wiz khalifa

#FridayRoundup: Amp Fiddler, Wiz Khalifa, Yung Lean, Pjus i inni

Jak co tydzień w piątek dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych tygodnia. Dziś poza standardową mocną dawką rapowych projektów (wśród nich m.in. Wiz Khalifa, Yung Lean, Pjus, Adi Nowak czy Kamaiyah) niezbyt eksponowane w mediach, ale warte sprawdzenia pozycje: ekologiczna epka od Project Mama Earth, którego wokalistką i motorem napędowym jest Joss Stone oraz powrót legendy muzycznej sceny Detroit i muzyki funk — Ampa Fiddlera. Więcej klasycznie poniżej.


Amp Dog Knights

Amp Fiddler

Mahogani Music

Prawdziwa legenda muzycznej sceny Detroit, znakomity wokalista, klawiszowiec oraz producent — Amp Fiddler powraca z nowym krążkiem, następcą wydanego w ubiegłym roku, nieco przespanego przez słuchaczy, udanego albumu Motor City Booty. Całość zatytułowana jest Amp Dog Knights wydana została przez label Mahogani Music należący do Moodymanna, który to również czuwał nad powstawaniem samej płyty. Usłyszymy na niej zresztą także kilka postaci równie mocno zasłużonych dla The Motor City, wśród których znaleźli się m.in. T3 ze Slum Village czy Waajeed. W dwóch utworach wykorzystano produkcje J Dilli, którego to właśnie Amp Fiddler zapoznał po raz pierwszy z MPC. Must listen dla fanów prawdziwego funku! — efdote


Laugh Now, Fly Later

Wiz Khalifa

Atlantic Recording Corporation

Od wydania albumu Blacc Hollywood minęły już trzy lata. Co prawda Wiz jest w ostatnim czasie dość hojny i raz na kilka miesięcy raczy fanów nowym mixtapem, ale wszyscy wiemy czego słuchacze pragną najbardziej. Danie główne w postaci Rolling Papers 2 majaczy już gdzieś na horyzoncie, a póki co w formie kolejnej przystawki na stół wjeżdża Laugh Now, Fly Later. Na ów projekt składa się dziesięć premierowych tracków. Jedynym gościem na krążku jest reprezentant Los Angeles — Casey Veggies. Jak będzie? Myślę, że bez większych niespodzianek. Wiz zrobi to, do czego zdążył nas już przyzwyczaić. — Mateusz


Stranger

Yung Lean

YEAR0001

Wciąż trudno uwierzyć w to, że ten sam artysta, który jeszcze kilka lat temu rapował o pokemonach i herbacie w puszkach, stworzył tak intrygujący i wartościowy album jak Warlord. Yung Lean udowodnił, że nie jest kolejnym viralowym raperem, lecz twórcą z prawdziwego zdarzenia; eksperymentuje z muzyką, zajmuje się branżą modową, a nawet produkuje filmy. Kierunek, w którym podąża każe mi wierzyć, że Stranger będzie wyśmienitym materiałem. Na pewno usłyszymy sporo melodii i śpiewania, zarówno w stylu singli “Red Bottom Sky” i “Hunting My Own Skin”, jak i dokonań z Psychopath Ballads, oraz mroczny, gotycki rap pokroju “Metallic Intuition”. Lista producentów wciąż stoi pod znakiem zapytania, jednak miejmy nadzieję, że nie zabraknie na niej Young Guda, Yung Shermana i White Armora. W każdym razie, Yung Lean przyznaje, że projekt będzie ewolucją w stosunku do jego ostatnich dokonań, w związku z czym można założyć, że przypadnie do gustu dotychczasowym fanom. Zapowiada się naprawdę smutny listopad — Adrian


Słowowtóry

Pjus

Alkopoligamia

Idea płyty producenckiej jest dobrze znana słuchaczom polskiego rapu. Pjus ową ideę postanowił odwrócić — jego najnowszy album opiera się na autorskich tekstach. Słowa rapera wykonują między innymi Ras, Włodi, Rosalie. czy Vienio. Do współpracy zaprosił także muzyków, którzy zajęli się produkcjami — Szoguna, Głośnego, Night Marks i wielu innych. Słowowtóry to dowód na to, że prawdziwa pasja i miłość do muzyki nie znają ograniczeń. Problemy ze słuchem znacznie utrudniają Pjusowi nagrywanie, ale między innymi dzięki namowom Łukasza Stasiaka oraz własnej determinacji, postanowił stworzyć ten niesamowity projekt. Album promował singiel „Z tłustymi w tłuszczy” — wyprodukowany przez Głośnego, a aranżacji tekstu podjął się Ras. — Polazofia


