john legend
John Legend z nowymi utworami na koncercie „Yahoo! On The Road”

Yahoo promuje właśnie swoje najnowsze aplikacje i razem z Johnem Legendem rozpoczęli w piątek serię darmowych koncertów „On The Road” w Stanach i Europie. Jasiek też na tym skorzystał, bo nowa płyta w drodze i jemu trochę szumu też się przyda. Wokalista w towarzystwie The Salomé Chamber Orchestra doskonale wykorzystał okazję prezentując oprócz znanych przebojów także nowe utwory: “Dreams”, “All To Me”, “The Beginning” oraz “Who Do We Think We Are”. Występy do dwóch ostatnich kawałków możecie obejrzeć poniżej. Love In The Future pojawi się na rynku w przyszłym miesiącu, nieoficjalnie mówi się o 25. czerwca. Kto nie może się doczekać?
Nowy utwór: John Legend „Who Do We Think We Are” feat. Rick Ross
Johnny powraca po raz drugi w ciągu ostatniego tygodnia. Po tym jak kilka dni temu artysta przywitał się na nowo z rzeszą swoich fanów utworem „The Beginning”, dziś mamy szansę usłyszeć kolejną nowość. Kawałek „Who Do We Think We Are” to samplowany soulowy bit z mocnym jak zwykle wokalem Johna oraz kilkoma gościnnymi rapsami od Ricka Rossa. Obydwaj dżentelmeni potwierdzają chemią panującą między nimi, kolejny raz dostarczając solidny produkt. Nowa produkcja to pierwszy oficjalny singiel z nadchodzącego albumu Love In The Future, który ma pojawić się w sklepach już niedługo. Jak brzmi John w 2013? Czy jest to ten modernistyczny soul, który ma się pojawić na nowym krążku? Wciśnijcie play i oceńcie sami!
Nowy utwór: John Legend „The Beginning”

Justin Justinem, ale oznaki życia w końcu daje mój ulubiony John Legend. Właściwie to tylko jedną, ale za to w postaci nowego utworu „The Beginning” pochodzącego z albumu Love in the Future. Piękny powrót do klasycznego brzmienia od Jaśka. Na taką fuzję soulu z r&b czekałem u niego od wydania Once Again. „The Beginning” to dosłownie dopiero początek. Już 25 marca John wypuści w świat pierwszy singiel z nowego wydawnictwa zatytułowany “Who Do We Think We Are” z gościnnym udziałem Ricka Rossa. Czekamy, a na razie rozkoszujmy się nowym utworem poniżej.
Alicia Keys, Ne-Yo i John Legend na NBA All-Star Game

Wczoraj w Houston odbył się NBA All-Star Game, czyli wielki mecz gwiazd koszykówki. Nie mogło na nim zabraknąć muzycznych atrakcji, których dostarczyli Alicia Keys, John Legend i Ne-Yo (razem niestety tylko na zdjęciu powyżej). Alka dała swój występ w przerwie meczu wykonując “Empire State of Mind”, „Girl on Fire” (dalej męczy tę piosenkę, tym razem w dancehallowej wersji), „No One” oraz „New Day”. Co za dużo, to niezdrowo – za dużo wyciągania się i popisów wokalnych. Jeszcze gorzej wypadł Ne-Yo, który zaśpiewał na samym początku spotkania podczas prezentacji drużyn. Trochę dostało mu się za ten kiepski woklanie występ, z czego później tłumaczył się na Twitterze. Najlepiej z całej trójki wypadł John Legend, któremu to tym razem przypadło wykonanie hymnu “The Star Spangled Banner”. Może nie jestem sprawiedliwy, bo miał łatwiejsze zadanie, ale jego występ najbardziej przypadł mi do gustu. Zresztą, poniżej trzy flmiki do oceny dla Was.
John Legend z Jennifer Nettles na CMA Christmas Country

