kid cudi
Nowy utwór: King Chip feat. Kid Cudi & Pusha T „Vortex”
Znacie King Chipa? Dawniej znany jako Chip tha Ripper jest głównie kojarzony ze współpracy z Kid Cudim. Wczoraj do sieci trafił nowy mixtape rapera z Cleveland 44108. Jako całość nie rzuca na kolana, jednak wielu fanów czekało na ten projekt ze względu na jeden numer — „Vortex”. Kawałek krążył z ręki do ręki. Najpierw miał znaleźć się na albumie Cudi’ego, potem miał go wziąć Pusha T. Ostatecznie wylądował u Chipa, a obydwaj wspomniani wcześniej panowie pozostali „na featuringu”. Szkoda, że produkcja WZRD tak marnie skończyła, bo melodyjny refren Cuddera i jak zawsze świetna zwrotka Pushy na takim podkładzie powinny obowiązkowo znaleźć się na płycie długogrającej.
Nowy teledysk i tracklista albumu Big Seana
Twerk, Miley, Miley! Jay Z musi cieszyć się na widok klipu do ostatniego singla Big Seana, w którym gościnnie pokazała się panna Cyrus. Ale ognia nie ma. Zamiast wijącej się Miley wolelibyśmy chyba klasyczny teledysk z fabułą, no i samym Seanem, rzecz jasna. Raper może zrehabilituje się jeszcze w tym tygodniu, jako że już zapowiedział kolejny klip, tym razem do numeru „Beware”. Obyśmy tylko zobaczyli w nim piękną Jhené Aiko. Młody Anderson ma nas także uraczyć kolejnym promocyjnym singlem z nadchodzącego albumu, do którego znamy już tracklistę. I tu znów mały zawód. Nie ma Eminema, nie ma Kanyego, nie ma dwóch pierwszych singli. Są za to inne ciekawe rzeczy: Nas i Kid Cudi w jednym utworze, gościnne wokale Jamesa Fauntleroya i Miguela, a także bardzo intrygujące tytuły: „Toyota Music”, „Greedy Ho’s”, „Milf”. W tym ostatnim Nicki Minaj i Juicy J. Co z tego będzie? Poczekamy, zobaczymy. Hall of Fame już 27 sierpnia!
Tracklista Hall of Fame:
1. „Nothing Is Stopping You”
2. „Fire”
3. „10 2 10”
4. „Toyota Music”
5. „You Don’t Know”
6. „Beware” (feat. Lil Wayne & Jhené Aiko)
7. „First Chain” (feat. Nas & Kid Cudi)
8. „Mona Lisa”
9. „Freaky”
10. „Milf” (feat. Nicki Minaj & Juicy J)
11. „Sierra Leone / Greedy Ho’s”
12. „It’s Time” (feat. Jeezy & Payroll)
13. „World Ablaze” (feat. James Fauntleroy)
14. „Ashley” (feat. Miguel)
15. „All Figured Out”
Kid Cudi planuje ponowną współpracę z Plain Patem i Emile
Dobre wieści dla miłośników starego brzmienia Cuddera. Po latach eksperymentowania i szukania nowych muzycznych wrażeń raper zapowiedział powrót do korzeni. Z wypowiedzi na Twitterze jasno wynika, że zamykająca trylogię trzecia część Man On The Moon będzie skomponowana wraz z ludźmi, którzy byli odpowiedzialny za pierwsze dwie części MOTM, a także za przełomowy mixtape A Kid Named Cudi, który przykuł uwagę Kanye Westa i był jego przepustką do świata sławy i blichtru. Jesteśmy pełni nadziei, że obietnica Cudi’ego się spełni i tym razem stworzy album na miarę swoich dużych muzycznych umiejętności. Domyślamy się, że pracę na dobre rozpoczną się pod koniec tego roku lub na początku następnego, gdy Cudi skończy swoją długą trasę koncertową. O wszystkim będziemy informować na bieżąco.
“@UnofficialRVRB: @ducidni CuDi, any chance of doing MOTM 3 with Plain Pat & Emile?” Def happening! The Real Broski’s Of Manhattan return!
