rp boo

#FridayRoundup: EABS, RP Boo, The Bamboos, Future i inni

Dzisiejsze podsumowanie płytowych nowości mijającego tygodnia cierpi niestety na syndrom sezonu ogórkowego — z jednej strony zabrakło w dzisiejszym Roundupie pierwszoligowego headlinera, bo koncertowy projekt EABS-ów prezentowaliśmy już w poniedziałek przy okazji premiery wydawnictwa, a dzisiejszy krążek Future’a trudno traktować jako prawowity followup dla jego głośnej zeszłorocznej dylogii. Z drugiej strony zaś spora część redakcji rozjechała się po świecie — w ten weekend możecie nas spotkać m.in. w openerowym tłumie. Tym samym nie ma komu pisać o muzyce tak obszernie jak zazwyczaj, ale nie zostawimy was na lodzie — jak co tydzień w formie aktualizacji plejlisty dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych.

W naszej dzisiejszej selekcji ponadto m.in. trzeci longplay footworkowego wyjadacza RP Boo, comeback australijskiego soulowego big bandu The Bamboos, wysmakowane propozycje dla miłośników klasycznego instrumentalnego hip-hopu od Swarvy’ego i The Deli, nowe płyty od wschodzących piosenkarek R&B Dainy i Natashy Mosley, a także niszowy neo-soulowy projekt Mothers Favorite Child, taneczne remiksy zeszłorocznej płyty Technoir, równie roztańczony popowy album od B.o.B-a, gospelową płytę The Well i trappopową epkę Kodamilo. Słowem — nie dzieją się może wielkie rzeczy, ale dzieje się całkiem sporo. Plejlista poniżej.



Recenzja: RP Boo The Ultimate

a3828171700_10

RP Boo

The Ultimate (2016)

Planet Mu

Obecnie niewiele jest równie interesujących zjawisk co chicagowski footwork. Ta frenetyczna, brudna, połamana muzyka, najczęściej oscylująca wokół 160 uderzeń na minutę, zakorzeniona jest w ghettohouse’owej tradycji i spuściźnie kultowej wytwórni Dance Mania. Funkcjonujący na jednej płaszczyźnie z równie fascynującym tańcem gatunek zrodził w swojej kolebce wielu niespotykanych artystów, a także dał bodziec do powstania niezależnych scen w Los Angeles, Tokio czy w Polsce. Na popularyzację niszy największy wpływ zdecydowanie miała postać zmarłego w 2014 roku DJ-a Rashada — lidera załogi Teklife, działającego w duecie z DJ-em Spinnem, autora przełomowego albumu długogrającego Double Cup w Hyperdub Records. Wraz z Planet Mu te dwie brytyjskie oficyny swoimi katalogami nauczyły tej muzyki europejskich słuchaczy, na co trzeba było czasu. Po sukcesie Rashada powoli nadszedł czas innych reprezentantów Chicago na czele z Traxmanem — jednym z najbardziej doświadczonych i wszechstronnych DJ-ów i producentów działających na scenie house’owej od końcówki lat 80-tych, zakochanym w samplingu i w kwaśnych syntetycznych brzmieniach. Świat elektroniki najdłużej musiał przygotowywać się jednak na nadejście RP Boo, kolejnego fundamentu sceny ze stolicy stanu Illinois. Sytuacja nie była oczywiście przypadkowa, bo producent najintensywniej eksplorował możliwości eksperymentowania z chaosem oraz estetyki surowego brzmienia, co w odbiorze często bywa bardzo wymagające. Dziś jednak Boo zwiedził ze swoją muzyką praktycznie cały świat, a najnowszy materiał The Ultimate to jego jak dotąd najbardziej esencjonalne i spójne wydawnictwo.

