tinashe

Nowe alter ego Tinashe pluje jadem

Nowe alter ego Tinashe pluje jadem

Tinashe, podobnie jak wiele innych artystek, stworzyła swoje alter ego, ale w przypadku tej pani, jej postać jest zła. Nashe jest gangsterką, która nie przebiera w słowach i dokopie każdemu, kto wejdzie jej w drogę. Niestety zła passa gwiazdy, która borykała się z problemami z wytwórnią, rasizmem, a od niedawna wstydem, którego dostarczył jej już były facet Ben Simmons, zostawiając piękną Amerykankę dla Kednall Jenner (what?), zmusiła ją do stworzenia czarnego charakteru, który w imieniu Tinashe wbije szpile wszystkim bastards. Nowy trapowo-R&B kawałek „Throw a Fit”, następca „Like I Used To”, zdecydowanie wycelowany jest w nową parę Simmons-Jenner. Poniżej posłuchajcie rapowanej kompozycji i sprawdźcie, kim jest Nashe.

Nashe

Tinashe kąsa Bena Simmonsa

Serce Tinashe zostało złamane przez wschodzącą gwiazdę NBA, Bena Simmonsa. Sportowiec postanowił przeskoczyć z naszej ulubienicy prosto na Kendal Jenner, co było ciosem prosto w serce Kachingwe. Po wielu tygodniach spekulacji i domysłów co o sytuacji sądzi sama zainteresowana, w sieci pojawił się numer „Like I Used 2”, produkcji Hitmaka. Z tekstu można się dowiedzieć, jakie jest stanowisko Tinashe. Publikacji towarzyszy także coś na wzór mixtape’owej okładki z tytułem Nashe. Wg serwisu Genius będzie to 9 utworów, a wśród gości pojawią się: raperka Maliibu Miitch, YBN Nahmir oraz Jeremih. Zobaczymy, co najbliższe dni przyniosą, bo jeśli to prawda — to z pewnością zostanie oficjalnie ogłoszone. Chyba szykuje się więcej cierpkich słów w kierunku Australijczyka.

Recenzja: Tinashe Joyride

Tinashe

Joyride (2018)

RCA / Sony Music

Na Joyride fani Tinashe czekali od 2015 roku, gdy tytuł ten pojawił się w mediach po raz pierwszy. W międzyczasie wokalistka wydawała niealbumowe single, próbując utrzymać swoje nazwisko na ustach wszystkich między innymi poprzez współpracę z Chrisem Brownem, wydając supersłodkie „Superlove”, a nawet sięgając po banalne popowe rozwiązania we „Flame”. Wtedy też piosenkarka miała zauważalne problemy z wytwórnią, która postawiła na intensywną promocję Zayna Malika. We frustracji Tinashe doprowadziła do wycieku niektórych utworów, w tym „Party Favors” i wydała bardzo dobry mixtape Nightride.

Na swoim drugim oficjalnym długogrającym wydawnictwie Tinashe przedstawia całe spektrum gatunków — przechodzi z trapu przez R&B i neo-soul, muzykę taneczną, nową szkołę, aż do delikatnych ballad, jak na przykład zamykające tracklistę „Fires and Flames”, któremu towarzyszy akompaniament jedynie smyczków i fortepianu. To zróżnicowanie wynika ze zdania 25-latki, że nie chce być w żaden sposób szufladkowana. Warto zwrócić uwagę, że u Kachingwe zawsze musi się znaleźć miejsce na jej awangardowe podejście. Idealnym tego przykładem jest tytułowy utwór, który pierwotnie sprzedano Rihannie, by trafił na ANTI. Tinashe finalnie „Joyride” odkupiła i zaczarowała w swój charakterystyczny sposób. Innym ciekawym momentem jest „Ooh La La”, w którym wykorzystano sampel z „Dilemmy” Nelly’ego, a klimat tworzy dźwięk skrzypiącego łóżka. Innym highlightem jest wynik współpracy z grupą Little Dragon — „Stuck With Me” — tropikalnie brzmiąca produkcja, która nastawia na lato i zawiera kojące wokale Yukimi Nagano. Dziewczyny zdecydowanie do siebie pasują. Grzechem byłoby nie wspomnieć o „Salt” — numerze, w którym słychać najlepiej, że Tinashe trenowała swój głos. To piosenka całkowicie w jej stylu, przywodząca na myśl „Bet” z debiutanckiej płyty.