Jeśli macie wolną chwilę w przygotowaniach do świąt, poświęćcie ją Jaśkowi Legendzie. John wystąpił razem z Jennifer Nettles z zespołu Sugarland na specjalnym koncercie stacji ABC “CMA Country Christmas”, gdzie pięknie wykonali „O Holy Night”. Nowy album Love in the Future ukaże się na wiosnę, a na razie poczujcie święta z tym ładnym duetem.
Nowy utwór: John Legend „Who Did That To You?”
Już w tym miesiącu na ekrany amerykańskich kin wchodzi nowe dzieło Quentina Tarantino – specjalisty od filmowego pastiszu, od zabawy konwencją kina klasy b oraz oczywiście od znakomitego doboru muzyki na ścieżkach dźwiękowych do swoich produkcji. Na soundtrack do Django Unchained – filmu nawiązującego do klasycznych spaghetti westernów – oprócz wykopanych z przeszłości utworów muzycznych trafi także kilka zupełnie premierowych kompozycji. Wśród nich znalazły się nawet pozytywnie zaskakujące „100 Coffins” od rapera Rick Rossa oraz właściwy sztos, czyli „Who Did That To You?” pana Johna Legenda. Trzeba coś jeszcze dodawać? Nie wydaje mi się.
Wywiad: John Legend
O tym kim jest człowiek Legenda, nie trzeba nikomu przypominać. Jeden z najbardziej utalentowanych soulowych artystów ostatniego dziesięciolecia powoli szykuje się do wydania swojego piątego solowego albumu. W tych okolicznościach John Legend udzielił obszernego wywiadu magazynowi Complex, wypowiadając się m.in. o wytwórni G.O.O.D Music, o współpracy z Kanye Westem, a także o obecnej kondycji muzyki soul i r’n’b. Na koniec John oczywiście nie zapomniał wspomnieć co nie co o swoim nowym projekcie. Podczas całego wywiadu padło kilka ciekawych pytań, a artysta podzielił się opowieściami na co dzień nieznanymi. Zapraszamy do przeczytania fragmentu rozmowy.
Czym jest dla Ciebie marka G.O.O.D Music?
Wszystko zaczyna się od samej nazwy. Chcieliśmy być znani z naszej jakości. Celem jest sukces komercyjny ale przede wszystkim stawiamy na sztukę. Kreatywność, zwracanie uwagi na szczegóły oraz kontrola jakości- to właśnie te rzeczy odróżniają nas od innych goniących za hitem artystów, którzy nie przykładają takiej wagi do drobiazgów i detali produktu, w przeciwieństwie do nas. Kanye zawsze dobiera artystów skupionych na tworzeniu sztuki.
Przy współpracy z Kanye Westem, w jaki sposób wyciągasz z niego to co najlepsze?
Najważniejsze jest to, aby sprawić by był cały czas skupiony na tym co próbujesz mu przekazać. Zazwyczaj pracując Kanye zajmuje się kilkoma rzeczami naraz, więc jest cały czas czymś zajęty. Lecz jeśli jesteś w stanie sprawić, że jego umysł będzie skupiony na Tobie, osiągniesz sukces i wyciągniesz z niego to co najlepsze. Najważniejszą kwestią jest sprawienie aby był cały czas skupiony i do Ciebie należy to aby jego umysł był skierowany na Twoją osobę.
Ostatnimi czasy dużo dzieje się w świecie r’n’b. Mam na myśli zwłaszcza artystów pokroju Franka Oceana czy The Weeknd. Myśląc jednak o muzyce soul, nie nazwałbym tych artystów muzykami tego gatunku. Jakie jest Twoje zdanie?
Patrząc na Franka, sądzę, że jest artystą soulowym. Ale jest to soul nowoczesny, i to właśnie jest część tego co mam na myśli, mówiąc o soulu na miarę 21 wieku. Powinien być świeży i innowacyjny. Co do The Weeknd, nie słuchałem go zbyt wiele, jednak to co obiło mi się o uszy brzmiało dobrze i zdecydowanie trafia w mój gust. Wracając do Franka, znam jego twórczość i uwielbiam to co robi. Myślę, że jest na swój sposób fenomenem i podziwiam jego brzmienie. Ma bardzo interesujący umysł co widać w jego tekstach. Moim zdaniem jest przykładem nowoczesnego soulu na miarę 21 wieku, i choć on sam nie lubi być tak kategoryzowanym, tak właśnie uważam. Popieram to co robi, ponieważ jeśli chcesz aby Twoja muzyka brzmiała jak soul z czasów naszych dziadków, zdecydowanie nie jest to odpowiedź na pytanie i misję które sobie postawiłem.
Całość wywiadu do przeczytania tutaj!
John Legend przekłada premierę nowej płyty i trasy koncertowej
Na swojej oficjalnej stronie John Legend pisze, iż premiera nadchodzącego albumu Love in the Future nie odbędzie się jak planowano. Informuje również swoich fanów o przełożeniu trasy koncertowej promującej płytę. Szczerze przepraszając słuchaczy tłumaczy: …mimo, że twórczy proces jest ekscytujący i jestem całkiem pewien, że wydamy najlepszy w mojej dotychczasowej karierze album, czas nie przystaje to grafiku. Zapewnia również, że materiał, który szykuje, jest wart czekania, o co z pewnością zatroszczy się producencki zespół z m.in. Kanyem Westem na pokładzie. Po przeczytaniu tegoż szczerego i przepełnionego troską obwieszczenia jeszcze mocniej zaciska się kciuki za udany album. A w sobotni wieczór można obejrzeć „Think Like a Man” lub chociaż posłuchać soundtracku z udziałem Johna w duecie z Ludacrisem.
Miles Bonny & Soulbowl: Press Play # 13

