zapowiedź
Kolejny „pierwszy singiel” Big Boi’a

Big Boi jest jednym z tych nieszczęśliwców, którzy poddali się tendencji wiecznego przekładania premiery swojego krążka i wydawania po kilka „pierwszych singli”, aż ostatecznie żadnego kolejnego. Nie wiadomo kiedy ukaże się długo zapowiadany „Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty”, obecnie oficjalna data wydania to „kiedyś w tym roku” – bardzo konkretnie. Nie rozumiem tylko dlaczego tak ciężko jest od razu wydać na początku dobry kawałek i konsekwentnie go promować? Wg filozofii wielu lepiej jest trwonić pieniądze na kolejne teledyski i promocję kilku słabych kawałków, a później narzekać na niedobrą wytwórnię. No więc Big Boi wydaje właśnie kolejny, po „Royal Flush” i „Sumthin’s Gotta Give” z Mary J. Blige, „pierwszy singiel” – kawałek „Ringtone”. To niestety jeszcze jeden dowód na to, że Big Boi solo nie istnieje jako artysta i bez Andre to już niestety nie to samo. Jest co prawda lepszy od dwóch poprzednich, ale raczej nie skazany na sukces. Utwór po skoku.
D’Angelo jednak bez Prince’a na nowym albumie?

Po rewelacyjnych wiadomościach z obozu D’Angelo, które trafiły do nas za pośrednictwem Billboard.com dwa tygodnie temu, witryna zamieściła coś w rodzaju sprostowania. Podobnież bowiem współpraca zarówno z Prince’m, jak i z Markiem Ronsonem nie jest wcale taka pewna. Póki co wciąż prowadzone są rozmowy dotyczące uczestnictwa panów w projekcie. Pewne jest natomiast, że usłyszymy Raphaela Saadiqa, Q-Tipa, Roya Hargrove’a i Cee-Lo. Ponadto menedżer D’ nie potwierdził oficjalnie tytułu „James River” jako prawdziwego. Krążek pozostaje więc póki co bez nazwy. Bez zmian jednak album planowany jest na lato tego roku i ma mu towarzyszyć trasa koncertowa po Europie i USA. Jak myślicie, które z tym rewelacji dojdą ostatecznie do skutku, a które pozostaną jedynie w sferze marzeń?
Nowy teledysk: Ron Browz „Jumping (Out The Window)”
Kolejne po T-Painie, The-Dreamie i aspirującego do tego tytułu kanYeWesta, dziecko vocodera, czyli Ron Browz, o którym dwa miesiące temu nie słyszała jeszcze nawet wikipedia przygotowuje się do wydania debiutanckiego krążka zatytułowanego „Jumping Out The Window”. Premiera krążka przewidziana została już na 17 marca tego roku, a promować go będą znany już doskonale „Pop Champaigne” z Jimem Jonesem (US #22, US R&B #3) i kawałek tytułowy, do którego klip Browz zaprezentował w ostatnich dniach. Na chwilę obecną utwór jest już #35 na amerykańskiej liście R&B i nic nie wskazuje na to, aby miał przestać awansować. Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego typu czarnej muzyki, ale czasami lubię posłuchać takich bezmyślnych bangerów pełnych syntezatorów. A Wy?
P.S. Brzmi trochę jak męska wersja „Single Ladies”, nie sądzicie?
D’Angelo w duecie z Prince’m & w trasie po Europie

