Wydarzenia

michael jackson

Stand By Me bo All You Need Is Love, przecież We Are The World

we are the worldNa pożółkłych kartkach pamiętnika znalazłam podkreślone i obmalowane sercami słowa „muzyka łagodzi obyczaje”. Przypomniały mi się czasy młodości, kiedy to na ławce siedzieliśmy młodzi, szczęśliwi, puszczając muzykę z magnetofonu (do momentu póki baterie się nie wyczerpały). Miłośniczka Chaki Khan kochająca się w Rayu Charlsie obok ubranej w glany w środku lata fanatyczki Led Zeppelin. Naprzeciwko szeroko uśmiechnięte dziewczę, której ściany w pokoju ozdabiały plakaty Spice GirlsPetera Andre. MetallicaNirvana przegrywane z kasety na kasetę obiegały całe towarzystwo, a na szkolnych wycieczkach walkmany (później zastąpione przez discmany) przekazywane z siedzenia na siedzenie rozbrzmiewały wersami polskich rapsów. Szczęśliwi posiadacze boomboxa byli pierwszymi zapraszanymi na wszelkie plenerowe poczynania. Pozbawieni telefonów komórkowych i niekończącego się transferu, przemierzaliśmy drogę do domu znajomych i z powrotem tylko po to, by pożyczyć VHS z nagranym z telewizji koncertem. Na notowania list takich jak 30 ton – lista, lista przebojów, czekało się długimi godzinami, by wreszcie móc zobaczyć choć fragment ulubionego teledysku. Chłonęło się wszystko, ale mimo że nie każdy kawałek i artysta wpasowywał się w kształtujące się wówczas muzyczne gusta, nigdy nie gardziło się zamiłowaniami innych. Wielogodzinne dyskusje polegały na próbie ukazania walorów „swojego idola”, wymianie zasłyszanych czy przeczytanych w Bravo nowinek. Trafiłeś na plakat z ulubieńcem kumpeli, natychmiast nakładałaś wytarte od biegania po dworze trampki i biegłaś co sił w nogach, by wspólnie udekorować jej ścianę. Ileż frajdy sprawiało wtedy jaranie się muzyką, a jakże niewiarygodne wydawało się to, co dzisiaj jest normą. Jedno kliknięcie i dyskografie największych gwiazd znajdują się na mojej półce, dysku, w mojej własnej małej chmurze. Ale… wszystko ma swoją cenę. Ofiarowano nam niesamowity dar w postaci nieograniczonych możliwości zagłębienia się w najdalsze muzyczne zakątki świata. Nikt nie ostrzegł, że do tego dostaniemy również tysiące posiadaczy niewyparzonych twarzy, nie umiejących konstruktywnie rozmawiać, potocznie zwanych hejterami. Wydarzenia ostatnich dni jeszcze mocniej rozbudziły we mnie chęć znalezienia odpowiedzi na pytanie „skąd tyle nienawiści?”. Z czego wynika chęć uduszenia Justina Biebera? Z wnikliwych obserwacji wynika również, że młode pokolenie często ostro krytykuje nielubiane gatunki, za zdradę prawie uważając i niemal wirtualnie kamieniując artystów, którzy „bratają się z wrogiem”. Mam wrażenie, że przeoczyłam ten moment, w którym to dzieciaki przestały bawić się razem na podwórkach, a zaczęły pogardliwie spoglądać na wszystko co inne (czyt. nieznane czy niezrozumiałe). Gdy tak pogrążyłam się w tym smutku i morzu nienawiści uratowana zostałam przez to, co kiedyś zwykło łączyć, nie dzielić. MUZYKA. Utwór, który zawsze przywraca mi wiarę w ludzkość, wzbudza chęć walki o lepszy świat, o tolerancję, to tak często zapominany hymn „We Are The World”.

