eminem

#FridayRoundup: Sunni Colon, Olivia Nelson, Lloyd i inni

Kolejny weekend obfitujący w ciekawe premiery płytowe. Jak zwykle mamy dla Was przekrój przez różne gatunki i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczynajmy!


Satin Psicodelic

Sunni Colón

TETSU

Sunni Colón chciałby odnaleźć równowagę w otaczającym go chaosie i trzeba przyznać, że — mimo widma pretensjonalności przyczajonego za wspomnianą ideą i tytułem jego drugiej epki – wychodzi mu to wcale nieźle. Satin Psicodelic to niejako rewers tanecznego Thierry Disko, na który składa się delikatne i rozmarzone gitarowe R&B. Jakby tego było mało, mamy drobny hołd dla Franka Oceana („Mornin Dew” to wariacja do słów zaczerpniętych z przejścia „Super Rich Kids” w „Pilot Jones” na Channel Orange) i już nie tak dosłowny, ale uporczywie przypominający początki solowej kariery Justina Timberlake’a, „Satin PSICODELIC”. Bez względu na to czy snujecie się po mieście, czy leżycie w fotelu, ta płyta jest idealnym łapaczem ostatnich letnich promieni słońca. — Maja Danilenko


TRU

Lloyd

Young Goldie Music

Jeden rzut oka na okładkę nowego albumu Lloyda i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że temu królowi faktycznie przydałby się przyodziewek, zwłaszcza muzyczny. TRU to zestaw mało wyszukanego, silącego się na liryczność R&B. Jeżeli w 2016 dotarła do was epka o tym samym tytule, to poznaliście już część albumu. Z gośćmi czy bez, kompletny materiał Lloyda z niesłychaną łatwością zlewa się w mętną trapową całość, której bardzo szybko odechciewa się słuchać (może prócz singlowego „Caramel” — niezbyt odkrywczego, ale wciąż niezłego na tle reszty). Taka prawda. — Maja Danilenko


For You EP

Olivia Nelson

Hear This Records

Choć wydawnictw spod znaku alt czy post-R&B z pewnością teraz nie brakuje, jest coś pociągającego w nowej EP-ce Olivii Nelson. For You to kompozycja 10 rozstaniowych kawałków, na szczęście udało się uniknąć jednostajnej melancholijnej narracji, a udało się uzyskać ciekawy przekrój przez zarówno refleksyjne, jak i bardziej taneczne utwory. Bardzo przyjemna warstwa muzyczna oparta została głównie o klawisze i syntezatory. To osobiste wydawnictwo, któremu na pewno warto poświęcić kilka minut! —Richie Nixon


Return of the Trill

Bun B

Ill Trill Enterprises

Bun B przez ostatnie lata udzielał się tylko gościnnie na płytach innych wykonawców. Jak sam powiedział, po śmierci Pimpa C stracił zajawkę na tworzenie solówek. Okazuje się, że do powrotu do regularnych nagrywek przekonała go żona, która dała mu do zrozumienia, że wciąż jest ważnym graczem na scenie i cały czas ma coś do powiedzenia. Bun wszedł więc do studia i efektem tego jest Return of the Trill, album nad którym rękę trzymał Big K.R.I.T. będący producentem wykonawczym materiału. Lista gości robi wrażenie — są między innymi Lil Keke, Slim Thug, ale też na przykład Run The Jewels, Gary Clark Jr. i Leon Bridges. Możemy mieć do czynienia z bardzo dobrym powrotem. — Dill


Kamikaze

Eminem

Aftermath Records

Ubiegłoroczne Revival z jednego z najbardziej oczekiwanych (i pomysłowo zapowiadanych) albumów, szybko okazał się dla Eminema strzałem w stopę. Przez niespełna rok o krążku powiedziano już wiele, głównie nieprzychylnych słów. Nic więc dziwnego, że (wciąż jeszcze) Rap God postanowił się do tej krytyki odnieść. Pytanie tylko, czy zmiana samookaleczenia na Kamikaze to dobra droga? Okładkowe nawiązanie do klasyka Beastie Boys może zachęcać. W miejsce Eda Sheerana i Pink, Em postanowił wstawić Royce’a i Joynera Lucasa. W rubryczce „producent wykonawczy” widnieje ksywka Dre. Niby wszystko wygląda dobrze, ale czy to wystarczy, by zatrzeć ubiegłoroczny niesmak? —Mateusz