Single, które zostały wybrane do promocji Joyride, to typowa pożywka dla stacji radiowych. Nie są to numery wysokich lotów, można natomiast zrozumieć wybór wytwórni — „No Drama” z gościnną zwrotką Offseta to idealna trapowa nuta na imprezę, podczas gdy „Me So Bad” ma być oblanym westcoastowym i dancehall’owym vibe’em, tanecznym hymnem wakacji. Ostatni z singli, „Faded Love” nagrany z Future’em to najlepsza z trzech wymienionych pozycji. Tinashe idealnie radzi sobie w intymnym, niemalże erotycznym klimacie, co podkreśla wyważona produkcja duetu Stargate.

Pomimo nieustających problemów związanych z wydaniem Joyride, to całkiem spójna i udana płyta. Przy tak mainstreamowym charakterze Kachingwe, czy raczej wizerunku narzuconym jej przez wytwórnię, nie należy się spodziewać się po niej, że będzie wyznaczać nowe trendy. Na swoim drugim albumie Tinashe ma wyraźnie większą kontrolę nad swoim wokalem, ale artystycznie nadal czegoś jej brakuje. Być może ma wizję tego, co chce osiągnąć swoją muzyką, ale albo rynek nie jest na to gotowy, albo ona sama nie potrafi tego w pełni jeszcze wyartykułować. Trudno obserwować karierę tak utalentowanej dziewczyny, która powinna sprawnie rozkwitać, gdy w rzeczywistości toczy się z trudem i bardzo powoli.

Tinashe z „No Drama” na scenie u Jimmy’ego Fallona

Tinashe z No Drama na scenie u Jimmyego Fallona

Ależ ta dziewczyna się rusza. W ramach promocji długo oczekiwanego krążka Joyride, Tinashe wystąpiła na scenie popularnego w USA show The Tonight Show Starring Jimmy Fallon. Wraz z raperem Offsetem wykonała kawałek „No Drama”. Kto zna artystkę, ten wie, że nie było to tylko odśpiewanie tekstu. Amerykanka zaprezentowała się w seksownym stroju, wykonując kocie ruchy w układzie tanecznym, śpiewając przy tym na żywo bez krzty zmęczenia. To się nazywa profesjonalizm. Aż łza w oku się kręci na myśl, że jej talent nie jest właściwie doceniany. Sprawdźcie sami, o czym mowa.

#FridayRoundup: Taconafide, Tinashe, Princess Nokia, Pac Div i inni

Jak we wspólnym projekcie poradzili sobie Taco Hemingway oraz Quebonafide? Czy następca Aquarius Tinashe spełni pokładane w niej nadzieje? Czy przejście z boombapu do emo rapu wyjdzie na dobre dla Princess Nokia? Na te oraz kilka innych pytań, znajdziecie odpowiedź w Waszym ulubionym cyklu zbierającym najważniejsze płytowe premiery.


SOMA 0,5 mg

Taconafide

Taconafide

No i stało się, gorący duet Taconafide, niczym Sobota wjechał na polskiego Spotifaja, od razu wykręcając zawrotne liczby, jeśli chodzi o ilość odsłuchów. My już jakiś czas temu sygnalizowaliśmy, co uważamy o ostatnich poczynaniach Taco Hemingwaya, więc może tym razem warto krótko wspomnieć o Quebonafide. Zaskakująco, częściej niż jego mniej doświadczony kolega, zdarzają mu się liryczne potknięcia i niedociągnięcia we flow. Zaskakująco, bo przecież Kuba w tego typu brzmieniach siedzi zdecydowanie dłużej. Płyta ma swoje mocniejsze i słabsze momenty. Do tych pierwszych na pewno należy kawałek „Wiem” (głównie za sprawą wpadającego w ucho bitu, który klimatem przypomina coś pomiędzy „Portland” Drake’a a „Chodź” Taco Hemingwaya). Miłośnikom hip-hopu może być jednak ciężko przebrnąć przez takie numery jak niebezpiecznie zbliżająca się do eskowych rytmów „Visa” czy „Mleko & miód” (tutaj irytuje głównie zmiana głosu Filipa). Najciekawszym momentem płyty jest jednak „Intro”, nie tylko dlatego, że można tam usłyszeć drobne scratche, ale i ze względu na warstwę liryczną. W tym przypadku obydwaj raperzy tekstowo wypadli o wiele lepiej niż w pozostałej części Somy 0,5 mg. Z drugiej strony linijkami przedstawili się jako ci, którzy mają coś do przekazania młodym. Wydaje się to dosyć kontrowersyjne, jeśli zestawi się to z treścią dalszych utworów z albumu czy z brutalnym wersem „trafiamy do młodzieży jak stary Kevin Spacey”. — Polazofia