— Scott Mescudi (@ducidni) July 25, 2013
Nowy utwór: Kid Cudi „Going to the Ceremony”
Bez żadnych zapowiedzi, z nowym kawałkiem nadchodzi Kid Cudi! Po sporej porażce albumu Indicud Scott Mescudi wraca do poprzedniego eksperymentalnego „wcielenia”, które też nie zostało szczególnie ciepło przyjęte. W rockowym utworze „Going to the Ceremony” ponownie łączy siły ze swoim przyjacielem Dot Da Geniusem jako duet WZRD. Trzeba jednak przyznać, że w tej odsłonie Cudi sprawdza się zdecydowanie lepiej niż w wyprodukowanych jedynie przez siebie kawałkach. Minimalna perkusja i wysuwająca się na pierwszy plan gitara w połączeniu z delikatnym głosem wokalisty i jego charakterystycznym mruczeniem sprawiają, że utwór mocno poprawia nastrój i świetnie oddaję ideę tytułu. Czyżby szykował się kolejny rockowy album Cuddera? Czas pokaże. A Wam jak się podoba taka wersja Scotta?
Recenzja: Kid Cudi Indicud

Kid Cudi
Indicud (2013)
G.O.O.D Music / Wicked Awesome

Kid Cudi rzucił się na głęboką wodę biorąc na swoje barki produkcję całego albumu. Owszem, zajmowanie się robieniem bitów przez raperów stało się ostatnio bardzo modne, ale czy każdy powinien się za to brać? Wydaje się, że nie, a przynajmniej nie bez pomocy bardziej od siebie doświadczonych w tej dziedzinie. Zapowiadając Indicud, artysta obiecywał stworzenie jednego z najlepszych albumów w historii, lecz czy rzeczywiście tak się stało? Sprzedając 140. tys kopii w pierwszym tygodniu raper wylądował na drugim miejscu listy Billboard Top 200, ale liczby chyba nieco fałszywie ukazują rzeczywisty obraz krążka.
Będąc tak pewnym siebie i przekonanym o wielkości swojej muzyki Cudi spowodował, że rzeczywiście uwierzyłem, iż może to być krążek, który zmieni grę. Wierzyłem w to nawet po trzech nie do końca przekonujących singlach. Jednak po kilku premierowych przesłuchaniach już wiedziałem, że treść przerosła formę. O tyle, o ile zrozumiałym ruchem może być odejście od bocianiego gniazda jakim była wytwórnia G.O.O.D Music na rzecz stworzenia własnego ciepłego kącika, o tyle brak innych producentów oraz muzyków na liście tworzących album to już gruba przesada. Cudder nie jest typem artysty, który od początku zajmował się robieniem bitów — nie jest Kanye Westem, ani nawet Hit-Boy’em, nie potrafi tego robić na tak dobrym poziomie, żeby pociągnąć cały album. To sztuka jak każda inna, która wymaga dużej praktyki. Kilka średnio ekscytujących gitarowych akordów, tak jak ma to miejsce w przypadku „Immortal” czy „New York City Rage Fest” nie czyni utworu genialnym. Brak obecności ludzi, którzy wykreowali jego brzmienie na przestrzeni lat — Dot Da Geniusa, bitmejkera Emile oraz muzyków pokroju wspomnianego już Kanye Westa czy Jeffa Bhaskera sprawia, że album brzmi mocno amatorsko, brakuje mu doświadczenia oraz wyjątkowości, która do tej pory zawsze towarzyszyła muzyce Scotta Mescudiego. Utwory „Mad Solar”, „Burn Baby Burn” oraz pełne gwiazdorskich kolaboracji „Solo Dolo Part II” i „Brothers” to nic innego jak zapętlone 8 taktów, które wtórują od pierwszej do ostatniej sekundy w ten sam sposób i nie ratują ich nawet niezłe wersy napisane przez Kendricka, A$APa Rocky’ego oraz King Chipa. Aha, no i RZA swoim „Beez” zdecydowanie przyćmił wszystkie pozostałe rapsy na całym albumie – Scott, nie wstyd to tak?
Nie znaczy to jednak, że krążek jest całkiem do bani. To co nieco ratuje i poprawia wizerunek płyty to kilka rodzynek wewnątrz tego nieco nadpsutego tortu. Mam na myśli refreny i śpiewane melodie, z których Cudder nie od dziś słynie. Choć nie ma co porównywać wokalnych fraz nagranych na Indicud do jego najlepszych tego typu osiągnięć z utworów „Gorgeous” czy „Soundtrack to My Life”, to w kawałkach „Red Eye”, w którym świetnie zaprezentował się indie popowy zespół Haim oraz w „Cold Blooded” Cudi serwuje to, co w nim najlepsze. Tajemnicze, groteskowe a zarazem chwytliwe podkłady oraz poszukiwanie sensu i odnalezienie prawdy w warstwie lirycznej to coś, czego od niego oczekujemy i czego zdecydowanie na płycie zabrakło.