Obraz uśmiechniętych twarzy największych wokalistów wkładających swoje serca nie tylko w utwór, ale i w ideę pomocy Afryce, powoduje, że łzy wzruszenia płyną przez najszczerszy uśmiech za każdym razem. Stevie Wonder obok Bruce’a Springsteena, Bob Dylan, Diana Ross, Tina Turner, Ray Charles, wszyscy śpiewają jednym głosem, kierowani batutą wspaniałego Quinciego Jonesa. To co udało stworzyć się Michaelowi JacksonowiLionelem Richie jest dowodem na to, jak wielką siłę mają szczere dźwięki. Tak ogromną, że 25 lat później, grupa ich następców, w tym samym miejscu nagrała ponownie ten muzyczny pomnik, pragnąc wspomóc zdewastowane trzęsieniem ziemi Haiti.

Wielu oryginalnych wykonawców już wtedy nie żyło, w tym Król Popu, którego zachowane wersy potęgują emocje. Głosy pojawiające się w nowej wersji są równie różnorodne jak w oryginale, zmieniła się aranżacja, wzbogacona rapowymi wersami, ale przekaz i pozytywna energia pozostały równie pochłaniające i jednoczące. Jamie Foxx przez moment wcielający się ponownie w rolę Raya Charlesa stanowi kolejny link łączący pokolenia muzyków. Artyści pokazali nam po raz kolejny jak wielką moc ma uśmiech i metaforyczne podanie sobie dłoni. Przypomnijmy sobie częściej, że rodzimy się wszyscy równie bezbronni, że możemy uczynić ten świat lepszym miejscem.

Posłuchajmy od czasu do czasu „Heal The World”. Obejrzymy występy wielkiego Luciano Pavarotti, który corocznie organizował koncerty z cyklu „Pavarotti i Przyjaciele” grając między innymi dla Kosowa, Gwatemali, Bośni. Jeden z najbardziej cenionych tenorów w historii zapraszał na swoją scenę gwiazdy wszelkich gatunków, wykonując z nimi ich największe przeboje. Śpiewał z Jamesem Brownem i Spice Girls, Bryanem Adamsem i Mariah Carey. Dziecięce chóry za każdym razem przypominały o tym, że to właśnie dla tych młodych pokoleń zobowiązani jesteśmy tworzyć świetlaną przyszłość.

Nie tylko muzyczne ikony jednak mają świadomość ciążącej na nich, jako osobach publicznych, odpowiedzialności, którą mogą wykorzystać w dobry sposób. Idąc śladem chwalebnych poczynań, chcąc włączyć się w pomoc Haiti, zebrali się również artyści w Kanadzie. W nagraniu „Wavin’ Flag” K’naana wzięli udział m.in. Drake, Nelly Furtado, Justin Bieber, Avril Lavigne. Obok nich stanęła cała rzesza mniej znanych wokalistów, którzy poczuli, że mogą porwać ze sobą serca ludzi nie tylko na amerykańskim kontynencie.

Takie to tęczowe przemyślenia i dźwięki krążą sobie dziś wokół mnie. Dzieląc się nimi z Wami chciałabym przegonić na chwilę egoistyczne myśli i zadumać się nad tym co przykładowo dzieje się obecnie na Filipinach. Wyjrzyjmy czasem poza swoje podwórko. Jeden z moich ulubionych projektów Playing for change, nagrał wyjątkową wersję „Stand By Me”. Wzruszający filmik zaczyna się od słów „No matter who you are, no matter where you go in your life, at some point you gonna need somebody to stand by you”. Kolejno włączający się uliczni artyści z najróżniejszych zakątków świata łączą się śpiewając „stand by me”.

Pamiętając o tych, którzy mają jeszcze mniej niż my, doceniając to co nam dano, uśmiechnijmy się i przynajmniej raz w roku zróbmy coś bezinteresownie dla drugiego człowieka. Podobno ci, którzy kochają muzykę są bardziej wrażliwi niż inni; udowodnijmy, że to prawda. Niech Miska dziś wypełni się miłością i pozytywnymi dźwiękami. Macie swoje utwory, które przypominają Wam o tym co jest w życiu najważniejsze? Podzielcie się z nami i rozpalmy dziś łącza.