Świetny ubiegłoroczny longplay Fingers, Bank Pads & Shoe Prints stawiał na wszechstronność, dzikie programowanie układów perkusyjnych, nieprzewidywalny sampling od soulu po muzykę filmową, oddawanie ducha footworkowych bitew tanecznych i precyzowanie tego endemicznego, surowego brzmienia, które Kavain Space od lat nieprzerwanie udoskonala. W przypadku najnowszego The Ultimate formuła jest niemal identyczna, aczkolwiek udało się każdą z wymienionych kategorii w pewien sposób ujednolicić. Stronę A EP-ki otwiera utwór tytułowy prowadzony przez regularny, ghettohouse’owy clap i bijącą na alarm syntezatorową harmonię rodem z rave’owych produkcji pierwszej połowy lat 90-tych. Kolejne „Bang to the Funk” dostarcza pierwszy paradoksalny sampel albumu, co niejako należy do kanonu twórczości RP Boo. W tym utworze producent przenosi nas na… Ulicę Sezamkową, dekonstruując kultową wyliczankę z serialu i szatkując własny wokal powtarzający tytułową frazę. Pierwszą połowę materiału zamyka singiel „The King” — najmroczniejsza kompozycja projektu okraszona pulsującą linią basu, ciemnymi, przestrzennymi melodiami i kwestiami z filmu Fresh z 1994 roku w reżyserii Boaza Yakina.

Rewers rozpoczyna cudowne „What Am I?” zbudowane na morderczej stopie w rytmie 4 na 4, acidowym basie, chaotycznie opadających kaskadach werbli i pięknie zinterpretowanym samplu z „Somebody Else’s Guy” Jocelyn Brown. Nikt zresztą nie tnie sampli w tak oryginalny sposób jak Record Player Boo — wszystkie fragmenty przenikają się nawzajem, tworząc nowe harmonie i rytmy w obrębie poszczególnych fraz, a wraz z postępem utworów nieustannie zaskakują swoimi sekwencjami. Dokumentalista Wills Glasspiegel porównał to kiedyś do samego Steve’a Reicha i jego taśmowych eksperymentów, co zdecydowanie nie jest zestawieniem niepoważnym. Na The Ultimate nie mogło również zabraknąć kompozycji pokroju „Bu’Moon” — numeru dedykowanego tanecznym kółeczkom i footworkowym bitwom, popychającego możliwości tancerzy w kierunku coraz nowszych patentów oddawania tej piekielnie skomplikowanej rytmiki ruchami ciała. Całość zamyka progresywne, najdłuższe i najdziwniejsze „Electric Energy”, gdzie Kavain swój własny wokal zestawia z hitem „Fly Away” Lenny’ego Kravitza, co na papierze może wyglądać kiczowato, ale w praktyce brzmi jak pieśń triumfalna ubrudzona filtrami i pogłosem, nieustannie bombardowana hi-hatami, basowymi stopami, wściekłymi werblami i wszelkiego rodzaju perkusjonaliami. RP Boo w raptem sześciu utworach potrafił zamknąć jedno z najbardziej wymagających połączeń elektronicznego eksperymentu i żywiołowej, skomplikowanej muzyki tanecznej tego roku.

Znamy pierwszych artystów tegorocznego Weekendera

Image1

fot. Zbigniew Szarzynski / źródło: materiały prasowe

Trzecia edycja jednego z najciekawszych wydarzeń na koncertowej mapie Polski — Red Bull Music Academy Weekender Warsaw — odbędzie się między 19 a 22 maja. W sumie w ciągu czterech dni an warszawskim Placu Defilad odbędzie się ponad 30 koncertów. Wśród zaproszonych artystów w tym roku znaleźli się m.in.: Sevdaliza, Swindle Live Band (próbki z jego ostatniego krążka można posłuchać poniżej), Robot Koch, RP Boo, Małpa Live Band, Lado Abc & U Know Me: Uncovered, Wojtek Mazolewski Big Bang i Zbigniew Namysłowski. A to, zgodnie z obietnicą organizatorów dopiero pierwsi ogłoszeni artyści.

Regularna sprzedaż biletów ruszy 4 lutego, ale już dziś na stronie redbull.pl/weekender można zapisać się do newslettera, który umożliwi zdobycie 4-dniowego karnetu w specjalnej cenie 119 zł. Ich liczba jest ograniczona.

