kaytranada

Mick Jenkins ujawnia datę premiery nowego krążka

Mick Jenkins w ostatnim czasie karmił nas głównie kolejnymi singlami (nie żebym narzekał), ale informacja, na którą czekali jego fani nadeszła dopiero teraz. Raper postanowił zdradzić kilka szczegółów na temat nadchodzącego albumu. Nowy krążek Micka będzie zatytułowany Pieces of a Man, a jego okładkę możemy podziwiać na instagramowym koncie artysty. W dodatku poznaliśmy także datę premiery krążka, która odbędzie się już 26 października. Przy okazji ukazał się również nowy kawałek „Understood”. Za bit do numeru odpowiada niezawodny Kaytranada. Nic tylko czekać na całość.

Recenzja: VanJess Silk Canvas

Recenzja VanJess Silk Canvas

VanJess

Silk Canvas (2018)

VanJess

Siostry VanJess, jak wielu początkujących wokalistów, zaczynały od śpiewania coverów na YouTube’ie. Brały się głównie za hity z lat dziewięćdziesiątych, ale popularność przyniósł im mash-up utworów Drake’a i Franka Oceana, po którym dziewczyny zostały dostrzeżone przez szerszą publiczność i zaczęły myśleć o własnych kompozycjach. Od pomysłu do jego realizacji minęło kilka lat, ale duet w końcu zaprezentował swój debiutancki krążek Silk Canvas i trzeba przyznać, że nie jest to zwykły album R&B.

Pomimo że Jessica i Ivana nie są bliźniaczkami, ich głosy brzmią niezwykle podobnie. Są dobrze zsynchronizowane, umiejętnie nakładają się na siebie i wzajemnie uzupełniają. Razem są pewne siebie, a każda z sióstr doskonale wie, kiedy przychodzi pora na jej wstawkę. Ich największymi autorytetami muzycznymi są SWV, Brandy, Jodeci, wczesne dokonania kultowego trio TLC, a także En Vogue, Erykah Badu, czy Jill Scott. Wpływy muzyczne tych artystów wyraźnie słychać na Silk Canvas. Płyta jest połączeniem bounsująncego brzmienia R&B, soulu lat dziewięćdziesiątych z nowoczesnymi dźwiękami trapu i elektroniki, tej od Disclosure oraz tej od Kaytranday, który zresztą wyprodukował „Another Lover” z mocnym głębokim bitem i efektem wciąganej taśmy z kasety magnetofonowej. Oprócz Kaytry, VanJess zwerbowały do współpracy miedzy innymi IAMNOBODI, który wyprodukował mroczne „Control Me”. W singlu promującym album, wokale duetu brzmią poważnie, ale przyjemnie rozlewają się podczas trwania całego numeru.

Wydawnictwo nie jest typowym longplayem, w którym poszczególne piosenki są od siebie wyraźnie oddzielone. Silk Canvas brzmi niezwykle równo i idealnie wpasowuje się w klimat leniwego, letniego wieczoru, podczas którego można swobodnie wyciszyć się i zresetować, z nielicznymi tylko przerywnikami na chwile poświęcone na parkiecie, w postaci bangera „Through Enough” z gościnnym udziałem GoldLinka, czy tanecznego „Touch the Floor” z jamajskimi wpływami przemyconymi do kompozycji przez Masego. Zawartość płyty jest głównie delikatna, dobrze skomponowana, a siostrzaną chemię wyczuwa się w każdej nucie. Jak same stwierdziły, jedwab reprezentuje ich subtelne wokale, a płótna symbolizują nowy początek. Na Silk Canvas VanJess nie powielają więc standardów. Po długich poszukiwaniach znalazły i stworzyły swój własny oryginalny styl. Przeniosły oldschoolowe R&B, na którym się wychowały, na poletko niewygodnego komercyjnie, alternatywnego brzmienia, stwarzając tym samym specyficzny nostalgiczny klimat. Nie musi on trafić do szerokiego grona, ale jest świeży i niepowtarzalny.

