james blake

James Blake jako DJ, a wszystko to na żywo… w Polsce!

Słyszysz DJ, myślisz rap? Ok, skojarzenie na pierwszy rzut oka dobre, ale nie wszystkie drogi prowadzą do rapu. Tym sposobem ładnie przeszłam do meritum sprawy, niesamowitego koncertu, który odbędzie się już 4. lutego w warszawskim klubie 1500m2. Dlaczego jest niezwykle ważny? Bo wystąpi nie byle kto, bo sam James Blake! Niektórzy mogą być trochę zawiedzeni, bo będzie to „tylko” dj’ski set. Poniżej do odsłuchania jego poczynania z kwietnia, kiedy to grał w Amsterdamie. Dalej rozczarowani? Dajcie się ponieść, przecież jest M-O-C! Oprócz Jamesa na scenie pojawią się także Airhead oraz The Chain. Zapisujemy się tutaj!

Owoc kolaboracji Jamesa Blake’a i Bona Ivera…

foxe

…Bona Ivera czy też Bon Iver – chodzi w każdym razie o frontmena i jedynego stałego członka formacji – Justina Vernona (tak, tego od Kanyego Westa). Miałem napisać, że to niespodziewana kolaboracja, ale dowiedzieliśmy się o niej już jakiś czas temu. Problem jest inny – poza tym, że wczoraj na Youtube trafiła piosenka „Fall Creek Boys Choir”, nie wiemy zupełnie jak traktować ten niezwykły, eghm, duet. Premiera na iTunes w najbliższy poniedziałek i na tym kończy się wszelki znany nam horyzont zdarzeń. W każdym razie, nowy numer brzmi zupełnie tak jak mogliśmy sobie to wyobrazić słuchając ostatnich płyt obu panów. Wypatrujecie kolejnego Watch the Throne?

Jamesa Blake’a nigdy za wiele

jamesblake

Choć przyznam szczerze, że jeśli miałaby być to teza mojej rozprawki, to mógłbym przypadkiem jej nie obronić. Faktem jest, że on sam najpewniej tak uważa, gdyż w ekspresowym tempie postanowił uraczyć nas kolejnym podwójnym singlem. Tym razem to dwie zupełnie nowe piosenki(?), o charyzmatycznych tytułach „Order” i „Pan”. Tak naprawdę żadna z nich nie ma absolutnie nic wspólnego z emocjonalną, wyciszoną atmosferą tegorocznej płyty muzyka. To dwa instrumentalne repetytywne połamane dubstepowe bity udowadniające jedynie tyle, że James powinien jak najszybciej wrócić do śpiewania. Jeśli ktoś jednak pragnie posiąść je na własność, to na ich oficjalną premierę, zarówno cyfrową jak i winylową, musi poczekać jeszcze tydzień, do 11 lipca. Jednak już teraz można ich posłuchać tu czy tam.

Nowy teledysk: James Blake „Lindisfarne”

James Blake jest niewątpliwie jedną z ofiar Soulbowlowego blackoutu sprzed kilku miesięcy, bo powinniśmy byli napisać o nim wiele, a nie padło ani jedno słowo. W międzyczasie (czy może właśnie o czasie) 7 lutego ukazał się debiutancki pełnometrażowy krążek tego brytyjskiego młodziana, zatytułowany po prostu James Blake, poprzedzony kilkoma ciekawymi epkami. To jednak dopiero album odsłonił całą paletę muzycznych możliwości Blake’a, gdzie w elektronicznym świecie zaplątały się delikatne soulowe motywy, a to wszystko we wręcz nieruchomych objęciach nowo rodzącego się ruchu post-dubstepowego. Bardzo emocjonalne, nagie brzmienia. „Lindisfarne” to trzeci singiel z krążka, który ukaże się pełnoprawnie 20 czerwca. Teledysk tak naprawdę nie jest ważny, przedstawia kilka niezbyt przyjemnych wizualnie nastoletnich rytuałów. Ale pasuje – tyle wystarczy.