mayer hawthorne

Nowy teledysk: Mayer Hawthorne feat. Kendrick Lamar „Crime”

photo-7Po nietuzinkowym lyric video do „Crime” Mayera Hawthorne’a przyszła pora na premierę teledysku. Video wyreżyserowane przez Rashidę Jones jest przerysowaniem trudu i przygotowań jakie trzeba włożyć, żeby dostać się na megaeksluzywną imprezę roku. Sama reżyser zdradza nam ukryty przekaz „Tak naprawdę chodzi o to, że to Ty jesteś najważniejszą częścią tych imprez!”. Niestety, teledysk nie jest w żaden sposób zaskakujący – sam pomysł na realizację nie jest niczym nowatorskim, tak samo jak jego wykonanie. Mimo wszystko dla osób, które niekoniecznie znają ten utwór, zdecydowanie warto chociaż przesłuchać, chociażby dla mocarnej zwrotki Kendricka, nie mówiąc już o klimacie całego kawałka.

„Crime” pochodzi z ubiegłorocznego albumu Mayera Where Does This Door Go, który miał premierę w lipcu. Zarówno utwór jak i cała płyta idealnie doda energii na rozpoczynający się rok akademicki ;)

Z racji ograniczeń godzinowych i terytorialnych – udostępniamy bezpośredni link tutaj.

Nowy teledysk: Mayer Hawthorne „Robot Love”

mayer-hawthorne-1

W oczekiwaniu na nowe projekty niezawodnego Mayera polecamy zapoznać się z jego najświeższym teledyskiem. Wszystko bowiem wskazuje na to, że „”Robot Love” jest ostatnim singlem promującym zeszłoroczny album. Sprytny klip autorstwa Jamesa Reitano z klasą zamyka rozdział Where Does This Door Go? Jak przekonacie się poniżej, szaleńcza pogoń za niechętnym ukochanym może w końcu się opłacić. Spróbujcie sami.

Nowy teledysk: Coucheron feat. Eastside and Mayer Hawthorne “Deep End”

artworks-000079489280-6vchx0-t500x500

Doczekaliśmy się świetnego klipu zrealizowanego do singla Coucherona, o którym wspominaliśmy Wam kilka miesięcy wstecz. Norweski producent skorzystał z będącego w życiowej formie Mayera, który na przestrzeni ostatnich dwóch lat nie zaliczył ani jednej wpadki (wciąż nie mogę mu wybaczyć mocno średniego How Do You Do). „Deep End” z powodzeniem zatem można mianować jednym z najlepszych tegorocznych letniaków. (więcej…)

Nowy teledysk: Jaded Incorporated „People Change”

Article-3710396-JadedIncorporatedLeanbyJeremyDeputatPamiętacie może teledysk do „Your Easy Lovin’ Ain’t Pleasin’ Nothin'” Mayera Hawthorne’a? Na samym jego początku, gdy Mayer leży sobie jeszcze beztrosko przy basenie, z słuchawek, które ma na uszach wybrzmiewa właśnie kawałek „People Change” dosyć niedawno ogłoszonego oficjalnie duetu Jaded Incorporated, czyli kooperacji Mayera z producentem 14KT. Wczoraj natomiast, czyli po około 4 latach od klipu do „Your Easy Lovin’…”, dostaliśmy klip do „People Change”. Taka mała odwrócona chronologia. Z publikacją klipu, jak piszą autorzy numeru, było niemało problemów z uwagi na pojawiające się w nim odważne sceny. Ostatecznie jednak udało się go „przepchnąć”, a przedmiot etycznych sporów pomiędzy twórcami a cenzorami internetu możecie obejrzeć poniżej.

Nowy utwór: Coucheron feat. Eastside and Mayer Hawthorne „Deep End”

artworks-000079489280-6vchx0-t500x500Po ostatnich niespodziankach w postaci oficjalnego ogłoszenia nowopowstałego duetu Jaded Incorporated, współtworzonego z producentem 14KT oraz wypuszczeniu pierwszych singli z nadchodzącego materiału Mayer dostarcza nam kolejnej. Tym razem jest to gościnny udział w ciekawym, elektronicznym numerze nieznanego mi dotąd producenta Coucherona. Mayer po raz wtóry udowadnia, że jest muzykiem wszechstronnym i muzycznych eksperymentów się nie boi, to się ceni. Oby zbliżający się wspólny materiał przygotowywany z 14KT nie okazał się jednak eksperymentalnie przekombinowany. Garść infomacji na temat tego duetu znaleźć możecie w tym miejscu.