Silk Canvas jest przyjemnym powrotem do muzycznej przeszłości. Jessica i Ivana umiejętnie przeniosły kultowe brzmienie R&B lat 90 do współczesnego świata elektroniki, nie tracąc jednak charakterystycznego klimatu tamtych lat. Swoim oryginalnym stylem zainteresowały wielkie nazwiska, dzięki czemu album jest zbiorem dobrze wyprodukowanych hitów, od R&B i afrobeat po electro i house. Lirycznie zespół porusza różne aspekty miłości, od romantycznych chwil, przez kłótnie aż po rozstania. Opowiadają o tym w sposób dojrzały, ostrożny, czasem seksowny i zabawny. Wszystko osadzają w realiach kultury afroamerykańskiej, z której same się wywodzą. Duet, wypuszczając tak solidny debiut, zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Dziewczyny przyrządziły specyficzną, magiczną mieszankę zmysłowości, dojrzałości muzycznej i siostrzanej miłości, tworząc nową, oryginalna falę smooth-R&B. Taka dawka muzycznych endorfin, którą Ivana i Jessica dostarczyły wraz z Silk Canvas, spokojnie wynagrodzi nawet długie oczekiwanie na następną płytę, bo taka musi się pojawić. Przecież na swoich jedwabnych płótnach jeszcze wiele mogą napisać.

Kelela wspólnie z Kaytranadą prezentują remiks „Waitin'”

Kelela wspolnie z Kaytranada prezentuja remiks Waitin

Kolejną postacią, która stworzyła nową wersję utworu Keleli, jest Kaytranda.

Tym razem Kelela zaprezentowała remiks swojego kawałka „Waitin'”, którego pierwotna wersja znalazła się oczywiście na Take Me Apart. Do stworzenia „KAYTRANADA_WAITIN_115 BPM” artystka zaprosiła cenionego przez nią przyjaciela Kaytranadę. Producent dodał do kompozycji baunsujący bit, „cykacze” i chrakterystyczne dla niego brzęknięcia. Singiel jest drugą, po „LMK What’s Really Good”, zapowiedzią kompilacji zremiksowanych z Take Me Apart utworów, o nazwie Take Me A_Part, The Remixes. Projekt ukaże się 5 października i będzie zawierał aż dwadzieścia piosenek. Liczyłbym bardziej na nową płytę wokalistki, ale chwilowo zadowolę się remiksami.

Nowy utwór: Mick Jenkins „What Am I To Do”

Od premiery The Healing Component minęło już prawie dwa lata, a my wciąż czekamy na drugi pełnoprawny album od Micka Jenkinsa. Raper wypuścił w ostatnich miesiącach dwa mixtepe’y (Or More; The Anxious, Or More; The Frustration) i tylko zaostrzył nasz apetyt na więcej. Przed kilkoma dniami w sieci pojawił się jeden z singli zapowiadających nowy longplay artysty – „What Am I To Do” na samplowanym bicie od Kaytranady. Kiedy odbędzie się premiera Piece of a Man? To wciąż pozostaje tajemnicą, ale z takimi numerami oczekiwanie z pewnością będzie przyjemniejsze.

Kaytranada odświeża utwór Sade

Kaytranada odswieza utwor Sade

Kaytra, pomimo że nie planuje wydania nowego albumu, nie próżnuje. Oprócz produkcji kawałków Shay Lii, stworzył kilka nowych kompozycji. Jednak to, co przykuwa największą uwagę, jest remiks utworu niepowtarzalnej Sade. Jej kompozycje nie wymagają żadnych ulepszeń i większość fanów nie dopuszcza ingerowania w jej piosenki, ale myślę, że tym razem można przymknąć na to oko. Szczególnie, że Kaytranadzie odświeżenie klasyka „Kiss of Life” z 1993 roku wyszło solidnie. Przyspieszył go nieco, dodał mocniejszy bit i perkusję, zachowując jednocześnie zmysłowy klimat kawałka.

Shay Lia prezentuje wakacyjną i taneczną odsłonę

Shay Lia prezentuje wakacyjna i taneczna odslone

W okresie wakacyjnym wielu artystów prezentuje swoje letnie kawałki. Od tej grupy nie odstaje również Shay Lia, która prezentuje swoją wersję słonecznego hitu. Tym razem, w odróżnieniu do chillowego „Cherish”, wokalistka odsłania swoje taneczne oblicze, a nawet lepiej — funkowy groove, bo nowy kawałek „Funky Thang”, jak sam tytuł wskazuje, utrzymany jest w stylu funk. Nad produkcją po raz kolejny czuwał Kaytranada, więc po części domyślacie się, czego spodziewać się po kompozycji. Jest dużo synthu, basu i perkusji. Jeśli dodamy do tego zwariowany wokal Lii, otrzymamy gorącą petardę, którą możecie sobie odpalić na zakończenie wakacji. Bang!

