zapowiedź
Już wkrótce nowy album Joss Stone

Wreszcie jakieś świeże informacje z obozu Joss Stone. Stęskniliście się za nią? Jeśli tak, to dobra wiadomość jest taka, że już na kwiecień planowana jest premiera jej czwartego studyjnego albumu roboczo zatytułowanego „Colour Me Free„. Podczas gdy wokalistka w chwili obecnej jest w trasie po Wielkiej Brytanii, ptaszki ćwierkają, że materiał na nowy krążek został już zamknięty i wytwórnia razem z artystką są na etapie wybierania pierwszego singla. Żeby jakoś muzycznie oprawić cały post, zamieszczam poniżej występ Joss z 23-go lutego z nową piosenką „Incredible„.
Z tego co słychać, kawałek brzmi naprawdę incredible. Jeśli rozejrzycie się po Youtube, będziecie mogli też znaleźć występy z innymi nowymi utworami z albumu, czyli „Lady„, „Free Me„, „Could Have Been You” i „Stalemate„. Wszystkie brzmią bardzo obiecująco, przez co czuję, że ten longplay to będzie prawdziwa bomba. Bo o Joss można mówić wiele rzeczy, my na Soulbowlu też w marcu 2007 roku trochę się podśmiewaliśmy z ówczesnego image’u artystki, jej występach na bosaka, dobieraniu pstrokatych rajstop do zupełnie niepasujących butów czy akcji „f*cks for tracks” a suma sumarum płytkę dostaliśmy świetną. Za dwa miesiące przekonamy się czy jako „świetne” będziemy mogli określić „Colour Me Free”, póki co pozostaje nam tylko czekać na pierwsze muzyczne zapowiedzi wydawnictwa.
„DoReMiFaSoFa” zaśpiewają wszyscy Sofani

Od premiery debiutanckiego albumu Sofy zatytułowanego Many Stylez minęło już prawie 3 lata. To wystarczająco dużo czasu, aby fani tego toruńskiego zespołu mogli za nim zatęsknić i z utęsknieniem oczekiwać nowego materiału. Drodzy fani Sofy, Sofy fani oraz inni Sofani, mam Wam do przekazania radosną nowinę – Wasze czekanie zbliża się ku końcowi ! Już 27 marca do sklepów trafi bowiem najnowszy krążek grupy, który będzie nosić tytuł DoReMiFaSoFa i ukaże się pod szyldem wytwórni Kayax. Sofani, szykujcie się zatem na ten termin. Wasze uśpione przez trzyletni czas soki życiowe mogą wytrysnąć na nowo ! To, co widzicie powyżej, to oczywiście okładka płyty. Na DoReMiFaSoFa mają pojawić się na razie tajemniczy jeszcze goście, a więc nie wiemy, czy chodzi tu o śpiewającego misia pandę czy też oryginalnego Pandę Beara, co zresztą byłoby nie lada atrakcją. Z naszych informacji wynika także, że zespół nie zamierza poprzestać na graniu tylko czarniawych brzmień. Obok charakterystycznych dla Sofy dźwięków inspirowanych soulem i hip-hopem, grupa rozszerzyła paletę swoich brzmień o mruczenie analogowych syntezatorów i rzężenie przesterowanych gitar. Pełne rezultaty tych muzycznych poszukiwań poznamy jednak wspomnianego już dnia 27 marca, który to będzie dniem historycznym nie tylko dla Sofy, Sofanów, ale także dla Mariah, Fergie, Quentina Tarantino i niejakiej emm z wykrzyknikiem !
Nowy singiel Ciary „Love Sex Magic” z Justinem Timberlake’m

Ciarze ostatnio nie za bardzo się wiedzie. „Go Girl” poniosło komercyjną klęskę i wszystko wskazuje na to, że podobnie stanie się z mocno promowanym, ale raczej średnio przyjętym przez słuchaczy „Never Ever”. Dlatego też uraczy nas trzecim singlem jeszcze przed wydaniem zapowiadanego od wielu już miesięcy trzyczęściowego „Fantasy Ride”. Tym razem w odróżnieniu od poprzednich propozycji, dla odmiany utwór jest bardzo chwytliwy i można nawet nieśmiało pokusić się o stwierdzenie, że dobry. Ponadto w kompozycji zatytułowanej „Love Sex Magic” wspomaga ją sam Justin Timberlake, zresztą także co-autor i co-producer utworu. Dodatkowo Ciara zrezygnowała chyba z wizerunku superbohaterki, a przynajmniej Super C nie widać ani na okładce singla, ani nie słychać w samym utworze. Klip podobno został nagrany 20 lutego i już wkrótce pewnie będzie nam dane go poznać. Tymczasem wiecznie przekładany, jeszcze nie posiadający okładki krążek zostanie ma zostać wydany 16 maja. Trzymam kciuki, żeby tak się stało i życzę Ciarę sukcesu, bo spośród wokalistek R&B niewątpliwie ma na siebie pomysł, a krępuje ją tylko wielka korporacja żądająca świetnych wyników sprzedaży, których ostatnio Cici brakuje. Odsłuch po skoku.
Flo Rida po raz kolejny atakuje #1 Billboardu

