tidal

Maxwell promuje krótkometrażowy film nową piosenką

Do serwisów strumieniowych trafiło właśnie nowe nagranie Maxwella — pierwsza propozycja piosenkarza od czasu wrześniowego „More Gods”. Kameralna ballada „We Never Saw It Coming” promuje krótkometrażowy film The Glass House, który jeszcze dziś ma trafić ekskluzywnie na Tidala, a w którym piosenkarz ponoć także występuje. Więcej szczegółów nie jest jeszcze znanych. Posłuchajcie nowego utworu poniżej.

Prince symfonicznie i z Jayem-Z

Jeśli sprawdzą się szumne zapowiedzi, to rok 2018 upłynie pod znakiem odgrzewania purpurowych kotletów. Granica między stosownym hołdem a bezideową monetyzacją wydaje się na szczęście w tym wypadku dość wyraźna. Po zeszłorocznym megasuperhiperultrarozszerzonym wydaniu Purple Rain i wypuszczonej w minionym miesiącu ni stąd, ni zowąd na singlu oryginalnej wersji „Nothing Compares 2 U” czas na bardziej ryzykowne ruchy. A co!

Właśnie na wrzesień zapowiedziano pierwszą część symfonicznego tournée z utworami Prince’a. Rzecz nazywać się będzie 4U: A Symphonic Celebration of Prince i polegać mniej więcej na tym, że usłyszymy głos Prince’a z nagrań i zobaczymy go na wideo, a przygrywać do tego będą jacyś filharmonicy. Kuratorem projektu został Questlove, a całość zorganizowali wspólnie spadkobiercy Księcia, Live Nation Urban i TCG Entertainment. W tym roku ma ukazać się także niedokończona książka z wspomnieniami Prince’a, której 50 stron rękopisu miał oddać swojemu wydawcy na niedługo przed śmiercią w 2016 roku.

Jak gdyby tego było mało krewni Prince’a zakopali też topór wojenny z Tidalem, którego przed dwoma laty pozwali za to, że ponoć bezprawnie wykorzystywał dyskografię artysty w swoim serwisie. Tymczasem na przyszły rok Jay-Z zapowiedział album z niewydanymi nagraniami Księcia. Krążek przez dwa pierwsze tygodnie można będzie usłyszeć wyłącznie w Tidalu — prawdopodobnie astronomiczną ilość razy! Oczywiście intencją Tidala jest przede wszystkim uszanowanie woli artysty i wydawanie jego muzyki zgodnie z jego zamysłem artystycznym. Oczywiście, ale wszyscy doskonale wiemy, jak takie projekty wychodzą w praktyce. Niemniej jednak powodzenia (żeby nie napisać — krzyż na drogę).

Tidal oskarżony o fingowanie liczby odtworzeń Beyoncé i Kanyego Westa

Przed dwoma laty w marcu 2016 roku wielu nie dowierzało, gdy Tidal oświadczył, że w ciągu pierwszych 10 dni ekskluzywnego streamingu The Life of Pablo Kanyego Westa w serwisie krążek doczekał się aż 250 milionów odsłon. W tym samym czasie platforma deklarowała tylko 3 miliony subskrybentów — każdy z nich musiałby w tym czasie odsłuchać album średnio 8 razy każdego dnia. Kilka miesięcy później kolejny rekord miało pobić Lemonade Beyoncé — następne wydawnictwo opublikowane w serwisie na wyłączność — tym razem deklarowanych streamów było 308 milionów w ciągu nieco ponad 2 tygodni. W zeszłym roku norweska gazeta Dagens Næringsliv w wyniku dziennikarskiego śledztwa dotarła do dokumentów potwierdzających, że liczby były wyssane z palca. Co więcej na ich podstawie ówczesna liczba faktycznych subskrybentów według zewnętrznych źródeł oszacowana została na 1 milion osób w skali całego świata.