Nowy utwór: The Internet – Roll (Burbank Funk) (Kaytranada Remix)

Nie od dziś wiadomo, że członkowie The Internet oraz Kaytranada darzą się ogromną sympatią, wspierając się wzajemnie, gdy tylko jest okazja. Niedawno grupa powróciła do pracy nad wspólnym materiałem i wypuściła pierwszy singiel „Roll (Burbank Funk)”. Nie umknęło to uwadze Kanadyjczyka, który zaszczycił nas remiksem utworu. Zrobił to oczywiście w swoim stylu, a nowa wersja buja równie dobrze, jak oryginał.

#FridayRoundup: Taconafide, Tinashe, Princess Nokia, Pac Div i inni

Jak we wspólnym projekcie poradzili sobie Taco Hemingway oraz Quebonafide? Czy następca Aquarius Tinashe spełni pokładane w niej nadzieje? Czy przejście z boombapu do emo rapu wyjdzie na dobre dla Princess Nokia? Na te oraz kilka innych pytań, znajdziecie odpowiedź w Waszym ulubionym cyklu zbierającym najważniejsze płytowe premiery.


SOMA 0,5 mg

Taconafide

Taconafide

No i stało się, gorący duet Taconafide, niczym Sobota wjechał na polskiego Spotifaja, od razu wykręcając zawrotne liczby, jeśli chodzi o ilość odsłuchów. My już jakiś czas temu sygnalizowaliśmy, co uważamy o ostatnich poczynaniach Taco Hemingwaya, więc może tym razem warto krótko wspomnieć o Quebonafide. Zaskakująco, częściej niż jego mniej doświadczony kolega, zdarzają mu się liryczne potknięcia i niedociągnięcia we flow. Zaskakująco, bo przecież Kuba w tego typu brzmieniach siedzi zdecydowanie dłużej. Płyta ma swoje mocniejsze i słabsze momenty. Do tych pierwszych na pewno należy kawałek „Wiem” (głównie za sprawą wpadającego w ucho bitu, który klimatem przypomina coś pomiędzy „Portland” Drake’a a „Chodź” Taco Hemingwaya). Miłośnikom hip-hopu może być jednak ciężko przebrnąć przez takie numery jak niebezpiecznie zbliżająca się do eskowych rytmów „Visa” czy „Mleko & miód” (tutaj irytuje głównie zmiana głosu Filipa). Najciekawszym momentem płyty jest jednak „Intro”, nie tylko dlatego, że można tam usłyszeć drobne scratche, ale i ze względu na warstwę liryczną. W tym przypadku obydwaj raperzy tekstowo wypadli o wiele lepiej niż w pozostałej części Somy 0,5 mg. Z drugiej strony linijkami przedstawili się jako ci, którzy mają coś do przekazania młodym. Wydaje się to dosyć kontrowersyjne, jeśli zestawi się to z treścią dalszych utworów z albumu czy z brutalnym wersem „trafiamy do młodzieży jak stary Kevin Spacey”. — Polazofia


Joyride

Tinashe

RCA

Tinashe bardzo długo wodziła nas za nos jeśli chodzi o jej następny krążek. Na następcę Aquarius przyszło nam czekać niecałe 4 lata. W międzyczasie wokalistka wydała Nightride (uznawany przez niektórych za jej drugi studyjny album, a część tytułuje go kolejnym mixtapem w dyskografii Tinashe), jednak wszyscy wciąż pytali, gdzież ten obiecany Joyride? No i mamy to. Płytę promują trzy single, każdy z rap featuringiem. Może zabrzmi to ryzykownie, ale już po pierwszym odsłuchu możemy pokusić się o tezę, że to co najgorsze wyszło na początku. Album jest dość skromny bo na 13 kompozycji 3 z nich stanowią kolejno intro oraz dwa interludia co daje nam 10 pełnoprawnych utworów, ale jakość rekompensuje niedosyt. Chce się rzecz, że jest to brzmienie starej, dobrej Tinashe. Na uwagę zasługuje szczególnie utwór „Stuck With Me” z Little Dragon, czyli jedyny nie-rap kolaborant na płycie. — Pat


A Girl Cried Red

Princess Nokia

Rough Trade

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Princess Nokia, która drogę do uznania przez najbardziej niszowe blogi muzyczne i najbardziej zajadłych fanów alternatywnego hip hopu utorowała sobie błyskotliwą mieszanką klasycznego boombapu i minimalistycznego trapu, postanowiła wydać album w stylistyce emo rapu. A Girl Cried Red, zapowiedziane nieco ponad tydzień temu to 8 premierowych utworów, których same tytuły stanowią podróż w czasie do głębokich lat 2000. Umieram z ciekawości — Adrian