Before I Wake

Kamaiyah

(self-released)

Po dobrze przyjętym zeszłorocznym mikstejpie A Good Night in the Ghetto i szeregu obiecujących pojedynczych singli Kamaiyah, jedna z ciekawszych raperek młodego pokolenia, wraca z nowym krążkiem będącym czymś pomiędzy mikstejpem a epką. Before I Wake to 9 przebojowych numerów z pogranicza klasycznego rapu z zachodniego wybrzeża i tanecznych inspiracji new jack swingiem i złotą erą hip hopu. — Kurtek


Ćvir

Adi Nowak & Barvinsky

Asfalt Records

Adi Nowak — raper, którego ciężko zestawić z resztą polskiej sceny. Wreszcie nadszedł czas na kolejne wydawnictwo rapera. Nowym album zatytułowanym Ćvir został w całości wyprodukowany przez Barvinskiego. Album promowały cztery różnorodne single. Pierwszym z nich był opublikowany jeszcze w wakacje utwór „Drap, masuj, miziaj” — letniak, w którym gościnnie wystąpiła Zuzanna Niedzielska. Niedawno ukazał się „Zohan”, kontrastujący stylem ze swoim poprzednikiem. Mocny, nowoszkolny bit i zupełnie inna tematyka. Tekstem raper nawiązuje do filmu „Nie zadzieraj z fryzjerem”. Trzeci singiel to kolejny obrót o 180 stopni. Adi ponownie postawił na damski wokal i do kawałka zaprosił Diankę. Ostatnie „Kfuc kfuc” to głównie zabawne gry słowne. Po dotychczasowych dokonaniach Adiego trudno było przewidzieć, jak brzmieć będzie ta płyta. Ostatecznie to miks brzmień, które ani nie bazują na nowoszkolnych trendach, ani nie nawiązują bezpośrednio do staroszkolnych patentów. Wszystkie kawałki z pewnością łączy jedno – w tytule nawiązują do… ptactwa („Tweet jajko”, „Szpon won!” czy „Strach na wróble”). — Polazofia


Boomerang

Jidenna

Epic Records

Pół roku po premirze swojego debiutanckiego krążka The Chief, Jidenna powraca z nowym, choć tym razem krótszym, zawierającym 6 utworów wydawnictwem — Boomerang. Biorąc pod uwagę długość EP, znajdziemy tu sporo gości, od Quavo i Wale zaczynając, a na nigeryjskim artyście Tiwa Savage kończąc. Odniesienia do Afryki to w ogóle motyw przewodni twórczości Jidenny, który aspiruje do roli kogoś w rodzaju muzycznego ambasadora regionu, podkreślając potrzebę zjednoczenia Afrykańczyków oraz promocji kontynentu. Może nie jest to pierwsza premiera, do której zachęcamy sięgnąć w ten obfity pod tym względem piątek, lecz w najbliższej przyszłości niewątpliwe polecamy sprawdzenie materiału Jidenny.. — mmisiak


Mama Earth EP

Project Mama Earth

Stone’d Records

W dobie destrukcyjnej działalności człowieka w stosunku do naszej planety, w głowach sławnych muzyków zrodził się ciekawy projekt, będący hołdem dla Matki Ziemi. Joss Stone, Nitin Sawhney (gitara), Jonathan Joseph (bębny), Étienne M’Bappé (bitara basowa) oraz Jonathan Shorten (klawisze) powołali do życia Mama Earth i w ciągu dziesięciu dni stworzyli materiał na EP. W studio nagraniowym Joss powstało jedenaście kompozycji inspirowanych naturą i dynamicznymi rytmami Afryki. Dzięki burzy mózgów proces tworzenia był bardziej kreatywny, a umysły artystów otwarte. Mama Earth EP jest doskonałą propozycją dla sympatyków ostatnich egzotycznych zainteresowań Stone. — Forrel


A Brand New Me

Aretha Franklin with The Royal Philharmonic Orchestra

Rhino Enterteiment Company

Królowa Soulu Aretha Franklin, podobnie jak wcześniej Elvis Presley, odnajduje swoją młodość na nowo w orkiestrowych rearanżacjach jej największych przebojów. Te nagrane zostały przez Royal Philharmonic Orchestra w londyńskich Abbey Road Studios z towarzyszeniem Patti Austin, która odpowiada za nowe chórki do utworów. Usłyszymy więc „Think”, „I Say a Little Prayer” i oczywiście „Respect”. Jeśli nie mieliśćie pomysłu na gwiazdkowy prezent dla mamy, to już macie. — Kurtek


Rebirth of Soul

Syleena Johnson

Shanachie Ent. Corp.

