Wydarzenia

rihanna

Natalia Lubrano zamiast Rihanny

426596_4523377893413_2069500605_n
Na szczęście poza Natu (takiej dyskusji jak tu dawno nie było) na polskiej scenie mamy inne wokalistki, które swoim głosem potrafią zaczarować i umilić czas. (więcej…)

Diamentowa Rihanna w trasie

1

Rihanna lubi się zabawić. Ostatnio jej harce mogliśmy podziwiać, gdy jako niekwestionowana ikona stylu, wczuła się w rolę projektantki mody i stworzyła własną linię odzieżową. Po premierze kolekcji dla River Island, która odbyła się także w Polsce (jestem pewna, że wszystkie te szaro-białe, oldschoolowe bluzy, toporne buty i neonowe koszulki uleciały ze sklepu równie szybko, jak powietrze z przebitego balonu), Rihanna wróciła tam, gdzie jest jej miejsce. Czyli na scenę. Diamentowa trasa RiRi, która obejmuje około trzydzieści występów w samej Ameryce Północnej (to ta na górze), zaczęła się 8 marca w Nowym Jorku. Jak było? (W domyśle: Jak będzie w Polsce w lipcu?) Ano było dość trywialnie, żeby nie powiedzieć, że drętwo. (Wątpliwe, żeby u nas było inaczej) Wokal Rihanny wciąż pozostawia wiele do życzenia, a wulgarne układy taneczne nie powinny już wzbudzać sensacji. Siedem lat i siedem płyt dają jednak więcej niż siedem hitów („Talk That Talk”, „Umbrella”, „Man Down”, „Rude Boy”, „What’s My Name”, „Take a Bow”, „We Found Love”, „S&M”, „Don’t Stop The Music”), które lubi się mniej lub bardziej, a już na pewno się je wszystkie, chcąc nie chcąc, zna. Więc dziewczyno i chłopaku, którzy zawitacie w upalne lato do Gdyni, piep… wartość artystyczną tego przedsięwzięcia, po prostu bawcie się dobrze!

Jessie Ware śpiewa „Diamonds” Rihanny

Jakikolwiek byłby Wasz stosunek do Rihanny, trzeba przyznać, że wylansowała kilka dobrych hitów. Jednym z ostatnich była piosenka „Diamonds”, choć sukces w tym wypadku to po części zasługa udanej współpracy z nietuzinkową Sią. Numer obiegł cały świat już parę miesięcy temu, pojawiły się nowe single z Unapologetic, ale przeróbek, remiksów czy coverów wciąż przybywa. Na własną wersję porwała się nawet, nieskażona płytkim mainstreamem, Jessie Ware. Wokalistka zaśpiewała „Diamonds” podczas audycji radia BBC. Jak zwykle w przypadku Jessie, mamy rzetelne i solidne nagranie, od którego bije harmonia i równowaga.

Występy gwiazd na gali Grammy 2013


Nie ma większego sensu dłużej roztrząsać kwestii tegorocznych laueratów nagrody Grammy. To jakiś mało śmieszny żart kiedy taki artysta jak Frank Ocean przegrywa z papką Mumford & Sons, a nagraniem roku zostaje wybrane “Somebody I Used To Know” Gotye. Franek jest przegranym wczorajszej gali, trzeba to przyznać. Channel Orange otrzymało tylko Grammy za Najlepszy Album Urban, a samemu Oceanowi przypadł również kawałek nagrody Jay’a-Z za „No Church in the Wild”. Tylko jedna nominacja nie przeszkodziła w zdobyciu statuetki przez Beyonce (Najlepsze Tradycyjne Wykonanie R&B za „Love on Top”) oraz Adele (Najlepszy Występ Solowy Pop za “Set Fire To The Rain”). Jay-ZKanye West zgarnęli trzy nagrody za Najlepsze Wykonanie Rap (“Niggas In Paris”), Najlepszą Rapową Kolaborację i Najlepszy Rapowy Utwór (“No Church In The Wild”). Z pustymi rękami nie opuścił gali także Miguel. Jego „Adorn” zostało nagrodzone w kategorii Najlepszy Utwór R&B. Złoty gramofon przypadł też Drake’owi za album Take Care (Najlepszy Rapowy Album). Gratulacje także w stronę Roberta Glaspera. Jego Black Radio Experiment zostało wybrane Najlepszym Albumem R&B. Dobra, uznanie też dla Rihanny, która może pochwalić się kolejną nagrodą Grammy za Najlepszy Teledysk do „We Found Love”.