1st Baptist

Pac Div

RBC

Członkowie zespołu Pac Div, swój ostatni album zatytułowany GMB wypuścili w 2012 roku. Od tamtej pory udzielali się głównie solowo, a najwięcej zamieszania zrobił LIKE, którego produkcje znalazły się, chociażby na good kid, m.A.A.d czy Malibu. Po sześciu latach trio powraca z nowym krążkiem, na którym produkcyjnie udzielają się DJ Dahi, Swiff D, Huss, Esta, James Rodgers oraz oczywiście wspomniany wcześniej LIKE. Szykuje się więc spora gratka dla wszystkich fanów nowej fali kalifornijskiego hip-hopu. — efdote


Lunch Meat EP

The Alchemist

The Alchemist

Spora część rapowej młodej gwardii chyba na dobre zrezygnowała już z usług takich producentów jak Alchemist. Nie powinien być to jednak powód do narzekań, bo Alan sam radzi sobie całkiem nieźle i raz na jakiś czas dostarcza fanom porcję nowej muzyki. Lunch Meat EP będzie jego pierwszym projektem wydanym w 2018 roku. Na mikrofonach bez zaskoczenia – Roc Marciano, Conway, Westside Gunn, Action Bronson i Styles P. A jeżeli komukolwiek taki zestaw nie odpowiada, to autor dołącza także wersje instrumentalne. Już sama ksywka Alchemista to chyba wystarczająca rekomendacja tak więc zapraszam do odsłuchu. — Mateusz


Robert Glasper x Kaytranada: The ArtScience Remixes

Robert Glasper Experiment

Blue Note

Robert Glasper i spółka zaprosili Kaytranadę, by pomajstrował przy ostatnim projekcie Robert Glasper Experiment ArtScience, który być może niesłusznie przeszedł zupełnie bez echa. Wszystko to z okazji zbliżającego się wielkimi krokami Record Store Day (to w przyszłą sobotę, 21 kwietnia) — wtedy też ukaże się winylowa wersja płyta. Na epce poza Kaytrą pojawiają się też Don Cheadle, Talib Kweli, Alex Isley i Iman Omari.— Kurtek


London EP

Jones

37 Adventures

Po udanym starcie przed dwoma laty Jones przygotowuje się do wydania następcy New Skin. Przed trzema dniami opublikowała pierwszy singiel z wydawnictwa „Tender”, którym towarzyszyła też premiera trzech innych utworów. Wszystkie cztery w specjalnych wersjach akustycznych złożyły się na epkę London. Jones zachowała nie tylko kolory kolory z poprzedniej okładki — niebieski, żółty i różowy, ale też koloryt subtelnego neo-soulu mieszającego się z popem i R&B.— Kurtek


Out of the Darkest

Mista Silva

Fresh 2 Def

Jeśli niestraszny wam utopiony w autotunie miks afrobeatu i reggaetonu, Out of the Darkest nowy mikstejp Mista Silvy powinien znaleźć miejsce na waszych plejlistach, zwłaszcza że to pierwszy długogrający projekt londyńskiego emcee, którego przed kilkoma laty typowano jako jedną z nadziei brytyjskiej afrobeatu. Teraz po sześciu latach od debiutanckiej epki, niezliczonych singlach i kolaboracjach nareszcie przedstawia swój muzyczny profil w pełnej krasie, od nieco innej strony, bliższej tropikalnym mashupom elektroniki i hip-hopu, ale zawsze. — Kurtek


Kaytranada zapowiada epkę z Robertem Glasperem

Taką informację podał Kaytanada na swoim twitterze kilka dni temu. Ściślej mówiąc, będzie to 8-kawałkowa epka z remiksami nagrań z ostatniego albumu Robert Glasper Experiment — ArtScience. Premiera przewidziana jest na Record Store Day czyli 21 kwietnia. Gościnnie pojawią się Don Cheadle, Talib Kweli, Alex Isley i Iman Omari. Już nie możemy się doczekać!


Recenzja: Rejjie Snow Dear Annie

Rejjie Snow

Dear Annie (2018)

300 Entertainment

Od Dublina po Stany, od amatorskich nagrywek po kontrakt z 300 Entertainment. Alex Anyaegbunam znany jako Rejjie Snow zaliczył na swojej drodze etapy godne największych MC. Jego podróż, której aktualnie ostatnią stacją jest pierwsza w karierze płyta długogrająca, to suma właściwych decyzji, ciężkiej, skrupulatnej pracy oraz ogromnego talentu. Zanim doczekaliśmy się Dear Annie, którego wydanie sam raper uznał za osobistą ulgę, mogliśmy poznać Rejjiego dzięki licznym mniejszym wydawnictwom — na czele z doskonałymi singlami z zeszłego roku oraz epką Rejovich, która była krokiem milowym w jego karierze.

