Wydarzenia

m.i.a.

Nowy utwór: M.I.A. „Trouble Again”

mia500

M.I.A. dołączyła do grona artystów publikujących swoje nowe nagrania wyłącznie w serwisie Spotify. Mowa o nie byle jakim kawałku, bo o remiksie “Double Bubble Trouble”. Utwór, który znalazł się na albumie Matangi przyprawia o taneczny zawrót głowy. „Trouble Again” to prawie dwa razy dłuższa i zdecydowanie bardziej poukładana wersja tego nagrania, która lekkim spowolnieniem wprowadza w trans, ale równie mocno eksploduje przy końcu. Warto podkręcić głośność.

Nowy teledysk: M.I.A. „Y.A.L.A.”

url
Żyje się tylko raz? Nie według M.I.A., która właśnie wypuściła teledysk do kawałka “Y.A.L.A.” (You Always Live Again). Wybór kolejnego singla ze świetnego albumu Matangi uważam za nie do końca trafiony, ale we współpracy z magazynem i-D oraz domem mody KENZO powstał piorunujący obrazek w reżyserii Daniela Sannwalda. Eksplozja migających kolorów, M.I.A. jako bogini, mnie po obejrzeniu bolą oczy, czyli wszystko się zgadza. Epileptycy uważajcie, za to całą resztę niech poniesie szaleństwo artystki.

M.I.A wykonuje „Come Walk With Me” u Fallona


W ramach promocji albumu Matangi, pochodząca ze Sri Lanki artystka wpadła w odwiedziny do dobrze znanego wszystkim Jimmy’ego Fallona aby zaprezentować swoje wokalne umiejętności wraz z małą pomocą legendarnych Rootsów. Wokalistka wykonała numer „Come Walk With Me”, który chyba nie był najlepszym wyborem jak na tego typu show, bowiem na albumie znalazło się kilka bardziej interesujących utworów. Wciskajcie play i sprawdźcie jak artystka wypadła przed kamerami telewizyjnego show.

Recenzja: M.I.A. Matangi

url

M.I.A.

Matangi (2013)

N.E.E.T./Interscope

Na Matangi przyszło nam czekać trzy lata. Obsuwa tłumaczona była krytycznym procesem twórczym M.I.A., ale bardziej jednak nieszczęsną polityką wydawcy. Nie pomagały prośby, ale pomogły groźby autorki, dzięki czemu wreszcie otrzymaliśmy album, który w głównych zamiarach artystki miał odsunąć w niepamięć rozczarowujące recenzentów i wciąż dzielące fanów Maya.

Plan był prosty i w swej prostocie genialny — stworzyć krążek, który będzie przywodził jak najwięcej skojarzeń z wydanym w 2007 roku rewelacyjnym Kala. Produkcję płyty powierzyć głównie w ręce niezawodnego Switcha, ale zaprosić również nowych producentów, którzy będą w stanie odnaleźć się w muzycznym świecie artystki (brawa za poskromnienie charakterystycznych stylów Hit-Boya albo Danjy pod własne dyktando). W tekstach przypominać o swojej niepokorności, oryginalności i poczuciu humoru. W tym samym czasie pamiętać, że teksty są tylko dodatkiem do jej najważniejszej mocy, jaką jest jej oryginalna — wręcz jedyna taka na świecie — odmiana wokalno-rapowej deklamacji.

Plan uległ jednak w międzyczasie kilku modyfikacjom. Choć główny trzon strony muzycznej Matangi pozostał ten sam (kombinacja hip hopu, electro, uk garage’u i indyjskiego folkloru), M.I.A. nie chciała udawać, że nie wie co się dzieje we współczesnej muzyce. Stąd niektóre podkłady mają w sobie elementy powracającego do łask chicagowskiego house’u, modnego trapu, alternatywnego r&b (bezsensownie podzielona na dwie bliźniacze części interpretacja utworu Weeknda) czy hip hopu kojarzącego się z Death Grips, albo Yeezusem. Nie ma tu aż takiego muzycznego bajzlu jak na poprzednim cd, ale wciąż można mówić o pewnym chaosie, prawdopodobnie trudnym do przeskoczenia dla kogoś pierwszy raz obcującego z muzyką Brytyjki. Niektóre utwory mogą sprawiać wrażenie rozbudowywanych na siłę o dodatkowe elementy różnych gatunków, niestety nie tworzą tworzą one — tak jak na Kala — zadziwiającego swoją spójnością amalgamatu.