Bloom

Troye Sivan

Polydor

Choć drugi album Troye’a Sivana rozpoczyna utwór zatytułowany „Seventeen”, australijski wokalista nie jest już nastolatkiem. Byłoby też nieporozumieniem, gdyby Bloom zaszufladkować jako album teenpopowy. Przed trzema laty Sivan zaczynał z całkiem wysokiego pułapu, a teraz świadomie uszlachetnił swoje brzmienie. Na krążek złożyło się 10 elektropopowych numerów romansujących i z alternatywnym R&B, i z muzyką taneczną — podobnie jak ma to miejsce na płytach Ariany Grande. Jeśli nie jesteście pewni, czy dać Sivanowi szansę, posłuchajcie zamykającego album singlowego „Animal”, któremu niedaleko do błyskotliwego debiutanckiego solowego singla Zayna Malika — „Pillowtalk”. Z pewnością jedna z lepszych tegorocznych płyt w kategorii: młody wielkoformatowy pop. — Kurtek


Forma

Suwal

Asfalt Records

Suwala możecie kojarzyć chociażby dzięki współpracy z takimi artystami jak Flirtini czy Rosalie. Tym razem jeden z ciekawszych polskich młodych producentów postawił na solowy materiał, czego owocem jest epka Forma. Została ona wypuszczona pod szyldem Flirtini/Asfalt Records, jako że muzyk udzielał się na składankach Heartbreaks & Promises. Epkę promował singiel „Sygnał”, w którym usłyszeć możemy wspomnianą Rosalie. Na Formie, poza wokalistką, pojawiły się również Agata oraz Koska. Za oprawę graficzną projektu odpowiada Barrakuz. Fani Mura Masy czy Disclosure z pewnością będą zadowoleni! —Polazofia


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej.

#FridayRoundup: N.E.R.D, Brockhampton, Eminem, G-Eazy i inni

Dzisiejszy piątek jest z dużym prawdopodobieństwem ostatnim dużym dniem wydawniczym 2017 roku. Poza zapowiadanymi od wielu tygodniami premierami od N.E.R.D, G-Eazy’ego i Young Jeezyego wreszcie zmaterializowały się także oczekiwane przez fanów już wcześniej krążki od Brockhampton i Eminema. Niespodziewanie nowym mikstejpem podzieliła się też Charli XCX.


No_One Ever Really Dies

N.E.R.D

N.E.R.D / Columbia

Pharrell i spółka zrobili sobie krótką, raptem siedmioletnią przerwę od nagrywania wspólnych, długogrających projektów. Na nasze szczęście chłopaki poszli po rozum do głowy, czego efekt stanowi ich piąty w karierze krążek No_One Ever Really Dies. Jest to comeback w naprawdę dobrym stylu. Wystarczy przesłuchać singlowe „Lemon” na featuringu z Rihanna czy „1000” nagrany z Futurem, a jakby komuś gości było nie dość, to na albumie znajdziemy również dwa kawałki z Kendrickiem, w tym jeden w asyście M.I.A, duet z Gucci Manem i Walem, André 3000 oraz Eda Sheerana. I zanim westchniecie z politowaniem na myśl o poczciwym rudzcielcu z Anglii to uwierzcie nam na słowo, że będziecie zaskoczeni. Soulbowl ma niezwykłą przyjemność patronować temu wydawnictwu i jeszcze w tym tygodniu na stronie ukaże się pełna recenzja No_One Ever Really Dies, ale już możemy was zapewnić, że warto było tak długo czekać. — Pat


Saturation III

Brockhampton

Question Everything, Inc. / Empire

Po twitterowym falstarcie z ogłoszeniem daty premiery i preorderze wielopłytowego boksu ze wszystkimi częściami Saturation ostatnia odsłona najważniejszej rapowej trylogii tego roku trafiła wreszcie do słuchaczy. Zgodnie z zapowiedziami wśród 15 numerów na trackliście zabrakło wypuszczonego wcześniej „Follow”, ale już przed kilkoma dniami Brockhampton nadrobili tę stratę fenomenalnym, dyskotekowanym „Boogie” przywodzącym trochę na myśl zeszłoroczne „Ain’t It Funny” Danny’ego Browna. Warto odnotować, że podobnie jak przy pierwszych dwóch częściach, gdzie tytuły utworów były jednowyrazowe — po czteroliterowych na pierwszej części i pięcioliterowych na drugiej, tym razem wszystkie mają po sześć liter, z wyjątkiem ostatniego „Team”, który podążając za trendem wyznaczonym przed poprzednie odsłony trylogii, zatacza koło i wraca do początku przygody z Saturation. To znamienne o tyle, że kolektyw ogłosił jeszcze przed premierą, że będzie to ostatni studyjny album grupy. Brockhampton są obecnie w znakomitym kreatywnym momencie, mają świetną synergię i wykorzystują ją ze szczętem zamiast wahać się, ryzykując utratą pędu. Całkiem możliwe więc, że trzecia część Saturation okaże się ich opus magnum, choć równie dobrze może też zakończyć się stylistycznym i tematycznym rozgardiaszem, którego jak dotąd mimo bezliku motywów i inspiracji udało im się szczęśliwie uniknąć. — Kurtek