Rejovich pozwoliła mu pokazać potencjał, który docenili nie tylko wyspiarze, ale i Kendrick Lamar czy Madonna, którą supportował podczas trasy koncertowej. To, czego słuchał i kogo spotkał na swojej drodze miało ogromny wpływ na to, gdzie teraz jest. W sieci krąży nagranie wspólnego freestyle’u Rejjiego i King Krule’a, jeszcze z „amatorskich” czasów. Obecnie to jedne z najbarwniejszych postaci brytyjskiej sceny muzycznej. Swoją niezwykłą barwą głosu i wokalnymi umiejętnościami Snow zjednał sobie takich graczy jak Joey Badass czy Rahki. Tym razem album współtworzyli z nim m.in. Kaytranada czy Amine, widać więc, w którą geograficznie i stylistycznie stronę podąża Irlandczyk.

Długość Dear Annie wpasowuje się w ostatni trend wydawania pokaźnych albumów (Culture II Migosów to aż 24 utwory). W przeciwieństwie do albumu Migos -– szczęśliwy, kto wytrzymał do końca -– Rejjie swoją dwudziestopiosenkową płytą, mimo wszelkich obaw, nie męczy. Poza tym na krążku znajduje się kilka przerywników. Zazwyczaj są to rozmowy, przypominające audycję radiową, podczas których Rejjie zapowiada kolejne utwory i w kilku słowach objaśnia różne kwestie z nimi związane. Chociaż ten patent powtarza się, albumu nie nazwiemy konceptualnym, bo mimo powracających motywów, nie tworzy on jednej historii. Dear Annie można by podzielić na dwie części, a raczej oddzielić ostatnie cztery kawałki, które nieco zakłócają odbiór albumu. Granicą byłby wówczas utwór „LMFAO”, po którym zaczynają się nieco eksperymentalne numery. Debiutancki LP Irlandczyka został poprzedzony dwoma epkami z piosenkami, które trafiły potem na Dear Annie. Być może lepszym pomysłem byłoby po prostu oddzielenie tych ostatnich, burzących klimat utworów i umieszczenie ich na nierapowej epce.

Dear Annie koi swoim brzmieniem. Rozpływa się wraz z każdym kawałkiem. Nie znaczy to jednak, że płyta zlewa się w jedność. Z pewnością można wyróżnić kilka utworów. Ze względu na singlowy potencjał wskazałabym na „Epyptian Luvr” (na feacie możemy usłyszeć Amine oraz Danę Williams), które ma w sobie podobny słodkobrzmiący vibe co przed laty „American boy” w wykonaniu Estelle i Kanyego. Z kolei jednym z nielicznych powrotów do korzeni jest „The Rain”, które przywodzi na myśli klimat epki Rejovich. Na Dear Annie częściej możemy usłyszeć Rejjiego wykorzystującego swój wokalny potencjał, aniżeli spokojne flow znane z „1992”. Irlandczyk doskonale brzmi na podkładach à la Kaytranada i to właśnie takie elektroniczne dance’owe numery uwydatniają muzykalność Snowa, której nie mielibyśmy okazji poznać, gdyby pozostał przy trueschoolu. Wydaje się, że wybrał więc najlepszą drogę. Mimo kontraktu z 300 Entertainment, w której obraca się wśród takich kolegów jak Young Thug czy Migosi, nie poszedł w mumble rap. Z drugiej strony, otwierając się na nowych producentów i wprowadzając różnorodność muzyczną, udało mu się uniknąć staroszkolnych schematów. Stał się po prostu alternatywny.

Trudno nie zauważyć inspiracji Rejjiego, z których najoczywistszą jest Tyler, the Creator. Faktycznie, Dear Annie ma w sobie coś z Flower Boya. Po pierwsze wspomniane mieszanie gatunków, w tym słodkobrzmiące soulowe wpływy. W przypadku Rejjiego taki efekt to również inspiracje podróżami, a dokładnie Paryżem. W jednym z wywiadów przyznał, że ostateczne brzmienie płyty ma w sobie coś z atmosfery stolicy Francji, w której przebywał jakiś czas. Rzeczywiście słychać pewną romantyczność, która nie opiera się wyłącznie na podśpiewywaniu po francusku, chodzi raczej o francuską subtelność. Paryż miał również wpływ na tematykę albumu. Snow w większości opowiada na nim o romansach i miłości, tematach raczej niepopularnych we współczesnym rapie, który trudno nazwać romantycznym. Otwierające płytę wersy „Life Is Beautiful” mogłyby być podsumowaniem całego materiału, bo po przesłuchaniu, nawet bez analizy warstwy lirycznej, odczuwa się ów pozytywny przekaz (chociaż miejscami bywa melancholijnie). To podejście łączy Snowa ze wspomnianym już Tylerem, który podobną postawę zaprezentował na ubiegłorocznym wydawnictwie.