Tyle w kwestii nagród. Niby się już nie liczą, ale niedosyt jest. Warto za to poświęcić chwilę na obejrzenie występów, które uświetniły tegoroczne rozdanie. Na scenie można było zobaczyć Alicię Keys, Rihannę, Franka Oceana czy zapowiadanego Justina Timberlake’a, oczywiście w towarzystwie Hovy.

Frank Ocean „Forrest Gump”

Justin Timberlake & Jay-Z „Suit & Tie”

Alicia Keys & Maroon 5 „Daylight/ Girl on Fire”

Miguel & Wiz Khalifa „Adorn”

Rihanna, Bruno Mars & Sting – hołd dla Boba Marleya


Rihanna & Mikky Ekko „Stay”

Nowy utwór: Rihanna feat. Theophilus London – Jump (Club Cheval Remix)

Pracujący obecnie nad swoim drugim albumem Theophilus London w ramach relaksu wraz z francuskim producentem Club Chevalem zdecydowali się odejść na chwilkę od konceptu nowej płyty i wypuścić nowy luźny kawałek. Efektem jest remix utworu Rihanny pt. „Jump” z ostatniego krążka Unpologetic. Brzmienie oscyluje pomiędzy klimatami EDM oraz rapu, więc jeśli jestescie fanami artystów pokroju Diplo czy Bengi z pewnością utwór wpasuje się w Wasz gust. Dajcie znać jak się podoba!

Rihanna po raz kolejny nad Wisłą!


Dobre wiadomości dla wszystkich fanów, a raczej fanek wokalistki z Barbadosu. Otóż Riri w ramach siedmiu specjalnych koncertów zagra między innymi właśnie w Gdyni! Wydarzenie odbędzie się 7 dnia lipca, zaraz po zakończeniu festiwalu Open’er. Liczba siedem nie jest liczbą przypadkową, ponieważ ostatni album był właśnie siódmym w karierze barbadoski, a w ramach celebracji tego faktu Rihanna odbyła trasę koncertową dając 7 koncertów w 7 różnych miastach latając pomiędzy krajami Boeingiem o numerze… 777. Warto odnotować, iż jest to pierwszy od dłuższego czasu przejaw artyzmu i kreatywności w twórczości panny Robyn. Przechodząc do tematu biletów – pozytywną informacją jest fakt, iż posiadacze czterodniowych karnetów na Open’era wstęp uzyskują za darmo. Cała reszta natomiast ma do wyboru dwie opcje cenowe: 198 oraz 258 zł. Oby tym razem w lipcu nie padało!

The-Dream: Nowy album w 2013!

Jeden z faworytów soulowej miski Terius Nash nie zwalnia tempa. Artysta od drugiej połowy 2012 roku jest mocno zapracowany i wcale nie zamierza brać wolnego. Do tej pory miał swój udział w trzech utworach z ostatniego albumu Rihanny, a obecnie pomaga Beyonce skompletować materiał na jej piąte solowe wydawnictwo. Jednak mimo to The-Dream nie zapomina o swojej własnej karierze. Już teraz bowiem zapowiedział, że po wydaniu fizycznej wersji płyty 1977 (w sklepach 18 grudnia) skupi się na swoim kolejnym albumie zatytułowanym Love IV, który ma być gotowy już w marcu 2013 roku. Z pewnością nie możemy się doczekać tego jakie brzmienie nada nowemu dziecku jeden z lepszych wokalistów R’n’B ostatniej dekady!

Mentalcut & Soulbowl: Press Play # 15

fot. Karol Wysmyk

Po raz piętnasty  zapraszamy Was do przejrzenia naszych muzycznych rekomendacji. W tym tygodniu Press Play uświetnia Mentalcut z Poznania. Wychowany na hiphopie, w ostatnim latach z powodzeniem rozpala klubowe parkiety. Kilka tygodni temu wydał epkę Nuff To Burn (label Car Crash Set), na którą powinni koniecznie zwrócić uwagę entuzjaści kosmicznych syntezatorów i elektronicznego funku. (więcej…)

