sodrumatic

„Połączyć dwa światy, smaku i paździerza” — SoDrumatic dla Soulbowl.pl

Na wywiad umawialiśmy się dwukrotnie, bo za pierwszym razem na przeszkodzie stanęły warszawskie korki. Gdy już pogadaliśmy, podesłałem Wojtkowi po jakimś czasie maila z materiałem do autoryzacji i czekałem, żeby wstawić go tutaj do przeczytania. Dostałem maila zwrotnego i gdy po kilku dniach usiadłem do wrzucenia go na Miskę to… znikł. Przeczesałem komputer, skrzynkę mailową włącznie ze wszystkim spamem i nic, pusto. Do tej pory nie wiem jak to się stało, ale podejrzewam, że omyłkowo usunąłem ten wywiad. Na szczęście Wojtek podesłał mi go drugi raz i dopiero teraz, po tych wszystkich perturbacjach możecie go śmiało przeczytać. Dlatego już nie będę spojlerował, przed wami… SoDrumatic!

Soulbowl: W dalszym ciągu zaczynasz robienie bitu od bębnów?

SoDrumatic: (śmiech) W większości przypadków na pewno tak, ale w ostatnim czasie dużo rzeczy powstaje bardziej od strony kompozycji.

Czyli trochę się pozmieniało…

Trochę tak, ale kiedyś rzeczywiście na początku były bębny, bo chciałem żeby były podstawą. Niezmiennie jednak pozostał FL, program tak się rozwinął, że nie potrzebuję nic innego. Wręcz zaczynam sięgać po rzeczy, które już były wcześniej integralną częścią Fruita, a ja z nich nie korzystałem.

Jak wpisuję SoDrumatic na Youtube i filtruję po ilości wyświetleń, to z pierwszych 10 pozycji jest ponad 100 milionów obejrzeń. No nie da się ukryć, że masz rękę do hitów.

Najwięcej chyba z Paluchem nabiliśmy?

Zgadza się.

Wydaje mi się, że w kwestii Palucha, to on zrobił największą robotę, tworząc numery takie, a nie inne. Sam sięgałem po numery Palucha jeszcze przed tym, jak zacząłem z nim współpracować, głównie przez tematykę tekstów. W pozostałych pewnie i rapersko i producencko się to zgrało, ale czy zaraz hity?

Nie bądź taki skromny, liczby o tym świadczą (śmiech). Chociażby bit do „Bez Strachu”, który jest mega charakterystyczny i oprócz ogromnej liczby wyświetleń, jest jednym z najbardziej kojarzonych numerów Palucha…

Bo to nietypowy bit, bardzo surowy i ogólnie niewiele się na nim dzieje. Sam nie jestem w stanie rozgryźć fenomenu tego numeru. Chyba zadziałała kombinacja surowości bitu oraz głosu Palucha, no i zażarło.

Pytam o tę nośność, bo zrobiłeś kilka bitów pod konkretne projekty typu Młode Wilki czy Tour of The Year. Do takich produkcji trzeba przecież bujającej muzyki, więc wybór ciebie do zrobienia bitu wydaje się być bardzo oczywisty.

To mnie ucieszyło, bo za każdym razem wychodziło tak, jak sobie to wyobrażałem. Cieszę się, że mogłem podjąć się tych propozycji i wszystko dobrze zagrało.

A który numer z tych hitowych na twojej produkcji jest najlepszym według ciebie?

Typowałbym numery z VNM-em lub właśnie wspomniane Tour Of The Year, Dream Team czy Młode Wilki. Generalnie z Tomkiem i Paluchem zawsze mi się dobrze współpracowało, bo wzajemnie się napędzaliśmy i mieliśmy do siebie pełne zaufanie.

To jak już wywołałeś Tomka, to powiedz mi, czy jak produkowałeś jego album, to siedzieliście razem w studio?

Nie, większość odbyła się na korespondencyjnych zasadach, tak jak z większością wykonawców. Zaczynam to zmieniać, bo jednak czuję ten komfort, kiedy ktoś siedzi obok ciebie w studio i można od razu wszystko weryfikować, no i produkcja sprawniej idzie do przodu. Mam też w głowie kilka pomysłów, żeby stworzyć z kimś projekt, a potem zacząć jeździć i grać jako jakiś twór. Na ten moment jednak nie jest to na tyle sprecyzowane, żeby określić czy będzie to np. raper czy wokalista. Fajnie było zrobić nawet rapowy materiał, ale stanąć wtedy chociażby za deckami i być integralną częścią takiego przedsięwzięcia, a nie tylko stworzenie warstwy muzycznej na album.

W tych 10 najpopularniejszych utworach, które wyprodukowałeś, jest jeden rodzynek, czyli piosenka z Karoliną Czarnecką. Jak w ogóle do tego doszło?

