zapowiedź
Nieprzyzwoity i sugestywny Thicke

Jakiś czas temu, przy okazji wycieku utworu „Dirty It Up” pisaliśmy, że Robin Thicke pracuje w studio nad nowym albumem, który ma ukazać się jesienią. Wystarczy wyjrzeć za okno, żeby stwierdzić, że rzeczywiście mamy już jesień, a krążka Thicke czy chociaż jakichkolwiek konkretów ani widu, ani słychu. Krążek nie ma jeszcze tytułu, ani daty wydania, ale według najnowszych informacji możemy liczyć na niego jeszcze przed końcem roku. Okazuje się też, że „Dirty It Up” nie zostało jednak wybrane na singiel promującym. Tę zaszczytną funkcję powierzono natomiast utworowi „Sex Therapy”, o jeszcze bardziej sugestywnym tytule. Za jego produkcję odpowiada Polow Da Don. Kawałek brzmi co najmniej usherowo i nawet, jeśli kolejna płyta nie okaże się kopią poprzedniej, Thicke może skręcić w niebezpiecznym kierunku miałkiego i bezpłciowego męskiego R&B, do którego reprezentantów do tej pory przecież się nie zaliczał…
Bilal z nowym krążkiem w 2010

Chociaż Bilal nie wydał żadnego studyjnego albumu od debiutanckiego 1st Born Second w 2001 roku, przez ubiegłą dekadę był niezmiennie obecny w świadomości słuchaczy neo-soulu. Dwa lata później, miał ukazać się, gotowy już w zasadzie krążek Love for Sale, ale Universal Records zerwało kontrakt z Bilalem i album pozostał niewydany. Dopiero w 2006 roku płyta wyciekła do sieci. Cały czas jednak czekamy na oficjalny drugi krążek piosenkarza i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że już w przyszłym roku nasze marzenia się ziszczą! Artysta pracuje nad kolejną płytą już od 2008 roku i mówi, że będzie do krok do przodu od tego, co zaprezentował na Love for Sale i 1st Born Second, opisując projekt jako mieszankę electro, jazzu i rocka! Podobno gotowych jest już 9 z 12 zaplanowanych na krążek utworów – wszystkie zostały wyprodukowane przez Bilala z pomocą producenta z Wirginii, Nottza i członka kolektywu Sa-Ra, Shafiqa Husayna. Płyta, której tytułu jeszcze nie znamy ukaże się nakładem niezależnej wytwórni Plug Research. Obecnie Bilal wspiera Maxwella podczas jego trasy koncertowej po USA.
Uszatek jednak bez potwora

Kilka miesięcy temu donosiliśmy, że kolejne krążki Ushera i Mariah Carey będą nosiły tytuły, kolejno: Monster i Memoirs of an Imperfect Angel. O ile ten drugi niestety (o zgrozo!) został wcielony w życie, to Uszatek chce uniknąć dużego błędu przy tytułowaniu swojego kolejnego krążka. Jak widać albumy z kiepskimi tytułami nie sprzedają się dobrze o czym świadczą prognozy sprzedaży albumu Carey, którego pierwsze miejsce na 200 Albums Billboardu stoi pod wielkim znakiem zapytania. W związku z tym kolejna płyta ulubionego czarnoskórego piosenkarza R&B Ameryki, nosić będzie tytuł Raymond vs. Raymond. Brzmi monumentalnie, prawda? Jakby tego było mało, wiemy, że krążek ma ukazać się w tym roku, a dokładnie 8 grudnia! Natomiast z mniej dobrych informacji – pierwszym singlem promującym będzie utwór „Papers”, którego można posłuchać poniżej. Wszystko wskazuje na to, że muzycznie będziemy mieli powtórkę z niezbyt udanego Here I Stand. Ale ocenę tego pozostawiamy Wam. Jak sądzicie?
Nowy utwór: Chris Brown „I Can Transform Ya”

