rahsaan patterson

#FridayRoundup: Tyler, the Creator, Rahsaan Patterson, Injury Reserve, Duckwrth i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem mamy dla was kolejne barwne alter ego Tylera, the Creatora, długo oczekiwany powrót Rahsaana Pattersona, nowy projekt rapowych wywrotowców z Injury Reserve, progresywną inkarnację Brada Mehldau i wiele więcej. Wszystko znajdziecie na playliście na samym dole artykułu.


Igor

Tyler, the Creator

Columbia

Tyler się zakochał i jako w pełni dojrzały — już nie Bastard, nie Goblin, nie Wolf ani nawet nie Flower Boy, a po prostu wrażliwy artystapo raz pierwszy wprost opowiada o swoich uczuciach. Igor nie jest albumem hip-hopowym. Nie można go też porównywać do poprzednich produkcji, ponieważ treść wyraża tu przede wszystkim, inspirowana ejtisami, warstwa instrumentalna. Syntezatory, partie pianina, przesterowane wokale oraz płynne przejścia między utworami tworzą spójną, niekonwencjonalną całość, której istotą jest koncept. Gdy będziecie słuchać Igora po raz pierwszy, róbcie to uważnie i jak sugeruje sam Tyler, najlepiej spacerując, jadąc samochodem albo leżąc w łóżku. — Klementyna


Heroes & Gods

Rahsaan Patterson

Shanachie

Nie wiem, czy pamiętacie, ale muzyka Rahsaana Pattersona była w 2006 roku, gdy startowaliśmy z Soulbowl, jednym z fundamentów strony. Przynajmniej ja tak zapamiętałem tamten okres i gdy w 2007 roku ukazało się Wines & Spirits Patterson na krótką chwilę zdominował nasze plejlisty. Był to niestety początek końca kariery drugoligowego neosoulowca, której kres położył nieudany album Bleuphoria w 2011 roku, który jak dotąd zamykał jego dyskografię. I choć nie spodziewałem się, że jeszcze będzie dane mi usłyszeć nowe nagrania Pattersona, jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, a „Sent From Heaven”, pierwszy singiel promujący jego nowy album, dał nadzieję na powrót piosenkarza w dobrym stylu. Po ośmioletniej przerwie Rahsaan wrócił do brzmienia klasycznego neo-soulu podbudowanego w warstwie aranżacyjnej dorobkiem gatunku z lat 70. i charakterystycznymi dla jego wcześniejszych płyt progresywnymi zaczepkami, które momentami skręcają w stronę funkującego tanecznego popu. Coś dla tych, którzy cenią charyzmatyczny przebojowy soul. — Kurtek


Injury Reserve

Injury Reserve

Seneca Village

Premiera nowego albumu Injury Reserve jest tak niespodziewana, że większość portali muzycznych nawet nie dostrzegła dziś tego faktu. A szkoda, bo trio z Arizony to jedna z najciekawszych rapowych grup, jeśli chodzi o amerykańskie podziemie. Dużo szumu w ostatnich latach narobiły ich wcześniejsze projekty – Floss oraz  Drive It Like It’s Stolen. Grupa już na początku roku dała o sobie znać dwoma mocnymi singlami – „Jawbreaker” oraz „Jailbreak the Tesla”. Na ich najnowszym długogrającym krążku pojawi się ogółem 13 numerów utrzymanych w nowoczesnym, lekko eksperymentalnym tonie. U boku gospodarzy również bogato – Rico Nasty, JPEGMAFIA, Aminé, DRAM czy też Freddie Gibbs. Energetyczna mieszanka wybuchowa, w sam raz na piątek. — Mateusz