To była inicjatywa Czwórki (Polskie Radio – przyp. redakcja). Ludzie, którzy zajmowali się tym projektem, dobierali do siebie ludzi oddalonych od siebie muzycznie, żeby wyszła ciekawa fuzja. Gdy dowiedziałem się, że ma być to Karolina, to z jednej strony pomyślałem sobie: „okej, to będzie coś innego” i będę mógł się z tym zmierzyć. Z drugiej strony jednak chciałem zasugerować, że to ja może mógłbym kogoś wybrać. Pozostałem jednak przy pierwotnej propozycji i do ostatniej chwili nie wiedziałem co się wydarzy. Byłem otwarty na to, że może pojawić się krytyka, no ale ostatecznie siadło. Na samym początku miałem tylko szkic, zapisany bodajże tylko bas, krótki loop. Karolina do mnie wpadła i puściłem jej kilka propozycji. Na tym zawiesiła się najdłużej i w moment się zdecydowała mówiąc: „mamy to”. Ja też się ucieszyłem, bo nawet nie wiedziałem na tamten moment w jakim kierunku to pójdzie i uznałem za fajny challenge.

„Dance for You” jest mega popularnym kawałkiem na Soundcloudzie, a większość komentarzy jest w obcych językach. Nie myślałeś o tym, żeby wydać się za granicą? Przy instrumentalnej muzyce dojście do nowych słuchaczy wydaje się łatwiejsze.

Myślałem o tym, ale dopiero teraz byłbym na to gotów. Właśnie przy „Dance for You” czy „All the way down” odbiło się to szerokim echem, bo dostawałem głosy np. od stacji lokalnych ze Stanów, czy mogą to grać w radio czy na imprezach. W niedalekiej przyszłości powinno się coś takiego wydarzyć. Czasem wystarczy pokonać barierę językową i znaleźć wykonawcę anglojęzycznego z konkretnego terytorium, aby zawojować za granicą.

Good Times zostało wydane w Prosto, a ta wytwórnia ma też nazwijmy to sublabel – MOST. Nie kusiło, żeby to tam wydać? Wiadomo, że to trochę inna elektronika, ale…

MOST reprezentuje… nie chciałbym powiedzieć, że niszowość elektroniki, ale stawiają bardziej na surowość i rasowość. Mój album jest bardziej popowy i komercyjnie nastawiony, więc nie do końca pewnie pasowałby do MOST-u.

Czyli lepiej się czujesz tworząc bardziej komercyjną muzykę?

Wydaje mi się, że czuję się dobrze w wielu rejonach muzycznych. Teraz miałem ochotę zrobić coś takiego i zgrywało mi się to z lekkością i klimatem Good Times. Oczywiście, można byłoby to zrobić bardziej alternatywnie czy rasowo, ale bardziej zgadzało mi się to w takich ramach, jak jest.

Dla mnie – jak już wspomniałeś – jest to płyta typowo radiowa. Taki był zamysł, żeby zrobić mały atak na rozgłośnie?

Zamysł? Raczej nie, ale miałem to na uwadze i cieszyłbym się, gdyby jakaś stacja to podłapała, chociaż te mniejsze już zaczynają coś tam grać. Chyba chciałem dokonać niemożliwego i połączyć dwa światy, czyli smaku i paździerza (śmiech).

Który utwór więc mógłby zamieszać według ciebie w radiach, oprócz „Who got the funk”?

Na pewno numery z Martiną, Sztossem i Wozzem spokojnie by się w radiu obroniły. Refren Tomsona w „Blablabla” też mocno zostaje w głowie.

Celowo chciałem żebyś ominął ten utwór, bo on już chyba swoje zrobił, a pewnie koncepcja płyty się zmieniła przez te 3,5 roku od premiery tamtego numeru.

Koncepcja się nie zmieniła w porównaniu do mojej sytuacji życiowej na przestrzeni tych 3 lat. Na początku pracy nad płytą zrobiłem bardzo dużo, a potem wszystko było rozsiane. Część starszych rzeczy została i przetrwała próbę czasu, ale selekcja też była dość szeroka, bo narąbałem tych numerów sporo. Na sam koniec chciałem to po prostu zamknąć w taką pigułę z najbardziej wartościowymi rzeczami.

Jeden utwór wydaje się być takim rodzynkiem, różniący się klimatem od innych. „Bad Behavior”. Kojarzy mi się to trochę z jakimś folklorem słowiańskim, nawet przez chwilę pomyślałem o Donatanie (śmiech).

Jak zrobiłem ten bit, to stwierdziłem, że nie chcę tam żadnego rapu ani gości i pozostanie instrumentalem. Ta skoczność pasowała mi do całego albumu. Mam dziwny sentyment do tego numeru. Słowiańskość? To efekt uboczny, bo to bardziej kubański klimat. Chciałem, żeby na tej płycie były utwory, które nie powstawały według jakiegokolwiek planu, tylko miały mieć pozytywny wydźwięk. Każdy z tych numerów muzycznie zrobił się tak naprawdę sam. Miałem dobry dzień w opcji „bawię się” i bardziej bujałem się przy klawiaturze, niż programowałem.