No ale właśnie, czy artysta chce, żeby jego muzyka była przewidywalna? Z pewnością nie taki był zamiar króla smutku i samotności. Pośród nudnych i monotonnych bitów ciężko znaleźć jakieś pozytywne strony kolejnej solówki rapera z Cleveland, a statystyk nie poprawia nawet szalona kolaboracja z Michaelem Boltonem, który w 9 minutowym „Afterwards” namawia nas na sprowadzenie swoich przyjaciół do domu na dobry after. Brak profesjonalizmu i doświadczenia ostatecznie przegrywa z odwagą i śmiałością wyprodukowania albumu przez samego siebie. Jako wytrawny fan muzyki jestem zdania, iż najlepsze produkcje powstają zawsze przy współpracy kilkunastu osób – na co wskazuje zresztą historia wielu klasycznych albumów.
Trzecie solo artysty to pierwsza samodzielna próba stworzenia muzyki od podstaw, gdzie cały proces twórczy był zależny tylko od Cudi’ego — i być może to go w jakiś sposób rozgrzesza. Jednak biorąc pod uwagę same fakty, jest to średnio udana próba. Indicud okazuje się być albumem pełnym sprzeczności, gdzie ciekawie zaaranżowane wokale przeplatają się z monotonnymi bitami. Tych ciekawych momentów jest jednak za mało, a zapowiadało się o wiele lepiej.
Przewidywana sprzedaż krążka Indicud w pierwszym tygodniu
Debiutujący na sklepowych półkach album Indicud został wydany nieco wcześniej niż początkowo zakładano. Przełożenie premiery o tydzień było związane z wycieknięciem albumu do sieci, ale z pewnością nie wpłynęło to negatywnie ani na przewidywaną ilość sprzedanych krążków, ani na nastrój samego artysty. Cudi z uśmiechem przyjął informacje o leaku, dobrze wiedząc, że jak to mawia artysta „Soon they’ll learn”! Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda następująco: analizy i statystyki dają do zrozumienia, iż Cudi ma sprzedać około 140 – 155,00 tys. kopii swojego trzeciego solo, a także ma szansę wylądować na pierwszym miejscu listy Billboardu. Aby mu w tym pomóc, po prostu wybierzcie się do najbliższego Empiku (przygotujcie się na konieczność zamówienia – nie wierzę, że będą mieli krążek na stanie!) lub używając prostszych, lecz mniej tradycjonalnych metod kliknjcie „kup” w serwisie iTunes. Jeśli podoba Wam się kierunek, w którym Kid Cudi powędrował wydając swój kolejny album, nie żałujcie i kupcie płytę. Odpuśccie jedną imprezę lub wyjście do kina – Cudder dostarczy Wam więcej rozrywki.
Album Kid Cudi’ego w sklepach już 16 kwietnia
Tydzień wcześniej niż początkowo zakładano premierę będzie miał trzeci solowy krążek Cuddera. Jak właśnie przed chwilą ogłosił artysta materiał pojawi się w iTunes oraz w sklepach w wersji fizycznej 16 kwietnia. Możemy się domyślać, że w jakiś sposób jest to powiązane z wycieknięciem albumu do sieci, na co jednak sam Cudi nie był w żaden sposób zły. Powszechnie wiadomym jest, że im szybciej po wycieknięciu płyta trafi do sprzedaży, tym lepiej dla artysty, także ruch ten jest całkowicie zrozumiały. Nowy materiał zapowiada się świeżo i innowacyjnie, zatem nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do przesłuchania singli i nabycia krążka już za kilka dni – naprawdę warto!
Ok so, INDICUD will be released April 16th now.Physical and digitally!! SPREAD THE WORD!!