The Falling Man

Duckwrth

Republic

Duckwrth zdecydowanie należy do grona młodych obiecujących muzyków. Popularność przyniósł mu mixtape an XTRA UUGLY Mixtape z odą do Michaela Jacksona ” MICHUUL.”. Idąc za ciosem, wydał właśnie świetną epkę zatytułowaną The Falling Man, na którą zaprosił grono zacnych gości, między innymi raperkę Rico Nasty. Epka składa się z ośmiu utworów, a stylowo Duckwrth wpasowuje się w to, co robi chociażby pochodzący z Chicago Smino. Raper skutecznie łączy różne gatunki muzyczne, rap oraz elementy wokalne, doskonale pokazując, czym aktualnie jest „nowa fala” w hip-hopie. — Polazofia


Afterlife

Palmistry

Mixpak

Choć przed trzema laty nietuzinkowe podejście Palmistry do popowo-klubowej tkanki nie znalazło wielu sprzymierzeńców, londyńczyk nie tylko nadal robi swoje, ale udało mu się w międzyczasie znaleźć potężnego sprzymierzeńca, bo producentką „Water”, pierwszego singla zapowiadającego Afterlife, czerpiącego z tej samej post-dancehallowej stylistyki co debiutancki krążek Palmistry, została sama Sophie. Podstawy twórczości muzyka pozostały zresztą niezmienne — to kolejna porcja wyważonego minimalistycznie zapętlonego bedroomowego R&B z ambientowym anturażem na post-dancehallowych syntezatorowych bitach. Propozycja dla tych, którzy nie są obojętni na nową falę reggaetonu lub kiedykolwiek szukali romantyzmu w synthpopie. — Kurtek


Finding Gabriel

Brad Mehldau

Nonesuch

Uczą nas, by nie oceniać książki po okładce, ale w przypadku nowego solowego krążka amerykańskiego pianisty jazzowego Brada Mehldau szata graficzna dostarcza cennej informacji — oto Mehldau ze świata piano-jazzu wchodzi w stylistykę szeroko pojmowanego fusion. Pianista momentami porzuca zresztą fortepian — dla syntezatorów, perkusjonaliów czy Rhodesa. Wspomagają go m.in. Ambrose Akinmusire, Kurt Elling, Joel Frahm czy Mark Guiliana. 10 barwnie zaaranżowanych kompozycji znajduje wspólny rdzeń w biblijnym motywie przewodnim — zgłębieniu słów archanioła Gabriela. Mehldau miewał już progresywne epizody twórcze, ale ten jest bez wątpienia zupełnie nowym otwarciem. — Kurtek


Heaters 4 the 2 Seaters

Gaika

Warp

Gaika z wyrachowaniem podgrzewa atmosferę wokół siebie i prezentuje mixtape po zasadniczo dobrze przyjętym Basic Volumes. Fenomen brytyjskiego rapu i „Basquiat elektroniki” wkomponowuje w trap rapowe i dancehallowe brzmienia afro-amerykańskie akcenty. I tym razem nie zabrakło gęstych, downtempowych beatów oraz gości. Na Heaters 4 2 Seaters wykazuje się Azekel znany m.in. ze współpracy z Massive Attack czy eksperymentator Dean Blunt. Gaika znów atakuje wyrazistym przekazem, niszczy i wierci w dźwiękach, by stworzyć coś nowego. — ibinks


Nothing Great About Britain

Slowthai

Method

Slowthai ma wiele do powiedzenia, ale jak widać, nic wspaniałego o Brytanii. Że będzie ostro zapowiadało już singlowe, genialne „Drug Dealer”. Muzyk rapuje o tym, co dla niego ważne, a więc rodzinnym Northampton, targających jego mieszkańców lękach i panującym wyspiarstwie. Pełnoprawny debiut młodego rapera w postaci dwupłytowego krążka jest bogaty w podwórkową filozofię i autocytaty. Odkurza grime – porównania do the Streets i Stormzy’ego nie są bezzasadne — i sięga w tym celu po klasyczne podkłady. Slowthai i jego recepta na debiut? Oldskul i młodzieńczy gniew! — ibinks

