z Cash Money, raper szykuje się już do wydania nowego materiału. Wolelibyśmy jednak odpocząć trochę od Kanadyjczyka i dać mu czas na stworzenie czegoś ciekawszego niż kolejna playlista.

Recenzja: Drake Scorpion

scorpion recenzja

scorpion recenzja

Drake

Scorpion (2018)

Young Money & Cash Money & Republic

Drake to jeden z tych artystów, o których trudno jest powiedzieć coś nowego. Ponad 10 lat na scenie, 5 solowych albumów, światowy sukces — wszystko to powoduje olbrzymią presję. Scorpion miało być kolejną wielką wygraną rapera, komercyjnym triumfem, nowym pucharem do imponującej kolekcji. Miało, bo tuż przed premierą szyki OVO popsuł Pusha T — nie tylko rzucając nowe światło na personę Drizzy’ego, ale przede wszystkim wręczając odbiorcom poważny argument do podważenia jego autentyczności. Konflikt na linii dwóch czołowych hip-hopowych ekip narzucił pewien pryzmat oceny najnowszego projektu kanadyjskiego rapera. Wszelkie skrajności pozycjonujące go jako najlepszy czy też najgorszy w całej jego dyskografii nijak mają się do rzeczywistości. Scorpion zasługuje na uczciwy i obiektywny osąd.

Nie będzie to osąd łatwy — szósty krążek Drake’a okazał się bowiem dwupłytowym, kolosalnym wydawnictwem. Wedle wcześniejszych doniesień z otoczenia rapera, pierwsza płyta miała być bardziej rapowa, druga natomiast melodyjna — w praktyce podział ten jednak nie jest tak ewidentny. Pierwszą część otwiera wyprodukowane przez No I.D. i Noah „40” Shebiba „Survival”, które w porównaniu z wcześniejszymi intrami rapera wypada niezwykle rozczarowująco. Powolny, spokojny i nieco wyblakły podkład nie angażuje słuchacza, mimo absurdalnie narcystycznych wizji Drake’a w stylu „My Mount Rushmore is me with four different expressions”. Złe wrażenie zacierają trzy kolejne propozycje, w tym mocarne, okraszone ciężkim bassem i chwytliwym refrenem „Nonstop” i żywcem wyjęte z Nothing Was the Same „Emotionless” oparte na samplu Marii Carey i gospelowych akcentach. To także pierwszy numer, w którym Drake odnosi się do kontrowersji związanych ze swoim niedawno narodzonym synem — „I wasn’t hidin’ my kid from the world, I was hidin’ the world from my kid” — puentuje, budując nieco naiwną i płytką wizję świata.

Osobistych momentów i wyznań na Scorpion nie ma jednak wiele. Ustępują one pewnej misyjności i poczuciu namaszczenia, którym raper daje upust na takich utworach jak „Elevate” czy singlowym „God’s Plan” — mimo że to solidne propozycje, trudno zignorować egocentryzm i wyalienowanie im towarzyszące. Perłą pierwszego krążka jest charyzmatyczne i optymistyczne „8 Out of 10”, w którym Drake nie tylko serwuje świetne zwrotki, lecz także porywa słuchacza humorystycznym refrenem. Podobnym szlakiem podąża efekt współpracy z DJ-em Premierem — „Sandra’s Rose”, błyskotliwa konfrontacja ze sławą oraz pełna elegancji oda do mamy. Z drugiej strony, pierwsza część płyty to również opasłe trapowe kompozycje, przypominające brzmienie More Life, jak na przykład zachowawcze i monotonne „I’m Upset”, ale też mordercze “Talk Up” z gościnnym udziałem Jaya-Z i samplem z „Dope Boys” N.W.A. na mrocznym podkładzie DJ-a Paula.

Drugi krążek przynosi z początku całkowitą zmianę klimatu w postaci melodyjnych „Peak” i „Summer Games”, które „40” oprawił w żywe syntezatory i elektroniczne akcenty, nadając brzmieniu rodem z Views nowy smak i świeżość. Emocjonalna tematyka ze smutnej i nostalgicznej szybko jednak zamienia się w radość w zaskakująco odważnym „Nice for What” (po raz kolejny perfekcyjne wykorzystanie sampla, tym razem z „Ex-Factor” Lauryn Hill) i groteskowym „Ratchet Happy Birthday”, które obok „In My Feelings” pretenduje do miana najbardziej memicznego utworu na płycie. Koniec końców to dwa kolejne całkiem pomysłowe i przyjemne dla ucha utwory z udanym wykonaniem wokalnym Drake’a.