Pomimo pewnych niedoskonałości album dostarcza nam kawał wysokiej jakości rozrywki przy której można pokiwać głową, poprawić sobie humor po ciężkim dniu lub po prostu uśmiechnąć się słysząc na przykład zabawne zaczepki w kierunku Drake’a. Najważniejsze (co już wcześniej zauważyłem) jest to, że po prawie dziesięciu latach od debiutu M.I.A. wciąż tworzy coś unikatowego. Na skalę światową.

Odsłuch: M.I.A. Matangi

url
Już za kilka dni czwarta płyta M.I.A. w końcu trafi na półki sklepowe. Matangi można jednak już dzisiaj posłuchać w sieci – cały nowy materiał został udostępniony na VEVO. Na kolejny album M.I.A. trzeba było długo czekać – czy spełnia on Wasze oczekiwania? Dzielcie się wrażeniami w komentarzach.

Nowy utwór: M.I.A. „Y.A.L.A.”

mia-yala-hq-cover

Kilka tygodni przed premierą krążka Matangi, M.I.A. prezentuje kolejny singiel. Numer nosi tytuł „Y.A.L.A.” i jak zwykle jest mocno ekscentryczny. Wielbiciele artystki będą zachwyceni. Mnie nie zachwyca w nim absolutnie nic. Ciężko mi nawet zrozumieć, że takie niewiadomoco może się komuś podobać, ALE! co ja tam wiem. Bierzcie i dzielcie się tym dziwactwem.

Nowy utwór: M.I.A. „Y.A.L.A.” (teaser)

yala

Matangi światło dzienne ujrzy 5 listopada, a dziś przedstawiamy wam podgląd (a raczej podsłuch) jedenastego -według ujawnionej tracklisty – kawałka z nadchodzącej płyty M.I.A., który w całości ujawniony zostanie 22 października.  „You Always Live Again” rzecze raperka i tym samym podważa słuszność znaczenia wyrażenia YOLO (You Only Live Once),a w rezultacie zadaje pytanie z pogranicza ontologii i metafizyki o trwałość i wartość życia we współczesnym świecie. Tak to wygląda w teorii, w praktyce brzmi zaś następująco:

Znamy tracklistę Matangi M.I.A.

matangi

Na płytę trafi 15 utworów, w tym trzy single: „Bad Girls”, „Bring the Noize” i „Come Walk With Me”. M.I.A. ma co prawda ostatnio nie najlepszą prasę w związku z zeszłorocznym skandalem podczas występu na Superbowl, który najpewniej będzie miał swój finał w sądzie, ale jak głosi stare powiedzenie „nieważne jak, byle mówili”. A ja przekształcę je po swojemu i napiszę „nieważne co mówią, byle płyta była dobra”. Album ma ukazać się wreszcie 5 listopada.

Tracklista:
1. „Karmageddon”
2. „MATANGI”
3. „Only 1 U”
4. „Warriors”
5. „Come Walk With Me”
6. „aTENTion”
7. „Exodus”
8. „Bad Girls”
9. „Boom Skit”
10. „Double Bubble Trouble”
11. „Y.a.l.a”
12. „Bring the Noize”
13. „Lights”
14. „Know It Ain’t Right”
15. „Sexodus”

M.I.A. prezentuje okładkę Matangi

matangi

Cóż za ironia losu — w czasie kiedy M.I.A. nareszcie doczekała się poważnej daty premiery nowego albumu, to nawet nie ma czasu skupić się na jego promocji, gdyż ma na głowie co innego — ponownie wytoczoną przez NFL sprawę za pokazanie środkowego palca podczas zeszłorocznego Super Bowlu. Hmm, a może to właśnie jest dobra promocja? Teorie spiskowe odkładamy na bok i prezentujemy Wam okładkę Matangi. Jaskrawy, zniekształcony portret artystki bardzo bliski jest coverom poprzednich wydawnictw Mayi. Premiera albumu, określanego przez samą artystkę jako coś w stylu „Paula Simona na kwasie” (!), zaplanowana jest na 5 listopada.

Relacja z soulbowlowej części festiwalu Burn Selector

selector

Koncertowe emocje opadły, kilka dni po wydarzeniu, prezentujemy Wam naszą relację z soulbowlowej części festiwalu Burn Selector, który po raz pierwszy odbył się w Warszawie. Na świecznik wzięliśmy Jessie WareM.I.A. (więcej…)