Mamy kolejne wieści z obozu D’Angelo. Billboard donosi, że artysta intensywnie pracuje nad nowym krążkiem – zatytułowanym „James River”. Według najnowszych informacji album ma pojawić się latem tego roku, a przy jego tworzeniu zaangażuje się między innymi… Prince! Księciu zresztą zapowiada się bardzo pracowity rok, w planach ma bowiem wydanie aż trzech solowych albumów (jak niegdyś Badu i Maxwell, choć jak wiemy, im się nie udało). Poza Princem na krążku pojawią się także Cee-Lo Green z Gnarls Barkley, Raphael Saadiq, Roy Hargrove i Mark Ronson. Podobno kolaboracje z trzema ostatni zostały już nagrane.
Poza tym D’Angelo latem ma w planach wyruszenie w trasę koncertową. Rozpocznie się ona w Europie, a następnie będzie kontynuowana w Stanach Zjednoczonych. Miejmy nadzieję, że D’ w swoich planach uwzględni Polskę. A jeśli nawet nie, to możemy być prawie pewni, że odwiedzi którychś z naszych sąsiadów – Niemcy lub Czechy. Jest więc realna nadzieja zobaczenia D’ na żywo. Trzymam kciuki za powodzenie obu przedsięwzięć!
Nowy teledysk: B.o.B. „I’ll Be In The Sky”
Osoba pochodzącego z Atlanty B.o.B. może Wam nic nie mówić, jednak w krótkim czasie może się to zmienić. Niezwykle młody, ale już od jakiegoś czasu flirtujący z muzycznym biznesem raper ma być tegorocznym, jak to się brzydko z angielska mówi, the next best thing na hip-hopowej scenie. Muzyk przygotowuje się do wydania debiutanckiego albumu zatytułowanego The Adventures Of B.o.B, ale dzięki wydanemu niedawno mixtape’owi już można poznać jego możliwości. Materiał jest do pobrania z jego strony myshitspace. Jednocześnie w nasze ekrany uderzył pierwszy wideoklip do pilotującego debiut singla I’ll Be In The Sky. Oglądajcie, to czym najprawdopodobniej będziecie często raczeni w tym roku, a ja w tym czasie posłucham sobie OutKastu. Chyba jestem tradycjonalistką i przy nim zostanę. Wybacz, B.o.B (Bobie?). Po skoku znajdziecie również całkiem zgrabną wersję na tzw. ,,żywca”. To nie miała kryptoreklama, żeby nie było.
(więcej…)
Wale przygotowuje inwazję na ’09 rok

Jego Nike Boots założyli już chyba wszyscy, którym pasował ten numer. Zeszłoroczna Mixtape About Nothing znalazła wielbicieli zarówno wśród muzycznej młodzieży jak i wielce kapryśnej prasy. Dziś Wale kumpluje się z Markiem Ronsonem i występuje gościnnie u Daniela Merriweathera. Do tego ostatnio stacja MTV uznała go za jednego z tych MC, których poczynania w tym roku należy śledzić. Wobec tego wszystkiego sam Wale pozostaje niewzruszony i wręcz szokuje swoją skromnością (Nie chcę myśleć o tym, że jestem the next big thing (…) Po prostu każdego dnia budzę się i myślę o tym, jak mogę stać się lepszy). Poza samodoskonaleniem się, waszyngtoński raper szlifuje jednocześnie swój debiutancki album, którego data premiery wciąż pozostaje niewiadomą. Znamy za to jednego z zaproszonych do współpracy gości. Na krążku Wale’ego pojawi się elektroniczna dama, znana także pod pseudonimem Lady Gaga, która świętuje obecnie wielkie sukcesy na listach przebojów po obu stronach Atlantyku. Rapera i wokalistkę łączy wspólna wytwórnia (Interscope Records). Niestety, na efekty tej niebanalnej współpracy będziemy musieli jeszcze nieco poczekać. Brzmi intrygująco, więc chyba warto dać im trochę czasu.
Pełnowymiarowy album J*DAVEY

Po wydaniu w tym roku znakomitej, podwójnej ep-ki zatytułowanej The Beauty in Distortion/The Land of the Lost eklektyczno-ekscentryczny duet z Los Angeles, J*DAVEY, podpisał właśnie kontrakt z dużą wytwórnią. W związku z tym mamy czego wyczekiwać w 2009 roku, bowiem wtedy to ma się ukazać ich pełnowymiarowy album. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie wiecie jak brzmi to wyjątkowe duo, nad którym już od dłuższego czasu pieją wtajemniczeni, a poważne muzyczne magazyny wieszczą im świetlaną karierę, koniecznie odwiedźcie ich profil w serwisie myspace.
Trzykrotny ukłon od Lupe Fiasco?