Nowy utwór: Mentalcut „Remember”

mentalcut

Przyznaję, że o wiele bardziej przyjaźnię się z jaśniejszą stroną nowoczesnej elektroniki. Przykładowo – stanowczo łatwiej jest mi stać się fanem twórczości Ta-Ku aniżeli TNGHT. Stąd cieszą mnie udane podejścia polskich producentów, próbujących swoich sił w nowatorskim zredefiniowaniu rnb i popu. Jedną z takich postaci jest Mentalcut, czyniący od pewnego czasu zdecydowane kroki w tym kierunku. Sprawdźcie zatem jedną z jego ostatnich produkcji zawierającą kilka wersów z „Remember The Time” Michaela Jacksona.

Video: Dokument Spike’a Lee na 25-tą rocznicę wydania Bad

Thriller czy Bad? Większość słuchaczy bez cienia wątpliwości wybiera ten pierwszy, kiedy trzeba wskazać magnum opus Michaela Jacksona. Osobiście zawsze mam wątpliwość przy stwierdzeniu, który z tych dwóch kultowych krążków jest dla mnie ważniejszy. Co by nie było, rok 2012 jest rokiem obchodów dwudziestej piątej rocznicy wydania Bad – objawionych najpierw za pomocą reedycji płyty, a teraz również za pomocą filmu dokumentalnego. Wczorajszego wieczoru amerykańska stacja ABC wyemitowała dokument zatytułowany Bad 25, reżyserii samego Spike’a Lee. W filmie możemy usłyszeć, co do powiedzenia na temat kulisów powstania albumu mają osoby bezpośrednio związane z procesem twórczym dzieła, a także posłuchać opinii takich zadeklarowanych fanów MJ’a jak Kanye West, ?uestlove, Mariah Carey, czy Chris Brown. Dzień po emisji programu całość trafiła do sieci w postaci streamu, niestety wyłącznie dla obywateli Stanów Zjednoczonych. Jako mieszkańcy wszystkich innych państw skazani jesteśmy na nieoficjalne, telewizyjne ripy, takie jak ten poniżej. Radzę szybko sprawdzać, nie wiadomo jak długo link będzie czynny.

Michael Jackson najlepiej zarabiającym wśród nieżyjących artystów


Magazyn Forbes utworzył ranking 10-ciu najbogatszych wśród nieżyjących artystów. Michael Jackson zajął pierwsze miejsce zarabiając w 2012 roku 142 miliony dolarów. (więcej…)

Kilka numerów na 1. listopada

Święto zmarłych, wszystkich świętych, zaduszki – nie łapię się w tych katolickich ceremoniach i nawet nie zamierzam Was tutaj pouczać w tej kwestii. Prawdą jest, że to jednak trochę taki dzień zadumy i melancholijnych nastrojów. Pamiętać o bliskich należy cały rok, ale to jednak szczególny dzień, dlatego proponuję niezobowiązującą listę nostalgicznych piosenek, które powstały na cześć zmarłych muzyków (w końcu to miska soulu!) lub ogólnie dla bliskich, którzy odeszli. Odświeżamy, przypominamy, przywołujemy refleksje. Jeśli macie jakieś swoje ulubione kawałki, które pasowałyby do dzisiejszej atmosfery, podzielcie się z nami!

Mariah Carey „Bye Bye”

P. Diddy feat. Faith Evans & 112 „I’ll Be Missing You”

Jay-Z „Miss U”

Nas feat. Quan „Just a Moment”

Missy Elliott feat. TLC „Can You Hear Me?”

Bone Thugs N Harmony „Crossroads”

Michael Jackson „Gone Too Soon”

Jadakiss feat. Faith Evans „Letter to B.I.G.”

Pięć utworów Michaela Jacksona na Halloween

Jeśli gdy słyszycie – Halloween, myślicie – „Thriller” Michaela Jacksona, to prawdopodobnie chętnie spędzicie dzisiaj z Królem Popu kilka chwil. Michael bowiem nagrał całkiem sporo piosenek wpisujących się w klimat amerykańskiego święta duchów, nawet mimo tego, że legendarny już teledysk do „Thrillera”, zawierał słowne wyjaśnienie, że ideą Jacksona nie jest szerzenie okultyzmu. My też nie zamierzamy szerzyć okultyzmu, ale na tę okoliczność przygotowaliśmy pięć klimatycznych utworów Króla do słuchania po zachodzie słońca.

