70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475

25 najlepszych epek 2015

Data: 22 grudnia 2015 Autor: Komentarzy:

epki

Epki, obok remiksów, to kategoria, która stała się integralnym elementem corocznych soulbowlowych podsumowań. W bieżącym roku mieliśmy nie lada wyzwanie, ponieważ wybieraliśmy reprezentatywną dwudziestkę piątkę z blisko 150 wydawnictw, jakie ukazały się na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy. Przy tym bardzo cieszy nas fakt, że wyszczególnione minialbumy w zdecydowanej większości zostały wydane pod szyldami mało znanych wytwórni i netlabelów, a kilka z nich zostało wypuszczonych przez artystów na własną rękę. Standardowo zapraszamy więc, do sprawdzenia ostatniego zestawienia naszego autorstwa, a za kilka dni w ramach bonusu dowiecie się, jakie ulubione wydawnictwa 2015 wybrali zaprzyjaźnieni z nami DJ-e oraz artyści.


25.

Rosie

Wayne Snow

Tartelet Records

Tegoroczny ranking najlepszych EPek otwiera Wayne Snow i jego wyborne Rosie. To bezwzględnie jedno z naszych największych odkryć w kręgu okołosoulowych wydawnictw mających premierę w 2015 roku. Żałujemy jedynie, że Rosie bliżej do obszernie wydanego singla niż pełnowymiarowego minialbumu. Mający nigeryjskie korzenie Wayne świetnie rozumie się z Maxem Graefem, który odpowiada za produkcję dwóch wiodących utworów na EPce. Kojący falset Snowa oparty o obłędne rhodesy i bezbłędne ścieżki basowe Graefa ma w sobie sporo z przepisu, na bazie którego fenomenalne dźwięki tworzyli Platinum Pied Pipers, Colonel Red czy Sa-Ra. — K.Zięba


24.

Pomp

J*Davey

ILLA V 8 R

Oni nagrywali alternatywne R&B, zanim to było modne. Nowy minialbum kalifornijskiego duetu można by obrócić w chwytliwy mem, ale jednocześnie należałoby umieścić przy nim asterysk (dokładnie taki sam jak w nazwie grupy) z bardziej obszernym wyjaśnieniem niespożytkowanego do końca fenomenu J*Davey, którzy przez ponad dekadę szukali sposobu, by wyciągnąć R&B z ciasnej szufladki, do której, bez złych intencji, nieopatrznie wcisnęli je krytycy, słuchacze i przede wszystkim sami twórcy. Ich fuzja R&B i nowych brzmień zawsze była wierna raczej ideałom klasycznego neo-soulu, niż podporządkowana modzie na UK bass. I choć na nowej EPce Pomp proporcje odrobinę się zmieniły, J*Davey nadal brzmią ciepło i witalnie. Choć pozostają na drugim planie przez całą swoją dotychczasową karierę, wciąż udaje im się bez pogoni za trendami tworzyć rzeczy nie tylko z nimi korespondujące, ale kreatywnie wychodzące poza schemat. [więcej] Kurtek


23.

The Anderson.Paak

Blended Babies

BBMG

Anderson .Paak nie powinien być anonimową postacią, jeśli tylko śledzicie nasz portal. To był zdecydowanie jego rok, mimo, że solowego albumu nie wydał. Był za to obok Kendricka Lamara najjaśniejszą postacią na Compton Dr. Dre, pozamiatał wieloma gościnnymi featuringami oraz wydał 2 kolaboracyjne EPki. Jedną z nich jest właśnie projekt, który wyprodukował duet Blended Babies. Cztery utwory w soulowo hiphopowym klimacie, w których genialnie podśpiewuje .Paak, z miejsca nas kupiły, co zagwarantowało obecnością w naszym rankingu. — Piechupiech


22.

Black Magic

Andrea

Jakarta Records

Andrea, to jeden z dwóch przedstawicieli Jakarta Records w naszym zestawieniu. Jeśli alias tego paryskiego producenta niewiele wam mówi, to warto w ramach zachęty zaznaczyć, że Francuz ma na swoim koncie remiksy dla takich artystów, jak The xx, AlunaGeorge, Sam Smith, Say Lou Lou, Rosie Lowe, Stwo i The Weeknd. Myślę, że dla nieprzekonanych powinna to być wystarczająca rekomendacja, by sięgnąć po materiał zawarty na Black Magic. Nazwa samej epki również jest mocno sugestywna, gdyż Andrea jak w szamańskim muzycznym kotle, miesza składniki, które finalnie tworzą bardzo monumentalne kompozycje, wypełnione szczelnie masywnym, rozlewającym się basem. Miłym akcentem wśród tego dźwiękowego niepokoju, jest utwór „Down” z gościnnym udziałem australijskiej wokalistki Vanessa Elisha, który śmiało można zaliczyć do najlepszych bedroomowych produkcji tego roku. — Dźwięku Maniak


21.