Revival

Eminem

Aftermath Entertainment

Fenomen Eminema to rzecz unikatowa w skali światowej. Ilekroć wydaje album, elektryzuje tym całe środowisko muzyczne i rzesze fanów, wśród których nie brakuje zwolenników tezy, że jest najlepszym raperem na scenie. Fakty jednak mówią same za siebie; 3 ostatnie albumy Shady’ego były znacznym spadkiem jakości, do tego stopnia, że wiele osób uznaje je za asłuchalne. Radiowe ballady, występy gościnne popowych gwiazd, olbrzymi patos — a między nimi okazyjne perełki, które przypominają o dawnej formie artysty. 5 lat przerwy między Encore, a Relapse sprawiły, że Eminem, którego znaliśmy, przepadł. Revival jest z kolei powrotem po drugim najdłuższym okresie jego nieobecności. Walk on Water udowadnia, że Em posiada w sobie jeszcze krztę samokrytyki, jednak trudno zrozumieć dlaczego na najnowszy album po raz kolejny zaprosił zestaw radiowych artystów. Usłyszymy na nim 19 utworów, na których wystąpili Alicia Keys, Skylar Grey, Pink czy Ed Sheeran. Nie ocenia się książki po okładce, ale szczerze wątpię, że to będzie przyjemna lektura — Adrian


The Beautiful and Damned

G-Eazy

RCA Records

Można go lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że ostatnie dwa lata były dla Gerarda przede wszystkim pasmem sukcesów. Jego album When It’s Dark Out uzyskał status platynowej płyty mimo mieszanych ocen recenzentów. Do tego należy dodać masę gościnnych występów u boku popowych artystów oraz tracki z rapowymi wyjadaczami. Na The Beautiful & Damned znajdziemy zaprezentowane już wcześniej „No Limit”, „The Plan” oraz tytułowe „The Beautiful & Damned” z udziałem Zoe Nash. — Mateusz


Definicja brzmienia

OER

Pchamy Ten Syf

Płyty producenckie to nadal zdecydowanie za rzadkie zjawisko w polskiej muzyce. Mimo to, Definicja Brzmienia, to już drugi taki album w dorobku OERa. Artysta na stałe związany z bydgoską formacją B.O.K., jest jej współzałożycielem i producentem. Po pięciu latach od wydania instrumentalnego krążka Dźwięki BDG powraca z materiałem, na który zaprosił śmietankę polskiej rapowej sceny, m.in.: Bisza, Łonę, Ero czy Kubę Knapa . Poza tym, swoimi wokalami album urozmaicili Kay z B.O.K. oraz Mery Spolsky. Na płytę składa się czternaście utworów, a promowały ją: międzynarodowy „Rudeboy” z Grubsonem, doskonałe lirycznie „Bagno” z Biszem czy klimatyczny, luźny numer „Pot spod spodu” z Kubą Knapem. Warto sprawdzić, po pierwsze dla świetnych bitów, a po drugie, aby przekonać się, jakimi zawiłymi metaforami okraszony został wspólny numer Bisza i Łony, dwóch mistrzów słowa w polskim hip-hopie. –Polazofia


Pressure

Jeezy

YJ Music

Trudno znaleźć na scenie bardziej solidną markę niż Jeezy. Od 13 lat jest idealnym przykładem na to, jak zręcznie łączyć wysokiej klasy hip hop z ulicznym brzmieniem, dzięki czemu zyskał potężne grono fanów. Fakt, ostatnimi laty bywało różnie; było świetne Seen It All: The Autobiography, ale było też przeciętne Trap or Die 3. Jak będzie tym razem? Tracklista Pressure jest wypełniona po brzegi znanymi nazwiskami, takimi jak Kendrick Lamar, J. Cole, Kodak Black, Tee Grizley, Rick Ross, YG czy 2 Chainz, a dotychczasowe single “Bottles Up” i “Cold Summer” prezentują typowe dla lidera CTE uliczne, trapowe brzmienie. Zapowiada się na to, że ósmy już w dyskografii rapera krążek będzie kolejną mocną propozycją, która może sporo namieszać na listach sprzedaży. Czekam z niecierpliwością, w końcu co to za zima bez Snowmana — Adrian