Kwestią czasu było, kiedy kolejny artysta zdecyduje się odświeżyć popularne utwory z danych lat. Tym razem na warsztat znane kompozycje wzięła Syleena Johnson. Dziesięć utworów zostało wybranych i wyprodukowanych przez jej ojca, słynnego Syla Johnsona. Zebrał on również grupę weteranów soulu i bluesa, którzy wraz z Syleeną nagrali materiał na żywo na taśmie analogowej, przywołujący swoim klimatem lata 50. i 60. Dzięki oldskulowemu sposobowi rejestrowania, album Rebirth of Soul zachowuje czar dawnych czasów. Na krążku artystka siłuje się z takimi klasykami jak „Is It Because I’m Black?” Syla Johnsona, „Chain of Fools” Arethy Franklin, czy „I’d Rather Go Blind” Etty James. Czy to odrodzenie soulu? Zapewne nie, ale przyjemnie posłuchać soulowych hitów w nowych aranżacjach. — Forrel


Nowa epka: Buddy Magnolia

Buddy to kolejny reprezentant Compton, który stawia coraz odważniejsze kroki na rapowej scenie. Po majowej premierze projektu z Kaytranadą, raper wypuszcza solową epkę zatytułowaną Magnolia. W jej skład wchodzi pięć nowych kawałków, na których obok gospodarza pojawiają się Boogie, Wiz Khalifa i Kent Jamz. Za wszystkie podkłady na płycie odpowiedzialni są Mike & Keys. W jednym z ostatnich wywiadów artysta stwierdził, że na przestrzeni ostatnich 3 lat nagrał z duetem ponad sto utworów. Miejmy nadzieję, że kiedyś będzie chciał się podzielić ze słuchaczami chociaż częścią owoców owej współpracy. Takich projektów nigdy dość.

Nowy teledysk: Sevyn Streeter feat. Ty Dolla $ign, Wiz Khalifa & Jeremih „Anything You Want”

Jeśli macie już plany na sobotę, to zmieńcie je i wbijajcie na dziką imprezę do Sevyn. Dziewczyna przygotowała wraz z Ty Dolla $ignem, Wiz Khalifą i Jeremih niezłą bibę, podczas której wszystko jest dozwolone. Party jednak wymknęło się nieco spod kontroli, ale jak zwierzyła się Streeter, marzyła chociaż raz o takim wieczorze. Każdy ma inne marzenia. Pochodzący z ostatniego albumu Girl Disrupted utwór „Anything You Want” jest przyjemną radiową kompozycją, z samplem kawałka „Anything” SWV. Let’s the party begin.

Recenzja: JoJo Mad Love.

jojo_madlove_soulbowlpl

JoJo

Mad Love.

Atlantic Records

Jojo od najmłodszych lat związana jest z muzyką. Jest najmłodszą artystką, jaka zdobyła szczyt listy Billboardu i do dzisiaj nikt nie pozbawił jej tego tytułu. Kto nie pamięta cukierkowych hitów „Leave (Get Out)” czy „Too Little Too Late”, które stały się jednymi z najpopularniejszych wówczas utworów i dzięki nim kariera Amerykanki nabrała dużego rozpędu? Nic nie wskazywało na to, żeby coś miało zmienić tę dobrą passę, jednak konflikt z Blackground Records pogrążył ją aż na dekadę. Zwycięska batalia pozwoliła Joannie uwolnić się ze szponów kontrolującego ją labelu, podpisać umowę z Atlantic Records i spokojnie rozpocząć pracę nad trzecim albumem.

Przez dziesięć lat JoJo nie próżnowała muzycznie i nie dała o sobie zapomnieć. Światło dzienne ujrzały dwa interesujące mixtape’y — Can’t Take That Away from Me w 2010 roku z oryginalnym brzmieniowo kawałkiem „In the Dark” oraz inteligentne Agápē w 2012 roku z dobrze przyjętym promującym singlem „André”. Oba wydawnictwa odkryły dojrzałą stronę artystki, co z powodzeniem kontynuuje na najnowszym wydawnictwie.