Jakiś czas temu, przy okazji wypuszczenia nowego singla, wspominaliśmy o tym, że Lupe Fiasco zastanawia się nad pożegnaniem ze sceną muzyczną po wydaniu kolejnej płyty, zatytuowanej ‚LupEND’. Jako, że od tamtego czasu zrobiło się wokół tej informacji sporo zamieszania, postanowiliśmy do sprawy powrócić. Cała historia zaczęła się, wydawać by się mogło dość niewinnie, od słów…:
„‚LupEND’ będzie tytułem mojego ostatniego albumu. Kiedy grasz w grę video, możesz wpisać jedynie trzy litery swojego imienia, a kiedy ją kończysz pojawiają się te trzy litery w zestawieniu z ‚END’. Moja kolejna płyta może być ostatnią”.
Obiektywnie rzecz biorąc, nie ma się co dziwić żywej reakcji na powyższą wypowiedź. Wycofanie się bowiem z działalności artystycznej po wydaniu dwóch świeżych, świetnie przyjętych przez krytyków i publiczność albumów (odpowiednio ‚Lupe Fiasco’s Food & Liquor’ oraz ‚Lupe Fiasco’s The Cool’), byłoby niezaprzeczalną stratą dla rynku.
Globalne brzmienie Usher’a

Po majowym ‚Here I Stand’, Usher już powoli kreśli w głowie wizję swojego kolejnego krążka. Na razie są to jedynie plany, nie poparte nawet żadnymi przygotowaniami, ale sądząc po informacjach, jakie wypłynęły od samego artysty, możemy spodziewać się ciekawego i naprawdę świeżego materiału. Usher pragnąłby, aby nowe dzieło było ‚globalnym przeżyciem rozrywkowym’, a swoją muzyką bedzie chciał dotrzeć do emocji i wrażliwości ludzi ze wszystkich zakątków świata. Prawdę mówiąc, nie wiem czy możliwe jest sprostanie wszystkim gustom? Wydaje się to być, wręcz utopijnym przedsięwzięciem… Najwyraźniej nie dla samego Ushera, który efekt taki chce uzyskać mieszając różne style muzyczne. W uzyskaniu odpowiedniego brzmienia, siły i ekspresji muzyki, pomóc mają sesje nagraniowe odbywające sie w różnych krajach świata. Idąc dalej za ciosem i starając się sprostać wyzwaniu, muzyk szykuje także przy tej okazji wiele ciekawych kolaboracji…: ‚Za granicą jest masa artystów z którymi chciałbym współpracować. Nie podam teraz konkretnych nazwisk, ale jestem zainteresowany pracą z osobami, do których przywykłem, że są poza zasięgiem’.
Czy Usher stworzy dzieło w konwencji ‚muzyka ponad podziałami’ i poda nam globalny dźwięk nie rozmywający się w nijakich nutach? Przyjdzie nam na to jeszcze trochę poczekać. Zanim to nastapi – przede wszystkim – żeńska część planety będzie miała okazję podziwiać wdzięk i talent Usher’a, podczas jego trasy koncertowej One Night Stand Ladies Only.
‚I Stay In Love’ – czwartą odsłoną teorii względności według Mariah Carey
No i stało się. Trwają właśnie ostatnie szlify nad długo oczekiwanym klipem, do czwartego już singla, z najnowszej płyty Mariah Carey. Tym razem, nie wiedzieć czemu, postawiono na ‚I Stay In Love’ . Mając w rękawie (a raczej na płycie) takie asy, jak ‚Migrate’, ‚Side Effects’ czy ‚For The Record’… wszystkich dziwi wybór tego, bardzo pospolitego w brzmieniu, kawałka. Trudno stwierdzić czy to sama Mariah podejmuje takie decyzje, czy nieudolnie ‚pomaga’ jej w tym Island Def Jam. Jakkolwiek by nie było, strategia ta (jak dotąd przez większość nie rozumiana) zupełnie się nie sprawdza, bowiem jedynym trafionym singlem, z teorii względności według MC, okazał się być, zapowiadający album – ‚Touch My Body’. Każdy kolejny wybór przechodził bez echa, utrzymując tendencję ‚flop’. Nie chcę oczywiście snuć czarnych wizji, ale nie jestem do końca przekonany, czy ‚I Stay In Love’ zdoła udźwignąć swoją melodią ciężar monstera z 2005 roku, jakim niezaprzeczalnie był ‚We Belong Together’. Powiem wręcz, żę chcę się w tej kwestii mylić.
Teledysk kręcony był w Las Vegas, a za samą reżyserię klipu odpowiedzialny jest, nie kto inny, jak sam Nick Cannon (obecny mąż MC). Efekty jego talentu będziemy mogli podziwiać już 29 października, na antenie telewizji BET. Patrząc na zdjęcia z planu jedno jest gwarantowane… 38-letnia Carey, na pewno zadbała o nasze wrażenia wizualne w tej 3-mintowej historii. Czekam z niecierpliwością!