Poniżej pełen komunikat prasowy organizatorów:

Red Bull Music Academy Weekender podróżuje po ikonicznych muzycznych miastach całego globu. Od trzech lat gości również w Warszawie i z roku na rok wydłuża muzyczne święto stolicy. Tegoroczna edycja potrwa cztery dni, podczas których wystąpią m.in.: Sevdaliza, Robot Koch oraz RP BOO. Usłyszeć będzie można wyjątkowe kolaboracje artystów z wytwórni Lado ABC i U Know Me Records wzajemnie interpretujących swoje utwory. Wojtek Mazolewski Big Bang, czyli nowy projekt ikony polskiego freejazzu, który wraz ze swoim zespołem połączy siły z legendarnym saksofonistą — Zbigniewem Namysłowskim. Z kolei część artystów, takich jak: Swindle czy Małpa (obaj tym razem wystąpią z live bandami) zaprezentuje swoją nową, muzyczną twarz. A to dopiero początek ogłoszeń Red Bull Music Academy Weekender Warsaw.

Festiwal rozpocznie się 19 maja premierowym koncertem – Lado ABC & U Know Me: Uncovered. W Teatrze Dramatycznym usłyszeć będzie można fuzję artystów z dwóch czołowych, niezależnych wytwórni muzycznych. Połączeni w pary będą wzajemnie interpretować swoje utwory. Jerz Igor zagra z Sonarem (koncertowy zespół Sonar Soula), J=J (Joanna Duda i Janek Młynarski) z Danielem Drumzem i Mr Krimem, Pictorial Candi z Envee Ensemble, Der Father z RYSAMI, Baaba z Sotei (live band Teielte i Sobury), Lomi Lomi z Night Marks Electric Trio. Muzycy reprezentujący różne gatunki muzyczne, wywodzący się z różnych pokoleń postarają się przekonać publiczność, że nie ma żadnych granic w poszukiwaniu nowych brzmień.

20 i 21 maja muzyka wypełni Pałac Kultury i Nauki już po brzegi. Wystąpią m.in.: Sevdaliza — wokalistka R&B o wyjątkowym głosie i nietuzinkowym stylu, czy znany z syntezatorowych brzmień, brytyjski producent Swindle. Tym razem zagra z live bandem i pokaże, jak łączyć funk z dubstepem. Niemiecki producent — Robot Koch — również zaprosił do współpracy innych muzyków i na Red Bull Music Academy Weekender Warsaw zagra w towarzystwie wokalistki oraz sekcji smyczkowej. Ponadto usłyszeć będzie można RP Boo – przedstawiciela gatunku juke/footwork, który zdobywa serca słuchaczy na całym świecie.

To, co wyróżnia Red Bull Music Academy Weekender Warsaw spośród innych festiwali, to silna reprezentacja polskich artystów. Wśród nich jest również Małpa, który powraca po kilku latach z nowym albumem, a jego warszawska premiera na Red Bull Music Academy Weekender Warsaw zyska wyjątkową formę. Raper zaprezentuje nowy materiał wspólnie z instrumentalnym zespołem.

22 maja festiwal zakończy się w Teatrze Studio, gdzie usłyszeć będzie można owoc kolejnej, wyjątkowej kolaboracji muzycznej. W 30-lecie swojej scenicznej działalności, Wojtek Mazolewski wystąpi wspólnie z jazzową legendą — Zbigniewem Namysłowskim. Główną osią koncertu mają być kultowe albumy artystów: „Winobranie” i „Grzybobranie”. To wyjątkowe jazzowe przeżycie zamknie 3. edycję Red Bull Music Academy Weekender.

Harmonogram tegorocznego Red Bull Music Academy Weekender Warsaw:

19 maja 2016
 – Koncert Otwarcia
Lokalizacja: Teatr Dramatyczny (Pl. Defilad 1)
Lado ABC x U Know Me: Uncovered
(w składzie: Jerz Igor, Sonar, J=J, Daniel Drumz & Mr Krime, Pictorial Candi, Envee Ensemble, Der Father, RYSY, Baaba, Sotei, Lomi Lomi, Night Marks Electric Trio)

20 – 21 maja 2016
Lokalizacja: Pałac Kultury i Nauki (Pl. Defilad 1):
Dotychczas ogłoszeni artyści: Swindle Live Band, Robot Koch, Sevdaliza, RP BOO, Małpa Live Band

22 maja 2016 – Koncert Zamknięcia
Lokalizacja: Teatr Studio (Pl. Defilad 1)
Wojtek Mazolewski Big Bang feat. Zbigniew Namysłowski