Nowy utwór: Jaded Incorporated „Monster” (prod. by J Dilla)

avatars-000068727003-cvwu4r-t500x500Aż dziwne, że do tej pory nie poinformowaliśmy jeszcze o tak zacnym duecie, ale w końcu lepiej późno niż wcale. Tym bardziej, że i okazja jest ku temu konkretna. Pod tajemniczą nazwą Jaded Incorporated kryje się niespodziewane połączenie sił artystów bardzo dobrze nam znanych – Mayera Hawthorne’a i producenta 14KT. A okazja, o której mowa, to nowy singiel, wyprodukowany przez wszechobecnego pośmiertnie, legendarnego J Dillę, zapowiadający ich nadchodzący wspólny album. Mayer przekonał nas do tego, że z hiphopowymi producentami mu po drodze chociażby za sprawą projektu Tuxedo, przy którym towarzyszył mu Jake One. Z kolei 14KT znakomicie odnajdował się ostatnio we współpracy z soulowym wokalistą AB. Dlatego i w tej sytuacji powinniśmy być raczej spokojni o efekt końcowy. Oprócz zapoznania się z singlem „Monster”, zachęcamy również do sprawdzenia wcześniejszych utworów promujących to wydawnictwo, również dostępnych do odsłuchu poniżej.

Nowy teledysk: Mayer Hawthorne „Reach Out Richard”

mayerhawthorne-reachoutrichard

Gdy w zeszłym tygodniu pisałem o lyric video do „Crime” przypuszczałem, że wkrótce ujrzymy właściwy klip do tego numeru. Stało się trochę inaczej, bo owszem Mayer Hawthorne opublikował teledysk, ale do innego utworu — wyprodukowanego przez Pharrella Williamsa „Reach Out Richard”. Nic dziwnego, bo na Where Does This Door Go? znajdują się właściwie same dobre kawałki. Klip jest zlepkiem dynamicznie zmieniających się fragmentów występów na żywo — obracająca się kamera prezentuje Mayera wykonującego „Reach Out Richard” w różnych miejscach, wśród różnej publiczności. Wygląda naprawdę ciekawie.

Nowy teledysk: Mayer Hawthorne feat. Kendrick Lamar „Crime” (lyric video)

mayer-kendrick

Zbliżający się koniec roku to dobra okazja dla artystów, którzy chcą przypomnieć o sobie i swoich tegorocznych wydawnictwach. Z takiej możliwości skorzystał Mayer Hawthorne i postanowił zaprezentować lyric video do utworu „Crime”, w którym wspiera go Kendrick Lamar. Kawałek pochodzi oczywiście z Where Does This Door Go? — albumu, o którym warto pamiętać podczas tegorocznych muzycznych podsumowań. Miejmy nadzieję, że teledysk z tekstem jest zapowiedzią właściwego klipu do „Crime”.

Mayer Hawthorne coveruje „Royals”

mayer

Mayer Hawthorne wystąpił ostatnio w cyklu VEVO Unexpected Covers. Specjalnie na tę okazję przygotował ze swoim zespołem soulową wersję jednej z najpopularniejszych piosenek ostatnich tygodni — „Royals” 16-letniej Nowozelandki Lorde. Artysta dodał, że wybrał właśnie ten singiel, bo rzadko się zdarza, by ktoś tak młody napisał tak wspaniały utwór. Trudno się z nim nie zgodzić — nagranie bardzo szybko zapada w pamięć i wyrzucenie go z głowy wcale nie jest łatwym zadaniem. Na szczęście interpretacja Hawthorne’a gwarantuje zbawienną alternatywę. Dodatkowo Mayer zaprezentował trzy kompozycje ze swojego rewelacyjnego trzeciego wydawnictwa Where Does This Door Go?. Dacie się namówić na spędzenie z nim tego piątkowego wieczoru?

Recenzja: Mayer Hawthorne Where Does This Door Go?