Chris Brown (20 l., na zdjęciu) krótkie chwile wytchnienia od kary za pobicie swojej byłej partnerki, niejakiej Robyn Rihanny F., poświęcił na twórczą resocjalizację. Wynikiem owych warsztatów zajęciowych jest kawałek „I Can Transform Ya”, w którym towarzyszą mu Lil’ Wayne ze Swizz Beatzem. Wynika z tego, że w pasiaku czy też bez, wokalista przymierza się do wydania kolejnego albumu, któremu nadał tytuł „Graffiti”. A jako że w skutek zaistniałej sytuacji, którą sam sprowokował, Chris Brown musiał się przyzwyczaić do widoku sądu, zapraszam Was śmiało, do wydania wyroku nad wspomnianym wcześniej utworem. Niech szanowny trybunał nie krępuje się! Kartki z Waszą ostateczną decyzją w tej jakże niejasnej sprawie możecie wrzucać do urny, która znajduje się tuż ,,po skoku”. (więcej…)
Kelis wraca, z pomocą Crookers

Po ciąży, zdradzie Nasa i wreszcie rozwodzie z nim, Kelis wbrew przypuszczeniom, nie kazała na siebie długo czekać. Już w lipcu pojawiły się informacje, że piosenkarka szykuje aż dwa nowe albumy! Jeden byłby mroczną, elektroniczną, taneczną płytą, przy której w studio mieliby ją wspomagać m.in. Patrick Wolf, will.i.am, David Guetta, Diplo & Switch, Jean Baptiste, Boyz Noize, Pharrell Williams i właśnie The Crookers. Druga płyta miała być spokojniejsza i bardziej koktajlowa i za jej produkcję odpowiadałby Raphael Saadiq. Póki co jednak o wydawaniu płyt, nic nie słychać. Kelis, jednak pojawi się prawie na pewno w ramach featuringu na nadchodzącym krążku Tonnes of Friends dj-skiego duetu The Crookers, którzy stworzyli m.in. bardzo popularny w Europie remix „Day N’ Nite” Kida Cudiego. Kilka dni temu do sieci trafił pierwszy efekt wspomnianej kolaboracji w postaci zaskakującego numeru „No Security”. Mi osobiście przypomina „Blindfold Me” i jestem bardzo pozytywnie nastawiony co do dalszych prac nad powrotem Kelis. Utwór do odsłuchu, po skoku.
„Love King” The-Dreama jednak dopiero w 2010

Mimo, że wydając swój ostatni, rewelacyjny krążek Love vs. Money, The-Dream szumnie zapowiadał, że jeszcze w tym roku czeka nas jego kolejny album Love King, sprawy przybrały inny obrót i na wydanie płyty w ciągu najbliższego kwartału nie ma szans. Nieoficjalnie mówiło się nawet o wspólnym muzycznym projekcie z Kanye Westem, ale ostatecznie wytwórnia i artysta nadal zamierzają promować uznany przez fanów i krytykę Love vs. Money. W najbliższych tygodniach pojawić mają się teledyski do dwóch kolejnych singli: „Sweat It Out” i „Fancy”. Nash postanowił także poświęcić najbliższe miesiące na produkcje dla innych wykonawców i życie rodzinne, jako że razem ze swoją dziewczyną, Christiną Milian, spodziewają się narodzin dziecka.
Okładka „In Love & War” Amerie

Pamiętacie Amerie? Wbrew komercyjnym porażkom wytwórnia zadecydowała, że jej kolejny album In Love & War, mimo wszystko ujrzy światło dzienne. Premiera albumu przewidziana jest na 3 listopada. W minionym tygodniu ukazał się zresztą teledysk do drugiego druzgocącego singla „Heard ’em All”. Tymczasem w sieci pojawiła się, podobno oficjalna okładka krążka, która… zaskakuje. Zaskakuje, bo schemat grzecznej, poprawnej i ładnej okładki dla płyty R&B z pozującym dumnie wykonawcą, w pełni działającym retuszem i gustownym napisem nadrukowanym modną czcionką, został przerwany i załamany. Amerie bowiem, na swoje niesprzecznie seksowne zdjęcie, postanowiła nałożyć efekty specjalne. Może byłoby to kreatywne (patrz. okładka ostatniej płyty Solange), gdyby nie fakt, że wygląda to co najmniej, jakby powierzyła wykonanie tego zadania dwunastoletniej fance, która dopiero co nauczyła się obsługiwać komputer. I tu rodzą się egzystencjalne pytania – czy to już sztuka? Może pop art? A może tania tandeta, którą piosenkarka chce sprzedać nieświadomym masom? Rozstrzygnięcie należy do Was!
Element wolności według Alicii Keys