Joyride

Tinashe

RCA

Tinashe bardzo długo wodziła nas za nos jeśli chodzi o jej następny krążek. Na następcę Aquarius przyszło nam czekać niecałe 4 lata. W międzyczasie wokalistka wydała Nightride (uznawany przez niektórych za jej drugi studyjny album, a część tytułuje go kolejnym mixtapem w dyskografii Tinashe), jednak wszyscy wciąż pytali, gdzież ten obiecany Joyride? No i mamy to. Płytę promują trzy single, każdy z rap featuringiem. Może zabrzmi to ryzykownie, ale już po pierwszym odsłuchu możemy pokusić się o tezę, że to co najgorsze wyszło na początku. Album jest dość skromny bo na 13 kompozycji 3 z nich stanowią kolejno intro oraz dwa interludia co daje nam 10 pełnoprawnych utworów, ale jakość rekompensuje niedosyt. Chce się rzecz, że jest to brzmienie starej, dobrej Tinashe. Na uwagę zasługuje szczególnie utwór „Stuck With Me” z Little Dragon, czyli jedyny nie-rap kolaborant na płycie. — Pat


A Girl Cried Red

Princess Nokia

Rough Trade

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Princess Nokia, która drogę do uznania przez najbardziej niszowe blogi muzyczne i najbardziej zajadłych fanów alternatywnego hip hopu utorowała sobie błyskotliwą mieszanką klasycznego boombapu i minimalistycznego trapu, postanowiła wydać album w stylistyce emo rapu. A Girl Cried Red, zapowiedziane nieco ponad tydzień temu to 8 premierowych utworów, których same tytuły stanowią podróż w czasie do głębokich lat 2000. Umieram z ciekawości — Adrian


1st Baptist

Pac Div

RBC

Członkowie zespołu Pac Div, swój ostatni album zatytułowany GMB wypuścili w 2012 roku. Od tamtej pory udzielali się głównie solowo, a najwięcej zamieszania zrobił LIKE, którego produkcje znalazły się, chociażby na good kid, m.A.A.d czy Malibu. Po sześciu latach trio powraca z nowym krążkiem, na którym produkcyjnie udzielają się DJ Dahi, Swiff D, Huss, Esta, James Rodgers oraz oczywiście wspomniany wcześniej LIKE. Szykuje się więc spora gratka dla wszystkich fanów nowej fali kalifornijskiego hip-hopu. — efdote


Lunch Meat EP

The Alchemist

The Alchemist

Spora część rapowej młodej gwardii chyba na dobre zrezygnowała już z usług takich producentów jak Alchemist. Nie powinien być to jednak powód do narzekań, bo Alan sam radzi sobie całkiem nieźle i raz na jakiś czas dostarcza fanom porcję nowej muzyki. Lunch Meat EP będzie jego pierwszym projektem wydanym w 2018 roku. Na mikrofonach bez zaskoczenia – Roc Marciano, Conway, Westside Gunn, Action Bronson i Styles P. A jeżeli komukolwiek taki zestaw nie odpowiada, to autor dołącza także wersje instrumentalne. Już sama ksywka Alchemista to chyba wystarczająca rekomendacja tak więc zapraszam do odsłuchu. — Mateusz


Robert Glasper x Kaytranada: The ArtScience Remixes

Robert Glasper Experiment

Blue Note

Robert Glasper i spółka zaprosili Kaytranadę, by pomajstrował przy ostatnim projekcie Robert Glasper Experiment ArtScience, który być może niesłusznie przeszedł zupełnie bez echa. Wszystko to z okazji zbliżającego się wielkimi krokami Record Store Day (to w przyszłą sobotę, 21 kwietnia) — wtedy też ukaże się winylowa wersja płyta. Na epce poza Kaytrą pojawiają się też Don Cheadle, Talib Kweli, Alex Isley i Iman Omari.— Kurtek