spotify:album:5Ki4YFQrUx7hCcQx1LJUQb


Father of Asahd

DJ Khaled

Roc Nation

Dwa lata po płycie Grateful DJ Khaled wpada na rynek muzyczny niczym mistrz karate. Premierze albumu towarzyszyły regularne publikacje teledysków co 2-3 godziny. Na pierwszy ogień poszły wizualizacje takich numerów jak „Higher” (do którego zdjęcia zakończyły się na kilka dni przed morderstwem Nipsey Hussle’a), „Jealous”, „Celebrate”, „Just Us” oraz „Holy Mountain”. Na nowym krążku Khaleda znalazła się, zresztą nie po raz pierwszy, plejada gwiazd. SZA, Chris Brown, Big Sean, Travis Scott, Post Malone, Lil Wayne to tylko niektóre z ksywek, które usłyszycie na tym albumie. Jak to bywa z Khaledem, koncepcji tutaj nie ma żadnej, natomiast jest to zlepek mniej lub bardziej mocarnych singli. Taka składanka. — Kuba Żądło


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Rahsaan Patterson wraca w dobrym stylu

Nie wiem, czy pamiętacie, ale muzyka Rahsaana Pattersona była w 2006 roku, gdy startowaliśmy z Soulbowl, jednym z fundamentów strony. Przynajmniej ja tak zapamiętałem tamten okres i gdy w 2007 roku ukazało się Wines & Spirits Patterson na krótką chwilę zdominował soulową stronę mojej plejlisty. Był to niestety początek końca kariery drugoligowego neosoulowca, której kres położył nieudany album Bleuphoria w 2011 roku, który na tę chwilę zamyka jego dyskografię. I choć nie spodziewałem się, że jeszcze będzie dane mi usłyszeć nowe nagrania Pattersona, jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia, a jego nowy singiel „Sent From Heaven” daje nadzieję na powrót w dobrym stylu. Po ośmioletniej przerwie Rahsaan wraca do brzmienia klasycznego neo-soulu podbudowanego w warstwie aranżacyjnej dorobkiem gatunku z lat 70. Miejmy nadzieję, że zapowiadany na 17 maja nakładem Shanachie Entertainment krążek Heroes & Gods zabrzmi w całości nie gorzej niż jego pierwszy zwiastun.

Jesiennie: 8 utworów, które są najlepszym antidotum na jesienną depresję

fallWakacyjnie się skończyło, zaczęło się jesiennie. Coraz częściej obijają mi się o uszy słowa z serii „mam znowu doła, znów pragnę śmierci”. Ku pokrzepieniu serc więc, a i z nadzieją odgrzebania kilku dawno zapomnianych numerów, idziemy Wam (i sobie) z pomocą. Zachęcając do odkurzenia przepastnych dyskografii proponujemy stworzenie wspólnej listy o radosnym tytule „antydepresant”. Na początek kilka inspiracji od nas. Zróbmy to porządnie. Liczę na Was!

1. Patti Drew „Fever”

„Fever” to jeden z tych numerów, które doczekały się dziesiątek coverów, a rzadko kto wie, kto popełnił oryginał. Wierzę, że Miskowicze znają odpowiedź! Na przepędzenie jesiennych chmur mamy dziś dla Was jedno z mniej znanych wykonań. Patti Drew energetycznie zabiera ten numer w nowy wymiar. Jeśli nie przemówią do was pulsujący bas i porywające przejścia na perce, to zawsze można sięgnąć po sprawdzoną wersję Peggy Lee.  Gorączka sobotniej nocy nie zawsze musi mieć miejsce pod bezchmurnym niebem. Rozgrzewamy wnętrza moi drodzy.

2. Beady Belle „Game”

Skoro już aura zmusza nas do zabaw w czterech ścianach, Beady Belle proponuje odegranie roli Księżniczki i Księcia. Świat pięknych harmonii, w które od pierwszego taktu wciągnie Was „Game”, niezawodnie zainspiruje w długie wieczory. Pochodzący ze Skandynawii zespół ma ewidentne doświadczenie w podgrzewaniu atmosfery. A gdy już zabawki pójdą w ruch, wystarczy zapętlić cały album Home. Pomysłów nie zabraknie.