To już oficjalne – czwarty studyjny album Alicii Keys, The Element of Freedom zostanie wydany już 1 grudnia tego roku. Dopisujemy zatem tę premierę do naszego grafika nadchodzących wydawnictw muzycznych. Nowy krążek promowany jest przez singiel “Doesn’t Mean Anything”, który w ostatni czwartek zadebiutował na wysokiej pozycji #32 na amerykańskiej liście R&B/Hip-Hop. Kawałek można w skrócie opisać jako midtempo będące połączeniem „No One” z „If I Ain’t Got You”. Także tekst nowego utworu tematycznie przypomina ten ostatni. Mówi się, że premiera The Element of Freedom odbędzie się akurat 1 grudnia, związana jest z obchodami w tym dniu Światowego Dnia AIDS. Niewiele osób wie, że Alicia od długiego czasu czynnie wspiera organizacji charytatywne zajmujące się problemami chorym na AIDS/HIV. Drugim singlem z krążka, według doniesień, ma być utwór „Try Sleeping With a Broken Heart”.
Poznajcie Dionne Bromfield
To dziwne, ale okazuje się, że marzyć każdy może. Nawet Amy Winehouse. Wokalistka, mająca ostatnimi czasy więcej wspólnego z tabloidami niż z muzyką, postanowiła otworzyć własną wytwórnię płytową, wzorowaną na legendarnej stajni Motown. Lioness Records, bo tak właśnie Amy ochrzciła swoją firmę fonograficzną, już wkrótce wypuści na wolność swoje pierwsze dziecko. I w istocie będzie to album dziecka, bo zaledwie 13-letniej (!!) chrześnicy Winehouse, Dionne Bromfield, zatytułowany po prostu „Introducing Dionne Bromfield”. Krążek ukaże się 12 października i będzie zawierał, uwaga!, nowe wersje starych utworów zagrane na nowo, czyli według ostatniej retro mody, a zatem na staro. Uroczo. Powyżej widzicie zwiastun debiutanckiego wydawnictwa Dionne – teledysk do pierwszego singla „Foolish Little Girl”. Po rozwinięciu wpisu można znaleźć także, proszę wybaczyć anglicyzm, teaser płyty. Dziewczynka jest rzeczywiście niezwykle utalentowana. Ale ma tylko 13 lat i jest podopieczną Amy Winehouse … To nie wróży zbyt dobrze. No, ale ktoś musi zarabiać tę kasę. (więcej…)
Nowy teledysk: Kano „Rock ‚N Roller”
Niedawno proklamował nie tylko śmierć auto-tune’a, ale śmierć wszystkiego w ogóle. Dziś Kano ponownie chwyta za ten przeklęty efekt, aby przedstawić światu swój najnowszy singiel „Rock ‚N Roller”, promujący zapowiadany na listopad album o tym samym tytule. Utwór został właśnie okraszony teledyskiem i wystawiony na widok publiczny. Klipowi nie należy poświęcać zbyt wiele uwagi, bo nic szczególnego za sobą nie niesie. Ot, taki kolorowy, ruchomy obrazek. Za to sam „Rock ‚N Roller” budzi moją nieustającą konsternację. Jednym jest bowiem nagrywanie prześmiewczego kawałka wysyłającego do diabła wszystkich użytkowników auto-tune’a (wspomniany „D.O.E”), a drugim korzystanie samemu z jego usług w oficjalnym singlu zwiastującym premierowe wydawnictwo, nawet jeśli to tylko kolejna część składowa tego żartu. Bo ten dowcip, w tym przypadku ten „joke isn’t funny anymore”, by zacytować tu Artystę. Albo to ja czegoś tu nie rozumiem, co jest zresztą bardzo możliwe. Z drugiej jednak strony, kto powiedział, że artyści mają być konsekwentni ? Bez niekonsekwencji chyba nie byłoby twórczości. Niniejszym trzeba przyznać, że nowa propozycja Kano to wymiatacz godny niejednego danceflooru. Szkoda tylko, że odcinając się od swoich zacnych grime’owych korzeni, brytyjski muzyk stał się po prostu jednym z wielu eksperymentujących z TYM efektem i tanecznymi rytmami.