London EP

Jones

37 Adventures

Po udanym starcie przed dwoma laty Jones przygotowuje się do wydania następcy New Skin. Przed trzema dniami opublikowała pierwszy singiel z wydawnictwa „Tender”, którym towarzyszyła też premiera trzech innych utworów. Wszystkie cztery w specjalnych wersjach akustycznych złożyły się na epkę London. Jones zachowała nie tylko kolory kolory z poprzedniej okładki — niebieski, żółty i różowy, ale też koloryt subtelnego neo-soulu mieszającego się z popem i R&B.— Kurtek


Out of the Darkest

Mista Silva

Fresh 2 Def

Jeśli niestraszny wam utopiony w autotunie miks afrobeatu i reggaetonu, Out of the Darkest nowy mikstejp Mista Silvy powinien znaleźć miejsce na waszych plejlistach, zwłaszcza że to pierwszy długogrający projekt londyńskiego emcee, którego przed kilkoma laty typowano jako jedną z nadziei brytyjskiej afrobeatu. Teraz po sześciu latach od debiutanckiej epki, niezliczonych singlach i kolaboracjach nareszcie przedstawia swój muzyczny profil w pełnej krasie, od nieco innej strony, bliższej tropikalnym mashupom elektroniki i hip-hopu, ale zawsze. — Kurtek


Nowy teledysk: Tinashe feat. Ty Dolla $ign & French Montana „Me So Bad”

Tinashe nagrała klip do kolejnego singla z nadchodzącego, długo wyczekiwanego Joyride. Poprzednio ukazały się „No Drama” z Offsetem oraz „Faded Love” z Future’em. Tym razem wokalistkę wspomogli Ty Dolla $ign i French Montana. Cukierkowy teledysk jest kolejnym, w którym uwydatnia się wdzięki Kachingwe. A jest co pokazywać! Premiera drugiego albumu już 13 kwietnia.

Tinashe ujawnia okładkę i tracklistę Joyride

The wait is over! Po ponad dwóch latach spekulacji, randomowo wypuszczanych singli, masie featuringów, teledysków, zapowiedzi zapowiedzi, w końcu otrzymujemy najsoczystsze konkrety. Joyride, czyli drugi w karierze, długogrający album Tinashe ma ukazać się 13 kwietnia bieżącego roku. Oficjalnymi singlami są „No Drama” z Offsetem oraz „Faded Love” z Futurem. Na dniach powinniśmy usłyszeć jeszcze trzeci – „Me So Bad” na którym towarzyszy wokalistce Ty Dolla $ign i French Montana.

Powyżej prezentujemy wam okładkę płyty, a poniżej znajdziecie oficjalną tracklistę. Wokalistka zamieściła te zdjęcia na swoim Instagramowym profilu. Jak widać, praktycznie żaden z zapowiadanych wcześniej jako oficjalne single utworów („Player”, „Party Favors”, „Ride of Your Life”, „Superlove”, „Company”, „Flame”) nie znajdzie się na albumie.

Nowy utwór: Tinashe feat. Future „Faded Love”

Tinashe sukcesywnie podsyca atmosferę oczekiwania na Joyride i po kolaboracji z Offsetem prezentuje nam dziś efekt wpółpracy z Futurem. Jest to drugi z trzech zapowiadanych przez artystkę singli promujących jej nadchodzące wydawnictwo.

Kompozycja „Faded Love” stylistycznie utrzymuje się na pograniczach dancehallu, a za jej produkcję odpowiedzialny jest słynny norweski duet Stargate. Kawałek wpada w ucho przez dość charakterystyczny refren, jednak zaczyna męczyć po parokrotnym odsłuchu, w przeciwieństwie do „No Drama”.

Nowy teledysk: Tinashe „No Drama”

Ponoć w jakimś równoległym uniwersum pełnoprawny album Tinashe ukazał się już 2 lata temu i odniósł niebywały sukces, podczas gdy w czasie teraźniejszym wciąż czekamy na wydanie Joyride. Ku pokrzepieniu serc – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że arcy długo wyczekiwany trzeci album wokalistki ukaże się już niedługo. Ostatni tydzień przyniósł wysyp krótkich zapowiedzi nowego projektu, a ten kto śledzi Instagram bądź Facebooka Tinashe ten miał wiele powodów do radości. Finalnie, teledysk do utworu „No Drama” nagrany do spółki z rozchwytywanym ostatnio Offsetem, ujrzał światło dzienne. Oprócz tego mamy wkrótce ujrzeć/usłyszeć jeszcze dwie inne kompozycje – „Me So Bad” i „Faded Love”. Czy 2018 będzie rokiem Tinashe? Trzymamy za to kciuki!