Czy dobre czasy kojarzą ci się z symbolami, które znalazły się we wkładce? (rower, lód, bus VW itp.) No i czy donut był może follow-upem do J Dilli, bo kiedyś wziąłeś udział w projekcie Donut Planet Lab, w którym remiksowałeś Slum Village.

Większość tych symboli przywoływały u mnie po prostu lato i fajne chwile. A co do pączka i J Dilli, to… w żadnym wypadku. Pączek jest ładny, lukrowany, słodki, kolorowy i to bardziej skojarzenie dobrej chwili i nie ma tutaj powiązania z J Dillą, poza tym na płycie nie ma momentu, który można z nim kojarzyć.

Nie ma, nie da się ukryć. Bardziej myślałem, że to taki producencki ukłon. Powiedz dlaczego ta płyta wyszła dopiero we wrześniu, skoro ma się kojarzyć z beztroską letnich chwil? Lato wróci w przyszłym roku, ale czy publikując album w maju bądź czerwcu nie miałby mocniejszego wejścia?

No były takie plany, nawet było blisko. Kilka sytuacji z różnych stron na to wpłynęło (złośliwość rzeczy martwych też) i trzeba było przełożyć premierę, ale już nie chcieliśmy dłużej z tym czekać. Poza tym wiesz, jest mi trochę głupio w stosunku do słuchaczy, że to trwało aż 3,5 roku.

Od razu wiedziałeś, że nie będzie raperów?

Nie, zaczęło się od rapowego numeru, który nagraliśmy z 2stym. Później zaczęło robić się pod górkę… kurde, nie wiem czy to nie zbiegło się z okresem kiedy pojawił się „Dance for You” lub pojawiła się cała kompilacja Flirtini. Wtedy zobaczyłem jaki odzew mają instrumentalne numery i zdałem sobie sprawę, że nie potrzebuję innych wykonawców. Pojawił się pomysł o instrumentalnej płycie, ewentualnie okrasić ją wysamplowanymi wokalami w niektórych miejscach. No i to spowodowało, że zacząłem odchodzić od rapowych numerów w stronę klubową, instrumentalną. Ogólnie wszystko, co robiłem pobocznie przez ten okres, ma zaciągi klubowe.

SoDrumatic wydaje producencką w Prosto, więc rapowi słuchacze mocno trzymali kciuki, że jednak nawijacze się pojawią. Widziałem nawet komentarz w stylu „nawet VNM-a nie zaprosił” (śmiech).

Na początku poszedłem za ciosem i jak okazało się, że nie będzie jednego czy dwóch raperów, z którymi nie mogłem zrobić numerów, to stwierdziłem, że nie będzie żadnego i robię coś innego, zaskoczę. Zobacz, że wszystko wyszło odwrotnie. Hip-hopowa wytwórnia, brak raperów no i po sezonie, wszystko nie tak (śmiech). Zdaje sobie sprawę, że mogłem kilka rzeczy zrobić inaczej, ale nie chciałem znowu rozgrzebywać i zmieniać zdania.

No właśnie kiedyś sam powiedziałeś, że niezbyt chciałbyś, żeby ludzie określali cię jako „typowy SoDrumatic”…

Cały czas staram się uciekać od tego i robić coś innego, podnosić tę poprzeczkę. Staram się przemycać różne klimaty i rzeczy, którymi się jaram. Chociaż cały czas słyszę od moich najbliższych przyjaciół, że oni za każdym razem słyszą, że to jest mój bit. Czasami byłem mega zdziwiony dlaczego. A z tym „typowym SoDrumaticiem” walczę wewnętrznie, ale z drugiej strony jest na maksa fajnie, jak ludzie już po starcie utworu domyślają się, że ty go wyprodukowałeś.

To jest w ogóle dobry temat. Artysta przyzwyczaja słuchacza do pewnej konwencji, a jak zrobi coś innego, to jest „źle”.

Też tego nie rozumiem. Ja dbam zawsze o to, żeby moje rzeczy różniły się jakoś od siebie i staram się nie powielać pomysłów. Zobacz, można to porównać nawet do Facebooka. Jak pojawił się ten cały wall, to pamiętam, że ludziom to bardzo nie odpowiadało, a teraz nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej. Są przyzwyczajeni. W muzyce jest podobnie, bo jak ktoś odbije w inny klimat, to przez moment jest zdziwienie/zaskoczenie i albo ktoś się przekona, albo słucha czegoś innego.

To na którego artystę, który przeszedł taką przemianę i nie za bardzo ci to siadło?

Jeśli już miałbym wymieniać, to chyba Yelawolf. Jego początki były bardzo spoko. Zadziorny, oryginalny, ale jak stał się bardziej rockmanem, to podchodzę do jego rzeczy wybiórczo. Po prostu nie moje klimaty. Wolę wracać do starszych jego rzeczy.

Raperzy kłócili się kiedyś o twój bit?

