lenny kravitz

Lenny Kravitz odlicza dni do lata

Lenny Kravitz odlicza dni do lata

Wakacyjny okres trwa w najlepsze i aż ciężko uwierzyć, że jesteśmy już na półmetku. Za to Lenny Kravitz dopiero odlicza dni do lata. Artyście zostało jeszcze tylko pięć dni do słonecznego lenistwa. Z tej okazji wypuścił singla o lekkim tytule „5 More Days ‚Til Summer”, który promuje jego nadchodzące wydawnictwo. Kompozycja juz w nazwie zapowiada, że będzie bardziej swobodna i nieco szybsza. Niestety w związku z tym, #5MDTS jest również bardzo przeciętnym utworem. O ile „It’s Enough” oraz „Low” sprawnie trafiły na listy przebojów, o tyle trzeci singiel przez swoje jednostajne brzmienie, może zaginąć w eterze.

Premiera nowego albumu Amerykanina odbędzie się 7 września. Raise Vibration będzie jedenastym krążkiem w karierze Kravitza. Kierunek muzyczny, jaki obrał na nim, nie był od początku taki oczywisty. Przez trzydzieści lat bycia na scenie artysta zrobił już bardzo wiele, a pomysłów na nowe nagrania brakowało. Jednak jak przyznał, obudził się pewnego ranka i już wiedział, jak będzie brzmiała płyta. Wyśnił sobie cały projekt. Oby jego sny były równie barwne, jak powyższa okładka singla.

Lenny Kravitz gra na perkusji w minimalistycznym teledysku

Polskie rozgłośnie radiowe chętnie podchwyciły „Low”, drugi singiel promujący zapowiadany na wrzesień krążek Raise Vibration. Nie ma się co dziwić — to prostolinijny powrót Kravitza do korzeni — nie najgorzej podany, ale dosyć zachowawczy. Podobnie jak minimalistyczny teledysk do piosenki, w którym przeważają zbliżenia na muzyka grającego na perkusji na pogrążonym w teatralnej czerni scenicznym podeście.

Lenny Kravitz mierzy nisko?

Tytuły nowych nagrań Lenny’ego Kravitza prezentują się dość ponuro. Dwa tygodnie temu muzyk podzielił się 8-minutowym „It’s Enough”, a w miniony piątek w internecie pojawił się kolejny zwiastun zapowiadanego na wrzesień krążka Raise Vibration. Numer zatytułowany „Low” to organiczny powrót do brzmienia połowy lat 90. — z lekko funkowym vibe’m, kojącym refrenem, zaskakująco progresywną aranżacją i lekko triphopową aurą. Trudno powiedzieć jak to się dalej potoczy. Jak dotąd jest równie intrygująco, co zachowawczo. Jak wysoko mierzy Kravitz tą płytą?

Lenny Kravitz wraca z zapowiedzią płyty i nowym singlem „It’s Enough”

We wrześniu miną cztery lata od premiery poprzedniego krążka Lenny’ego Kravitza Strut — dziś muzyk zaprezentował światu singiel zapowiadający jego kolejny album. Na wpół akustyczne nagranie „It’s Enough” to powrót Kravitza to metapopowego soulu z początku XX wieku. Nagranie wyraźnie celuje w plejlisty stacji Adult Contemporary, przywodząc na myśl wcześniejsze radiowe przeboje piosenkarza — z tą różnicą, że zaprezentowana wersja numeru trwa w sumie niemal 8 minut. 11 album Kravitza zatytułowany Raise Vibration ukaże się 7 września.

Lenny Kravitz odwiedzi Polskę latem

Kolejne fantastyczne propozycje koncertowe na przyszły rok napływają do Polski – tym razem ogłoszono przybycie Lenny’ego Kravitza, którego raczej nie trzeba nikomu bliżej przedstawiać. Wybitny artysta zdaje się lubić występy w naszym kraju – pojawi się w Polsce trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu lat.  Kravitz, który obecnie przygotowuje muzyczne nowości, zagra w krakowskiej Tauron Arenie 8 czerwca w ramach trasy „Raise Vibration 2018”. Sprzedaż biletów na stronie Live Nation rusza już pojutrze o 10:00 – lepiej nie czekać za długo!