Po naprawdę wielu perturbacjach związanych z tym projektem, artystka wydaje się być bardziej pewna siebie niż dotychczas. „No Drama” jest przyzwoitym bangerem, bazującym na zapętlonej melodii z idealnie wtopionym wokalem Tinashe i chwytliwym refrenem, zaś zwrotka Offseta to klasyczne bragga, stanowiące idealne uzupełnienie całej kompozycji. Esencją utworu są frazy If my life was like a movie I’d need 50 sequels/I need 60 bad bitches actin’ like they single/Yellin’ you can’t sit with us, throwin’ up middle fingers. Co do samego klipu to jest on skrojony idealnie pod piosenkę. Mamy więc surowy, nieco mroczny klimat, mocne oświetlenie, stylizacje czerni z błyskotkami no i te układy taneczne. Co jak co, ale Tinashe od strony wizualnej nie zawodzi nigdy.

Niepiękne oblicze Tinashe

Co się stało z Tinashe? Zamiast pogrążać się w zwątpieniu i rozpaczy, pomyślcie że „Light the Night Up” to kawałek napisany dla telewizyjnego programu NFL — Thursday Night Football (nota bene amerykańska liga futbolu to gorący temat w USA ze względu na konflikt futboliści vs. Donald Trump). Sama zainteresowana uspokaja na Twitterze: „This is not a single lol. But new music coming soon”. Zanim więc nowa interesująca Tinashe (bo jeszcze mamy cień nadziei, prawda?), zaangażujcie znajomych słuchających komercyjnego radia i kanałów w typie Trap Nation — będą zachwyceni.

Nowy teledysk: Tinashe „Flame”

Po dość intensywnej promocji singla ,,Flame” we wszelakich mediach, i tych tradycyjnych (występ u Fallona), i tych społecznościowych (Instagram, hello!), nadszedł czas na teledysk. Dostajemy bardzo fajny obrazek z małym storytellingiem, coś jak w przypadku kawałka ,,Pretend”. Mamy ciekawie wyreżyserowany motyw żywiołów, zestawiający obraz relacji damsko-męskiej z wodą i ogniem. W wolnym tłumaczeniu, ilustracja tego, co się stanie, gdy będziesz pogrywał z Tinashe. Tytułowy płomień przewija się tu wielokrotnie, ba, jest właściwie osią narracji. Nie wiem jak wy, ale u mnie kompozycja dużo zyskała poprzez tę wizualizację. Coś się dzieje, są fajne kadry, Tish prezentuje się dobrze, jej partner też niczego sobie. Ach, no i ten powrót do blond loczków, jak za czasów debiutu. Wróżę temu całkiem dobrze.

Nowy teledysk: Tinie Tempah feat. Tinashe „Text From Your Ex”

Nowy teledysk Tinie Tempah feat Tinashe

O nowym teledysku Tinie Tempah wspominam w kontekście gościnnego udziału pewnej artystki. Utwór „Text From Your Ex” wspomogła Tinashe. Ze smutkiem słucham „Just Say”, ponieważ tak fantastyczny utwór przeszedł bez większego echa. Poza tym podobny kierunek na swojej płycie mogłaby obrać Amerykanka. Wracając do singla i klipu — nijaki, typowy i przewidywalny. Tinashe w nim nie ujrzycie, a szkoda. Kliknijcie play poniżej, ale tylko na swoją odpowiedzialność i w przypadku, gdy cenicie wokal artystki. Dla zainteresowanych, nowy, wciąż przekładany album Tempah YOUTH ukaże się 14 kwietnia.