Mayer Hawthorne

Where Does This Door Go? (2013)

Republic

Witaj, Mayerze, stary przyjacielu! Co u ciebie, gdzie się podziewałeś, jak brzmi twoja nowa płyta?

Zawsze z dystansem podchodzę do zapowiedzi wykonawców, że ich kolejne albumy będą innowacyjne, przełomowe, dojrzalsze i (oczywiście) lepsze. Ba! Najlepsze. Praktyka pokazuje, że rzadko kiedy te autoprzepowiednie przekładają się na stan faktyczny. W przypadku kolejnego krążka Mayera Hawthorne’a najpierw usłyszeliśmy o inspiracji muzyką Rolling Stonesów i rockowym brzmieniu (gitary są, nie da się ukryć, ale trudno, żeby ich nie było), a później, gdy już nie było do końca wiadomo czy to z Rolling Stonesami aby nadal aktualne, o odmiennym podejściu do komponowania i nagrywania poszczególnych utworów — miało być przede wszystkim inaczej. Ja całe szczęście tę opowiastkę zdążyłem wsadzić między bajki zanim jeszcze usłyszałem z krążka jakikolwiek numer, a mianowicie w momencie, gdy przeczytałem fragment wywiadu z piosenkarzem, w którym wyjaśniał ostateczną koncepcję nowej płyty następującymi słowy — “Zdecydowałem, że chciałbym zrobić całą płytę piosenek, które chętnie zagrałbym na swoim jachcie podczas rejsu.” Zupełnie tak, jakby jego dotychczasowy muzyczny dorobek nijak nie wpisywał się w koncepcję szeroko pojętego letniego chilloutu. Cokolwiek Hawthorne miał na myśli, pewne jest, że już tam był na swoich poprzednich krążkach. Co więcej jego wcześniejsze płyty idealnie opisują nową. Dwa tytuły „Your Easy Lovin’ Ain’t Pleasin’ Nothin'” i „Henny & Gingerale” to paradoksalnie trzon koncepcji stojącej za Where Does This Door Go?.

Z muzyką Hawthorne’a zaczyna bowiem powoli wiązać się pewien niezręczny dylemat bogatego. Trudno w to uwierzyć, ale w istocie piosenkarz nie wydaje słabych rzeczy. Poprzednie dwa krążki są piekielnie równe i solidne, przez co słuchając trzeciego, który zdaje się nie ustępować im ani o krok, nie sposób nie poczuć lekkiego rozczarowania. To nie jest materiał definiujący brzmienie tego roku, dekady, pokolenia (choć funk, który wylewa się z większości numerów, jest ostatnio znowu w cenie), ani płyta zmieniająca życie słuchaczy, której pewnie po Hawthornie nikt i tak by się nie spodziewał. Ale pomyślcie tylko jakże ekstatyczne uczucia musiałaby wywołać taka płyta, gdyby jakimś cudem nieoczekiwanie wyszła spod ręki Mayera! Tymczasem nie jest to też album, który można jednoznacznie skrytykować, określić czarno na białym jako gorszy — gorszy od poprzednich, gorszy od innych tegorocznych krążków. Bo czy równie dobry znaczy gorszy, tylko dlatego, że jest równie dobry dopiero teraz? Otóż niekoniecznie, a przynajmniej nie w tym przypadku. Ale i tak — cóż to za zwycięstwo? Ja pozostaję niewzruszony, słucham Where Does This Door Go? od tygodnia, a Mayer nadal nie potrafi jasno odpowiedzieć na zadane przez siebie w tytule pytanie. A może to pytanie skierowane do mnie?