Tak. Do tej pory jest kilka bitów, które są cały czas w zawieszeniu i 3-4 razy zmieniały właściciela i nikt do tej pory z nimi nic nie zrobił. Ostatnio sobie o nich przypomniałem i jestem trochę kurde oburzony (śmiech). Te rzeczy mogły wyjść już dawno i fajnie siąść. Może ktoś trzymał to na jakąś perełkę, nie wiem. Ale tak, gryźli się, dzwonili do siebie i odkupowali od siebie te bity, za moją zgodą.

Może zbyt dużo osób otrzymało tę samą paczkę (śmiech).

Tego właśnie staram się unikać, żeby nikt nie dostał tego samego w jednym momencie. Już to przerabiałem i bywały kłopotliwe sytuacje w związku z tym. Przeważnie było tak, że jak czekałem na efekt finalny, to okazywało się, że ktoś nie dał rady dokończyć numeru, a ktoś inny u niego słyszał bit i zaczynało się przerzucanie. Raz nawet dostałem srogi opiernicz w stylu „jak mogłeś to gdzieś tam wysyłać”. Te produkcje krążyły, czy dalej krążą w kręgach czołowych raperów w Polsce. Mam nadzieję, że coś z tego ujrzy jeszcze światło dzienne, bo o ile się nie „zestarzeją”, to powstanie coś fajnego.

Miałeś styczność z produkowaniem muzyki pod komercyjne rzeczy typu reklamy etc.?

Częściowo tak, ale nie na dużą skalę. Bez tego ciężko byłoby wyżyć z samych bitów. Bywają zlecenia od agencji reklamowych, ale tak jak mówiłem, to raczej niewielkie rzeczy.

Słynne „2 koła za bit SoDrumatica” powiedział kiedyś VNM, przebił go już ktoś? No i czy to jest dobra kasa za bit?

Było coś w tych granicach, nawet chyba delikatnie więcej, ale słyszałem, że czołówka potrafi brać 3-4 razy tyle.

***

Tym wywiadem chciałbym pożegnać się z czytelnikami Miski. Dzięki za wspólne ponad trzy lata.
Pozdrawiam,
Kulek.

#FridayRoundUp: Macklemore, Rapsody, Jhene Aiko, SoDrumatic i inni

Kolejny tydzień, kolejna paka muzycznych premier, wśród których znalazła się również niezwykle udana rzecz z naszego kraju. Warto jednak sprawdzić wszystkie, więc nie traćcie więc czasu i do dzieła!

Gemini

Macklemore

Warner Music

Macklemore powraca po ponad rocznej przerwie od wydania projektu This Unruly Mess I’ve Made. Tym razem bez Ryana Lewisa ale zdecydowanie nie sam. Na Gemini u boku gospodarza pojawi się masa rozmaitych gości z różnych muzycznych środowisk. Od Erica Nally przez grupę Reignwolf po Lil Yachty’ego i Offseta – stylistyczna różnorodność robi wrażenie. Oby tylko nie obróciło się to przeciwko reprezentantowi Seattle. Trudno jednoznacznie przewidzieć jak album będzie prezentować się pod względem brzmienia. Odejście od sprawdzonej formuły duetu zdaje się być dobrym pomysłem, a sam Macklemore będzie chciał zapewne udowodnić, że sukces The Heist nie był tylko jednorazowym wyczynem. – Mateusz


Laila’s Wisdom

Rapsody

Roc Nation

Pięć lat po The Idea Of Beautiful Rapsody wypuszcza swój drugi solowy album. Tym razem już w dużej wytwórni, bo krążek ukazał się w Roc Nation. Zapowiada się soczysta porcja dobrej muzyki, ponieważ sama Rapsody nie zwykła zawodzić, a jak się jeszcze spojrzy na listę gości, szczęka zaczyna się chwiać. Kendrick Lamar, Black Thought, Moonchild, Anderson .Paak — zobaczenie ich na trackliście zdecydowanie podkręca oczekiwania na coś wyjątkowego, a to i tak nie wszyscy. Na produkcji między innymi mający swój udział w poprzednich projektach raperki 9th Wonder. To w sumie nie powinno dziwić, bo Raprsody to w zasadzie jego protegowana. Reprezentantka Północnej Karoliny jest piekielnie utalentowaną bestią, więc to może być naprawdę dobra płyta. – Dill



Aromanticism

Moses Sumney

Jagjaguwarc

Aromanticism. Tak zatytułowany został długogrający debiut folk-soulowego wrażliwca z Los Angeles Mosesa Sumneya. Płyta ukazała się właśnie nakładem Jagjaguwar, a od kilku tygodni promuje ją intymny singiel „Doomed” zilustrowany równie sensualnym teledyskiem oraz powalające wręcz nagranie zatytułowane „Quarrel”. Na płycie znajdzie się w sumie 11 utworów — wśród nich znane z zeszłorocznej epki Lamentations „Lonely World”. O tej płycie będzie głośno! – Kurtek