3. Joss Stone „Bad Habit”

Pozostałością wakacyjnego zawrotu głowy często są przeróżne nałogi. Czasem tym nałogiem staje się nie coś, a ktoś. Joss Stone wie o tym najlepiej i trafia w punkt tekstem „clinically I’m insane”. Identyfikujemy się? Lawina wspomnień i kolaż z gorących wojaży maluje się przed oczami. Pozostając w klimacie nucimy tuż potem „Baby, Baby, Baby”. Wokal Joss = tęcza w głowie i motyle w brzuchu. Cieplej?

4. Miri Ben-Ari feat Scarface & Anthony Hamilton „Sunshine to the Rain”

Gdy czasami rozmyślam co stało się ze skrzypaczką-wariatką Vanessa-Mae, niemal natychmiast wpada mi w głośniki Miri Ben-Ari. „Sunshine to the Rain” to mój osobisty numer 1 w walce z marazmem. Wersy kładzione na szalejące smyki – słońce przebija przez najcięższe chmury. Rozkręceni? „We Gonna Win” na drugi ogień.

5. Lauryn Hill „Can’t Take My Eyes Off You”

Uzasadnienia chyba w tym przypadku nie trzeba. Piękna Lauryn, piękny numer, wszystko jest piękne. Nóżka chodzi, dośpiewujemy chórki i bujamy biodrami. Potrzeba jeszcze większego pobudzenia? Może by tak „Can’t Take My Eyes Off You” na rockowo? Muse pomogą. Założę się, że przynajmniej połowa tańcuje właśnie ze mną, ze szczotką w ręku wyśpiewując „I loooove you baby”!

6. Rahsaan Patterson „Where You Are”

Miał być letni romans, a skończyło się miłochą? Nastrojowo roztapiamy lody, które chwilowo zastąpiły miejsce pikawy i śpiewamy z Rahsaanem „I wanna be where you are”. Drogie Panie uzupełniamy playlistę o MaxwellaD’Angelo z domieszką Raphaela Saadiqa, mieszając dowolnie jak na przykład w „Be Here” i można nie opuszczać świata fantazji przez pół nocy. Repertuar zdecydowanie na po 22:00. Puchowe kołdry nie potrzebne. Rtęć w termometrach powędrowała w górę.

7. T. S. Monk „Can’t Keep My Hands To Myself”

Przedłużenie letnich uniesień zapewni w zaciszu domowym T. S. Monk. Bez dwuznaczności, bezpośrednio, ale z klasą. W duecie z Princem i jego „I Wanna Be Your Lover” zachęcą do zrzucenia swetrów i wyskoczenia z pod kocyka. Natychmiastowe remedium. Kto jeszcze zdołał rączki przy sobie utrzymać?

8. Ania Dąbrowska „W spodniach czy w sukience”

Na zakończenie jak zwykle już coś z naszego podwórka. Tym razem lekarstwo w postaci mięciutkiego jak puch, nastrojowego wokalu Ani Dąbrowskiej. Osobiście jej największą fanką nie jestem, ale przyznaję, że jest w jej głosie coś kojącego. Wraz z nią, „w spodniach czy w sukience”, rozglądamy się za tym panem ze zdjęcia. Nie martwcie się jednak, jak się nie uda odnaleźć tych twarzy z fotografii, niedługo już kolejne lato i kolejne fascynujące znajomości.

 

Rahsaan Patterson opowiada o nowej płycie

Bleuphoria w sklepach (nie w polskich, nie oszukujmy się) już 19 lipca. Płytę promują dwa single – wydany miesiąc temu funkowy „6AM” oraz synth soulowy „Easier Said Than Done”. W krótkim zwiastunie piosenkarz, wraz z udzielającymi się wokalnie na płycie: Lalą HathawayFaith Evans, zdradzają kilka szczegółów dotyczących projektu. Na albumie ma znaleźć się w sumie 13 utworów. Na pewno jeszcze do niego wrócimy!