Mad Love. jest krążkiem świadomym, który pokazuje jak bardzo JoJo dorosła przez ostatnie lata i jak mocno przykre wydarzenia z przeszłości ukształtowały ją muzycznie. Pomimo tego, że na płycie znajdziemy niewymagające taneczne kompozycje, jak „Vibe” czy „Good Thing”, to są one napisane stanowczym językiem. Nie jest to już dziewczynka śpiewająca o miłości nastolatków, ale kobieta, która pragnie wyrzucić z siebie całą złość i frustrację nagromadzoną przez ostatnie lata. Pokazuje środkowy palec wszystkim fake ass bitches w kawałku „F.A.B.” i nie przeprasza za to kim jest w „Fuck Apologies”. Kompozycje idealnie wpasowują się w konwencję radiowych hitów dzięki pulsującemu bitowi i wpadającej w ucho melodii. Dodatkowo charakteru utworom nadali Remy Ma z jej wymownym biiiiiitch oraz będący obecnie na fali raper Wiz Khalifa. Z kolei do kawałka „I Can Only” JoJo nie bez powodu zaprosiła indywidualistkę Alesię Carę, która tylko potęguje przesłanie wycelowane najwyraźniej w dawną wytwórnię. Wszystkie trzy kawałki wypełnione są negatywnymi emocjami, ale prezentują również pewność siebie i epatują niezwykłą siłą oraz przemyślanymi tekstami.

Krążek to jednak nie tylko mocne synth-popwe lub EDM-owe kawałki. To przede wszystkim podniosłe ballady potwierdzające wokalne umiejętności JoJo. Niektóre z nich przedstawiają zamiłowanie do muzyki, jak w nieco przeforsowanym emocjonalnie „Music”, inne, jak „I Am”, opowiadają o akceptacji siebie, a „Like This” czy „Reckless” bez ogródek mówią o seksie i namiętności. Na Mad Love. znajdziemy więc szerokie spektrum doznań od miłości, przez radość i zabawę, aż po gniew. Nie ma się co dziwić tej uczuciowej schizofrenii rozgrywającej się w głowie Amerykanki po tym, co przeżyła. Nie sprawia to jednak, że słuchacz gubi się w tym wachlarzu emocji, którymi wypełniony jest krążek.

Muzyczny powrót po tak długim czasie nie jest łatwą sprawą dla artystki popowej, która zgodnie z konwencją gatunku powinna wydawać albumy średnio co dwa lata. JoJo nie miała jednak innego wyjścia. Dobrze wykorzystała czas batalii i wypuściła płytę, na której stworzyła lub współtworzyła wszystkie kawałki. Chociaż na Mad Love. nie znajdziemy niczego odkrywczego i oryginalnego, jest to solidne popowe wydawnictwo, dobrze wyprodukowane z dopełniającym brzmieniem R&B. Panujący na nim lekki chaos gatunkowy może irytować i powodować uczucie niespójności, jednak krążek należy rozpatrywać w innych kategoriach. Album musiał powstać nie tylko po to, by zaspokoić fanów, ale przede wszystkim w celu zrzucenia ciężaru przeszłości i przebudzenia się z muzycznej śpiączki. Płyta przerywa ciszę i jest kreatywnym odrodzeniem Amerykanki, ale nie jest właściwym powrotem, jakiego można by spodziewać się po artystce z takim potencjałem. Dlatego wkrótce oczekuję mocnego muzycznego kopa od bad ass chick i mam nadzieję, że nie będę musiał czekać kolejnych dziesięciu lat.

Odsłuch: JoJo Mad Love

jojo-mad-love_soulbowlpl

Od dzisiaj możecie słuchać trzeciego (dopiero) albumu JoJo Mad Love. Przykre doświadczenia Amerykanki z labelami na pewno już znacie, więc nie ma sensu powtarzać tego po raz kolejny. Najważniejsze, że płyta ujrzała światło dzienne. Znajdziecie na niej między innymi mocne „Fuck Apologies„, spokojnie „Music” i „I Am” oraz przebojowe „FAB” z Remy Ma. Wydawnictwo nie zawiera niestety singli z epki III., a szkoda. Wersję deluxe (prezentowaną poniżej) możecie nabyć tylko cyfrowo. Zapowiada się solidny album spod znaku popu i R&B. Przesłuchajcie go poniżej, a już wkrótce zapraszam na recenzję.