Pop 2

Charli XCX

Asylum Records

Pomiędzy wypuszczonym w marcu znakomitym bubblegumbassowym mikstejpem Number 1 Angel a przesuniętym na przyszły rok trzecim studyjnym krążkiem Charli XCX wypuszcza kolejny mikstejp Pop 2 — podobnie jak poprzedni (co sygnalizuje sam tytuł wydawnictwa) wyprodukowany przez ekipę związaną z PC Music (A.G. Cook, easyFun, Life Sim, Lil Data) i Sophiego. Wśród rozlicznych gości zaproszonych na wydawnictwo usłyszymy z kolei m.in. Carly Rae Jepsen, Cupcakke, Caroline Polachek, MØ czy Mykkiego Blanco. XCX wie, jak powinien brzmieć dobry pop w 2017 roku. — Kurtek


Quarter Life Crisis

Kelechi

STNDRD Music

Pochodzący z Atlanty raper Kelechi konsekwentnie od kilku miesięcy tydzień po tygodniu, utwór po utworze dzielił się zawartością swojej drugiej płyty Quarter Life Crisis, którą w całości udostępnił jednak dopiero teraz. Nowy album to całkiem błyskotliwe — tekstowo i muzycznie studium kryzysu wieku 25 lat, o którym 26-latek wie co najmniej tyle, co nasz polski Taco Hemingway. — Kurtek


Nowy utwór: Eminem „Untouchable”

Gdy na początku listopada w sieci pojawiły się informacje o tym, że Eminem planuje wypuścić swój dziewiąty longplay, zdawało się, że jest to rzecz, na którą czekali wszyscy. Niebanalny sposób promocji i wszechobecne domysły tylko podkręcały atmosferę oczekiwania na potwierdzenie ze strony samego artysty. Pierwszy singiel – „Walk On Water”, zebrał mieszane opinie fanów. Podobne odczucia wzbudziła zaprezentowana niedawno tracklista, na której u boku rapera pojawiają się m.in. Ed Sheeran, Skylar Grey czy P!nk. W najnowszym utworze „Untouchable”, Marshall zdaje się kontynuować myśl rozpoczętą w wystąpieniu podczas tegorocznego BET Cyphers. Jakim albumem okaże się Revival? Tego dowiemy się już 15 grudnia.

12/15

Post udostępniony przez Marshall Mathers (@eminem)

Chance The Rapper gospodarzem Saturday Night Live

Chance The Rapper występował już w Saturday Night Live jako gość muzyczny, a wczoraj zaliczył swój pierwszy występ jako gospodarz legendarnego programu. Zaliczył kilka naprawdę śmiesznych skeczy, a największym echem w mediach odbiła się piosenka zrobiona w stylu R&B lat 90-tych „Come Back Barack”, która jak nie trudno się domyśleć, była pochwałą poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy i prośbą do jego powrotu na ten urząd. Motywem przewodnim odcinka było Święto Dziękczynienia, a swój nowy singiel z nadchodzącego albumu zagrał Eminem. Skecze do sprawdzenia na playliście. Wystarczy kliknąć w wideo.

Kolejna zaskakująca kolaboracja Eminema

Kolejna zaskakujaca kolaboracja Eminema

Była już Rihanna, P!nk, Sia, a nawet Gwen Stefani. Tym razem Eminem zaprosił do współpracy sławną Beyoncé, z którą stworzył całkiem ciekawy kawałek „Walk on Water”. To introspekcyjny utwór, w którym raper, z niewielką pomocą anielskiego wokalu Bey, otwarcie opowiada o swoim uzależnieniu od narkotyków i rozlicza się z przeszłością. Singiel jest zapowiedzią nadchodzącego albumu Eminema Revival, którego premiera ma się odbyć 17 listopada. Wcześniej (12 listopada) raper wystąpi podczas gali rozdania nagród MTV EMA 2017, na której ma zaprezentować utwory z płyty. Internet już oszalał na punkcie „Walk on Water”, a snute wciąż domysły co do zawartości krążka, podsycają tylko apetyt. Sprawdźcie jak poszło tym dwojgu.