Dear Annie było jedynie formalnością w karierze Snowa, który prawdopodobnie niebawem stanie się udanym towarem eksportowym irlandzkiej sceny. Z jednej strony, możemy mieć obawy o utratę własnego stylu i „zamerykanizowanie” brzmienia. Z drugiej strony, wydaje się, że Rejjiemu poniekąd chodzi o nieco inną uniwersalność. Łatwiej zaklasyfikować go jako artystę szeroko rozumianej kultury afroamerykańskiej, aniżeli konkretnego państwa. Nosi w sobie znamiona miejsc, w których przebywał, subtelne znaki w muzyce i w jego wizerunku.

Nowy utwór: Shay Lia „Cherish”

Nowy utwor Shay Lia Cherish

Jak pięknie jest odkrywać takie utwory, jak ten od Shay Lia. Piękno prostoty, ważny przekaz i ogromne emocje, to główne cechy najnowszej kompozycji współautorstwa wspomnianej artystki. „Cherish” jest wzruszającą i pełną bólu reakcją na wydarzenia, które wciąż odbywają się w Syrii. Muzyka może przekazać o wiele więcej, niż morze słów, dlatego Shay, w dobie rosnących globalnych konfliktów, zdecydowała się dołożyć swoją cegiełkę do sprzeciwu wobec sytuacji panującej na Bliskim Wschodzie. Trapowy singiel z pulsującym bitem, do którego swoje pięć groszy dołożył Kaytranada, zapowiada nadchodzące EP artystki. Szczegóły nie są jeszcze znane, ale premiera ma nastąpić w tym roku.

Bishop Nehru i MF Doom łączą siły w nowym singlu

Bishop Nehru to jedna z nowych twarzy amerykańskiej sceny rap. Pomimo młodego wieku, na swoim koncie ma już projekty nagrane we współpracy z takimi legendami jak MF Doom czy 9th Wonder. Chłopak ma duży potencjał i bardzo możliwe, że ten rok może okazać się dla niego przełomowy. 16 marca będzie mieć miejsce premiera jego nowego krążka zatytułowanego Elevators Act I & II. Krążka o tyle wyjątkowego, że za jego produkcję odpowiadają Kaytranada i wspomniany wcześniej MF Doom. Połączenie dość zaskakujące, aczkolwiek dojące nadzieję na bardzo ciekawy projekt. Wraz z okładką artysta zaprezentował nowy singiel „Rooftops”, za którego produkcję odpowiada właśnie Doom. Pod spodem, poza teledyskiem znajdziecie także zapowiedź albumu.

Talib Kweli wystąpił na żywo u Conana O’Briena

Talib Kweli intensywnie promuje swój nowy album Radio Silence. Ponad tydzień temu wystąpił u Jimmiego Fallona i zagrał „Heads Up Eyes Open”, wspólnie z Rickiem Rossem i Yummy Bingham, a przedwczoraj pojawił się w programie Conana O’Briena, gdzie wyszedł na scenę z „Traveling Light”. Obok niego pokazali się Anderson .Paak za perkusją i na wokalu oraz Kaytranada. Panowie dali naprawdę energetyczne show, do tego stopnia, że na końcu Kweli zapytał Conana o samopoczucie, a ten odpowiedział „Teraz czuję się dobrze!” Warto obejrzeć.

Craig David zapowiada swój siódmy album i prezentuje nowy singiel

Craig David zapowiada swoj siodmy album i prezentuje nowy singiel

Po dosyć udanym powrocie do muzyki płytą Following My Intuition, przynajmniej w Wielkiej Brytanii, Craig David idzie za ciosem i zapowiada następcę. The Time Is Now ukaże się dopiero w przyszłym roku, ale już teraz znamy szczegóły oraz singiel promujący. Album zawierać będzie piętnaście premierowych kompozycji, a wśród zaproszonych gości znajdą się m.in. znany z wcześniejszej współpracy Kaytranada, a także GoldLink, Bastille, czy JP Cooper. Jak zapowiada artysta, krążek będzie autentyczny, będzie opowiadał proste historie i będzie powrotem do czasów, kiedy Craig wykonywał UK R&B:

„This album is me going back to those days of simple story telling and waving the flag for UK R&B. It is for all of you that have been with me since those days, everyone that’s joined along the way and is here now.”