Tak czy inaczej — Mayer wciąż inspiruje się brzmieniami przeszłości, od rozkwitu klasycznego rhythm & bluesa w latach 60-tych, przez dyskotekowe inspiracje lat 70-tych, aż po syntezatorowy funk spod znaku Prince’a dekadę później i, co najważniejsze, nadal robi na tej bazie piekielnie dobre numery. Od początku byłem podejrzliwy w stosunku do klasyfikowania muzyki Hawthorne’a jako jednego z ogniw revivalu retro soulu (choć z tym paskudnym określeniem też należałoby wreszcie zerwać) i z każdym jego kolejnym krążkiem utwierdzam się w przekonaniu, że to zupełnie inna para kaloszy (ale to być może dyskusja na inny tekst). O graniu po staremu na nowo czy nowego po staremu, wpisywaniu swoich inspiracji mniej lub bardziej dosłownie w bardziej aktualny kontekst napisano już i tak zbyt wiele — nie ma się czemu dziwić, większość współczesnej muzyki wszelkiego rodzaju się na tym opiera. A Hawthorne? Cóż, konsekwentnie dokłada kolejne cegiełki do swojej własnej koncepcji muzyki, która jak dotąd nigdy jeszcze nie zawiodła. To jednak nie muzyczny konserwatyzm, czy odgrzewanie kotletów, ale definiowanie dźwięku przez nienaganne wyczucie i styl, które są jak najbardziej ponadczasowe i nie należy postrzegać ich dziś jako reliktów minionych epok, ale jedną z integralnych części współczesnej post-modernistycznej mozaiki.

Przyznam się, że szczerze boję się kolejnych wydawnictw Hawthorne’a. Boję się, że nadal będą równie wysmakowane, przemyślane i melodyjne i w efekcie, gdy Hawthorne osiągnie gdzieś po cichu w kącie którejś z kolejnych płyt swoje magnum opus, absolutnie nikt nie zwróci na to należytej uwagi i dowiemy się o tym kiedyś, po wielu latach, przypadkiem w przypływie nostalgii. Niech najlepszym potwierdzeniem tego będzie moja obecna niemożność wskazania najlepszego punktu w programie Where Does This Door Go?. A album, podobnie jak dwa poprzednie, spisuje się na medal — zarówno jako całość, którą z czystą przyjemnością można serwować gościom podczas rejsu nowym jachtem, jak i jako zbiór poszczególnych niezobowiązujących, przebojowych numerów, z których każdy z osobna mógłby wzbogacić playlistę dobrej rozgłośni radiowej. Hawthorne znów przedstawia całą paletę czarnych brzmień — od funku, disco, klasycznego soulu i rhythm & bluesa, po współczesne R&B, neo-soul i hip-hop w charakterystycznym dla siebie nierozerwalnym splocie stylistycznym.

Tylko jak to w końcu jest z tymi drzwiami? Dokąd prowadzą, Mayerze, stary przyjacielu? Obawiam się niestety, że na pytanie w kontekście zawartości płyty, odpowiedź znają albo wszyscy, albo nikt.

Odsłuch nowego albumu Mayera Hawthorne’a

wheredoesthisdoorgo-600x600-500x500Mayer Hawthorne zaczynał jako DJ stajni Peanut Butter Wolfa, ale świat poznał go dzięki jego wielkiemu, plastikowemu sercu- dosłownie. Jego pierwszy singiel „Just Ain’t Gonna Work Out ukazał się na winylu w kształcie słodkiego serduszka. To miał być dowcip. Jednak od tego czasu minęły cztery lata, w trakcie których Hawthorne wydał dwa albumy konsekwentnie uwodząc rzesze fanów retro falsetem i szarmancją typu vintage. Dziś, po dwóch singlach promujących jego najnowsze wydawnictwo Where Does This Door Go, tutaj możemy odsłuchać cały materiał. Jeśli szukacie idealnego soundtracku do letnich randeczek- sprawdźcie koniecznie.

 

Nowy teledysk: Mayer Hawthorne „Her Favorite Song”

mayer

Psy niczym ludzie w nowym, równie poważnym co humorystycznym teledysku Mayera Hawthorne’a. Trzeba przyznać, że obraz, dzięki stonowanym zdjęciom i odpowiedniej dynamice, świetnie współgra z przyjemnym groove’m piosenki. To niewątpliwie bardzo udana propozycja od Hawthorne’a. Tylko gdzie jest Jessie Ware? W każdym razie z dnia na dzień jesteśmy coraz bliżej premiery trzeciego studyjnego krążka wokalisty Where Does This Door Go?, który ukaże się 16 lipca.

Nowy utwór: Mayer Hawthorne „Reach Out Richard”

mayer pharrell

„Reach Out Richard” to kolejny singiel promujący nowy album Mayera i zarazem prezent coś w sam raz na zbliżający się Dzień Ojca (za oceanem obchodzą go bodajże w najbliższą niedzielę). Utwór jest także przedsmakiem tego, co mogłoby wyniknąć z szerszej współpracy z Pharrellem. Nie wiem jaki jest procentowy udział pana Williamsa w produkcji albumu Where Does This Door Go, ale trzymam kciuki by ten procent był jak największy – w końcu ostatnio każda współpraca z członkiem The Neptunes jest praktycznie gwarancją sukcesu, a że Hawthorne’owi życzymy najlepiej… do usłyszenia 16 lipca!