Teraz Dagens Næringsliv ujawnia kolejne rewelacje dotyczące fingowania liczb streamingowych przez serwis Jaya Z. W centrum afery — Beyoncé i Kanye West — według gazety beneficjenci nawet kilkunastu tysięcy milionów fałszywych odtworzeń. To miało z kolei przyczynić się do wypłaty nienależnych tantiem kosztem innych artystów. Gazeta weszła w posiadanie dysku twardego z dotyczącymi odtworzeń utworów w serwisie poufnymi danymi — zgodnymi z deklarowanymi wytwórniom liczbami. Dziennik skonfrontował wyrywkowo dane przypisane konkretnym użytkownikom, wchodząc z niektórymi w bezpośredni kontakt. Była wśród nich m.in. Tiare Faatea, studentka prawa z Waszyngtonu, która w 24 godziny miała przesłuchać zawartość Lemonade 180 razy, czemu w rozmowie z tabloidem stanowczo zaprzeczyła.

Sprawą zainteresował się też Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii, który opublikował przed miesiącem obszerny raport wykazujący manipulację danymi przez Tidal. Dokument przygotowany przez NTNU wykazuje m.in., że niektórzy z użytkowników musieliby słuchać wielu utworów z The Life of Pablo jednocześnie, co jest fizycznie i technicznie niemożliwe. W przypadku Lemonade z kolei kopiowano wcześniejsze faktyczne dane o odsłuchach, zmieniając jedynie godziny — zgodnie z raportem w tym przypadku utwory miały być słuchane przez użytkowników wielokrotnie w tej samej kolejności i przełączane w takim samym cyklu z dokładnością do milisekundy. W sumie wykryto ponad 150 milionów fałszywych streamów TLoP i ponad 170 milionów Lemonade. Szacuje się, że na podstawie danych o liczbie odtworzeń z Tidala TLoP zarobiło w lutym i marcu 2016 roku około 2 milionów euro, a Lemonade — w kwietniu i maju tego samego roku około 2,5 miliona dolarów.

Tidal stanowczo zaprzeczył wszystkim oskarżeniom, twierdząc, że raport uczelni został sfałszowany na zamówienie gazety. Podważył także wiarygodność i pochodzenie danych, na podstawie których go przygotowano.


Artykuł bazuje na przedruku oryginalnego tekstu Dagens Næringsliv, który ukazał się wczoraj na Music Business Worlwide.


Czyżby Jay Z rozpoczął właśnie kampanię promującą nowy album?

Od samego rana na kilku portalach związanych w dużej mierze z muzyką i kulturą hip-hopową, pojawiła się tajemnicza reklama. Widniał na niej jedynie napis 4:44, a kliknięcie banera nie przekierowywało nas do żadnej innej strony. Dociekliwi czytelnicy w miarę szybko rozgryźli, że w kodzie strony widnieje tekst: “tidal-444.” Oznacza to najprawdopodobniej, że właścicielem tej reklamy jest Tidal, a stąd dalszy trop prowadzić mógł już tylko do jednej osoby, czyli Jaya-Z. Domysły i spekulacje podkręciły jeszcze bardziej podobne reklamy pojawiające się w Nowym Yorku m.in. przy kilku stacjach metra oraz na banerach. Uwielbiający teorie spiskowe słuchacze od razu rzucili się do rozwiązywania tajemniczej kombinacji cyfr. Jedni dopatrują się w tym kontynuacji serii Blueprint tym razem opatrzonej numerem 4, jeszcze inni doszukali się odniesień do wspólnego albumu z Beyoncé. Obydwoje bowiem na palcach wytatuowane mają cyfry IV. Skąd więc trzecia czwórka w tytule? Tutaj też szybko znalazła się odpowiedź, gdyż jest to część zapisu imienia ich córki IVY. Informacje na temat studyjnej aktywności , ukazywały się od dawna, a potwierdzały je zdjęcia i wpisy publikowane, chociażby przez takich producentów jak Swizz Beats, Zaytoven czy mniej znany HighDefRazjah, który wrzucił tweeta informując świat, że przebywa właśnie w jednym pomieszczeniu z takimi postaciami jak Mike Dean oraz Jay. O tym, że coś się dzieje, daje do myślenia również spora ilość koncertów na festiwalach, jakie artysta zaplanowane ma na najbliższe miesiące oraz informacja, którą opublikowała modelka Stacey Hash, dotycząca castingu do teledysku rapera, odbywającego się w Los Angeles. Pozostaje nam czekać na dalszy rozwój wydarzeń, ale wiele wskazuje na to, że następca Magna Carta Holy Grail pojawić się może już niebawem.