Twice Burned

Alo Lee

self released

Wielokrotnie wśród stwierdzeń odnoszących się do naszego tegorocznego rankingu przemycamy tezę, że R&B — a zwłaszcza jego oniryczna odsłona — dała nam w ostatnich miesiącach wiele powodów, by mówić o świetnym okresie dla tego gatunku. Kolejnym żywym potwierdzeniem tych słów, jest okryta przez nas w tym roku wokalistka Alo Lee. Wsłuchując się w kolejne kompozycje Londynki, szybko można stwierdzić, że ta niewątpliwie posiada talent i co ważniejsze wie, w jakim kierunku chce podążać, a jak sama o sobie mówi: „Reprezentuję ciemniejszą stronę rhythm and bluesa”. W jej utworach znajdziemy więc sporo chropowatości, powstałej z trip-hopowych pogłosów, analogowego szumu, masywnego basu oraz mocnych syntezatorowych akcentów. Tak też właśnie brzmi jej debiutancka epka Twice Burned, która w naszym zestawieniu znalazła się na miejscu dwudziestym pierwszym. — Dźwięku Maniak


20.

Got Ur Request

Aaries

self released

Ayana i Ayinke to pełne namiętności, miłości do życia i zaangażowania w muzykę młode kobiety, które zdecydowanie zasługują na to, by poświęcić im więcej niż tylko kwadrans jednego odsłuchu opublikowanego kilka miesięcy temu wydawnictwa. Got Ur Request to materiał stworzony z czułością, która zmiękcza kolana, rozpuszcza stres i rozlewa się po całym ciele słodyczą miodu. Wystarczyły tylko cztery utwory, żeby wokalistki z Filadelfii swoimi zmysłowymi, łagodnymi głosami zupełnie przejęły kontrolę nad moim odtwarzaczem. Przepiękna, okraszona bogatym instrumentarium fuzja soulowych ballad lat ’70 i ’90 to w końcu muzyczna pokusa, której nie można sobie odmówić. Swoją drogą, okazuje się, że nie warto płacić terapeucie — Aaries dźwiękową kuracją zwalczają wszelkie sercowe problemy. — Brzózkaaa


19.

Side FX

Denitia & Sene

self released

Jeden z najbardziej zgranych duetów funkcjonujących na scenie około soulowej epką Side FX po raz kolejny udowadnia swoją wartość i nieprzeciętny talent. Główną osią, wokół której obraca się tematyka kolejnego wydawnictwa artystów jest ponownie miłość odmieniana na wszelkie sposoby, pokazująca jak złożone i pokręcone może być to uczucie. Mimo, iż podobne tematy wałkowane są na milion różnych sposobów na co najmniej co drugiej wydawanej płycie, to mało komu udaje się to zrobić w tak stylowy i bezpretensjonalny sposób. Epka jest krótka a mimo to treściwa, oszczędna i jednocześnie bogata w emocje, a całość otoczona aurą tajemniczości i eteryczności na pewno nie pozostawia słuchacza obojętnym. — eMeS


18.

Red White n Cruel

Kossisko

Cutcraft Music Group

Pamiętacie zeszłoroczne EP rapera 100s? Gość pojawił się nagle i narobił sporo hałasu w internecie. Jego ośmioutworowe EP zatytułowane IVRY, przepełnione było klubowymi bangerami, kalifornijskim słońcem i świeżym spojrzeniem na g-funk rodem z West Coastu. 100s porzucił rap i stał się Kossisko, zmieniając absolutnie stylówę! Nowej odsłonie zdecydowanie bliżej do Prince’a i Ricka Jamesa, którymi Kossisko się inspiruje. Czuć na Red White N Cruel „pimpowość” IVRY, jednak w bardziej śpiewanej formie, której artysta potrafi nadać mistyczny i zmysłowy charakter z funkowym groovem. W niedalekiej przyszłości powinno być o nim jeszcze głośniej! — Piechupiech


17.