Dla tych, którzy nie chcą czekać aż do 26 stycznia, Brytyjczyk zaprezentował singiel z nadchodzącego wydawnictwa. Wbrew powyższym zapewnieniom, „Heartline” nie jest z gatunku R&B, lecz podobny jest do klubowych singli promujących poprzednią płytę. Niemniej warto się z nią zapoznać poniżej, jak również z tracklistą.

Spis utworów The Time Is Now:
1. „Magic”
2. „Heartline”
3. „Brand New”
4. „Going On”
5. „Love Me Like It’s Yesterday”
6. „For The Gram”
7. „Get Involved” feat. JP Cooper
8. „I Know You” feat. Bastille
9. „Live in the Moment” feat. KAYTRANADA & GoldLink
10. „Love Will Come Around”
11. „Somebody Like Me” feat. AJ Tracey
12. „Focus”
13. „Reload” (Chase & Status & Craig David)
14. „Talk To Me”
15. „Talk To Me, Pt. II” feat. Ella Mai

Trzy nowe kawałki od Kaytranady

„A co mi tam, wrzucę trzy nowe tracki na SoundClouda” — i niewiele myśląc Kaytranada opublikował w sieci swoje najlepsze beaty. Czy faktycznie tak było, nie wiemy, ale wiemy na pewno, że nowe utwory Kaytranady nie zapowiadają żadnego nowego wydawnictwa. To jedynie trzy instrumentalne minitracki, każdy w innym klimacie. Na uwagę zasługuje szczególnie pierwszy z nich: „2017 — 38” (choć biorąc pod uwagę disco vibe, raczej Club 68; fajnie by było usłyszeć go kiedyś w szerszym kontekście). Wszystkie trzy możecie sprawdzić poniżej.

Nowy teledysk: GoldLink feat. Jazmine Sullivan & Kaytranada „Meditation”

Jeden z niewątpliwych hajlajtów tegorocznego krążka Goldlinka, wyprodukowane przez Kaytranadę „Meditation” doczekał się właśnie teledysku. W klipie raper wraz z udzielającą się w numerze wokalnie Jazmine Sullivan wybierają się wspólnie (ale jednak osobno) do nocnego klubu, gdzie z początku wszystko przebiega bez incydentów, ale ostatecznie sprawy przybierają dramatyczny obrót. Poszło oczywiście o dziewczynę. Estetyczny teledysk koniecznie zobaczcie poniżej.

Nowy utwór: Shay Lia „What’s Your Problem?”

Kanadyjska artystka Shay Lia, która współpracuje często z Kaytranadą, zaprezentowała swój nowy singiel. „What’s Your Problem?” napisał również wspomniany producent przy niewielkim udziale samej wokalistki. Kawałek opowiada o obecnych wzlotach i upadkach głównej bohaterki, a wszystko okraszone zostało typowymi dla Kaytry dźwiękami electro i R&B, ale tym razem w nieco wakacyjnym klimacie. Poprzednio Shay współpracowała z Kanadyjczykiem przy utworze „Blue” oraz pojawiła się gościnnie na jego płycie 99,9% w „Leave Me Alone„.

Recenzja: Mary J. Blige Strength of a Woman

Recenzja Mary J. Blige Strength of a Woman

Mary J. Blige

Strength of a Woman (2017)

Capitol Records

Mary J. Blige jest nie tylko królową hip-hop soulu, ale przede wszystkim jest królową smutku i bólu. Po niedocenionym, a bardzo dobrze wyprodukowanym albumie The London Sessions, który pokazał nową odsłonę artystki, na najnowszej płycie Amerykanka wróciła do sprawdzonej tematyki. O ile na poprzednich wydawnictwach śpiewanie o nieszczęśliwych związkach można uznać za niewiarygodne, o tyle zawartość Strength of a Woman ma odzwierciedlenie w obecnej sytuacji życiowej Blige.