Rahsaan Patterson wraca z nową płytą

rahsaa

Zainteresowani pewnie wiedzą już od dawna, że Rahsaan Patterson w tym roku wraca z nowym albumem. Choć premiera pierwszego singla „Easier Said Than Done”, synthsoulowego midtempo miała miejsce już w grudniu, Internet do tej pory nie jest łaskawy w informacje na temat projektu. Wiadomo jedynie, że album będzie nosił tytuł Bleuphoria i zostanie wydany 26 kwietnia. Singiel sympatyczny, ale raczej tylko tyle. Odsłuch poniżej.

Recenzja: Ledisi „It’s Christmas”

W tym roku nie słyszałam w radio ani All I Want For Christmas (Is You) ani Last Christmas, co oznacza, że sezon świąteczny w Polsce jeszcze nie został w pełni inaugurowany. Jednak Bożonarodzeniowych piosenek można słuchać o każdej porze roku. Powie Ci o tym, drogi czytelniku, nasz kolega aaktt, wielbiciel Gwiazdkowej muzyki pod każdą chyba postacią. Zgodzi się z nim Rahsaan Patterson, który do Bożego Narodzenia przygotowuje się już od sierpnia. A infomuzyka przedstawi recenzję świątecznej płyty Ledisi, która pogra w odtwarzaczu trochę dłużej niż zalecane 24 dni Adwentu. Oto i ona:

Nieuchronnie zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a czy dla fanów dobrej muzyki może być lepszy prezent niż ciekawa płyta? To pytanie retoryczne. Fanom czarnych brzmień polecamy najnowszy krążek jednej z najlepszych wokalistek nowej fali soulu – Ledisi.

Firmowana przez młodą gwiazdkę płyta „It’s Christmas” to dwanaście kompozycji, utrzymanych – jak sama nazwa wskazuje – w świątecznym klimacie. Oprócz tradycyjnych kolęd i klasycznych piosenek związanych z tym wyjątkowym czasem, Ledisi umieściła też na płycie pięć autorskich kompozycji. (więcej…)

Throwback video: Rahsaan Patterson „Feels Good”

Jutro dla związanych obowiązkiem szkolnym odezwie się pierwszy dzwonek. Niezwiązani odczuwają za to pierwsze poważne sygnały o zbliżającej się nieodwracalnie jesieni. Dzisiaj mamy ostatnie chwile, aby jeszcze trochę nacieszyć się wolnym i nieskrępowanym niczym sierpniem. Idealną ilustracją na ten krótki czas, który nam pozostał jest utwór i teledysk Rahsaana Pattersona Feels Good. Wprawdzie nie jest on szczególnie wiekowy, ma zaledwie parę miesięcy, ale wcześniej go nie zamieszczaliśmy, bo od początku wiedzieliśmy, że w końcu nadejdzie taki dzień jak 31 sierpnia. Nie zapomnielibyśmy przecież o genialnym Rahsaanie, skądże znowu! A jeśli już przy nim jesteśmy, to jak wcześniej zapowiadano, pan Patterson również zwija właśnie ogrodowy parasol, składa leżak i przygotowuje się do zimy, nucąc przy tym swoje wydane w zeszłym tygodniu kolędy. Ale na tę chwilę jeszcze Feels Good, prawda?

Gwiazdka u Rahsaana już w sierpniu

rahsaan p

Letnie przeboje przebrzmiewają już w radio, kończą się letnie wyprzedaże, kończy się sezon, Tesco sprzedaje już świeżuchne książki i zeszyty. Chińczycy zapewne skończyli robić bombki i lampki na choinkę, a zamknięci w studiach nagraniowych artyści w tym momencie szlifują nowe wersje Jingle Bells. Czujecie tę aurę? Tak, to jest właśnie ten czas. Rahsaan Patterson pomyślał więc, że 26 sierpnia to odpowiedni czas na wydanie świątecznego albumu. Dobrze czytacie. To może być nieco kuriozalne, bo zazwyczaj gwiazdkowe płyty ukazywały się najwcześniej w okolicach października, ale Rahsaan widocznie jest wyjątkowo nadgorliwy. Oczywiście, nie mamy nic przeciwko Rahsaanowi. SB.pl gorąco poleca jego ostatnie wydawnictwo zatytułowane Wines&Spirits. Jeśli jeszcze tego nie skosztowaliście, trzeba to koniecznie nadrobić. Ale mimo wszystko wydawanie bożonarodzeniowego krążka przed końcem wakacji może budzić sprzeczne emocje. (więcej…)