— Scott Mescudi (@ducidni) April 10, 2013
Kid Cudi z „Mad Solar” u Jimmy’ego Kimmela

Okładka i lista utworów nowej płyty to nie wszystko, co Kid Cudi przygotował dla nas w tym tygodniu. Cudder wystąpił wczoraj w programie „Jimmy Kimmel Live!” w zastępstwie za borykającego się z problemami zdrowotnymi Lil Wayne’a. Cudi zaprezentował aż 5 utworów, w tym premierowo wykonał acapella kawałek „Mad Solar”. Trudno cokolwiek ocenić po takiej wersji, czekam na oficjalne nagranie. Ponadto podczas jednego z występów na scenie dołączyła do niego jego córka Vada, której publiczność odśpiewała „Sto lat”, a dokładniej „Happy Birthday” z okazji trzecich urodzin. W tym miejscu w wyniku niewiedzy wystąpił u mnie mały szok – ten Dzieciak w koszulkce z Simpsonami ma już własne dziecko? Ach, nieważne. Oprócz nowego utworu poniżej możecie też obejrzeć wykonanie „Immortal” oraz „Just What I Am”.
Okładka i tracklista Indicud
Do premiery trzeciego albumu Kida Cudiego pozostał niecały miesiąc, najwyższy czas poznać okładkę i tracklistę. Jak prezentuje się ta pierwsza – sami widzicie. Oprawione w pozłacaną ramkę eksplozje kojarzą mi się z materiałem, który będzie aspirował do bycia czymś większym niż faktycznie się okaże. Nie ma oczywiście sensu oceniać płyty po okładce, tak samo jak po liście utworów. Ta druga też wywołuje mieszane uczucia. Zwiastuje kolejny przydługi album pana Cuddera, ale za to wzbogacony o ciekawe featuringi – z jednej strony aktualne gwiazdy hip hopu jak Kendrick Lamar i A$AP Rocky, z drugiej zaskakujący RZA, Too $hort, Michael Bolton (!), czy zdobywczynie tytułu BBC Sound of 2013 – Haim. Co z tego wyjdzie – zobaczymy 23 kwietnia. Gorzej niż na WZRD chyba nie będzie, co nie?
1. „The Resurrection Of Scott Mescudi”
2. „Unf***wittable”
3. „Just What I Am” feat. King Chip
4. „Young Lady” feat. Father John Misty
5. „King Wizard”
6. „Immortal”
7. „Solo Dolo Part II” feat. Kendrick Lamar
8. „Girls” feat. Too Short
9. „New York City” Rage Fest
10. „Red Eye” feat. Haim
11. „Mad Solar”
12. „Beez” feat. RZA
13. „Brothers” feat. King Chip & A$AP Rocky
14. „Burn Baby Burn”
15. „Lord Of The Sad And Lonely”
16. „Cold Blooded”
17. „Afterwards (Bring Yo Friends)” feat. Michael Bolton & King Chip
18. „The Flight Of The Moon Man”
Nowy album Kid Cudi’ego coraz bliżej

Kid Cudi podobnie jak my już nie może się doczekać kiedy jego krążek trafi do sprzedaży. Bawiąc się na after party podczas festiwalu SXSW w Texasie raper po raz pierwszy zagrał wszystkim obecnym nowy utwór z albumu Indicud zatytułowany „Pretty Girls”. To już czwarty kawałek, który artysta wypuścił w świat przed premierą nowej dawki muzyki. Tym razem raper w przeciwieństwie do numerów „King Wizard” czy „Immortal” postanowił podzielić się wersami i zaprosił do wspólnej kolaboracji rapera o ksywce Too $hort. Co więcej, po całym wydarzeniu jedna z redaktorek serwisu Billboard.com udzieliła za pośrednictwem Twittera nieco dodatkowych informacji na temat nadchodzącego projektu artysty, pisząc w ten sposób:
Cudi got RZA, Kendrick Lamar, A$AP Rocky, Haim, Hit-Boy, Too $hort & "motherfckin Michael Bolton" on the upcoming album, 18 tracks. #SXSW
— Erika Ramirez (@3rika) March 15, 2013
Widząc postacie takie jak RZA czy Kendrick Lamar wiemy, że album będzie mocno hip-hopowy. Z drugiej jednak strony artyściu pokroju HAIM czy Michaela Boltona podpowiadają nam, że będzie też eksperymantalnie. Poniżej dorzucamy amatorski filmik z utworem „Pretty Girls” i z niecierpliwością czekamy na końcówke kwietnia! Dajcie znać jak brzmi nowy Cudder!