Nowy teledysk: JoJo feat. Wiz Khalifa „Fuck Apologies”

jojo

Amerykańska piosenkarka JoJo powraca z właściwym singlem, który zwiastuje jej powrotny album. „Fuck Apologies” pokazuje drapieżną, dojrzałą i pewną siebie kobietę, która po przeżyciu wielu nieprzyjemnych przygód jest gotowa zmierzyć się ponownie z muzycznym showbiznesem. Jest dorosła i nie zamierza przepraszać za błędy przeszłości. Singiel z pogranicza popu i R&B wsparł kilkoma linijkami tekstu raper Wiz Khalifa, którego również możecie zobaczyć w teledysku. Reżyserem obrazka jest Włoch Francesco Carrozzini, odpowiedzialny z klipy takich gwiazd, jak Beyoncé czy Lany Del Rey. Sam kawałek nie jest przebojowy i nie zawłaszczy sobie szczytu listy Billboard, dlatego ja potraktuję go jako przedsmak tego, czego można spodziewać się na nowym krążku wokalistki, a ten nosi nazwę Mad Love i został zapowiedziany na 14 października. Zapraszam przed ekrany.

Nowy utwór: Wiz Khalifa „Wit the Kids”

12419087_10153783080291142_3685009785690803944_o

Zaczynam chyba żałować, że odpuściłam kolejny koncert Wiza Khalify w naszym kraju. Raper zaprezentował właśnie całkiem dobry, choć nieco leniwy, kawałek „Wit the Kids”. Jest to luźna propozycja od muzyka, który cały czas pracuje nad długo wyczekiwanym Rolling Papers 2. W numerze poniżej usłyszycie nawet głos Ronalda Regana, byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Nowy teledysk: Wiz Khalifa feat. Travis Scott „Bake Sale”

bake-sale

„Bake Sale” z ostatniego albumu Khalify doczekało się obrazka. W teledysku można zobaczyć pełną kolorów kuchnię i wyroby cukiernicze spod szyldu Wiza (Khalifa Kush), piękne kobiety przyrządzające słodkości a także tańczącego Travisa Scotta, który w tym numerze śpiewa refren. Chłopaki palą trawę pod ultrafioletowymi lampami, ich białe koszulki się świecą, a Wiz pojawia się w swoich klasycznych już okularach. Wszystko ładnie gra. Przypominam, że gospodarz utworu w tym roku zagra w Gdyni na Open’erze!

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „Elevated”

wiz

„Elevated” to zdecydowanie najlepszy numer z niezbyt udanego albumu Khalifa. Wiz jest tutaj prawdziwym szefem. Genialny refren, zielony klimat i tekst o tym jak chudzielec podchodzi do tematu muzyki, biznesu czy rodziny. Track jest spokojny, dzięki aurze bitu Sayeza i wstawkom z pianina. Klip jak przystało na Wiza to ciemna piękność, dużo staffu i oczywiście Taylor Gang. Jedna rzecz mnie martwi, o której pisała jakiś czas temu Eye Ma, czemu on jest taki chudy? Zacznij jeść Khalifa, apetyt po ilości tlonych skrętów nie powinien być problemem. Tak czy inaczej, za ten numer czapki z głów.

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „Zoney”

Przechwytywanie

Wiz Khalifa może i gra w zielone zbyt często, ale jednego mu nie można odmówić. Miłości do syna Sebastiana. I to właśnie o tym jest najnowszy teledysk amerykańskiego rapera. Od razu polecam przewinąć do ostatniej minuty, w której uchwycone zostały urocze sceny Wiza z podopiecznym. Dzień ojca dopiero w czerwcu, ale na miejscu Amber Rose już myślałabym o jakimś dużym prezencie. Należy się.

Phife Dawg otrzymuje pierwsze muzyczne hołdy

plaaash_n

Cały muzyczny (i nie tylko muzyczny) świat, ciągle jest w szoku po informacji, która dotarła do nas w środę nad ranem. Oprócz wielu wyrazów współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół oraz wspominania tego jak Phife Dawg i całe A Tribe Called Quest kształtowały całe pokolenie słuchaczy, pojawiły się też pierwsze tribiuty muzyczne.

Już w kilka godzin po tym, jak dowiedzieliśmy się o tym, co się stało, światło dzienne ujrzał utwór „5 Foot Assassin: Larry Fisherman Tribute” w którym na bardzo melancholijnej produkcji Mac Miller zebrał kilka najważniejszych wersów, pochodzących zarówno z numerów studyjnych, jak i występów live rapera.