Zwiastun 2. sezonu Empire

empire-season-2-600x383

Drugi sezon ogromnego hitu stacji FOX zbliża się wielkimi krokami! Już 23 września rozpocznie się napięcie dotyczące tego, co dzieje się w rodzinie Lyonów. Empire to nie tylko spiski, intrygi, muzyka, bankiety i wielka wytwórnia. To także opowieść o tym, jak przezwyciężać własny strach, sięgać pewnym ruchem po sukces, a także nie bać się i iść naprzód, nawet, gdy dookoła dzieją się bardzo złe rzeczy. W odróżnieniu do pierwszej serii, drugi sezon liczyć będzie 18 odcinków. Co więcej, wśród gwiazd występujących w show znaleźli się: Alicia Keys, Lenny Kravitz, Ludacris, Chris Rock czy też Kelly Rowland, która wystąpi w roli matki Luciousa (oczywiście w retrospekcjach). Dodatkowo, lecz nie mniej ważne jest to, że w obsadzie znalazł się Andre Royo (słynny z roli Bubbles’a z klasycznego The Wire). Cały świat skanduje #FreeLucious. Jak potoczy się los muzycznego „magnata”? Przekonamy się już niedługo, a tymczasem dzielimy się z Wami świeżutkim zwiastunem nowej serii.

This could get interesting….. #empireseason2

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @ludacris

Nowy teledysk: Lenny Kravitz „The Pleasure and the Pain”

Image2

Po długiej przerwie od ostatniego singla z zeszłorocznego Strut Kravitz przypomina o sobie kolejnym teledyskiem. Tym razem zrealizowano obrazek do czwartego singla z płyty, na który wybrano orkiestrowo-gitarowe midtempo „The Pleasure and the Pain”. W niemal sześciominutowym czarno-białym klipie Lenny kontynuuje przedstawianie swoich hipisowskich i rock’n’rollowych inspiracji. Niby nic czego byśmy nie znali, ale słucha i ogląda się przyjemnie.

Nowy teledysk: Lenny Kravitz „Sex”

Image3

Jeden z najjaśniejszych punktów zeszłorocznego albumu Lenny’ego Kravitza doczekał się wreszcie teledysku. W stylizowanym na przełom lat 60. i 70. czarno-białym klipie piosenkarza, wcielającego się naturalnie w rolę samego siebie tj. gwiazdy rock & rolla, otaczają skąpo ubrane modelki oraz księża i zakonnice, którzy mają stanowić rzekomą ekipę producencko-techniczną teledysku. Biorąc pod uwagę, że numer nazywa się „Sex”, rzecz wypada dość prowokacyjnie, a właściwie wypadałaby, gdybyśmy wciąż żyli na przełomie lat 60. i 70.

Missy zdominowała Super Bowl Halftime Show

Pepsi Super Bowl XLIX Halftime Show
W niedzielę odbył się sławetny Super Bowl Halftime, w którym „gwiazdą” była Katy Perry. Cukierkowy występ fałszującej wokalistki z przedszkolnymi drzewkami i panami przebranymi za rekiny w tle kosztował pewnie majątek, ale organizatorzy mogą sobie na to pozwolić. Reklamodawcy płacą do 4,5 miliona dolarów za pół minuty reklam. O Lennym Kravitzie nawet nie warto się rozpisywać. Tyle tytułem wstępu i głównego punktu programu. Nic dobrego powiedzieć nie można. Całą imprezę uratowała dawno niewidziana Missy Elliott, której występ był niemałym zaskoczeniem. Z jednej strony fantastycznie było ją usłyszeć, pomimo półplaybacku, z medley jej wielkich hitów od „Get Ur Freak On” po „Work It” i skończywszy na „Lose Control” (niestety z absencją Ciary). Z drugiej strony dziwi mnie fakt, że raperka pojawiła się u boku skomercjalizowanej pop gwiazdki, której repertuar skierowany jest raczej do dzieci. Niemniej jednak Missy rządziła. Jej taneczne ruchy zsynchronizowane z tancerzami, doskonale współgrały z wokalem. Przeszkadzał tylko pstrokaty słup w postaci Perry. Miejmy nadzieję, że występ Elliott był rodzajem promocji i przypomnienia o sobie przed wydaniem nowego materiału.

Recenzja: Lenny Kravitz Strut

Lenny Kravitz

Strut (2014)

Roxie Records / Kobalt

By opisać muzykę Lenny’ego Kravitza z pewnością nie użylibyśmy ani określenia „bezkompromisowy”, ani tym bardziej „stylowy”, ale przecież nie stąd, a z fantastycznego wyczucia melodii bierze się jego artystyczna siła. I choć od lat nie nagrał płyty, która zauważalnie wpisałaby się w mapę współczesnej muzyki, wciąż konsekwentnie wydaje kolejne lepsze lub gorsze krążki, które jednak — trzeba to uczciwie przyznać — nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu.