Private Joy

Chloe Martini

Roche Musique

Chloe Martini zyskała już rzeszę fanów nie tylko w naszym kraju, ale właściwie na całym świecie. Jej świeże spojrzenie na współczesną elektronikę inspirowaną fuzją czarnych brzmień dostrzegalne jest również na wyróżnionym przez nas wydawnictwie. Tytuł minialbumu Private Joy to bezpośrednie nawiązanie do utworu Prince’a, więc możemy spodziewać się dużej ilości funkowej energii i odniesień do R&B z lat osiemdziesiątych. W każdym z czterech kawałków artystkę wspierają zdolni wokaliści, a na pierwszy plan wysuwa się znakomita kompozycja „Get Enough” z gościnnym udziałem Alyss. Chloe Martini przygotowała mieszankę dźwięków na najwyższym światowym poziomie, tym samym potwierdzając swój talent i przynależność do elity producenckiej kreującej aktualny wizerunek okołosoulowych gatunków muzycznych. — Adrian


16.

Stay Up

Abhi//Dijon

self released

Już drugi rok z rzędu (wciąż mało znany) wokalno-producencki duet z Maryland trafia do naszego zestawienia najlepszych epek. Abhi//Dijon na Stay Up EP z powodzeniem kontynuują to, co rozpoczęli na zeszłorocznym wydawnictwie. Co więcej, idą w swoich poczynaniach zdecydowanie dalej, bo swoje niezwykle melodyjne R&B rozbudowują o inspiracje wyspiarskimi dźwiękami, czego najlepszym przykładem jest oparte na fundamentach z UK garage’u i 2-stepu „Say Yeah!”. Jest to być może jedna z najbardziej błyskotliwych kompozycji ostatnich 12 miesięcy, a przy tym nie jedyny z wyrazistych utworów zawartych na minialbumie. „Jon B” i „3AM” są z kolei przykładem świetnie zbalansowanego R&B, które nie tylko przywołuje słodkie wspomnienia, ale daje szansę na doświadczenie wielu nowych uroczych chwil. To dokładnie tak jak z twórczością Abhi//Dijon, gdzie umiejętne korzystanie z przeszłości łączy się z przyjemną świeżością. — Adrian


15.

Umowa o dzieło

Taco Hemingway

Asfalt Records

W 2013 roku nikt o nim nie słyszał, a dziś już ma w CV występ na Open’erze i nazywają go hipsterskim PRO8L3M’em. Głównym powodem tego rosnącego zainteresowania Taco Hemingway’em, jest sukces konceptualnej epki Trójkąt Warszawski. Po raz kolejny potwierdziło się, że jedyną możliwością przebicia się do świadomości słuchaczy w Polsce jest nagranie albumu w języku polskim, gdyż anglojęzyczny debiut Filipa Szcześniaka YOUNG HEMS, pozostał praktycznie niezauważony. Umowa o dzieło nie ma już spójnego konceptu jak poprzedni projekt. Mimo wszystko cały czas znajdujemy się w stolicy, gdzie zapach szlugów i kalafiorów miesza się z alkoholowym odorem, a kwiat polskiej młodzieży żyje według motta „za hajs matki baluj”. W tych klimatach Taco odnajduje się znakomicie. Poniekąd sam należy do tej hedonistycznej ciżby, która formuje imprezowy krajobraz warszawskiej wannabe bohemy. Umowa o dzieło to młodzieńcze mrzonki o bogactwie („6 zer”), skacowane tripy metrem („Następna stacja”), skrzynki pełne zawiadomień („Awizo”), żywieniowo-lifestyle’owe paradoksy („Białkoholicy”) oraz meandry taniego podrywu („A mówiłem ci”). — Gardys


14.

Raw, Vol. 1

Azekel

Thunderlightning Recordings

Ostatnie kilka lat przyniosło wyklarowanie się wyrazistej tożsamości londyńskiego R&B, które przez lata borykało się z etykietką niepełnowartościowego substytutu odmiany nowojorskiej. Ostatnio natomiast dzięki buzującym pokładom kreatywności udało się w ramach jednej sceny wyodrębnić wiele powiązanych ze sobą stylów — jednym z nich jest elektrosoulowa fuzja — z jednej strony mocno oparta o UK bassowe zaplecze, z drugiej — wyraźnie akcentująca emocje wokalistów. Po Jai’u Paulu i Benie Khanie, w 2015 roku przyszedł czas na znakomitą przełomową EPkę Azekela. Wokalista podobnie jak koledzy po fachu ma zmysł do pisania nieoczywistych i połamanych popsoulowych melodii i umieszczania ich w kontekście brytyjskich nowych brzmień (koniecznie posłuchajcie „Mad About the Boy” i „Chronophobii”). Raw, Vol. 1 jest, miejmy nadzieję, zapowiedzią wielkiej kariery. — Kurtek


13.