Flo Rida udowodnił już nam, że nie jest tylko kolejnym sezonowym wynalazkiem jak chociażby Mims (i jego „This Is Why I’m Hot”). Jego poprzedn debiutancki krążek „Mail On Sunday” wyprodukował aż trzy hity, które dotarły do top 20 na amerykańskim Hot 100, w tym multiplatynowe „Low”, które spędziło na szczycie listy aż 10 tygodni. Rok później raper postanowił ugruntować swoją pozycję w showbiznesie i przygotowuje się do wydania drugiego albumu, zatytułowanego „R.O.O.T.S.” (okładka powyżej). Oczywiście jak w przypadku tysiąca innych tegorocznych wydawnictw (w tym także nowego krążka Black Eyed Peas, o którym niżej) jest to skrót od czegoś niezmiernie ważnego i błyskotliwego. W tym przypadku roots mamy rozumieć jako „Route Of Overcoming The Struggle”. Jestem bardzo ciekaw jakie (muzyczne? społeczne?) korzenie może mieć Flo Rida i na ile tytułowe zapowiedzi o „overcoming the struggle” zostaną odzwierciedlone w zawartości krążka. Ostatecznie pierwszy singiel zatytułowany „Right Round” jeszcze bardziej potęguje moje wątpliwości. Kawałek wyprodukowany przez Dra Luke’a zawiera w swoim refrenie dość banalny motyw z powszechnie znanego hitu z lat 80tych „You Spin My Round (Like A Record)”. Co ciekawe utwór już zdążył wskoczyć na pierwsze miejsce listy Hot 100 Billboardu, sprzedając w pierwszym tygodniu wydania rekordową liczbę 636 tysięcy digital downloads i tym samym strącając na drugie miejsce „Low”, które do tej pory dzierżyło największy wynik w tej kategorii z liczbą 467 tysięcy. W tle „Right Round” śpiewa podobno Katy Perry, choć nie wiadomo ile w tym prawdy, bo nie jest wymieniona jako featuring. Teledysk po skoku.
Koniec Black Eyed Peas jeszcze w tym roku!

Spytacie dlaczego koniec? Z dwóch powodów. Po pierwsze, już 9 czerwca tego roku ukaże się kolejny album grupy zatytułowany przewrotnie „The E.N.D.” (co w rozwinięciu ma dać „The Energy Never Dies”). Po drugie w sieci ukazał się właśnie pierwszy singiel z wyżej wspomnianego krążka – „Boom Boom Pow”, który brzmi jak… No właśnie sami dokończcie. Na pewno nie stare dobre B.E.P. z czasów „Bridging The Gap”. Słychać natomiast wyraźnie vocoderowe nawiązania i podążanie tropem „My Humps”. W rozmowie z Billboard.com, przed tygodniem Will.I.Am. ogłosił, że nowy album będzie zdecydowanie bardziej taneczny od poprzednich i po zaledwie kilku dniach opublikował kawałek na swoim blogu. Tak w ogóle gdzie podziali się Taboo i Apl.De.Ap w tym kawałku? Fasolki zdecydowanie zmierzają ku końcowi… Po skoku odsłuch nowego singla.
Joe Budden powraca z drugim krążkiem „Padded Room”

Pamiętacie Joe’go Buddena i jego banger „Pump It Up” wojujący na listach przebojów latem 2003 roku? Po serii mixtape’ów i problemach z wydaniem kolejnego albumu w Def Jam, Budden powraca z nowym krążkiem nakładem znacznie mniejszej wytwórni Amalgam Digital. Następca „Joe Budden” nosi tytuł „Padded Room” (okładka powyżej) i jego amerykańska premiera ma miejsce dokładnie dzisiaj. Krążek pewnie nie sprzeda się tak dobrze jak jego poprzednik, który w USA pokrył się złotem, bo Budden zrezygnował z klubowego wizerunku i postanowił zaprezentować się światu jako prawdziwy emcee z krwi i kości bez owijania w bawełnę, tekstów o niczym, kilogramów zbędnego bling bling etc. Pierwszy singiel „The Future”, w którym gościnnie udziela się The Game to co prawda nadal maintreamowy rap, choć jak widać nie na tyle, żeby choćby być granym w dużych amerykańskich rozgłośniach radiowych. Dla mnie to zdecydowanie pozytywny numer. Na kolejnym małym krążku zostanie w najbliższych dniach wydany inny kawałek „In My Sleep”. Tymczasem ten pierwszy nie doczekał się jeszcze teledysku (a przynajmniej mi nie udało się go nigdzie znaleźć), mimo że takowy był planowany. Na krążku znalazło się w sumie 14 utworów, z których zarówno Budden jak i jego wytwórnia są bardzo zadowoleni. Mimo to album zbiera raczej niezbyt pozytywne opinie i raczej przejdzie niezauważony. Cóż… showbiznes. Po skoku do odsłuchu pierwszy singiel „The Future”.
KanYe i The Dream pod większą parasolką-olką olką