1. „Thriller” (1982)

Jeden z najsłynniejszych i prawdopodobnie najlepszych teledysków wszech czasów, a w zasadzie krótki film, z fabułą, akcją, efektami specjalnymi i intrygującym zakończeniem. Jest widowiskowo, trochę kiczowato, ale bardzo klimatycznie. Ale czemu się tu dziwić skoro kawałek zrobili Rod Temperton i Quincy Jones, a głosu w finałowych taktach piosenki udzielił sam mistrz kina grozy – Vincent Price.

2. „Ghosts” (1997)

Krążek z remiksami Blood on the Dance Floor: History in the Mix z 1997 roku zawierał też pięć rewelacyjnych, oryginalnych utworów, utrzymanych głównie w klimacie „Thrillera” i przenoszących elementy kina grozy do rasowego popu. „Ghosts” doczekało się nawet (prawie czterdziesto-minutowego!) teledysku, który przez wiele lat dzierżył miano najdłuższego klipu muzycznego w historii.

3. „Somebody’s Watching Me” (Rockwell feat. Michael Jackson) (1984)

Tym razem to nie duchy czy zombie, ale paranoja głównego bohatera tworzy klimat grozy. Utwór często utożsamiany z Jacksonem, faktycznie zawiera go tylko w chórkach refrenu. Wykonawcą całości jest natomiast debiutant-one hit wonder Rockwell, wyglądający trochę jak młodszy bliźniak Króla Popu. A wszystko to utrzymane w klimacie „Thrillera”.

4. „Blood on the Dance Floor” (1997)

Teledysk do „Blood on the Dance Floor” niekoniecznie oddaje mroczny, tajemniczy charakter utworu, ale uwierzcie, że idąc ciemną ulicą z tym utworem w słuchawkach, poczujecie się jak w dobrym filmie grozy. Agresywny wokal, new jack swingowy beat i zakrwawiony nóż na parkiecie. Kto zabił?

5. „Ben” (1972)

Pozornie niewinna piosenka o przyjaźni śpiewana przez 13-letniego chłopca, zamienia się w ponury żart, gdy dowiadujemy się, że tytułowy Ben (bohater filmu o tym samym tytule), którego Michael opisuje z taką czułością jest monstrualnym szczurem-mordercą. Miłej nocy!

Recenzja: Michael Jackson Bad 25

Michael Jackson

Bad 25 (2012)

Epic / Legacy / MJJ Productions

Piąty najlepiej sprzedający się album wszech czasów, Bad Michaela Jacksona, został właśnie reedytowany z niesamowitą pompą z okazji 25-lecia wydania oryginału. Specjaliści od marketingu z Sony Music tym razem naprawdę srogo się natrudzili by po raz kolejny sprzedać album, który już wszyscy zainteresowani mają od lat na swoich półkach. Płyta ukazała się w pięciu różnych edycjach, a jeśli włączyć w to regionalne ekskluzywne wydania z różnych części świata – w aż jedenastu! Czy odkurzony, przeładowany dodatkami Bad jest w ogóle wart uwagi?

Oryginalne Bad, pomimo ogromnego komercyjnego potencjału – aż dziewięciu znaczących przebojów, po dziś dzień aranżacyjnie tkwi w niezręcznym uścisku R&B, rocka i charakterystycznych dla drugiej połowy lat 80. syntezatorów. Ta ryzykowna mieszanka dla wielu okazałaby się przytłaczająca, ale dla Jacksona była naturalnym wyrazem jego osobowości i niejako pogodzeniem pulsujących w nim skrajności, które, przy starannym doborze środków, ostatecznie udało się zamknąć w niezwykle przebojowych popowych piosenkach.

Podstawowa edycja Bad 25 obok oryginalnego programu albumu, zawiera dodatkowy dysk wypełniony odrzutami z sesji nagraniowych płyty (spośród których aż sześć utworów zostało wydanych po raz pierwszy) oraz trzema premierowymi remiksami. W skład wersji deluxe weszły ponadto CD i DVD ze znakomitego koncertu na stadionie Wembley z 1988 roku. Same bisajdy bez zarzutu dopełniają muzycznego konceptu Jacksona sprzed ćwierć wieku — na czele z subtelnie zaaranżowanym demem „Don’t Be Messin’ ‚Round”, tanecznym „Song Groove” (w którym Jackson sprzeciwia się aborcji) czy przejmującymi „Free” i „I’m So Blue” w stylu Steviego Wondera.