Gdzieś pomiędzy, trochę na siłę, wsadzone są generyczne, trapowe „Blue Tint” czy senne „That’s How You Feel”, w niezrozumiały sposób wykorzystujące fragment koncertu Nicki Minaj. Równie wymuszony wydaje się potencjalny strzał w dziesiątkę, czyli „Don’t Matter to Me” z gościnnym udziałem Michaela Jacksona (a właściwie krótkiego fragmentu jednego z jego archiwalnych nagrań). Podobnie jak w przypadku krótkiej zwrotki Pimpa C wykorzystanej na Views, Drake po raz kolejny nie jest w stanie dopasować nagrania do całego numeru, co przynosi dziwny, niepełny efekt. Znacznie lepiej pod tym względem prezentuje się „After Dark”, gdzie tuż obok gospodarza i Ty Dolla Signa pojawia się Static Major. Nierówne doświadczenie wieńczy, jak zwykle, bardzo hip-hopowy numer „March 14” — jedyne na płycie szczere i przekonujące zmierzenie się z sytuacją w życiu prywatnym gwiazdy z Toronto, dodatkowo wykończone pierwszorzędnym śpiewem.

Tak też kończy się wielgachny i przydługi Scorpion — płyta cierpiąca przede wszystkim na brak konkretnego kierunku, w którym podążałaby brzmieniowo, za to obfitująca w przerost formy nad treścią i zasadniczy brak nowości ze strony samego autora. Nie ma tu żadnych eksperymentów z muzyką dancehall czy brytyjskim rapem, żadnych nadzwyczaj porywających hymnów jak na If You’re Reading This It’s Too Late, nie ma nawet porządnych ballad R&B do eks-dziewczyn. Jest za to doskonała refleksja Drake’a w obecnej sytuacji — zmęczonego swoim globalnym sukcesem, osamotnionego, próbującego zmierzyć się z olbrzymią presją. Nadmierna krytyka Scorpiona wydaje się pozbawiona sensu — bo czy jest sens krytykować Drake’a za to, że jest Drakiem? Niezależnie od tego, jaka jest odpowiedź, trzeba zaznaczyć, że pomimo wielu udanych momentów i, ogólnie rzecz biorąc, wcale nie złego doświadczenia, szósty album Drake’a jest ostatecznym znakiem, że raper potrzebuje diametralnej zmiany kursu na każdej płaszczyźnie swojej twórczości.

Odsłuch: Drake Scorpion

scorpion recenzja

O Drake’u można mówić różnie, ale nawet jego krytycy muszą przyznać, że More life zatarło nie do końca pozytywne wrażenie, które pozostawił album Views. Na More life działo się wiele — były trapowe hity pokroju „Portland”, były też przyjemne dla ucha, luźne numery typu „Passionfruit”, czy romantyczne „Teenage Fantasy”. Tym razem Drake nie porywa, niestety. Scorpion mógł być naprawdę ciekawy, bo single promujące wydawnictwo, dały nadzieję na naprawdę solidną całość. Po takich zapowiedziach jak „God’s Plan”, czy „Nice for what” mało kto spodziewał się, że po odsłuchu powiemy „I’m Upset”. Dwadzieścia pięć numerów za jednym zamachem — można było mieć obawy już przed odsłuchem. Taka długość nie okazało się być dobrym pomysłem, co udowodniło już tegoroczne Culture II Migosów. Niewątpliwe ciekawym zabiegiem jest podzielenie płyty na dwie części, z tym że tutaj znowu brak zaskoczenia – na jednej Drake prezentuje się jako nieco agresywny, pretensjonalny raper, któremu w części B bliżej już do postawy niepoprawnego romantyka, lubiącego pośpiewać i pogadać o miłości. Przy tak długiej liście piosenek brakuje tego, co było mocną stroną More life – gości. Z drugiej strony, dostajemy coś, co wywołało ogromne emocje i kontrowersje. W utworze „Don’t Matter to Me” refren wykonuje Michael Jackson, co wzbudza spekulacje wśród fanów. Nie wiadomo, czy jest to fragment niewydanego utworu, czy komputerowo wykreowany głos króla popu. Na płycie pojawili się także Jay Z, Static Major i Ty Dolla $ign, ale ich obecność nie zatarła poczucia nudy. Paradoksalnie, Drake’owy Scorpion pozbawiony jest jadu. Całości słucha się przyjemnie, ale trudno wymienić piosenki, do których chciałoby się powrócić. Kanadyjczyk stworzył płytę, której bliżej do playlisty niż spójnego materiału mogącego wnieść coś do jego dyskografii.

