zapowiedź
O religijnej piosence R. Kelly’ego (i muzycznych powrotach do przeszłości)

Zdaję sobie sprawę z tego, że od wypuszczenia „Religious”, drugiego oficjalnego singla z nowego krążka R. Kelly’ego, minęło już kilka tygodni. Nie mniej jednak na początku poza tajemniczym tytułem i ciekawą okładką, sama piosenka wydała mi się dosyć mdła. Tymczasem przez te kilkanaście dni zdążyłem już dosyć dokładnie zapoznać się z nowym nagraniem Roberta i dojść do wniosku, że utwór w przeciwieństwie do poprzedzającego go „Number One” brzmi jak stare dobre R&B z lat 90tych, jakie to tworząc piosenkarz osiągnął największe sukcesy. Ostatnio do swoich muzycznych korzeni sięga coraz większa ilość wykonawców R&B, którzy próbują za wszelką cenę odnieść sukces komercyjny, zastępowani powoli przez młodsze pokolenia. Tak jest chociażby z „Yesterday” Toni Braxton, „H.A.T.E.U.” Mariah Carey, które brzmi jak żywcem wyciągnięte z Rainbow czy „I Look to You” Whitney Houston, wykonanym w tradycji jej najbardziej znanych hitów. Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy to dobra czy zła tendencja. Należy zdać sobie sprawę, że soul i R&B z nigdy już nie powrócą w szerokim zakresie w formie, jaką przyjmowały w zeszłej dekadzie. Jednocześnie jednak zaprzedanie się vocoderowo-elektronicznym trendom, choć lukratywne finansowo grozi artystyczną śmiercią i dodaniem do swojej muzycznej historii raczej hańbiącego rozdziału… Po skoku do odsłuchu „Religious”. Naprawdę polecam!
Dziwna podróżna CunninLynguists

Już za trzy dni, 3 listopada w amerykańskich sklepach pojawi się oczekiwana od pół roku druga część kompilacji niepublikowanych do tej pory odrzutów, bonusów, remixów i featuringów grupy Strange Journey, Volume 2. Niech Was jednak nie zwiedzie dość skromny opis tego zestawu, bo to nadal hip-hop najwyższych lotów, czego dowodem mogą być dwa nowe single z powyższego wydawnictwa – utwory „Running Wild” i „To Be for Real”. Oba to kawałek wspaniałego rapu, jakiego obecnie niestety nie ma już na listach przebojów w zalewie elektronicznego bełkotu na czele z Flo Ridą i Timbalandem. W „Running Wild” gościnnie możemy usłyszeć E-40 i Evidence’a. Oba utwory do odsłuchu, po skoku.
Rihanna wraca z rosyjską ruletką

Wszystko wskazuje na to, że piosenkarka z Barbadosu, jeszcze w tym roku, po raz kolejny odniesie wielki sukces na listach przebojów. W sobotę informowaliśmy, że nowy album wokalistki trafi do sklepów 23 listopada, ale nie mieliśmy żadnych innych informacji na temat jego nazwy czy zawartości. Jednak już teraz na pewno możemy powiedzieć, że kolejna płyta Rihanny zatytułowana będzie Rated R, a pierwszym singlem z płyty ma być kawałek „Russian Roulette”, którego już można posłuchać w cyberprzestrzeni. Wiadomo, że teledysk został już nakręcony i wyreżyserowany przez Anthony’ego Mandlera i w najbliższym czasie zadebiutuje w okresie największej oglądalności w amerykańskiej stacji ABC. Wiadomo też, co widać zresztą po zdjęciu powyżej, że Rihanna nie tylko nie zrezygnowała ze swojego lateksowo-ćwiekowo-sado-masochistycznego imidżu, ale poszła o krok dalej – teraz będzie kimś pomiędzy piratem, Zorro, Tarzanem, psychopatycznym mordercą a samą sobą, przynajmniej jeśli chodzi o wizerunek sceniczny. Myślicie, że to się sprzeda? Niezależnie od warstwy muzycznej, jestem pewien, że to będzie hit sezonu. Zapowiada się bardzo wyrównane starcie na kiczowatą ekstremę między R a Lady Gagą, która właśnie zbiera siły przed reedycją jej debiutanckiego krążka.
Daty, okładki, tytuły – słowo o nowych wydawnictwach

Począwszy od października aż do połowy grudnia to zawsze najlepszy okres w roku pod względem ilości wydawanych płyt. Niestety to raczej nie dlatego, że wszyscy wykonawcy doznają wówczas twórczego olśnienia i magicznego przypływu kreatywności, ale dlatego, że w tym okresie muzyka najlepiej się sprzedaje w związku z bardzo dochodowym okresem przedświątecznym. A że wydawnictwa świeże trafiają w sklepach na najlepsze półki, single wtedy zajmują niejednokrotnie wysokie pozycje na listach, a machina promocyjna działa na pełnych obrotach, to i przychody z pierwszych tygodni sprzedaży płyt są wyższe, bo skoro ludzie i tak coś kupują, to statystycznie częściej sięgać będą po coś niedawno wydanego, co niedawno reklamowano w radiu, niż po album, który już przebrzmiał i nikt o nim nie pamięta (w sensie komercyjnym).
Thicke będzie gorszył w grudniu