Ognisty występ Tinashe u Jimmy’ego Fallona

Ognisty występ Tinashe

Przejście na ciemną stronę mocy, czyli mówiąc prościej — zwrot ku muzyce pop, było raczej nieuniknione w przypadku Tinashe. Pomimo że jej longplay Aquarius zyskał niemałe uznanie wśród krytyki i fanów, plany dotyczące kolejnej płyty skończyły się wydaniem mixtape’u. Dlatego nie dziwi fakt, iż pierwszym oficjalnym singlem zapowiadającym nowy album artystki jest wpadający w ucho kawałek „Flame„, z którym Amerykanka wystąpiła w programie The Tonight Show with Jimmy Fallon, dając niezwykle dynamiczne i ogniście efektowne show. Niech jednak zmiana gatunku muzycznego nie spowoduje spadku zainteresowania przyszłym wydawnictwem wokalistki.

Nowy utwór: Tinashe „Flame”

W zeszłym roku Tinashe bawiła się z nami w kotka i myszkę — najpierw wydała 80sowy singiel wyprodukowany przez The-Dreama, później nagrała popowy duet z Britney, a na końcu wydała album, który ostatecznie okazał się mikstejpem. Teraz ponoć sytuacja ma się ustabilizować, bo „Flame” jest pierwszym numerem promującym następcę Aquariusa z 2014 roku — zapowiadany od dawna album Joyride. Krążek nie ma jeszcze daty premiery, ale wiemy, że za produkcję odpowiadać mają m.in. Metro Boomin, Tricky Stewart, The-Dream, Sir Nolan, Charlie Handsome i Boi-1da. Jak na razie we „Flame” wyprodukowanym przez BloodPop i Stargate’a piosenkarka idzie w generyczny radiowy pop pokroju Zary Larsson. O sensualnym R&B inspirowanym 90sami z Aquariusa chyba możemy na razie zapomnieć…

Nowy utwór: Lost Kings feat. Tinashe „Quit You”

lost-kings-quit-you-2017_soulbowlpl

W ciężkich czasach muzycznego show biznesu, Tinashe próbuje dać się poznać szerokiej publiczności poprzez różnorodne featuringi i tym samym utorować drogę dla jej nadchodzącego albumu. Po znakomitym „Just Say” oraz niewspomnianym przez nas “Text From Your Ex”, przyszła pora na ejtisowe „Quit You”, którego autorem jest Lost Kings. Dance’owa, synth-popowa propozycja nie określa gatunku muzycznego uprawianego przez Amerykankę, ale może pomoże jej wydać krążek, który wierzę, że będzie solidny.

Nowy teledysk: Tinashe „Company”

tinashe_company_soulbowlpl

W oczekiwaniu na nieustannie przesuwany album Joyride, Tinashe prezentuje teledysk do hipnotyzującego bitem kawałka „Company”, pochodzącego z jej ostatniego projektu Nightride. Po komercyjnym i cukierkowym „Superlove”, taki utwór to miła odmiana. Nie ma tu typowo radiowego rytmu i charakterystycznych dla tego medium „o o ooo”. Nie twierdzę, że takie kompozycje nie są potrzebne. Różnorodność jest wymagana. Artystkę kojarzy się jednak z innej muzycznej strony. W „Company” usłyszymy ubogość dźwięków i maszerujący bit. Teledysk z kolei, to typowy dla Amerykanki obrazek, w którym dominują układy taneczne i pokaźna ekipa, która je wykonuje. Na czele stoi oczywiście Tinashe i jej seksowne ruchy. Enjoy!

Danny L Harle remiksuje „Superlove” Tinashe

c0it6tuxgaaxsh0-jpg-large

„Superlove” tegoroczny singiel promocyjny Tinashe wyprodukowany przez The-Dreama i Christophera „Tricky’ego” Stewarta i przedstawiający brzmienie piosenkarki w zupełnie innym niż dotychczas świetle doczekał się kreatywnej reinterpretacji jednego z tuzów bubblegum bassu i czołowych postaci oficyny PC Music — Danny’ego L Harle’a. Harle jak zwykle leci po bandzie — bawi się w pitchowanie wokali i zamienia klasyczne wakacyjne R&B w elektropopowy banger. Odsłuch i download poniżej.

Recenzja: Tinashe Nightride

tinashe-nightride

Tinashe

Nightride (2016)

RCA Records/Sony Music Entertainment

Tinashe od wydania swojej debiutanckiej płyty okrążyła cały świat, a przy tym spotkała się z nami na krótką rozmowę po koncercie w Berlinie, stwierdzając, że R&B ma przed sobą jeszcze długą drogę na szczyty list przebojów. Jak się okazało miała rację, bo Weeknd listy przebojów podbija teraz popowymi produkcjami. W dzisiejszych czasach niestety prawdziwe R&B jest gatunkiem raczej niszowym w obliczu rządzącego hip hopu, EDM-u i popu. Idealnym na to przykładem jest nowe wydawnictwo piosenkarki pochodzącej z Los Angeles.