Gdy Terrace Martin tworzył podczas swojego pobytu w Nowym Jorku, ten pochodzący ze zbliżającego się albumu numer, nie miał pojęcia, w jak tragicznych okolicznościach przyjdzie mu zaprezentować go światu. “Tribe Called West” to świetny jazzowy joint, będący hołdem dla jednego z najważniejszych zespołów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Stanów.

Członkowie znakomitego funkowego zespołu FLUE wiedzą dokładnie jak wielką startą jest ta śmierć. Muzyka zespołu towarzyszyła im przez wiele lat i za to na swoim profilu fb wrzucają coraz to nowe formy podziękowania dla twórczości wspominanej tu postaci. I jak do tej pory jest to świetny wrzut autorstwa Noude (zdjęcia na samej górze), który współtworzył DJ Plash oraz piękna choć krótka przeróbka FindWay za którą odpowiedzialny jest klawiszowiec zespołu – Bolan.

Find A Way (Phife Dawg Tribute) by BolanFind A Way! Kolejny tribute dla Phife Dawg’a oraz twórczości A Tribe Called Quest zagrał i nagrał nasz one&only klawiszowiec Bolan! Should I just sit out or come harder?HELP ME FIND MY WAY!

Opublikowany przez FLUE na 25 marca 2016

„Electric Relaxation” to jeden z najlepszych numerów Tribów i jednocześnie jedno z najlepszych nagrań w historii hip-hopu. Wiz Khalifa postanowił złożyć swój hołd, dogrywając swoje zwrotki pomiędzy rewelacyjne wersy Phife, które każdy fan rapu zna (a przynajmniej powinien znać) na pamięć.

Nie tylko muzycy pokazują światu, jak ważną postacią był dla nich raper. Pewien reporter telewizyjny z Atlanty, który na co dzień relacjonuje to, co dzieje się na trasach szybkiego ruchu, w jeden ze swoich ostatnich raportów drogowych na antenie, wplótł sprytnie kilka najbardziej fragmentów tekstów, które Five Foot Assassin zostawił w swoim dziedzictwie kolejnym pokoleniom słuchaczy.

W najbliższy czasie usłyszymy zapewne jeszcze więcej tego typu, w pełni zasłużonych wyrazów szacunku i na pewno nie zapomnimy Was o nich poinformować.

R.I.P. Phife!!!

Recenzja: Wiz Khalifa Khalifa

Wiz Khalifa

Khalifa (2016)

Taylor Gang / Rostrum / Atlantic

Wiz zawsze imponował niesamowitym feelingiem, dobrym głosem, umiejętnością śpiewania i przekładania tego na potężną dawkę vibe’u w swoich numerach. Nie ulega wątpliwości, że chudzielec ma dar do tworzenia hitów i bujających numerów. Po ostatnim, dość udanym Blacc Hollywood przycichł z legalnymi wydawnictwami, by skupić się nad kontynuacją fantastycznego Rolling Papers. Khalifa to legal, który sam zainteresowany opisuje jako wstęp do RP2. Niestety ta przystawka jest przeciętna i lepiej poczekać na danie głównie.

W przypadku Khalify nuda to słowo-klucz. Szóste oficjalne wydawnictwo składa się z trzynastu utworów, ale tylko kilka jest w ogóle wartych odsłuchu. „Elevated” to prawdziwy kozak, do którego możemy dołożyć dobre „Most of Us” czy „City View” z Courtney Noelle. Trzeba jeszcze doliczyć końcówkę „Zoney”, gdzie raper prowadzi sympatyczny dialog ze swoim małoletnim synem i właśnie na tym pozytywy się kończą. Oczywiście występują tu momenty, kiedy Cameron przyśpiesza, podśpiewuje, nuci lub wydaje różne dźwięki ze swojej przepony, ale… on to robi zawsze — to zresztą jego największa siła. Tutaj występuje podobne zjawisko, ale wszystko jest zbyt banalne, zbyt proste, zbyt przewidywalne. Nuda. Wiz tłumaczy, że część numerów jest z okresu pracy nad Rolling Papers 2 i to również jest zbyt proste wytłumaczenie. Po co więc publikować odrzuty i okraszać je legalną naklejką? Khalifa sprawia wrażenie wielkiego kotła, do którego członek Taylor Gangu wrzucił każdego produktu po trosze, zamieszał i zostawił na ogniu. Ostateczna forma jest rwana i nie ma jednoznacznego kształtu. Próby autobiografii, kiedy już zaczynają wciągać, natychmiast zostają przerwane przez starego Wiza krzyczącego ze śmiechem „so hiiiigh”. W efekcie ciężko dobrze wejść w tę płytę.