Niedorzecznością byłoby oczekiwać po Strut muzycznej rewolucji. A jednak dwa pierwsze single („The Chamber” i „Sex”), mocno osadzone w stylistyce ejtisowej nowej fali, jakby wbrew logice dopuszczały możliwość subtelnej zmiany kierunku. Bo gdyby jednak okazało się, że gitary we wszystkich utworach na Strut brzmią z tą samą anachroniczną nonszalancją co we wspomnianym „Sex” (zręcznie zresztą otwierającym krążek, niejako wyznaczającym kierunek dla całej płyty), Kravitzowi byłoby dziś pewnie bliżej do Prince’a z połowy lat 80., niż do którejkolwiek własnej płyty z minionego ćwierćwiecza.

W rzeczywistości jednak na tych dwóch utworach opisana historia się kończy. Kravitz szybko wraca do swojego sztandarowego brzmienia — post-hendriksowskiej fuzji rock & rolla i funku umiejętnie sformatowanego pod amerykańskie radiostacje top 40 z drugiej połowy lat 90. I koniec końców to właśnie do tego dziesięciolecia muzycznie odnosi się zdecydowana większość materiału na Strut — nawet jeśli trudno jednoznacznie zdecydować o przynależności saksofonowych solówek do którejkolwiek z dekad. Kravitz brzmi równie witalnie co na klasycznych płytach, które zdefiniowały go jako artystę i otworzyły przed nim drzwi do wielkiej kariery — Mama SaidAre You Gonna Go My Way sprzed ponad 20 lat.

Cover Smokey’go Robinsona „Ooo Baby Baby” uderza w te same nuty, którymi przed laty zachwyciło „It Ain’t Over ’til It’s Over”, „I’m a Believer” od pierwszego odsłuchu uderza prostolinijną rock & rollową przebojowością i natchnionym refrenem, a „Frankenstein” łączy klimat klasycznych kravitzowskich ballad (których zresztą na płycie jest kilka) z hipnotyzującą rytmiką, ascetycznie dubowego bluesa. Wspólnym mianownikiem całej płyty jest więc siłą rzeczy sam Kravitz ze wspomnianym już przeze mnie, nie bez przyczyny zresztą, fantastycznym wyczuciem melodii. Tym samym udaje mu się dodać do swojego twórczego dorobku kolejną nieprzełomową, ale jak najbardziej satysfakcjonującą płytę.

Nowy utwór: Lenny Kravitz „New York City”

nyc lenny kravitz
My się niecierpliwimy, a on znowu podsyca naszą ciekawość! Pod koniec września światło dzienne ujrzy 10 album mojego-boga-wszystkiego, czyli Lenny’ego Kravitza. Dziś artysta zaprezentował nam kolejny utwór z płyty Strut.

„New York City” to piosenka traktująca o miłości. Nie, nie – żaden nowojorski romans z długonogą pięknością. Choć gdyby doszukiwać się pewnych analogii, to mogłoby się zgadzać, bowiem 50-latek (!) poprzez rozbudowaną linię melodyczną, skupiającą główną uwagę na gitarze, basie oraz pysznie grooviących bębnach, częstuje nas funkową historią o uczuciu do jednego z najpiękniejszych miast świata. Jak sam sprawca twierdzi – dorastanie w Nowym Jorku pomogło mu stać się tym, kim jest.

Przy okazji przypominamy, że Lenny wystąpi w Polsce już 3 listopada. Kto czeka na album i z kim będziemy śpiewać w Atlas Arenie?

Lenny Kravitz zagra w Polsce

Untitled-1
Nienawidzisz poniedziałku? Nie tym razem. Oto wiadomość, która zrobiła nam już cały tydzień — Lenny Kravitz zagra w Polsce. (więcej…)

Lenny Kravitz zapowiada nowy album

Image1

Po trzech latach przerwy, muzyk wraca do gry z krążkiem zatytułowanym Strut. Jego jedenasty krążek ma ukazać się 23 września nakładem Kobalt Music, wiodącej niezależnej amerykańskiej oficyny wydawniczej. Podobno nowy album ma być bardziej minimalistyczny i akustyczny niż poprzedni. Tylko czy Lenny Kravitz ma jeszcze coś ciekawego do zaproponowania w 2014? Poczekamy, zobaczymy.

Nowy teledysk: Lenny Kravitz „Are You Gonna Go My Way” (Lyric Video)

457339_459426140764535_600607258_o

Trudno uwierzyć, że mija już 20 lat odkąd „Are You Gonna Go My Way” sprawiło, iż Lenny Kravitz z chłopaka z Brooklynu przeistoczył się w prawdziwą gwiazdę rocka. Każdy z nas, niezależnie od wieku, zna ten utwór i pamięta teledysk (genialna Cindy Blackman na perkusji!).