Czyżby fani Eminema dokopali się do tytuły jego nowej płyty?

Na przestrzeni ostatnich lat branża muzyczna przeszła niesamowitą metamorfozę. Za sprawą internetu zmieniło się wszystko — od dystrybucji muzyki po sposoby jej promowania. Niebanalnych zabiegów w promocji albumów pojawia się coraz więcej — ostatnim przykładem może być chociażby 4:44 Jaya Z.
Podobna sytuacja zdaje się mieć miejsce i tym razem. Kilka dni temu Paul Rosenberg — menadżer Eminema — umieścił na jednym z portali społecznościowych zdjęcie, na którym chwali się egzemplarzem Trial By Fire Yelawolfa. Nie byłoby w tym zapewne nic podejrzanego, jednak uwagę internautów przykuła znajdująca się w tle reklama leku. W jego nazwie widnieje odwrócona litera „E” kojarząca się z logotypem rapera z Detroit. Fani artysty szybko wychwycili ów szczegół i odnaleźli stronę internetową specyfiku. Jak się okazuje witryna wykazuje jeszcze więcej podobieństw, co może być niejako potwierdzeniem plotek o nadchodzącym projekcie Marshalla.
Już znajdujący się tam spot wzbudza podejrzenia, ponieważ w tle pojawia się motyw znany z utworu „I Need A Doctor”. Na nawiązania do tego i innych kawałków Eminema można natknąć się jeszcze w kilku miejscach na stronie. Jak wynika z zamieszczonych tam informacji, za lek odpowiedzialna jest firma Popsomp Industries – dla przypomnienia, Popsomp Hills to fikcyjny ośrodek odwykowy stworzony na potrzeby promocji płyty Relapse. A jedno z haseł reklamowych — „You only get one shot to beat AR”. Brzmi znajomo?
Póki co żadna z tych informacji nie została potwierdzona, ale wszystko wskazuje na to, że fani ochrzcili już nadchodzący projekt Eminema Revival. Oczywiście do tego typu teorii zawsze należy podchodzić z dystansem (chyba wszyscy pamiętają zamieszanie wokół Damn. Kendricka), jednak trudno nie odnieść wrażenia, że coś jest na rzeczy. Jeżeli okażę się to prawdą, to twórcom zdecydowanie należą się brawa za pomysłowość. Oby sam album przyniósł fanom Marshalla równie dużo radości co akcja promocyjna.

Look what arrived at the Shady offices today! @Yelawolf TRIAL BY FIRE comes out this Friday 10/27! #cdbaby

Post udostępniony przez Paul Rosenberg (@rosenberg)

Eminem nie lubi Donalda Trumpa

eminem12

I nagrywa o tym ośmiominutowy utwór. Pamiętacie „Neurotic Society” Lauryn Hill, w którym piosenkarka na niezręcznie kiczowatym bicie omal nie połknęła własnego gardła, ścigając się sama ze sobą w rapowym sprincie? Eminem najwyraźniej stwierdził, że chce to powtórzyć na nieco dłuższym dystansie i swój nowy numer „Campaign Speech” wypełnił od pierwszej do ostatniej sekundy melodramatycznym rapowym monologiem skierowanym (szok i niedowierzanie!) przeciwko ulubionemu kandydatowi na prezydenta wszystkich Amerykanów — Donaldowi Trumpowi. Lata lecą, a Eminem brzmi coraz bardziej jak B-Real z Cypress Hill. Ciekawe, czy ta maniera utrzyma się na zapowiedzianym przez rapera ostatnio kolejnym krążku, który pewnie usłyszymy w przyszłym roku.

Nowy teledysk: Skylar Grey „Come Up For Air”

14138881_1202956599763136_5581724887341602292_o

Pewnie nie zajmowalibyśmy się nowościami od Skylar Grey, gdyby nie fakt, że singiel zapowiadający jej trzeci krążek wyprodukował sam Eminem. Podkład do „Come Up For Air” równie dobrze mógłby wylądować na Relapse czy Recovery. Do surowej piosenki został nakręcony teledysk, w którym zobaczycie samotną Skylar siedzącą w pokoju, gdzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Nie zdradzam szczegółów, sami zobaczycie. Na koniec tylko dodam, że nowa płyta Grey Natural Causes ukaże się 23 września.

