
Virgil Griffiths, student filozofii ze Stanów Zjednoczonych, stwierdził pewnego razu: ,,Słuchając niektórych artystów pomyślałem sobie, że ta szmira może dużo powiedzieć o ludziach i o tym, co dzieje się w ich głowach.” Naukowiec szybko przeszedł do czynu i na podstawie preferencji muzycznych oraz wyników testów SAT, będących amerykańskim odpowiednikiem polskiej matury, ocenił, iż jedne z najgorszych wyników testów otrzymały osoby, deklarujące się jako fani Beyoncé, Justina Timberlake’a i Jay’a-Z. Jednak to nie oni zajęli ostatnie miejsce w tabeli wyników. Najgorszymi z najgorszych w testach okazali się bowiem słuchacze Lil’ Wayne’a. Najmądrzejsi i zajmujący najwyższe miejsce w tabeli to zaś wielbiciele … Mozarta. Pomiędzy Mozartem a Lil’ Wayne’em swoje pozycje zajęli fani indie rocka (m.in. Radiohead i Boba Dylana). Słuchacze takich klasyków jak Queen, The Beatles, Jimi Hendrix, Frank Sinatra czy Bob Marley uznani zostali za średnio inteligentnych. Trochę gorzej wypadli natomiast miłośnicy Coldplay, Muse i Oasis. Niestety, badania nie mówią wiele o hardcore’owych fanach Ciary ani moich ulubionych Baduistach.
Zanim wciśniecie ,,publikuj komentarz”, weźcie głęboki oddech, zróbcie 50 przysiadów i 20 rundek wokół bloku. To tylko amatorskie badania. To tylko artykuł. To tylko The Sun. Czy czujecie się głupi/głupio ? Zapewne nie. Czy przestaniecie słucha Beyoncé i Justyny ? Tym bardziej. Ale mam nadzieję, że teraz rozumiecie, co się dzieje, gdy próbuje się przełożyć tak nienamacalną materię jaką jest muzyka na liczby, tabelki i wykresy – nieporozumienie.


Komentarze