Miles Bonny wystąpi w Warszawie już 26 października. Odliczając dni do koncertu pragniemy przybliżyć Wam nieco jego postać. Zaczniemy niewinnie, bo od gościnnego udziału Milesa w naszym cyklu Press Play. Gdy zapytałem go o to, czego najczęściej słuchał na przestrzeni ostatnich tygodni, bez wahania wskazał na swoją nadchodzącą płytę z Brenkiem Sinatrą. Sprawdźcie zatem krótką opinie Milesa o nowym projekcie. Zapraszamy również do zapoznania się tradycyjnymi rekomendacjami redakcji – nie zabrakło kilku słów o nieśmiertelnym Marvinie, enigmatycznej Indie. Arie, świeżym Ab-Soulu, żywiołowej Pani Khan, niepowtarzalnym Flying Lotusie i koncertowym popisie Johna Legenda.
Miles Bonny

S3 (Supa Soul Shit), Melting Pot Muisc (2012)
Ta płyta jest pierwszą, jaką zrobiłem z producentem. Będzie zupełnie nowym doświadczeniem dla słuchacza. Polecam przy tym przesłuchać całości na raz. Jest prawdziwym, współczesnym soulowym albumem i wierzę, że w przyszłości klasykiem. Brenk jest niesamowity. To on stworzył wszystkie beaty i skomponował album. Nagrałem wokale oraz zagrałem na skrzydłówce (rodzaj instrumentu dętego – przyp. autora). Stworzenie całości trwało 3 lata.
Chojny

Ab-Soul – Control System, Top Dawg (2012)
Czekając na najnowszy album Kendricka Lamara mam nie tylko obawy czy dorówna zeszłorocznemu Section.80, ale także czy dorówna wydanej w tym roku płytce kolegi z zespołu Black Hippy. Ab-Soulowi jako raperowi, autorowi tekstów, pomysłodawcy utworów również niczego nie brakuje, na co dowodem jest Control System. To jeden z niewielu tegorocznych albumów zapewniających nam taki efekt wkroczenia w osobisty świat artysty – świat pełen narkotycznych wizji, pełen protestu wobec niezrozumiałej rzeczywistości oraz pełen kochanych przez wszystkich teorii spiskowych. Pozycją obowiązkową jest tutaj z pewnością „The Book of Soul” – kawałek najbardziej poruszającej autobiografii, jaką dane mi było ostatnio usłyszeć.
Eye Ma