Reedycja nie przedstawia jednak Bad jako albumu kompletnego — wieńczące płytę remiksy autorstwa Afrojacka („Bad” z kuriozalnym udziałem najgorszego rapera naszych czasów – Pitbulla) i Nero („Speed Demon”) są w najlepszym razie nieporozumieniem – by nie napisać – największą profanacją jaką kiedykolwiek uczyniono muzyce Michaela Jacksona, włączając w to wcześniejszą kolaborację z Akonem. Z kolei dodane do albumu – hiszpańska i francuska wersja pierwszego singla „I Just Can’t Stop Loving You” mają walor raczej wyłącznie ciekawostkowy. Europejscy fani Jacksona nie będą też mieli szans na zdobycie DVD z teledyskami do singli z albumu, które dołączone jest wyłącznie do ekskluzywnego wydania sprzedawanego w amerykańskiej sieci sklepów Target. W końcu business is business.

Bad 25 nie jest z pewnością ani ostatecznym, ani najlepszym możliwym rewydaniem klasycznego albumu Jacksona, który to, znając życie, wytwórnie płytowe będą bez wątpienia jeszcze wielokrotnie eksploatować. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że na kolejnej edycji, wydawca pójdzie po rozum do głowy i nie zaprosi Pitbulla, by ten w rytmie „Coco Jambo” zatańczył na grobie króla popu.

Ne-Yo i Melanie Fiona coverują Michaela Jacksona

Wczoraj w Nowym Jorku odbyła się ostatnia impreza z serii Summer Beats organizowana przez PepsiBillboard. Nie mogło być inaczej i była ona dedykowana pamięci Michaela Jacksona, który tego dnia obchodziłby 54. urodziny. Na scenie wystąpili Swizz Beatz, Melanie FionaNe-Yo. Dwójka ostatnich artystów podczas swoich występów wykonała kilka klasyków Króla Popu, jak chociażby “Smooth Criminal”, “The Way You Make Me Feel” czy “BAD”. Nie ma co się rozpisywać, występy zdecydowanie warte zobaczenia. Kilka prezentujemy poniżej, więcej filmików z koncertu możecie obejrzeć pod tym linkiem.

Nowy numer: Michael Jackson „Wanna Be Where You Are” J. Period Remix

By uczcić 54 urodziny Króla Popu, J. Period wypuścił remix singla z 1972 roku „Wanna Be Where You Are”. Można powiedzieć, że tchnął w ten klasyk trochę nowego życia, a to dzięki wkomponowaniu w niego niewykorzystanej dotąd partii wokalnej 14-sto letniego Michaela oraz dodaniu nowej aranżacji smyczków. Utwór jest częścią Man or The Music Collection, serii uhonorowującej dokonania Michaela Jacksona, która to z kolei jest częścią dorocznych imprez Spike’a Lee BK Loves MJ.

Nowy utwór: The Weeknd vs Michael Jackson „Dirty Diana” (Mash-up)

weeknd-mj-e1325716937241

Zawarty na ostatnim mixtape’ie The Weeknda rewelacyjny cover przeboju Michaela Jacksona był dla mnie kropką nad „i”, doskonałym wręcz zakończeniem udanego muzycznie roku 2011. Patrząc na opinie krytyków i internautów nowoczesna wersja „Dirty Diany” nie tylko przeze mnie przyjęta została bardzo pozytywnie, choć nie obeszło się bez skrajnych opinii na temat tego, czy The Weeknd podołał wyzwaniu czy nie. JayBeatz, specjalista od Mash-upów, prowokuje nas do kontynuowania tej dyskusji poprzez skonfrontowanie obu wersji w jednym tracku.

The Weeknd & Michael Jackson – Dirty Diana (A JAYBeatz Mashup) by JAYBeatz