Nicki Minaj i Eminem remiksują „The Hills” Weeknda

the-weeknd-nicki-minaj

Ho, ho, ho. Do oryginału hitu Weeknda dołączyły właśnie dwa oficjalne remiksy. W jednym możemy usłyszeć Eminema, a w alternatywnej wersji Nicki Minaj. Obie zwrotki są całkiem dobre i pasują do numeru, który okazał się być numerem 1 na listach przebojów. Podczas, gdy rzadko spotykany w gościnnych występach ostatnimi czasy Slim Shady wrzuca mroczny tekst, w którym wspomina o nagraniu seks taśmy, bo „chce, aby zobaczył ją twój były”, reprezentantka Nowego Jorku rapuje przepełnione seksem wersy, nawiązując do swojego związku z Meek Millem. Abel i Nicki wykonali utwór na żywo podczas wczorajszego Saturday Night Live. Poniżej obie wersje remiksów „The Hills”.

Nowy utwór: Eminem feat. Gwen Stefani „Kings Never Die”

333234
Wygląda na to, że soundtrack do filmu Southpaw przysporzy nam sporo radości. Na liście artystów, którzy zanucą coś pod obrazek widnieją takie nazwiska jak: 50 Cent, Action Bronson, Joey Bada$$, The Weeknd oraz… Eminem. Poniżej możecie usłyszeć kawałek „Kings Never Die”, na którym gościnnie pojawia się Gwen Stefani z grupy No Doubt. Od razu przypomniała mi się kolaboracja rapera z Pink. Uff, można odetchnąć z ulgą, że ten przeciętny numer to nie singiel zapowiadający nowy album muzyka. Na dniach poinformujemy jeszcze o klipie „Phoenomenal”, który już śmiga na Apple Music, ale jak zwykle Polska ma tam ograniczony dostęp. W kontakcie!

Nowy teledysk: T.I. feat. Skylar Grey „New National Anthem” (Lyric Video)

Bez tytułuJutro na sklepowe półki trafia najnowszy krążek T.I.’a  Paperwork: The Motion Picture, a raper nie zwalnia tempa i udostępnia lyric video do singla „New National Anthem”. Na featuringu usłyszeć możemy Skylar Grey – wokalistkę znaną chociażby ze współpracy z Dr. Dre czy Eminemem. Utwór opowiada o współczesnych problemach, z którymi borykają się Amerykanie, czyli m.in. rasizm, niesprawiedliwość i brutalność policji. Sam kawałek od razu zapada w pamięć, zapewne za sprawą wyrazistego refrenu. Posłuchajcie i oceńcie, czy rzeczywiście numer mógłby pretendować, aby stać się nowym hymnem narodowym.

Nowy teledysk: Eminem feat. Rihanna „The Monster”

Eminem próbuje ratować teledyskiem jeden z najpotworniejszych utworów w swojej karierze. Klip, będący selektywną retrospektywą wzlotów i upadków rapera całkiem efektownie wplata co bardziej charakterystyczne przebitki jego wcześniejszych teledysków. I byłoby nawet nie najgorzej, tylko po co ta Rihanna? Wiem, nie, nie odpowiadajcie.

Nowy teledysk: Eminem „Rap God”

eminem-rapgod

Eminem ubrany w garnitur rapuje na kolorowym tle, przechodzi przez ogniste obręcze, jest podłączony do aparatury rodem z Matrixa, a także prezentuje się w zwyczajnej sportowej bluzie i Air Maxach. Otacza go mnóstwo telewizorów, na których wyświetlają się między innymi  2 Pac, Busta Rhymes i Bill Clinton. Tak w skrócie wygląda klip do jednego z najlepszych utworów z The Marshall Mathers LP 2. Sześciominutowy teledysk do „Rap God” już jest, oglądajcie poniżej.

Eminem zapowiada klip do „Rap God”

Przechwytywanie
„Rap God” jest jednym z moich ulubionych numerów z The Marshall Mathers LP 2, a wierzcie mi, że nie ma ich dużo bowiem w pełni zgadzam się z recenzją, która pojawiła się ostatnio na naszej stronie. Cieszę się więc, że raper wybrał ten kawałek i ukoronuje go teledyskiem. Akurat w sprawie ruchomych obrazków Eminem nigdy nie zawodzi. Poniżej krótka zapowiedź do klipu, w której widzimy muzyka ubranego w garnitur na kolorowym tle. Co będzie dalej? Przekonamy się już niedługo.