Z okazji tej rocznicy Lenny postanowił zaprosić swoich fanów do celebracji wydarzenia. Otrzymali możliwość wzięcia udziału w Lyric Video, przesyłając swoje filmy i zdjęcia ze słowami „Are You Gonna Go My Way” poprzez hashtag #lennygomyway na Instagramie. Oto efekty:

Lenny Kravitz zagra Marvina Gaye’a


Co za wiadomość! Powstanie film o legendzie muzyki soul, Marvinie Gaye’u. Według gazety „The Evening Standard” główną rolę zagra Lenny Kravitz, dla którego będzie to pierwsze poważne aktorskie wyzwanie. Sam obraz zostanie wyreżyserowany przez Juliena Temple’a (m.in. film o zespole Sex Pistols „The Great Rock N’ Roll Swindle”) i skupi się na ostatnich latach życia wokalisty, jego problemach z używkami i tragicznej śmierci w 1984 roku. Można spodziewać się w przyszłości pewnych kontrowersji, ponieważ wdowa po Marvinie, Janis Gaye nie jest do końca przekonana do powstania takiego filmu. A co słychać u Kravitza? Pracuje on obecnie nad nowym, podobno bardzo funkowym albumem Negrophilia.Dobrej muzyki nigdy dość, przypomnijmy sobie jeden z hitów wielkiego Marvina:

Nowy utwór: Lenny Kravitz „Sunflower” ft. Drake

Mam wrażenie, że niedługo otworzę lodówkę i wyskoczy z niej Drake. Ta młoda gwiazda udziela się prawie na każdym nowym albumie gwiazd z pogranicza soulu, r’n’b i rapu! Jego talent wykorzystał nawet sam Lenny Kravitz. Na najnowszej płycie Black and White America Aubrey pojawi się gościnnie w kawałku „Sunflower”. Moim zdaniem jak na Lennego ten numer jest dość przeciętny i mdły. Wierzymy jednak, że krążek nie zawiedzie. Przypominam, że premiera już za cztery dni!

Lenny w Polsce!

lenny-kravitz__1424496c

Letnie koncerty w naszym kraju zaczęły mnie zaskakiwać. Do szanownego grona gwiazd z naszej miski w tym momencie dołącza także Lenny Kravitz. Artysty możecie się spodziewać już 9 listopada na warszawskim Torwarze. Będzie on promował swoje nowe wydawnictwo ‚Black and White America’, które półki sklepowe nawiedzi w sierpniu. Oh Lenny, jakiś Ty piękny.

Lenny Kravitz śpiewa Marleya

Wszyscy wrzucają klipy z hołdem dla Boba Marleya, więc nie chciałem być gorszy. Sprawdźcie jak z jamajską legendą poradził sobie Lenny Kravitz w utworze „Roots, Rock Reggae”, oczywiście w towarzystwie niezastąpionych The Roots.

Nowy Lenny nadchodzi!

22766

Przepiękny Lenny Kravitz przypominam nam co jakiś czas o swoim nadchodzącym krążku zatytułowanym ‚Black and White America’. Płyta miała wyjść dawno temu, pierwszego singla dostaliśmy już w 2010 roku z okazji koszykówki (nie pytajcie o co chodzi) teraz podobno niekonkretna data przewiduje drugą połowę wakacji. Poza typowymi dla wokalisty mocnymi gitarami, usłyszymy także funk, r’n’b, pop, a nawet blues i jazz… W sumie ciekawie się zapowiada. Po skoku kolejna piosenka ‚Everything’ na tle videa zza kulis. Czeka ktoś w ogóle?

(więcej…)

Mos Def i Talib Kweli i ich komentarz polityczny

Mos DefLenny Kravitz w towarzystwie Preservation Hall Band, Trombone ShortyTima Robbinsa(!) zamknęli się w studiu by pojammować przez przeszło 12 godzin. Efektem tego jest utwór „It Ain’t My Fault” będący komentarzem do sytuacji w Zatoce Meksykańskiej po wycieku ropy z zatopionej platformy wiertniczej i małym prztyczkiem w kierunku wielkich koncernów paliwowych. Kawałek stworzono na potrzeby fundacji Gulf Aid, zbierającej fundusze na pomoc obszaru dotkniętego klęską ekologiczną. Panowie mieli chyba całkiem niezłą frajdę podczas tej sesji, co zaowocowało bardzo fajnym, ważnym numerem z niesamowitym groovem.

Na dokładkę mamy dla was także nowy utwór Taliba Kweli zatytułowany „Papers Please”, nagrany pod instrumental Krumbsnatcha. Brooklyński MC prezentuje tu swoją opinię na temat nowego prawa imigracyjnego wprowadzonego w Arizonie.