Double Dutchess

Fergie

BMG Rights Management

Najtęższe umysły tego świata głowią się nad zagadką podróży w czasie — jak się okazuje zupełnie niepotrzebnie. Premiera drugiej solowej płyty charyzmatycznej wokalistki The Black Eyed Peas to w końcu wyprawa w przeszłość pełną parą. Double Dutchess nie tylko przypomni wielu osobom, w tym mnie, szkolne czasy, ale także będzie stanowić wycieczkę po paru ostatnich latach, bo album zawiera single pamiętające… nawet 2014 rok. Brzmi jak szaleństwo? Trochę, i szczerze wątpię, że jest w tym jakaś metoda. Wygląda na to, że najnowszy krążek Fergie to rozpaczliwa próba dopięcia pomysłu i materiału, który w obecnych realiach muzycznych nie ma żadnego prawa bytu. Zamiast godnego wejścia w prawdziwie dojrzały etap życia i twórczości, artystka zaserwowała nam kwiatki pokroju “M.I.L.F.$”, czy “You Already Know”. Lista gości jest skromna i zawiera zasadniczo prawie same nazwiska ze świata hip hopu: YG, Nicki Minaj i Rick Ross (z którym utwór otwiera album, a takie połączenie na dzień dobry to już bardzo niepokojący symptom). Kompletnie nie wiem czego się spodziewać ale coś mi podpowiada, że Double Dutchess to ostatnie Dutchess jakie ujrzy światło dzienne. — Adrian


Wallflower

Jordan Rakei

Ninja Tune

Po debiutanckiej epce i wydanym własnym sumptem albumie Cloak nowozelandzki wokalista oraz multiinstrumentalista — Jordan Rakei, znalazł nowy dom w legendarnej wytwórni Ninja Tune, dla których to wydał właśnie nowy krążek zatytułowany Wallflower. Przeprowadzka do Londynu, w którym obecnie zamieszkuje, otworzyła go na nowych ludzi oraz nowe pomysły, a to, co usłyszymy na krążku, ma być emocjonalną odpowiedzią na nowe otoczenie oraz być wyrazem jego wewnętrznej siły. Wszystko to zaprezentował za pomocą dźwięków, które polubicie, szczególnie jeżeli twórczość takich artystów jak chociażby The Internet, Hiatus Kaiyote czy Jamie Woon, nie jest Wam obca. — efdote


Rockness A.P.

Rock

Duck Down Records

Na początku działalności Heltah Skeltah to Rock miał być promowany na gwiazdę duetu. Jednak w czasie okazało się, że swoją pierwszą solową płytę wydał Ruck, czyli Sean Price stając się z miejsca ulubionym raperem twojego ulubionego rapera. Rock natomiast wypuszczał mixtape’y i udzielał się gościnnie. Nie mówiąc oczywiście o działalności w Boot Camp Click. Teraz przyszedł czas na jego pierwszą pełnowymiarową solówkę Rockness A.P., na której członek Heltah Skeltah muzycznie przedstawia nam siebie po śmierci Price’a. (A.P. w tytule płyty oznacza After Price) Krążek powinien być soczystą porcją nowojorskiego rapu, chociaż poza oczywistą gościnną obecnością Buckshota, Teka i Stelle, do spółki z Method Manem, Inspecta Deckiem i Raekwonem, dostajemy też Kuniva z D-12, Rass Kassa czy Young Noble’a z Outlawz. Może być ciekawie. – Dill


Let Love Rule

Ledisi

Verve Records

Dziewiąty album Ledisi jest mieszanką klasycznego soulu oraz tradycyjnego i współczesnego R&B. Na krążku znalazło się piętnaście kompozycji, które pięknie spaja mocny wokal artystki. Zawartość płyty uzupełniają ciekawi goście, czyli John Legend i BJ the Chicago Kid. Wydawnictwo zawiera esencję tego, co w muzyce R&B najlepsze, a merytorycznie zaprasza słuchacza w podróż po życiu, miłości i związkach. Jak stwierdziła sama Ledisi Let Love Rule pozwoliło zaakceptować jej swoją pozycję, jako świetnej wokalistki i spełnionej artystki. Takie przedstawienie sprawy nie może skutkować niczym innym, jak tylko szybkim odsłuchem zawartości albumu. – Forrel


Good Times

SoDrumatic

Prosto

Ile już ten gość wyprodukował znanych i lubianych kawałków. Nieważne czy udostępniał swoje bity raperom czy po prostu publikował swoje instrumentale. SoDrumatic długo kazał nam czekać na swój autorski album, ale wbrew nadziejom fanów rapu nie znajdziemy na niej żadnych gościnnych występów nawijaczy, a jedynie wokalistów i producentów. Sam zainteresowany mówi, że Good Times to „soundtrack do beztroskich chwil” i jest w tym sporo racji, bo album jest faktycznie radosny i dźwięki wywołują przyjemne odczucia. Patronujemy temu wydawnictwu więc będziecie mogli jeszcze u nas o nim poczytać. TUTAJ kupicie swój egzemplarz, a poniżej posłuchacie albumu na Spotify. – Kulek