Podobnie, jak wiele gwiazd muzyki, Mary zdecydowała się na wywlekanie prywatnego życia na światło dzienne. Oprócz całkowitego zbesztania na nowej płycie swojego byłego męża, z rozwodu z nim uczyniła zarówno medialny cyrk, jak i sposób na promocję krążka. Brzmienie i poziom emocji Strength of a Woman nawiązują do klasycznych albumów Blige, m.in. do What’s the 411 czy My Life. Usłyszymy na nich głębokie teksty o cierpieniu, nieudanych związkach z mężczyznami i braku tolerancji. Nowy krążek jest swoistym muzycznym pamiętnikiem, do którego każdy ma wgląd. Na poszczególnych stronach tego spowiednika, były mąż Blige nie ma łatwo, a ona sama proponuje, jak z tym bagnem sobie poradzić. Mocne otwarcie płyty, czyli „Love Yourself” pokazuje, jak w trudnych chwilach odnaleźć siłę i pokochać siebie. W asyście Kanye Westa powstał klasyczny, jazzowo hip-hopowy kawałek. Potem Mary wbija szpile swojemu ex i w „Thick of It” przypomina, kto stał u jego boku, by zaraz potem w „Set Me Free” uświadomić mu, że jego miejsce zarezerwowane jest w piekle i zapłaci za wszystko, czego się dopuścił.

Strength of a Woman zawiera również pozytywny akcent, zarówno liryczny, jak i muzyczny. „Find the Love” to optymistyczny disco kawałek, w którym artystka zapewnia, że każdy znajdzie swoją miłość, by dzięki niej stać się szczęśliwym. Album to nie tylko klasyczne dźwięki, nawiązujące do początków kariery Blige. Znajdziemy na nim również nowoczesne nuty w “U + Me (Love Lesson)” czy „Telling the Truth” — wyprodukowanym przez Kaytranadę oraz Badbadnotgood soulowym kawałku z wyraźnie zaznaczonymi bębnami. Wydawnictwo zamyka tytułowe, emancypacyjne „Strength of a Woman”, okazujące wraz z „Hello Father” wsparcie dla osób znajdujących się w podobnym dołku, co główna bohaterka.

Album na pewno nie jest dla ludzi zakochanych, lecz przede wszystkim dla tych, którzy z różnych powodów znaleźli się na życiowym zakręcie. Z jednej strony, bardzo dobrze jest słyszeć Blige w klasycznych brzmieniach R&B, hip-hopu i soulu. Z drugiej, trudno oprzeć się wrażeniu, że nieustająca tematyka problemów miłosnych i życiowych, staje się powoli męcząca. Artystka wyrosła już na naczelną przewodniczkę i pokrzepicielkę złamanych serc. Pytanie tylko, czy ten tytuł chce nosić do końca życia? Wkrótce zapewne ponownie odnajdzie szczęście w miłości, a wtedy śpiewanie o problemach będzie tylko bezsensownym rozdrapywaniem przeszłości.

Nowy utwór: Buddy & Kaytranada „Find Me”

Przed chwilą informowaliśmy o tym, że w powietrzu wisi szansa na wspólny materiał od Kaytranady i Pharella. Twórca 99.9% nie próżnuje i szykuje dla nas EP, na którym wesprze jednego z podopiecznych Williamsa — Buddy’ego. Projekt będzie nosić tytuł Ocean & Montana, a jego premiera ma nastąpić już 19 maja. Na zachętę panowie częstują nas singlem zatytułowanym „Find Me”. Sylwetki Kaytranady chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, natomiast Buddy to kalifornijski artysta balansujący pomiędzy R&B a rapem. W swoim dorobku ma już występy u boku Snoop Dogga, A$AP Mob czy Nipseya Hussle’a. Poniżej prezentujemy tracklistę albumu.

1.”Find Me”
2.”Guillotine”
3.”World Of Wonders”
4.”A Lite”
5.”Love Or Something”

Pharrell i Kaytranada wspominają o planach współpracy

To może być jedna z ciekawszych muzycznych informacji ostatnich dni. Podczas audycji w internetowym radiu Beats 1 razem przy stole spotkali się Pharell Williams oraz Kaytranada. W krótkim urywku rozmowy, która w pełnej wersji ma zostać udostępniona w niedzielę, rozmawiali o możliwości nagrania wspólnego materiału. Pharell nie szczędził pochwał w stronę młodszego kolegi. Dodatkowo jasno dał znać, że chętnie zgłębiłby nowe dla niego brzmienia, na co pochodzący z Haiti Kaytranada zareagował bardzo pozytywnie. Oczywiście nie mamy żadnych konkretów, ale perspektywa współpracy tych dwóch panów jest naprawdę ekscytująca, dlatego nie możemy doczekać się kolejnych szczegółów.