Poprzedni album — Cabin Fever III — ukazał się w grudniu, ale chyba nikt już o nim nie pamięta. Prawdopodobnie długo nie będzie nikt również wspominał Khalify. Kilkukrotne słuchanie tej płyty w celu szukania pozytywów kończy się na spoglądaniu w kierunku playera z pytaniem, ile zostało jeszcze do końca danego utworu. Nuda. Na bitach pojawili się m.in. ID Labs, Knucklehead czy SAP i zrobili nowoczesne, lekkie, wizowe, ale koniec końców aż nazbyt zwyczajne produkcje. „Celebrate” jest miałkie, „BTS” przeciętne do bólu, przez co wywołuje nawet lekką irytację, a „Bake Sale” bardziej nadawałoby się na materiał Rodeo Travisa Scotta, który zresztą udziela się gościnnie w tym numerze. Na szczęście Khalifa nie zapomniał jak się rapuje, nie stracił wokalnych umiejętności w przeciągu od Blacc Hollywood i dalej potrafi okiełznać każdy rodzaj muzyki, pod jaką przychodzi mu nagrywać. W tym jest bezsprzecznie rewelacyjny, ale ten album nie zmieni w jego dyskografii nic. Nic.

Wstydź się, Khalifa. Odpuść jeden, drugi, trzeci album czy mixtape i wyselekcjonuj nagrywki, a będziesz w stanie wypuścić produkcję, do której będzie się wracało często i z przyjemnością. Tymczasem dwie ostatnie to wstrętne zapychacze z mikroskopijnymi, słonecznymi momentami. Zremixowanie „Hello” Adele w radiu wciągnęło te dwa albumy bez żadnych problemów, a też było o jaraniu. Tylko w jakim stylu! Wiz, „see you again”, oby tylko przy okazji lepszej płyty.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Poznaj szczegóły Khalifa

khalifa

Na początku tego roku Wiz Khalifa obiecał swoim fanom nowy album. Śpieszymy donieść, że raper dotrzymuje danej obietnicy. Właśnie dostaliśmy projekt okładki, tracklistę i numer „Bake Sale”, w którym gościnnie pojawia się Travis Scott. Nowy utwory Wiza, a będzie ich aż 13, ujrzą światło dzienne dokładnie 5 lutego. Przypomnę jeszcze tylko, że Khalifa zagra na tegorocznym Opener Festival. Gwiazda pojawi się na scenie 1 lipca.

1. “BTS”
2. “Celebrate” (feat. Rico Love)
3. “Elevated”
4. “City View” (feat. Courtney Noelle)
5. “Cowboy”
6. “Bake Sale” (feat. Travis Scott)
7. “Call Waiting”
8. “Make a Play”
9. “Most of Us”
10. “Zoney” (feat. Sebastian)
11. “Lit” (feat. Ty Dolla $ign)
12. “No Permission” (feat. Chevy Woods)
13. “iSay” (feat. Juicy J)

Nowy teledysk: Wiz Khalifa „King of Everything”

Przechwytywanie

Wiz Khalifa zapowiada w poniedziałek nowy album, we wtorek wydaje świeży klip, czego możemy spodziewać się jutro? Zanim jednak raper zaskoczy nam czymś jeszcze w tym tygodniu, obejrzyjcie teledysk do kawałka „King of Everything”. Sama piosenka nie ma w sobie nic szczególnego; tak samo obrazek, w którym zobaczycie Wiza ze swoimi ziomkami na dzielni. Ja jednak zwróciłam uwagę na anorektyczną sylwetkę byłego chłopaka Amber Rose. To się powinno leczyć. Albo zakazać ustawą. Tak jak we Francji ustala się normalne rozmiary modelek, tak samo powinno się mierzyć raperów, bo za moment Khalifa zniknie z tego świata. Dobra, koniec tego żartobliwego wywodu. Ale żeby potem nie było, że nie ostrzegałam!