Trip

Jhené Aiko

Def Jam

Cóż za niespodzianka w piątkowy poranek! Od dawna nie było słychać nic nowego od Jhené Aiko, aż tu nagle… bum! Wokalistka postanowiła zaskoczyła wszystkich i podzieliła się ze światem najnowszym longplayem. Trip, bo tak właśnie brzmi tytuł owego albumu, na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo okazale. Wśród 22 premierowych utworów u boku artystki pojawią się Big Sean (zarówno solo oraz jako członek duetu Twenty88), Swae Lee, Brandy, a nawet Kurupt. Dodatkowo całemu przedsięwzięciu towarzyszy krótkometrażowy film. Wszystkie dotychczasowe projekty Jhené były bardzo przyjemnymi podróżami. Jaki Trip zafunduje nam tym razem? – Mateusz

Przedsmak przed premierą albumu SoDrumatica!

Już w ten piątek (22 września) długo wyczekiwany longplay producenta związanego z Prosto. SoDrumatic przygotował 10 nowych kompozycji, a sam mówi o nich, że to „soundtrack beztroskich chwil”. Żeby te kilka dni upłynęło szybciej, można już odsłuchać kolejny singiel z albumu Good Times. „A Different Time of Love” to stricte klubowy, imprezowy numer z wyczuwalnym klimatem wakacji (niestety niedawno zakończonych). Polecam słuchać patrząc się na kręcącego się donuta w animacji na Youtube.

TUTAJ kupicie limitowaną wersję albumu.

SoDrumatic – preorder, klip oraz data premiery najnowszego albumu!

No i w końcu doczekaliśmy się konkretnych informacji o płycie SoDrumatica. Od czasu premiery klipu „Who got the funk” minęły trzy długie lata, ale teraz już możemy napisać coś więcej. Nie będzie to stricte producencki album (z raperami) na jaki wielu czekało, a 10 instrumentalnych utworów do „beztroskich chwil”. Artysta zaprosił jednak do współpracy śpiewających gości w osobach Wozza, Tomsona, Krzysztofa Zalewskiego, Martinę M oraz Sztossa.

Poniżej wrzucamy najnowszy klip z udziałem Wozza jako kolejny zwiastun albumu. Dobry, skoczny, wakacyjny numer, a do tego letni klimatyczny klip, który zdecydowanie wolelibyśmy obejrzeć na początku lata niż pod jego koniec. Tak czy siak, mamy nadzieję, że dzięki Good Times trochę przedłużymy słoneczną aurę… Premiera całości 22 września, natomiast pod TYM linkiem możecie nabyć limitowaną edycję krążka.

Okładka:

Oficjalny plakat oraz wszystkie szczegóły dotyczące Beatbattle.poznan

bb

7 marca to data kolejnej edycji Mistrzostw Polski Beatmakerów Beatbattle.poznan! Już po raz siódmy 13 uczestników stanie do walki o tytuł najlepszego producenta w dwóch kategoriach! Imprezę finałową w poznańskim klubie Projekt LAB urozmaicą showcase’y członków jury, w skład którego wchodzą Czarny HIFI, SoDrumatic i Metro, a także warsztaty producenckie.

 

Beatbattle.poznan to impreza, która od pięciu lat przyciąga do Poznania fanów brzmień
z pogranicza hip-hopu i muzyki elektronicznej. Mistrzostwa Polski Beatmakerów to formuła,
w której do walki staje kilkunastu producentów, których celem jest zdobycie tytułu w kategoriach Beat ShowLive Act. O zwycięstwie decyduje zacne grono jury, w skład którego wchodzą doświadczeni producenci o ugruntowanej pozycji na scenie okołohiphopowej.

 

W tym roku o tym kto sięgnie po tytuł będą decydować dwaj reprezentanci wytwórni PROSTO – SoDrumatic i Czarny HiFi, dobrze znani są ze współpracy z czołowymi polskimi raperami, jak i z solowych produkcji, a także Metro, który od lat zaprasza na swoje winylowe wydawnictwa najciekawszych przedstawicieli undergroundowej sceny hiphopowej w USA.

 

Oprócz sędziowania, każdy juror zaprezentuje podczas imprezy swój showcase. Będzie to jedna
z głównych atrakcji planowanych na 7 marca, towarzyszących bitwie producentów. W roli hosta, czuwającego nad przebiegiem całej imprezy wystąpi dobrze znany turntablista i producent – DJ HAEM.

 

Miejscem walk uczestników będzie w tym roku klub Projekt LAB, którego przestrzeń będzie przygotowana wyjątkowo na okazję Mistrzostw. Nie będzie to jednak jedyna lokalizacja, do której będzie się warto udać w dniu finału Beatbattle.poznan.

 

7 marca w ciągu dnia odbędą się również warsztaty producenckie. Panele przygotowane we współpracy z markami Red BullAbleton Polska poprowadzą przewodniczący jury Czarny HIFI i Steve Nash. Pierwszy z nich przygotuje warsztat dotyczący kompozycji i mixu, a drugi opowie jak umiejętnie korzystać z oprogramowania i kontrolerów w produkcji muzyki i podczas prezentowania jej na żywo! Limit miejsc na zajęcia został wyczerpany.