Nowe koncertowe wydawnictwo od Rihanny Loud Tour Live at the O2

Nie do końca potrafię zrozumieć fenomenu Rihanny i jej zmasowanych ataków nowymi teledyskami czy nałogowo wydawanymi albumami, które zabijają gusta nieopierzonych dzieciaków. I nie miałby nic przeciwko takiej formie, gdyby to wszystko choć odrobinę miało taki smak i poziom jak równie często wydawane krążki przez purpurowego Prince’a w latach osiemdziesiątych. Okazuje się, że w zalewie nowości tuż po premierze najnowszego, bardzo niestrawnego albumu Unapologetic wokalistka postanowiła obdarować fanów jeszcze jednym prezentem. Tym razem będzie to wydawnictwo dvd zatytułowane Loud Tour Live at the O2 promujące poprzedni album Loud. Zapis koncertu w Londynie miał miejsce w grudniu ubiegłego roku, premiera dvd wyznaczona została na 14. grudnia, a wśród przebojów usłyszmy m.in. „Only Girl (In the World)”, „Disturbia” oraz kuriozalne „S&M”. Może zdarzy się w końcu jakiś świąteczny cud i zapis koncertu Rihanny choć trochę przekona mnie do fenomenu z Barbadosu.

Recenzja: Rihanna Unapologetic

Rihanna

Unapologetic (2012)

Def Jam

W czasach cyfrowej rewolucji, mamy do czynienia z dwiema niepokojącymi tendencjami przy ocenianiu wydawnictw muzycznych. Z jednej strony postępuje radykalizacja opinii przeciętnych słuchaczy, którzy coraz częściej mają skłonność czy to do popadania w zachwyt, czy do ochoczego i niewyszukanego manifestowania swojej niechęci, z drugiej — muzyczni krytycy, kierowani pragmatyzmem i nadzwyczaj uodpornieni na rzeczy zarówno mierne, jak i rewelacyjne, wykształcili sobie na własne potrzeby nienaturalnie szeroką skalę przeciętności. A gdzie w tym całym bałaganie jest Rihanna?

Tam, gdzie są aktualne trendy. Od kilku lat, bez żadnych skrupułów, ideałów, bajek o artystycznej samorealizacji, jej płyty są konsekwentnie poligonem twórczym dla chmary songwriterów i producentów. Ona sama też wydaje się nie być specjalnie przejęta brakiem koherencji i wartości artystycznej materiału, który sygnuje swoim nazwiskiem. Cel jest jeden — utrzymać się na topie.

Unapologetic to płyta pełna kół ratunkowych — piosenek, które nagrano w nadziei, że w momencie gdy zostaną wydane jako single, nadal będą brzmiały modnie i staną się przebojami. Szansa na powodzenie jest duża, bo album Rihanny to nie inwestycja długoterminowa — dla wytwórni cykl trwa niecały rok (aż do wydania singla promującego kolejny album), dla słuchaczy nawet krócej, bo to zestaw piosenek, które są w stanie zaintrygować i znudzić się już podczas pierwszego odsłuchu.

Na swojej siódmej płycie Rihanna robi szybki przegląd playlist współczesnych mainstreamowych radiostacji: electropopowe (czy nawet house’owe, nie wspominając o zbyt wielu brostepowych wtrąceniach) generyczne bangery mieszają się z wokalnie emocjonalnymi, ale pozbawionymi treści power balladami i monotonnym R&B urozmaiconym gdzie niegdzie kosmicznymi efektami specjalnymi (Ginuwine niedorzecznie zestawiony ze Skrillexem; Brown udający Jacksona). W tym wątpliwej jakości zbiorze, nadzwyczaj korzystnie wypada, wyprodukowany przez The-Dreama, podwójny, niemal 7-minutowy teatralny opus „Love Without Tragedy”/”Mother Mary” subtelnie nawiązujący do lat 80., stanowiący kreatywny pomost między popową przeszłością i teraźniejszością, a także następujące po nim niespotykanie dyskretne „Get It Over With”, sprawiające wrażenie raczej akustycznego interludium niż pełnoprawnej odrębnej piosenki.

Nie ma do tej mieszaniny żadnego określonego klucza — to tylko resztki muzycznego fastfoodu, którymi od dobrych kilku lat Rihanna karmi swoich słuchaczy — z tym, że zręcznie przemielone przez maszynkę do robienia pieniędzy hitów i przyprawione produkcyjnymi niuansami tak, by skutecznie zabić nieświeży posmak. Ale nie trzeba wcale być smakoszem by zauważyć, że coś tu nie gra.