Wiz Khalifa zapowiada nowy album

Przechwytywanie
Nie ukrywam, że czekam na Rolling Papers 2 z niecierpliwością, ale zanim dostaniemy sequel płyty z 2011 roku, Wiz Khalifa postanowił wydać jeszcze jeden album. Amerykański raper zapowiedział właśnie Project Khalifa, którego premiera odbędzie się już w styczniu. Poniżej znajduje się video, w którym muzyk zdradza szczegóły wydawnictwa. Ostatnia płyta gwiazdy, Blacc Hollywood, pochodzi z 2014 roku. Tego lata byliśmy świadkami prawdziwego szaleństwa związanego z raperem, w związku z radiowym hitem „See You Again”. Numer promował film Szybcy i wściekli. Przypominam, że Wiz będzie także gwiazdą następnej edycji Openera. Raper zagra dokładnie 1 lipca. Wybieracie się?

Nowy mixtape: Wiz Khalifa Cabin Fever 3

wizcabinfever

Śmieszny chudzielec bez większych zapowiedzi puścił trzecią część mikstejpu z serii Cabin Fever. Pierwszy z nich był świetny, drugi miał lepsze i gorsze momenty. Jak będzie z trójką? Chyba z góry możemy założyć, że w 11 numerach z tej produkcji znajdzie się kilka sztosów, które zostaną w odbiornikach na dłużej. To tylko dywagacje, ale nawet na gorszych produkcjach Wiza znajdowały się numery warte większej atencji. Cabin Fever 3 to tylko przecierka przed pełnoprawnym longplayem, który ukaże się prawdopodobnie na wiosnę 2016. Cały materiał możecie pobrać oficjalnie z Dattpiff. Do ściągnięcia poniżej i… słuchamy!

LINK

 

Wiz Khalifa kolejnym artystą na Open’er Festival

wizKolejnym artystą, który wystąpi na kolejnej edycji festiwalu Open’er w Gdynii, będzie amerykański raper Wiz Khalifa. Fakt, że do wydarzenia pozostało jeszcze sporo czasu, ale warto już teraz zastanowić się nad biletami, gdyż ogłoszeni do tej pory wykonawcy przedstawiają się imponująco (oprócz Wiza zagra jeszcze Florence + The Machine oraz Red Hot Chili Peppers). Podopieczny Snoop Dogg’a zagra na głównej scenie na lotnisku Kosakowo 1 lipca, czyli przedostatni dzień festiwalu. Z pewnością będzie można usłyszeć cały przekrój twórczości z oficjalnych wydawnictw, czy też wybranych mixtape’ów. Poza tym Wiz jest wulkanem energii na scenie i robi prawdziwe show . Czekacie na występ chudzielca z Pittsburga?

Nowy utwór: Wiz Khalifa „Fucc Day”

1400297841_taylor_gang_and_wiz_khalifa_perform_at_the_fader_fort_during_sxsw_2014_5_1920x12_15
Jesień sprzyja gęstym klimatom. Wiz Khalifa wypuścił nowy numer i trochę zatęskniłam za mglistą atmosferą debiutu rapera. „Fucc Day” świetnie pasowałoby do Rolling Papers i dlatego mam nadzieję, że ten luźno nagrany kawałek (za produkcję którego odpowiada niejaki Ricky P) zwiastuje nadchodzące projekty amerykańskiego muzyka, w tym także zapowiadany od dawien dawna Rolling Papers 2: The Weed Album. Czekam z blantem w ręku!

Nowy utwór: Wiz Khalifa x Harry Fraud „Just Because”

wiz-khalifa

Uwielbiam takie niespodzianki. Dosłownie przed weekendem Wiz Khalifa udostępnił luźny track, który wyprodukował Harry Fraud. Bit jest majestatyczny, melancholijny, rozkminkowy z anielskim głosem w samplu i brzmi niesamowicie. To i tak nie powinno dziwić, bo gdy na samym początku słychać „la musica de Harry Fraud”, można być pewnym, że  produkcja ociera się o geniusz. On stempluje te bity nadając im najwyższy znak jakości. Wiz nawinął bez wygrzewek, jednostajnym tempem w klasycznym stylu, bez zbędnych kombinacji. Całość jest genialna. Mam dla obu panów propozycję. Usiądźcie w studio, zapalcie dobrego jointa i zróbcie razem mixtape, epkę, longplay, cokolwiek. Nie zmarnujcie tego. „Just Because” ma ogromny repeat value, więc jeśli nie chcecie słuchać jednego numeru kilkadziesiąt razy z rzędu, to nie odpalajcie tego. Pokłon.