Drake zajawia Scorpiona

Drake może pogubił się trochę muzycznie, ale nadal umie w marketing. Po zachowawczym, ale wpadającym w ucho „God’s Plan”, odważnie samplującym Lauryn Hill „Nice for What”przygniębiającym „I’m Upset”, na Twitterze OVO rap udostępnił minutowy klip zapowiadający na jutro piąty solowy album Scorpionbyć może podwójny. W klipie widzimy piosenkarza w artystycznym anturażu przygotowującego się do nagrywania. Akompaniuje mu „The Mark” Moderata. Czy Scorpion jednak się uda? Przekonamy się jutro.

Scorpion Drake’a podwójnym albumem?

scorpion recenzja

Album na kształt epki, czy może dwupłytowy longplay – co jest lepsze? Odpowiedzi na ty pytanie szukają zarówno słuchacze, krytycy, jak i sami artyści. Kanye i jego podopieczni wypuścili w ostatnich tygodniach serię krótkich projektów. Jak się okazuje, Drizzy postanowił obrać przeciwny kierunek i bardzo możliwe, że jego nadchodząca płyta Scorpion będzie składać się właśnie z dwóch części. Kilka dni temu w Toronto pojawiły się bilbordy promujące krążek. Na jednym z nich widnieje napis „A side, B side”. Czy to dobrze? Fani z pewnością będą zadowoleni, chociaż mając w pamięci ostatni singiel Kanadyjczyka, a także mocno przeciągnięte Views sprzed dwóch lat, zaczynam mieć wątpliwości. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się już 29 czerwca.

Scorpion SZN is approaching Swipe

Post udostępniony przez HotNewHipHop (@hotnewhiphop)

Nowy utwór: 2 Chainz ft. Quavo, Drake „Bigger Than You”

Swoim ubiegłorocznym albumem 2 Chainz udowodnił, że jest jak wino, można więc spodziewać się, że zapowiedziane przed kilkoma miesiącami Rap Or Go To The League przebije poziomem Pretty Girls Like Trap Music. Raper postanowił rozpocząć mocnym uderzeniem i jako pierwszy singiel zaprezentował kawałek „Bigger Than You”. Produkcją numeru zajęli się !llmind i Mudra Beatz, natomiast gościnnie pojawiają się Quavo oraz Drake.

Przygnębiony Drake przygnębia nowym singlem

„I’m Upset” oświadcza Drake w tytule swojego nowego singla, który w nocy wylądował na streamingu, a my dodajemy, że zupełnie słusznie, bo po najbardziej hajpowanym raperze świata w 2018 roku spodziewaliśmy się czegoś odrobinę ciekawszego niż leniwego, pustego trapu, zwłaszcza po zaczepkach ze strony Pushy. Tymczasem Drake najwyraźniej tym razem postanowił zdissować się sam pozbawionym wyobraźni bitem i zupełnie generycznym flow. Czyżby zapowiedziany na 29 czerwca album Scorpion miał zostać wydany tylko na Soundcloudzie? Po takim zwiastunie byłoby to jak najbardziej na miejscu. Nie słuchajcie, szkoda czasu.

Pusha T odpowiada na diss Drake’a

Wszystko wskazuje na to, że pojedyncze strzały przerodziły się w prawdziwą wojnę. Po tym, jak w weekend Drake opublikował kawałek „Duppy Freestyle” odpowiadający na zarzuty Pushy T, wszyscy zastanawiali się, czy prezydent G.O.O.D. Music odniesie się do linijek Kanadyjczyka. Ci, którzy spodziewali się powtórki z beefu z Meek Millem, są w ogromnym błędzie. King Push nie zmarnował kilku ostatnich dni i przygotował diss, który już teraz fani określają mianem knock-outu. Co tu dużo mówić, „The Story of Adidon” jest wymierzone w najczulsze punkty Drizzy’ego, a autor wytyka szefowi OVO ukrywanie dziecka, kieruje wersy w stronę najbliższych (choć w linijce na temat Noaha „40” Shebiba poszedł chyba o krok za daleko) i dobija kompromitującą okładką. Jak po takiej serii pozbiera się Graham? Jak podkreśla połówka duetu Clipse, w rękawie ma jeszcze inne asy, bardzo możliwe, że na tym wymiana „uprzejmości” się nie zakończy.