Okładka i tracklista nowego Mayera Hawthorne’a

wheredoesthisdoorgo-600x600
„Dokąd prowadzą te drzwi?” – zastanawia się Mayer Hawthorne na okładce swojego najnowszego albumu solowego. „Dokąd zmierza kariera Mayera?” – zastanawiałem się ja słuchając jego poprzedniego wydawnictwa. Trzymam kciuki za to, żeby lipcowa premiera Where Does This Door Go przyniosła nam odpowiedzi na zadane pytania, tymczasem zerknijmy na wspomniany cover oraz na listę utworów. Widzimy na niej póki co jeden featuring – Kendricka Lamara. Póki co, ponieważ wiemy, ze nie jest to kompletna lista gości – przecież słyszeliśmy „Her Favorite Song” i wiemy, że pojawia się tam Jessie Ware. Niewykluczone, że usłyszymy również wokal współproducenta płyty – Pharrella Williamsa.

1. „Problematization”
2. „Back Seat Lover”
3. „The Innocent”
4. „Allie Jones”
5. „The Only One”
6. „Wine Glass Woman”
7. „Her Favorite Song”
8. „Crime” (feat. Kendrick Lamar)
9. „Reach Out Richard”
10. „Corsican Rosé”
11. „Where Does This Door Go”
12. „Robot Love”
13. „The Stars Are Ours”
14. „All Better”

Nowy utwór: Booker T. feat. Mayer Hawthorne “Sound The Alarm”

Booker-T-Sound-The-Alarm-LP-cover
Booker T. to jedna z kilku takich legend muzyki soul, która po wieloletniej przerwie postanowiła rozpocząć kolejny etap swojej kariery. Ikona wytwórni Stax Records, lider instrumentalnej grupy The MGs powrócił do muzyki w 2009 roku z albumem Potato Hole, a dwa lata później ponownie przypomniał o sobie nagrywając (z małą pomocą The Roots) The Road From Memphis. Teraz minęły kolejne dwa lata, najwyższy czas na trzeci „nowożytny” projekt. Sound The Alarm to album mocno obsadzony gościnnymi występami reprezentantami współczesnej sceny soul/r&b – na wychodzącym wkrótce albumie usłyszymy między innymi Anthony’ego Hamiltona, Estelle, Luke’a Jamesa, Gary’ego Clarka Juniora oraz w tytułowym tracku – Mayera Hawthorne’a. „Sound The Alarm” brzmi jak cała tradycja południowego soulu w pigułce, a maluczki w obliczu legendy Mayer wypadł tutaj zaskakująco naturalnie.

Nowy utwór: Mayer Hawthorne feat. Jessie Ware „Her Favorite Song”

mayer

Kto by się spodziewał takiej kolaboracji? My nie. Mayer Hawthorne do swojego kolejnego singla zaprosił nikogo innego jak brytyjskie sophistipopowowe objawienie ostatnich lat — Jessie Ware. Utwór „Her Favorite Song” to już trzecia muzyczna zapowiedź nadchodzącego krążka Hawthorne’a Where Does This Door Go, który ma ukazać się 16 lipca. Kawałek, podobnie jak poprzednie, to subtelny funkowo-soulowy koktajlowy joint osadzony gdzieś pomiędzy chilloutem a imprezowym soundtrackiem. Premiera utworu na iTunes w przyszłym tygodniu.

Trzeci album Mayera Hawthorne’a Where Does This Door Go w lipcu

mayer

Where Does This Door Go — taki tytuł będzie nosić trzeci studyjny krążek Mayera Hawthorne’a, który na półki sklepów ma trafić 16 lipca. Już ponad miesiąc temu informowaliśmy, że piosenkarz pracuje nad nową płytą, która wedle zapowiedzi miała brzmieć zupełnie inaczej niż dwie poprzednie. Tymczasem zarówno pierwszy singiel „Designer Drug”, jak i utwór wykorzystany w trailerze płyty brzmią bardzo w stylu wcześniejszego materiału wokalisty. Ale cóż, poczekamy — zobaczymy. W studiu Hawthorne’a wspomagają produkcyjnie m.in. Pharrell Williams, Oak, Jack Splash, John Hill czy Jack Warren. Poniżej wspomniany trailer, zawierający fragment nowego (tytułowego?) utworu i wiele fragmentów słynnych scen filmowych, w których pojawiają się drzwi.