Recenzja: Eminem The Marshall Mathers LP 2

Eminem

The Marshall Mathers LP 2 (2013)

Aftermath / Shady / Interscope

Jakże niezręcznie! Eminem w otwierającym album „Bad Guy” brzmi jak rapowy paralityk. Co się stało z facetem, który przed trzynastoma laty dzięki swojemu kultowemu The Marshall Mathers LP skutecznie zaraził hip hopem mnie i tysiące ówczesnych nastolatków na całym świecie? Eminem był wówczas półbogiem — nie tylko utalentowanym raperem, ale showmanem, którego numery były prawdziwymi spektaklami, nie mniejszymi niż jego życie prywatne, z którego zresztą czerpały przecież całymi garściami. Nic więc dziwnego, że media pokochały go i wyniosły na piedestał — był interesujący na wielu płaszczyznach (co równie dobrze można czytać jako kontrowersyjny) i rzecz jasna jako biały koleś zdecydowanie wyróżniał się w grze zdominowanej przez czarnych — może z początku jako nowalijka, ale szybko stało się jasne, że Em jest w tym wszystkim zupełnie autentyczny. Pytanie tylko ile z tej wiarygodności zostało mu na drugą część The Marshall Mathers LP.

To, że Eminem powiela własne schematy nie jest żadną tajemnicą. Szkopuł polega na tym, że z czasem nieuchronnie wychodzi mu to coraz gorzej. Ale nawet pomimo tego przecież wszyscy właśnie na to czekaliśmy (z przerażeniem, postawieni pod ścianą bez wyjścia, ale jednak czekaliśmy), gdy tylko raper zdradził plan wydania kontrowersyjnego sequela. Niestety w międzyczasie jego karierze przydarzyło się zbyt wiele złych numerów, by przy tak karkołomnym przedsięwzięciu choćby plan minimum mógł zakończyć się sukcesem. W rezultacie na nowej płycie raper a to ze łzami w oczach przeprasza matkę za „Cleanin’ Out My Closet”, a to udaje jednego z Beastie Boysów (jak myślicie — którego?), a poza tym popełnia o jeden ckliwy duet z Rihanną za dużo i przedstawia światu swojego nikczemnego brata bliźniaka (zupełnie jakbyśmy go nie znali). A najbardziej szokujące w tym wszystkim jest to, że to wcale nie scenariusz odcinka ulubionej popołudniowej telenoweli twojej babci, ale nowy album Eminema. Rzekoma kontynuacja jego magnum opus to stylistyczny i emocjonalny śmietnik — pozbawiony wyczucia i stylu, na których powrót tak bardzo wszyscy liczyliśmy przy okazji tego krążka.

Bezładne, hałaśliwe bity, co najmniej nierówny flow (w zależności od kawałka wahający się od wciąż imponującego do przeraźliwego zrzędzenia 41-letniego kolesia — co na to dzieciaki, które na potęgę ściągają z iTunes jego nowe kawałki?) i generyczne damskie hooki nie pozostawiają złudzeń. Eminemowi albo dramatycznie brakuje pomysłów na wykończenie swoich utworów, albo nie potrafi zrobić już tego inaczej. Czy pozostanie na komercyjnym szczycie za wszelką cenę jest warte poświęcenia resztek artystycznej wiarygodności? Najwyraźniej. W związku z tym popowym akcentom na płycie nie ma końca (w tym miejscu z mojej strony długa, wymowna pauza), a paradoksalnie najmocniejszy punkt płyty, reggae-popowy letni jam „Love Game”, zupełnie nie przystaje do muzycznego zamysłu krążka (chociaż w zasadzie czy cokolwiek przystaje?). Kendrick Lamar, jedyny rapujący gość na MMLP2, wprowadza swój tegoroczny manifest w czyn i podnosi poprzeczkę wysoko ponad najjaśniejsze punkty albumu, z jednej strony mobilizując Eminema do działania, z drugiej zjadając go bez wysiłku na deser malutką łyżeczką.

Jeśli powoduje Wami wyłącznie nostalgia do jedynego prawdziwego The Marshall Mathers LP z 2000 roku i planujecie sięgnąć po ten album, z dobrego serca ostrzegam i radzę na tym poprzestać. Eminem powiedział swoje ostatnie znaczące słowa lata temu i najwyraźniej nie ma już nic konstruktywnego do dodania. Dla szukających alternatyw na poziomie — obecnie lepszymi białymi raperami są the Parquet Courts, sir Paul McCartney i rzecz jasna Colin Mochrie.