Tydzień temu pisaliśmy o bardzo sugestywnym tytule pierwszego singla z nadchodzącego albumu Robina Thicke. Okazuje się jednak, że Sex Therapy to tytuł całej nadchodzącej płyty, która to ukaże się wtedy, co przełożony z listopada krążek Clipse, czyli 8 grudnia. Singiel wyprodukowany przez Polow Da Dona na amerykańskim iTunes zadebiutuje natomiast już w przyszłym tygodniu, 20 października. Poza tym w pracach przy powstawaniu nowego materiału Thicke współpracował także z Jeffem Bhaskerem, zapomnianym już Scottem Storchem i Surf Club. Nadchodzący album wedle zapowiedzi ma być zupełnie inny niż wszystko, co Robin wydał do tej pory. Mamy się bać…?
„Till the Casket Drops” dopiero w grudniu
Długo oczekiwany nowy krążek duetu The Clipse Till the Casket Drops został oficjalnie przesunięty na 8 grudnia. Wcześniej płyta miała ukazać się 20 października, a następnie jej premierę przełożono na listopad. Do tej pory ukazały się już trzy single promujące krążek: „Kinda Like a Big Deal” w kwietniu, „I’m Good” z gościnnym udziałem Pharrella w czerwcu i „All Eyes on Me” z Keri Hilson w sierpniu. Temu drugiemu udało przebić się do mainstreamowych stacji radiowych w USA i dojść do #27 pozycji na liście Hip-Hop/R&B. Wiadomość o opóźnieniu wydania albumu przekazał fanom osobiście Pusha-T.
Nowy teledysk: Leona Lewis „Happy”
Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy Leona Lewis ma rzeczywiście coś wspólnego z R&B, w Wielkiej Brytanii być może, ale amerykańskie radio raczej jednoznacznie klasyfikuje ją jako pop. Faktem natomiast jest, że zwyciężczyni brytyjskiego programu X-Factor, po sukcesie debiutanckiego krążka Spirit i singli „Bleeding Love” i „Better in Time” po obu stronach oceanu, wraca właśnie z nową płytą Echo„, którą zwiastuje singiel „Happy”. W teledysku piosenkarka wygląda bardzo naturalnie i kobieco, zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszych klipach, gdzie makijaż, charakteryzacja i wyszukane kreacje skutecznie przykrywały jej urok osobisty.
Mulatu Astatke i The Heliocentrics na jedynym koncercie w Polsce

Już 28-go października w warszawskim klubie Palladium zagra jedna z najbardziej frapujących i ciekawych konfiguracji muzyki jazzowej tego roku – pochodzący z Etiopii, Mulatu Astatke wraz z londyńską grupą The Heliocentrics. W tym samym składzie muzycy, w kwietniu tego roku wydali wspaniały jazz-funkowy krążek Inspiration Information. To muzyka mieszająca tradycyjny jazz ubiegłych dekad z funkowym powiewem świeżości młodszych pokoleń i nutką afrykańskiej muzyki etnicznej. Tę zjawiskową płytę promuje obecna trasa koncertowa obu wykonawców, wraz z zapowiadanym koncertem w Polsce. Bilety w cenach: 89 PLN / 99 PLN (normalne) i 109 PLN / 119 PLN (balkon) można nabywać w polskich sieciach biletowych takich jak: ticketpro.pl; eventim.pl; ticketonline.pl; shortcut.pl; ebilet.pl; waxbox.pl.
Sony wydaje pierwszy pośmiertny singiel Jacksona

Jak zapowiadano od pewnego czasu, w niedzielę o północy miała miejsce premiera pierwszego pośmiertnego singla Michaela Jacksona, który pojawi się także na soundtracku do filmu This Is It będącego zapisem prób do planowanej serii koncertów w londyńskiej O2 Arena. Dlaczego nie użyłem sformułowania „nowy singiel”? Nie bez powodu, bo utwór o tytule „This Is It” firmowany jako nowe wydawnictwo Króla Popu, wcale nie został nagrany z myślą o powrocie na scenę i nowej płycie, ale najprawdopodobniej pochodzi z pierwszej połowy lat 80tych i został nagrany z myślą o Victory The Jacksons. Wszystko wygląda na to, że Sony desperacko próbowało odnaleźć, coś w twórczości Michaela, co zawierałoby słowa this is it, a że znalazło jedynie stare, niewykorzystane demo, wielokrotnie odrzucane przy okazji różnych projektów, to niestety takim właśnie będzie pierwszy pośmiertny singiel Jacksona. Utwór do odsłuchania po skoku. Cały soundtrack do filmu, zawierający największe hity piosenkarza i tytułowy utwór w dwóch wersjach trafi do sklepów już 26 października.
Z innej miski: Norah Jones w pogoni za piratami

Ciężko powiedzieć czy Norah Jones to jeszcze soulbowlowe muzyczne klimaty. Najprawdopodobniej i tak, i nie. Choć zgodnie z zapowiadanymi przez piosenkarkę zmianami estetycznymi przy okazji nadchodzącego albumu The Fall, raczej niestety nie. Płyta ukaże się już 17 listopada i stylistyką zahaczać ma o rocka i szeroko pojętą alternatywę, przynajmniej według słów producenta Jacquire Kinga, współpracującego wcześniej chociażby z Kings Of Leon, Tomem Waitsem czy Modest Mouse, a więc wykonawcami obracającymi się raczej w klimatach położonych poza soulowym polem zainteresowania. ALE odsłuchując pierwszy singiel promujący płytę, czyli utwór „Chasing Pirates”, nie mogłem powstrzymać się przed zaprezentowaniem Wam chociaż bardzo ogólnikowo zarysu jej nowego materiału. Po skoku odsłuch wspomnianego singla i tracklista płyty.