Czy chce się czy nie trudno jest zaprzeczyć wielkości Umbrelli eli eli ee. Gdy w 2007 roku Rihanna wyjęła ją ze swojej szafy można było jej nienawidzić lub nie, ale dało się uciec spod jej wszechogarniającego cienia. Wygląda na to, że i rok 2009 będzie miał swoją Parasolkę. The-Dream, nota bene autor wspomnianej ,,kompozycji”, i KanYe West nagrali bowiem inspirowany twórczością Micheala Jacksona utwór zatytułowany Walkin’ on the Moon. Znajdzie się on na drugim albumie Dreama, Love vs. Money, którego okładkę poznaliśmy w tym tygodniu. Terius Youngdell Nash, bo tak naprawdę nazywa się The-Dream, powiedział, iż L.A. Reid po usłyszeniu kawałka stwierdził, że ta kolaboracja jest w stanie przebić Umbrellę. A gdy tak się stanie, będzie on mógł kupić sobie dwa nowe auta. Trzeba docenić tę szczerość. Przynajmniej, kolokwialnie mówiąc, nie ściemniają, że chodzi o coś innego. Aby przekonać się jak brzmi Parasolka-olka olka A.D. 2009 trzeba będzie poczekać do 10 marca, kiedy to premierę ma krążek Love vs. Money.
Nas + Damian Marley = wspólny album?

W przeciwieństwie do plotek o wspólnym krążku Nasa i Kelis, ten informacje wydają się być na tyle wiarygodne, że projekt może w najbliższym czasie ujrzeć światło dzienne. Menedżer rapera w rozmowie z magazynem Billboard potwierdził bowiem, że Nas razem z synem legendy reggae – Damianem Marleyem, od kilku tygodni nagrywają w Los Angeles wspólny album. Krążek ma zostać wydany wiosną tego roku, choć nie wiadomo jeszcze pod skrzydłami jakiej wytwórni miałoby się to odbyć – Nas bowiem nagrywa dla Def Jam, podczas gdy Marley jest artystą Universalu. Mówi się też, że część dochodów ze sprzedaży krążka miałoby zasilić budowę szkół w Afryce. Jak to będzie brzmiało możemy się tylko domyślać, bo póki co żadne wspólne nagranie duetu nie pojawiło się w Internecie. Panowie jednak nagrywali już razem przy okazji krążka Marleya Welcome to Jamrock. Po skoku właśnie efekt ich kolaboracji – „Road to Zion”.
Saaadique w Polsce !

A nie mówiłam ? To było chyba przy okazji radosnej nowiny tyczącej się wydania w Polsce płyty Alice Russell (swoją drogą macie już ją w swojej kolekcji ? Ma firmową naklejkę Soulbowl !) … W każdym razie sprawdza się moje przeświadczenie, że Wielki Brat, kimkolwiek on jest, patrzy i słucha naszych życzeń ! 6 kwietnia swoją polską premierę będzie miał album The Way I See It Raphaela SAAAaadique’a. Fanfary ! Tak, wiem. To powinno mieć miejsce już jakiś czas temu. Ale z drugiej strony ten nominowany do nagrody Grammy krążek Sadystycznego Rafaela mógł równie dobrze w ogóle nie ukazać się w naszym małym kraju nad Wisłą. I co wtedy? A zatem cieszmy się i radujmy. Nie będę się pytać, czy kupicie, bo to chyba, cytując pewnego, ekhm …, klasyka, oczywista oczywistość.
Uwaga ! Album ukaże się jednak już 30 marca.
Szaleńczy Lil Wayne i dwa nowe albumy w 2009

Miałem nie lada problem, aby jakoś zatytułować ten post bez używania angielskich zwrotów, bo w końcu ile można, skoro żyjemy w Polsce. Ostatecznie wyszło kiepsko, ale mam nadzieję, że wynagrodzę Wam to zawartością. Nie są to co prawda żadne szczególnie świeże informacje czy coś, o czym pilni muzyczni obserwatorzy by nie wiedzieli, ale o Weezy’m nie pisujemy prawie w ogóle i po jego czterech Grammy, w tym za najlepszy rapowy album za „The Carter III” uznałem, że warto. Wayne natomiast nie próżnuje i w 2009 ma zamiar wydać dwa nowe albumy…