 

ALL IS WELL #444

Post udostępniony przez Brendan Charles (@saintcharles)

Jay-Z usunął swoją muzykę z serwisów streamingowych

Wojny streamingowej ciąg dalszy. Wygląda na to, że użytkownicy Spotify i Apple Music nie będą mieli dostępu do pełnej dyskografii Jiggi. Praktycznie cały jego katalog został usunięty z tych serwisów. Spotify odpowiedziało, że stało się to „na prośbę artysty”, można więc założyć, że pewnie podobnie było w przypadku Apple Music. Nie jest tajemnicą, że Jay jest szefem TIDALA, więc zapewne chciał zapewnić wyłączność na streaming swojej dyskografii platformie, którą zarządza. Nie usunięto jednak wszystkich płyt. Na Spotify można jeszcze znaleźć Best of Both Worlds — wspólny album z R. Kelly i Collision Course nagrane razem z Linkin Park. Do tego dostępna jest także garść remiksów. Wszystko oczywiście odbija się na słuchaczach, bo to oni są ofiarami takich posunięć, ale niestety business is business.

Spadkobiercy Prince’a pozywają Tidal

prince-purple-1984

Jeśli myślicie, że Purpurowy Książę był drażliwy, a może nawet odrobinę szalony względem dystrybucji cyfrowej własnej muzyki, poznajcie jego spadkobierców. A właściwie nie do końca, bo sytuacja jest cokolwiek skomplikowana — z racji tego, że Prince nie miał żony, ani żyjącego potomka, a nie zostawił też testamentu, jego majątek zgodnie z prawem dziedziczą młodsza siostra Tyka Nelson i pięcioro rodzeństwa ciotecznego.

Spadkobiercy od razu dali zresztą poznać światu płynącą w ich żyłach purpurową krew. Najpierw odrzucili opiewającą na 40 milionów dolarów ofertę Jaya Z i jego Roc Nation do praw do niewydanych nagrań Prince’a, a po namyśle postanowili pozwać jego serwis Tidal za nielegalny streaming części katalogu zmarłego muzyka. Spadkobiercy twierdzą, że ekskluzywny kontrakt Prince’a z Tidalem na dystrybucję jego nagrań dotyczył wyłącznie płyt z serii Hit N Run i miał trwać wyłącznie 90 dni. Roc Nation twierdzi z kolei, że umowa dotyczyła całego katalogu muzyka. Jaki będzie ciąg dalszy tej historii? Przekonamy się zapewne niebawem. Wszak chodzi o nie tyle o wspaniałą muzykę, co o wielkie, wielkie pieniądze.

Lauryn Hill prezentuje nową wersję „Rebel”

laurynhill-rebel

Po sobotnim występie w ramach TIDAL X: 1015 Hill udostępniła ekskluzywnie na Tidalu nową wersję znanego z jej MTV Unplugged No. 2.0 utworu wydanego pierwotnie pod podwójnym tytułem „I Find It Hard to Say (Rebel)”. „Stary utwór, nowa wersja, taki sam kontekst, nawet bardziej adekwatny teraz” — napisała na Twitterze piosenkarka. Nowa interpretacja utworu zawiera odświeżoną (odrobinę kosmiczną, by nie napisać pokraczną) aranżację w stylu ostatnich produkcji Hill, ponownie nagrane wokale i odrobinę zmienioną linię melodyczną. To już trzecia wersja utworu, która ujrzała światło dzienne. Oprócz oficjalnego wykonania unplugged, kilka lat po pamiętnym koncercie dla MTV do internetu wyciekła nieautoryzowana studyjna wersja utworu. Wszystkich trzech możecie posłuchać poniżej.