Throwback video: Rahsaan Patterson

Ktoś to kiedyś wymyślił ten throwback i nawet się o niego bił prawie, a teraz nikt nie chce wracać do przeszłości. Ja chcę na szczęście. Właściwie to trochę muszę. No, ale, tymczasem, proszę:

Rahsaan Patterson – Where You Are

Rahsaan Patterson – Wines & Spirits – DL

Nowy album soulowego pana, którego jakiś czas temu przedstawiała siostra. Tydzień temu album zadebiutował na 12 pozycji listy Billboard Top Heatseekers oraz 42 Billboard Top R&B/Hip-Hop Albums, a nowy singiel ,,Stop Breaking My Heart„ sukcesywnie awansuje (w tym tygodniu 23-20) na liście Billboard Hot Adult R&B Airplay oraz zajmuje 104 miejsce listy Billboard Hot R&B/Hip Hop Singles. Jeszcze nie przesłuchałem, ale już polecam ^_^

Tracklisting:
1 Cloud 9
2 Delirium (Comes And Goes)
3 Feels Good
4 No Danger
5 Pitch Black
6 Time
7 Stop Breaking My Heart
8 Water
9 Deliver Me
10 Oh Lord (Take Me Back)
11 Higher Love
12 Stars

Something Clickable!

Rahsaan Patterson – After Hours – DL

Tracklisting
1. The One For Me
2. I Always Find Myself
3. So Hot
4. Burnin’
5. Loving You
6. The Best
7. Don’t Run So Fast
8. You Make Life So Good
9. Yeah, Yeah, Yeah
10. Separate
11. April’s Kiss

Obiecane dla aaktta.
Brakuje dwóch piosenek, które usunęłam na razie z tracklisty. Dopiero co się zorientowałam. Jutro uzupełnię. Jakaś roztrzepana jestem ostatnio.

Nie mogę ich znaleźć. Nie wiem o co chodzi. Istnieją na tracklistach ale na wszystkich programach P2P lista utworów wynosi 11, jak powyżej. Dajcie znać jak macie więcej.

Bierzcie koniecznie.

P.S. Album ma dwie okladki.

Rahsaan Patterson Update

Jeśli lubicie styl Stevie’go Wondera czy Chaki Khan to musicie zapoznać się z muzyką Rahsaana Pattersona. Urodzony na Bronxie Rahsaan swoje wyjątkowe imię otrzymał po saksofoniście jazzowym Rahsaanie Rolandzie Kirku. Jego debiut muzyczny z 1997 roku mimo, że otrzymał pozytywne recenzje, nie zdobył zbyt dużego uznania wśród fanów. O wiele lepiej radziły sobie jego dwie kolejne (dużo lepsze) płyty Love In Stereo (1999) i After Hours (2004) – które zresztą gorąco polecam. After Hours udało się sięgnąc 64 miejsca na liście Billboardu w kategorii Top R’n’B/Hip-Hop Albums. To duże osiągnięcie biorąc pod uwagę fakt, że Rahsaan nie prowadził przy żadnej ze swoich płyt większych kampanii reklamowych. Muszę przyznać, że After Hours długo gościło na mojej playliście dlatego na pewno sięgnę po nowy album artysty, zatytułowany Wine & Spirits, który ukaże się już 25 września.
Zaglądajcie na strony:
http://www.artistrymusic.net/ – strona założonej przez Pattersona wytwórni (tutaj znajdziecie jego nowy singiel)