 

LIMITOWANA pula biletów na VII Mistrzostwa Polski Beatmakerów Beatbattle.poznan dostępne są na portalu biletomat.pl (www.biletomat.pl/imprezy/beatbattlepoznan-vii-mistrzostwa-polski-beatmakerow-1744), a także stacjonarnie w poznańskim sklepie Vert Shop przy ulicy Półwiejskiej.

 

BEATBATTLE.POZNAN – VII MISTRZOSTWA POLSKI BEATMAKERÓW

7 marca 2015

Projekt LAB, POZNAŃ

FB Event: www.facebook.com/events/329203073943342

Znamy wyniki eliminacji Beatbattle.poznan

bbwyniki

Z przyjemnością ogłaszamy finalistów siódmej edycji Beatbattle.poznan! Trójka sędziowska w składzie Czarny HiFi, MetroSodrumatic, zadecydowała o przyznaniu miejsc w finale Mistrzostw Polski Beatmakerów następującym producentom:

BEAT SHOW:
REDI
WELON
ENZU
ZBYLU
JORDAH
BKND
OER
KRYHOO

LIVE ACT:
PINEAPPLE DANCE
NPOT
EP PRO
ROBAK/DRUT/JANEK/WĄSKI
EEVES

Pula nagród siódmej edycji Beatbattle.poznan to możliwość wystąpienia na Spring Break Showcase Festival and Conference (23-25.04.2015, Poznań), a także kontroler Ableton Push, zestawy oprogramowania Ableton Live! i słuchawki TMA-1 marki AIAIAI!

Przypominamy, że impreza finałowa Mistrzostw Polski Beatmakerów Beatbattle.poznan odbędzie się 7 marca w klubie Projekt LAB. Oprócz walk uczestników, swoje showcase’y zaprezentują członkowie jury. Przewidziane będą również dodatkowe atrakcje, o których dowiecie się już w najbliższych dniach!

I pula biletów na finał Beatbattle.poznan dostępna jest na stronie www.biletomat.pl

Beatbattle.poznan to impreza, która od pięciu lat przyciąga do Poznania fanów brzmień
z pogranicza hip-hopu i muzyki elektronicznej. Mistrzostwa Polski Beatmakerów to formuła,
w której do walki staje kilkunastu producentów, których celem jest zdobycie tytułu w kategoriach Beat ShowLive Act. O zwycięstwie decyduje zacne grono jury, w skład którego wchodzą doświadczeni producenci o ugruntowanej pozycji na scenie okołohiphopowej. Charakter imprezy urozmaicają sety dj’skie oraz inne atrakcje, o których organizatorzy będą informować już niebawem.

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

SoDrumatic w jury Beatbattle.poznan VII! Znamy datę i miejsce finału

sodrumatic beatbattle poznan

Do 31 stycznia potrwają eliminacje do siódmej edycji Beatbattle.poznan. Dziś możemy ogłosić, że na kanapie sędziowskiej obok Czarnego HiFi zasiądzie jego kolega z wytwórni PROSTO – SoDrumatic! Artysta znany tak ze współpracy z czołowymi polskimi raperami, jak i z instrumentalnych produkcji solowych, podczas zawodów zaprezentuje również swój showcase.

Impreza finałowa odbędzie się 7 marca w nowej lokalizacji dla Mistrzostw, jakim jest poznański Projekt LAB. Wybór miejsca jest nieprzypadkowy. Kolejna edycja to okazja do świętowania piątej rocznicy Beatbattle.poznan. Wierzymy, że przestrzeń klubowa pozwoli przywołać charakter starć producentów we wszystkich wcześniejszych edycjach. Na ten jeden dzień wnętrze Projektu LAB zostanie specjalnie przygotowane pod kątem walk uczestników, showcase’ów członków jury, a także strefy, w której muzykę będzie można poznawać od jej technicznej strony. Więcej szczegółów o wszystkich atrakcjach Beatbattle.poznan VII już niebawem!

SoDrumatic to producent, który przygodę z muzyką rozpoczął w 1998 roku. Pierwsze doświadczenia wydawnicze to album z grupą Hadesu SL. Później przyszedł czas na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie przyszło współpracować mu z lokalnymi artystami. Po powrocie do Polski produkował m.in. dla 2cztery7, EastWest Rockers czy VNM. Kolaboracja z tym ostatnim zaowocowała przygotowaniem produkcji na połowę albumu E:DKT i całego ostatniego krążka ProPejn. Oprócz tego, bity SoDrumatica znalazły się na płycie Sokoła i Marysi Starosty, obok muzyki takich postaci jak Dj Premier czy SpaceGhostPurrp.