Kachingwe stworzyła bańkę, w której żyje kobieta niezależna, odważna, a przede wszystkim wolna. Na tej wolności opiera się liryka Nightride, a produkcje, choć tworzone przez różne nazwiska, zostały dopasowane do stylu Tinashe — klimatycznie są mgliste, brzmieniowo przestrzenne, a do tego charakterystycznie kojące (z wyjątkiem „Sacrifices” i „Ride of Your Life”). 23-letnia wokalistka potrafi świetnie łączyć nowoczesne R&B z trapem, czego efektem są potencjalne hity, jak wcześniej wspomniane „Ride of Your Life”. Dobrze radzi sobie także w popie, czego doświadczyliśmy przy okazji debiutanckiego krążka — „2 On” i „All Hands on Deck” spełniły swoją rolę idealnie, gwarantując Amerykance sporo radiowego czasu antenowego. Na Nightride taką popową propozycją jest singiel „Company”, jedyny bezchmurny numer na krążku, stworzony przez The-Dreama. Reszta piosenek jest nastrojowa i przypomina pierwsze mixtape’y młodej Kachingwe. Najbardziej zmysłowe i czarujące kawałki to otwierające płytę „Lucid Dreaming” i „C’est La Vie”, lecz skłamałbym, gdybym stwierdził, że reszta numerów od tego klimatu odstaje. Całość jest cienista i spójna. Cieszy, że producenci współpracujący z Tinashe nad tym krążkiem uwierzyli w jej wizję i podzielili ją razem z młodą gwiazdą. Najnowsze dzieło autorki Aquarius to więc poza paroma wyjątkami naładowana perfekcyjnymi balladami i pościelówkami playlista do podróży pustymi przestworzami, do zmysłowego tańca w zaciemnionym klubie lub udanej interakcji damsko-męskiej w sypialni.

Wielokrotne przekładanie premiery drugiego albumu Tinashe zaowocowało powstaniem podwójnego albumu Nightride/Joyride, którego część pierwsza rządzi się swoimi prawami, a sequel należeć będzie do mainstreamu. Dzięki takiemu rozwojowi spraw otrzymaliśmy zatem surową, oryginalną i tajemniczą Tinashe, jaka znana nam jest od kilku lat. Bardzo dobre wydawnictwo.

Tinashe wydała album, ale to… nie album!

tinashe-nightride
Ależ poranek! W serwisach streamingowych właśnie pojawił się nowy projekt od Tinashe. Tytułowe Nightride zdawało by się być pełnoprawnym albumem, na który wszyscy czekamy, ponieważ zawiera aż 15 pozycji, w tym wcześniej publikowane „Ride of Your Life” oraz „Party Favors”, jednakże według samej artystki to jedynie przedsmak nadchodzącego Joyride. Tinashe zdradziła w liście do fanów, że nad materiałem z Nightride pracowała niemalże 2 lata. Miłego oczekiwania na drugi studyjny album Amerykanki!

 

 

Nowy teledysk: KDA feat. Tinashe „Just Say”

tinashe-just-say-video

Nie do końca przekonuje mnie kierunek, w którym zmierza Tinashe od czasu debiutanckiego Aquarius. Z interesującej fuzji współczesnego r&b z latami dziewięćdziesiątymi dążymy powoli w kierunku sztampowego radiowego popu bez charakteru. Jej własne single rozczarowują, ale gdzie nie gdzie trafi się trochę bardziej udany gościnny występ. Na przykład w „Just Say” od KDA, pozornie prostym dance’owym singlu, ale takim jakby… mrocznym, klaustrofobicznym? Może to jednak  ten teledysk rzucający piękną wokalistkę w scenerię łączącą neo-noir z klasycznym kinem drogi sprawia, że tak przypadło mi to do gustu? Nie wiem, tak tylko się głośno zastanawiam. Przy okazji wspomnę, że data premiery drugiego albumu Tinaszki wciąż nie jest nam znana.