India.Arie – Acoustic Soul, Motown (2001)
Dużo nowych płyt pojawiło się w niedalekiej przeszłości, zwłaszcza tych rapowych (GOOD Music, Slaughterhouse, Lupe Fiasco) i choć sprawdzam je regularnie, to właśnie album India.Arie Acoustic Soul grany był u mnie ostatnio na okrągło. Doskonałe połączenie soulu i R&B oraz proste (ale niebanalne) teksty o miłości – oto czym ten krążek urzekał mnie od zawsze. „Video” i „Ready For Love” to wciąż jedne z najpiękniejszych piosenek jakie w ogóle powstały.
Estrella Q

Chaka Khan – I Feel For You, Warner Bros (1984)
W Chakę się wsiąka. Prawie niemożliwym wydaje się przesłuchanie jednego albumu nie nabierając ochoty na jeszcze. Czy to solo czy z Rufusem jej głos wprowadza nastrój tak ogromnego, uzależniającego pozytywu, że powstrzymanie się od kolistego ruchu biodrowego jest niemal „mission imposible”. I feel for you jest albumem, który rozwesela nawet w najpodlejszy dzień. Począwszy od tytułowego utworu z udziałem Prince’a i harmonijki Steviego Wondera przez „This Is My Night”, aż do klimatycznego „Through the Fire” silny wokal Chaki powoduje przyspieszony puls. A gdy ostatnie dźwięki zabrzmią, zdecydowanie można rzec, że jest się „Stronger than before”.
SoulJunkie

John Legend – Live from Philadelphia, G.O.O.D. Music/Columbia (2008)
Jeżeli występ na żywo jest sprawdzianem umiejętności artysty, to dla mnie John Legend za ten album dostałby szóstkę. Zarejestrowany w Filadelfii koncert prezentuje piosenkarza z najlepszej możliwej strony – nie tylko jako genialnego wokalistę (od tego głosu mam ciarki na plecach), ale także jako showmana, który swoją energią nieustannie porywa i zachwyca publiczność. Należy również docenić odwagę Legenda, który oprócz wykonania własnych przebojów mierzy się m.in. z „I Want You” Beatlesów. Wielka klasa, nie mam pytań. Wróć, tylko jedno – dlaczego jeszcze nikt go nie zaprosił do Polski?
K.Zięba

Flying Lotus – Until The Quiet Comes, Warp (2012)
Medal dla każdego, kto w jednym zdaniu scharakteryzuje najnowszy album Flying Lotusa. Nie da się… Mnogość styli, ocean dźwięków, niesamowita wyobraźnia i przestrzeń zawarta na płycie nobilituje Stevena do przemianowania go z regularnego producenta na kompletnego kompozytora. Piękna wędrówka w odmętach jazzu, elektroniki i hip hopu. Albumu można posłuchać w TYM miejscu.
BlackJack

Marvin Gaye – What’s going on, Motown(1971)
Magnum opus Marvina Gaye’a czyli nieśmiertelny krążek What’s going on ponownie namieszał w mojej głowie. I nie mogło być tym razem inaczej. A to za sprawą ostatnio bardzo intensywnie soulowych dni. A to w związku z premierą „pomarańczowego kanału” Franka. Przepełniony bólem po stracie przyjaciółki Tammi Terrell, Marvin nagrywa najważniejszy album w historii muzyki soul. W muzyce chwyta za saksofon, flet, smyczki, perkusję i tworzy za pomocą prostych instrumentów najpiękniejsze melodie. W tekstach dotyka problemów wojen, ekologii, środowiska, nałogów, narkotyków, korupcji i zbędnego unowocześniania świata, burząc przy tym dotychczasową zasłonę milczenia. Przed zbliżającą się kontemplacyjną porą roku propozycja obowiązkowa! What’s going on…
Nowy utwór: Consequence „Why Do I Even Go Home” ft. John Legend

Mimo zapowiedzi o nowej płycie Consequence’a, na razie musimy zadowolić się tylko (albo aż?) piosenką „Why Do I Even Go Home” z nadchodzącego mixtapu Movies On Demand 4. Przyjemnie się tego słucha, zwłaszcza, że refren śpiewa sam John Legend!