Nowy utwór: Mayer Hawthorne „Designer Drug”

designerdrug

Po nie do końca udanym (według mnie, że tak na wszelki wypadek zaznaczę) wejściu w główny nurt za pośrednictwem albumu How Do You Do Mayer Hawthorne zatracił gdzieś swój urok białego chłoptasia interpretującego brzmienie r&b lat 60 i 70. Ostatnio jego muzyka zaczęła znów nabierać barw, ale nanoszonych z trochę innej palety. Nową miłością Mayera jest nakierowany na disco, syntezatorowy funk. Kto słyszał jego poboczny projekt z Jake One’em (Tuxedo EP), ten dobrze wie o czym mówię. Najnowszy singiel nie jest już tak głęboko osadzony w tej konwencji, ale jest pewnym powiewem świeżości i rozpala iskierkę nadziei, że następny album Hawthorne’a będzie znacznie ciekawszy od poprzedniego.

Nowy album Mayera Hawthorne’a „bardzo różny od poprzednich”

MayerHawthorne

W tym roku naprawdę wszyscy wydają nowe płyty („Słyszałaś, Lauryn?!”). Do tej licznej grupy dołącza także, bo jakże by inaczej – Mayer Hawthorne. Wokalista już od jakiegoś czasu zapowiadał, że pracuje nad nowym albumem, majaczył coś o tym, że inspirują go Rolling Stonesi. Nie wiadomo na ile to wciąż aktualne, bo wokalista najwyraźniej grono współpracowników zebrał sobie na zgoła odmiennej muzycznej półce. W ostatnich sesjach nagraniowych w Nowym Jorku w studiu towarzyszyli mu m.in. Pharrell Williams, Oak, Jack Splash, John Hill czy Jack Warren.

Na brzmienie albumu wpłynął jednak inny znany producent muzyczny. „Jednym z pierwszych producentów, z którymi spotkałem się był… Rodney Jerkins” — wspomina Hawthorne. „Zagrałem mu kilka wersji demo, które stworzyłem i objaśniłem mu swoją wizję tej płyty, a on powiedział mi, że muszę to wszystko wyrzucić do kosza i zacząć od nowa, bo nie mogę mieć żadnych akordów septymowych w swoich piosenkach, bo to byłoby zbyt jazzowe. Więc po tym spotkaniu postanowiłem, że każda piosenka na płycie będzie zawierała taki akord.” — wyjaśnił muzyk. Piosenkarz zdradził także koncept stojący za albumem — „Zdecydowałem, że chciałbym zrobić całą płytę piosenek, które zagrałbym na swoim jachcie podczas rejsu.” Album ma być ponadto „bardzo różny od poprzednich” i ukazać się tego lata. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Tuxedo EP. Kto za tym stoi?

tuxedo

No właśnie, kto za tym stoi? Twórcy poniższych utworów wymyślili sobie, że spróbują zachować anonimowość, firmując swoje dzieła jedynie nigdy wcześniej niekojarzoną nazwą. Nie wiem, czy nie pokrzyżować im planów i nie napisać, że za tajemniczą nazwą ukrywa się Mayer HawthorneJake One. Ups, już to zrobiłem.

Mayer, nie wygłupiaj się. Każdy przecież słyszy, że to Ty! Proszę poza tym, zlituj się. Siedzisz sobie w LA i słońce parzy Cię w czoło. My natomiast desperacko szukamy jakiejkolwiek łączności z ciepłem. Nie zaprzeczysz wszak, że Tuxedo EP jest fenomenalnym ładunkiem, którego właśnie teraz potrzebujemy najbardziej.

Dość paplania – poniższy materiał powinien odgonić zimowy nastrój, którego chyba wszyscy mamy dość. Sprawdzajcie!

Jessie Ware - What's Your Pleasure