Dwa nowe utwory od Drake’a

Jednym z najgłośniej omawianych momentów z najnowszej płyty Pusha T są wersy skierowane w stronę Drake’a w kawałku „Infrared”. Prezydent G.O.O.D. Music postanowił wskrzesić dawny konflikt i posłał pod adresem Kanadyjczyka kilka uszczypliwych linijek odnośnie do ghostwritingu. Jak się okazuje, na reakcję Drizzy’ego nie trzeba było długo czekać. Już w kilkanaście godzin po premierze Daytony, raper opublikował odpowiedź w postaci utworu „Duppy Freestyle”. Aubrey na dość klasycznym bicie odbija piłeczkę, wspominając o swoim wkładzie w „Father Stretch My Hands Pt. 1” oraz „30 Hours” Kanyego Westa. Czy czeka nas kolejna wymiana argumentów pomiędzy panami? Z pewnością taka sytuacja nie zaszkodzi żadnemu z nich, w końcu Scorpion wychodzi już za kilka tygodni.

Poza dissem Drake opublikował również najnowszy singiel ze wspomnianego wyżej albumu. Dobór tytułu jest przypadkowy? „I’m Upset” wyraźnie różni się od dotychczasowych singli i prezentuje mroczne oblicze szefa OVO. Czy tak właśnie będzie brzmieć jego najnowszy longplay? Przekonamy się już wkrótce.

Cornelius coveruje „Passionfruit” Drake’a dla Spotify

„Passionfruit”, niewątpliwy hajlajt zeszłorocznego wydawnictwa Drake’a, doczekał się właśnie niespodziewanej reinterpretacji. W ramach serii podwójnych cyfrowych wydawnictw Spotify Singles swoją wersję nagrania zaprezentował przed weekendem japoński guru popu i elektroniki Cornelius.

Cornelius debiutował pod koniec lat 80. jako część duetu Flipper’s Guitar — prekursorów stylu znanego jako Shibuya-Kei łączącego japoński pop, elektronikę i muzykę alternatywną z elementami retro zaczerpniętymi z innych części globu m.in. z yé-yé, lounge’u, bossa novy czy exotiki. Na początku lat 90. rozpoczął karierę solową, a w 1998 roku, dzięki płycie Fantasma zdobył uznanie krytyków amerykańskich i europejskich. W zeszłym roku po 11-letniej przerwie wydał wreszcie nowy longplay Mellon Waves. Stroną A nowego singla jest alternatywna wersja pierwszego utworu promującego płytę, ujmującego downtempo „If You’re Here”.

Drake zapowiada nowy album?

Z artystami w social media bywa rożnie. Jedni na bieżąco informują fanów o wszystkich wydawniczych planach, inni jednym tajemniczym wpisem są w stanie doprowadzić internet do wrzenia. Tym razem Drake znalazł się gdzieś pomiędzy. Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się zdjęcie Drizzy’ego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kurtka, którą ma na sobie raper. Widnieje na niej napis Scorpion a pod nim data – czerwiec 2018. Wszystko wskazuje więc na to, że następca More Life zyskał właśnie tytuł, a od premiery dzielą nas już niespełna dwa miesiące! Chyba trudno o lepszy moment na wydanie albumu, zwłaszcza że „God’s Plan”„Nice For What” podbijają listy przebojów. Chodzą słuchy, że płyta ma być hołdem dla Toronto. Czy pod tym względem okaże się lepsza niż Views?

📀 JUNE 2018

Post udostępniony przez champagnepapi (@champagnepapi)

Tyler remiksuje „Bring It Back”

Jak Tyler zrobi remiks, to nie ma… wiadomo czego. Ostatnio zdarza mu się to robić coraz częściej, a po nagraniu własnych wersji „Freestyle 4”„4:44” przyszła pora na kolejny kawałek. Tym razem wskoczył na bit do numeru „Bring It Back” z repertuaru Trouble’a i Drake’a. Jak można się domyślać, zrobił to w charakterystyczny dla siebie sposób. Utwór krótki, ale fanów Tylera z pewnością zadowoli. Za produkcje oryginalnego podkładu odpowiada Mike Will Made-It.