Muzyka SoDrumatica oscyluje wokół takich gatunków jak hip-hop, soul i rnb, które w połączeniu z muzyką elektroniczną dają charakterystyczną mieszankę, której najciekawsze rezultaty mogliśmy usłyszeć na obu częściach kompilacjach FLIRTINI w numerach „Dance For You” czy „What You Want”. Na rok 2015 zapowiadany jest debiutancki solowy album producencki SoDrumatica, który ukaże się nakładem wytwórni PROSTO.

tutaj oficjalne wydarzenie Beatbattle.poznan VII na facebooku, zachęcamy do dołączenia i śledzenia na bieżąco!

Recenzja: Kuba Knap Lecę, chwila, spadam

Kuba Knap

Lecę, chwila, spadam (2014)

Alkopoligamia

Stop. Teraz będzie ważny debiut. Ziomek znikąd postanowił być raperem. Wydał płytę w najbardziej hajpowanej polskiej wytwórni hip-hopowej ostatniego czasu. Nagrał kilkanaście kawałków, które bez nadęcia nazwane mogą być głosem pokolenia – zbiorem wszystkiego tego, co chcieliby powiedzieć równolatkowie Kuby Knapa, ale jakoś nie mogą się zebrać.

Kuba się jakoś zebrał i wyszło mu całkiem nieźle. Stworzył równą, bogatą w odwołania do wszelkich tekstów kultury (Hydrozagadka!) płytę , którą trudno oceniać inaczej niż jako zintegrowaną całość. Osobowość rapera jest tak silna i tak bardzo rzutuje na całościowe brzmienie płyty, że nie można odkleić jej od czysto muzycznej wartstwy produkcji, odstawić na bok i zacząć analizować co i jak na płycie zostało zrobione. Hej, to manifest, to pojedynczy głos wydany – pewnie bez świadomości swojej roli – w i mieniu większej grupy! Manifest banalizmu i zwyczajności, nieoglądania się za innymi i gonienia marzeń – w wulgarnym, cwaniakowatym wydaniu. Głos maksymalnie zdystansowanego wobec życia kolesia, który jeszcze ma czelność się dziwić, że świat urządzony jest czasem tak nieprzyjemnie. Bo jest młody i mu wolno.

Na popełnianie błędów Kuba też ma przyzwolenie. Zacietrzewiony w opisywaniu świata, trochę się zapędza. Przykłada tak dużo wagi do opowiadania historii, że sposób ich przekazywania zaczyna utykać. Jest ciężkawo, muliście – czyli tak, jak wyglądają skacowane poranki, o których Kuba rapuje. Jego głęboka, ciemna barwa głosu połączona z ciągłym celowym i wykonywanym z precyzją wypadnięciem poza puls są rozciągnięte na długość całej płyty; sprawiają, że wydaje się ona monotonna i ciężkostrawna. Szkoda. Bo – tak rzadkie – przyspieszenia (chociażby jak te z „Mhm”) są przez rapera mistrzowsko rozplanowywane, a same  nadają upragnionego dynamizmu całej produkcji. Jednak to w ciężkości tkwi potencjał i w niej siła tkwi – wystarczy porównać Lecę, chwila, spadam z poprzedzającą ją EP-ką Clint Eastwóód, gdzie o ciężkości nie może być mowy – za to o frywolnym, trochę przypadkowym i wtórnym charakterze już tak.

Przy okazji: wiecie, że Kuba Knap nazywany jest polskim Devinem the Dude? Może dlatego, że bity, na których nagrał album są wiecznym tributem do Dungeon Family? Południe południu nierówne – w końcu Halinów to nie Atlanta, a Mazowieckie to nie Georgia – ale! Odpalcie „Pierdole was, pije browar” i sami powiedzcie, czy SoDrumatic przed chwilą nie wrócił z wycieczki do piwnicy Rico Wade’a? Z polskiego podwórka: odpalcie „A japy się cieszo” i przypomnijcie sobie Ortegę Cartel. Jest klasycznie, a w klasycyzmie hip-hopu od strony muzycznej mieści się u Knapa cały sprzeczny wobec charakteru muzyki ładunek emocjonalny. Nihilizm i akty heroizmu podane są tutaj w bardzo ziomalskim, czasem wulgarnym wydaniu, co jeszcze wyraźniej komunikuje, że afirmacja codzienności, to temat, którym Kuba zajmować się będzie przez najbliższy czas.

Nowy utwór: SoDrumatic „Dance For You”

sodrumatic flirtini

Już w marcu będziemy mogli nacieszyć się pierwszą kompilacją sygnowaną przez Flirtini. Duet didzejsko – producencki udostępnił wczoraj zwiastun albumu Heartbreaks & Promises w postaci utworu „Dance For You” autorstwa SoDrumatica. Wzięty producent, który w ostatnim czasie mocno popisał się na Propejn VNMa, zagrał świeżą pościelową melodię, od której trudno się uwolnić. Dystrybuowane przez Asfalt Records wydawnictwo uświetnią czołowi polscy producenci. Ich nazwiska są jeszcze zagadką, jednak możemy spodziewać się m.in. bardzo dobrze rokującej Chloe Martini, Rouxa czy Spinache‚a.