Nowy utwór: Eminem feat. Buckshot „Don’t Front”

artworks-000061994937-bidpin-t500x500

Buckshot to jeden z moich ulubionych raperów z kategorii tych niedocenionych. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że uznanie przychodzi z tak nieoczekiwanej strony. Eminem postanowił wziąć na warsztat klasyczny, sygnowany marką Black Moon utwór „I Got Cha Opin” z 1993 roku i przedstawił nam własną jego wersję z Buckshotem w refrenie. A to wszystko gdzieś obok nowego, hucznie zapowiadanego wydawnictwa Eminema The Marshall Mathers LP 2, które notabene swoją premierę miało wczoraj.

Odsłuch nowego albumu Eminema The Marshall Mathers LP 2

Jeśli ktoś z Was jest mocno podekscytowany rozdmuchanym przez media follow-upem klasycznego albumu sprzed ponad dziesięciu lat, teraz możecie przekonać się czy The Marshall Mathers LP 2 sprosta oczekiwaniom i okaże się materiałem godnym swego tytułu. Eminem jak zwykle imponuje zabawą słowem i rytmiką rapowanych wersów, lecz jak prezentują się pozostałe kluczowe elementy płyty? Sprawdźcie sami, krążek jest już dostępny do odsłuchu pod tym linkiem.

Nowy utwór: Eminem feat. Rihanna „Monster”

eminem-bringing-rihanna-on-to-marshall-mathers-2-album-with-tracklist

Powrót starego, dobrego Eminema, mówili. Będzie classy, będzie old-school, mówili. Jest duet z Riri. Nie będę się bawiła w purystyczno-malkontenckie jęki, ale ciężko mi jest teraz wyobrazić sobie nadchodzący Marshall Mathers LP 2. Zgrzebne „Berzek” i „Rap God” zestawione z kolaboracją z najnowszego singla połączone w całość mogą dać efekt podobny temu, jaki „osiągnął” Robin Thicke na  Blurred Lines –  czyli eklektyzmu z założenia, a grochu z kapustą w wersji finalnej. Nie martwmy się jednak niewydanym longplayem, zajmijmy się singlem go promującym. Przed Wami kwintesencja popu w hip-hopowym entourage’u, czyli „Monster”.

Eminem prezentuje okładkę i spis utworów

The+Marshall+Mathers+LP+2
Na płytę Eminema The Marshall Mathers LP 2 czekają (chyba) wszyscy, zarówno jego fani, jak i nie-fani. Znów przejdzie do historii czy potknie się już na samym starcie? Jeśli chodzi o mnie, a mogę się nazwać fanką rapera, po singlach „Berzerk”„Survival” jestem spokojna o to wydawnictwo, choć oczywiście nagrywanie kontynuacji opowieści z 2000 roku to niełatwe zadanie i jeszcze wiele (w zasadzie wszystko) może się zdarzyć. Dziś Em zamieścił w sieci okładkę nowego albumu, która oczywiście nawiązuje do pierwszej części. Dostajemy także spis utworów i listę gości, na której widnieje Kendrick Lamar, Rihanna, Nate Ruess oraz Skylar Grey. Szesnaście numerów wyprodukowanych przez DoktorkaRubina trafi w Wasze i moje ręce już 5 listopada.

1. “Bad Guy”
2. “Parking Lot” (Skit)
3. “Rhyme or Reason”
4. “So Much Better”
5. “Survival”
6. “Legacy”
7. “Asshole” feat. Skylar Grey
8. “Berzerk”
9. “Rap God”
10. “Brainless”
11. “Stronger Than I Was”
12. “The Monster” feat. Rihanna
13. “So Far…”
14. “Love Game” feat. Kendrick Lamar
15. “Headlights” feat. Nate Ruess
16. “Evil Twin”

Nowy teledysk: Eminem „Survival”

survivalPanie i panowie, jeszcze raz: Eminem! Po pierwszym singlu z nadchodzącego wielkimi krokami sequela The Marshall Mathers LP, nadszedł czas na kolejny numer promujący album. „Survival”, który początkowo był wykorzystany w ramach promocji gry  Call of Duty: Ghosts, znajdzie się jednak na płycie. Shady podzielił się też z nami wczoraj klipem do kawałka. Blodas wykrzykuje swoje wersy, jego ziomale bazgrzą po ścianach, a w tle migają zajawki ze wspomnianej gry. A jeśli już o grach mowa: myślicie, że Marshall 5. listopada zdominuje tegoroczną rap-grę?