OK Lady

Roman GianArthur

Wondaland Records

Wondaland Records

OK Lady od gitarzysty/wokalisty Romana GianArthura to epka kipiąca neo-soulową wrażliwością i szacunkiem do tego, na czym zbudowano fundamenty tego labelu. Motywem przewodnim epki są większe lub mniejsze nawiązania do twórczości kultowej grupy Radiohead, takie jak interpretacje „All I Need” i „Paranoid Android” w duchu Bilala i D’Angelo. Zresztą epka zamykana jest właśnie przez cover tego ostatniego („Send It On” z Voodoo). Jeśli przestraszyliście się kierunku, w jakim zaczęło zmierzać Wondaland Arts Society, zapoznajcie się z OK Lady i odetchnijcie z ulgą. — Chojny


12.

Urban Flora

Alina Baraz & Galimatias

Ultra Records

Internet pozwala nie tylko nam — odbiorcom, fanom — docierać do niezbadanej ilości muzyki. Jego druga, nie mniej istotna rola to możliwość komunikowania się twórców z różnych zakątków świata. Właśnie w ten wirtualny sposób dotarli do siebie Alina Baraz i Galimatias. Wokalistka z Los Angeles i duński producent od 2013 roku regularnie pracowali nad wspólnym projektem wydając kolejne udane utwory. Zwieńczeniem tej współpracy jest debiutancka EPka duetu Alina Baraz & Galimatias zatytułowana Urban Flora. Kojący, spokojny wokal Amerykanki znalazł swoje dopełnienie w znakomitych produkcjach Duńczyka. Romantyzm przeplata się tu ze zmysłowością i urokiem, a alternatywne R&B i hip hop miesza z takimi gatunkami jak downtempo i chillwave. W tym niezwykłym połączeniu każdy znajdzie coś dla siebie — tak samo przyciąga sensualne „Can I”, rytmiczne „Fantasy”, jak i kunsztowne „Drift”. Właściwie nie ma tu słabszego momentu, jest za to niezaprzeczalna magia. — Adrian


11.

Antypody

Ptaki

People Must Jam

Podobnie jak większość polskich ptaków na zimę wybywa do ciepłych krajów, tak i Ptaki udały się na Antypody. Przenośnie i dosłownie, bo październikową EPkę duetu wydała australijska oficyna People Must Jam, a i sam materiał muzyczny oderwał się zdecydowanie od onirycznego downtempo kojarzonego z Przelotu. Na Antypodach grupa wypłynęła na bardziej otwarte house’owe wody gdzieniegdzie przybierające postać jawnie karnawałową — jak chociażby w otwierającej wydawnictwo „Miłości” dorównującej neodyskotekowym splendorem najlepszym produkcjom Lindstrøma. Nawet w spokojniejszych momentach doskonale czuć kojąco-nostalgiczny zamorski charakter krążka, dzięki czemu niejeden polski nielot bezpiecznie przezimuje mrozy. — Kurtek


10.

M3LL155X

FKA twigs

Young Turks

Krótkie wydawnictwa muzyczne takie jak EP, mixtape czy nawet demo to często okazja dla artystów do eksperymentów — odejście nieco od dotychczasowej twórczości i spróbowanie innego brzmienia, stworzenie kontrastu do ostatniego wydanego materiału, a nierzadko również powstawanie zupełnie alternatywnych osobowości na potrzeby minialbumu. Taka odmiana zdarza się wielu muzykom. W przypadku FKA twigs cała jej dotychczasowa działalność to jeden wielki zaawansowany eksperyment. To całkowite odejście od jakichkolwiek norm. W budowie utworów na epce trudno wyróżnić tradycyjne zwrotki, o refrenach nie wspominając. Nie są też zbyt łatwo przyswajalne i raczej trudno zapamiętać poszczególne melodie. O tym prawdopodobnie pomyśli każdy fan prostych popowych piosenek, które można nucić po dwukrotnym przesłuchaniu. To co dla jednych może być wadą, dla innych będzie zaletą. Ta dziewczyna ma znacznie więcej do przekazania, niż to, co wszyscy mogą zobaczyć na jej temat w tabloidach. Teksty i wizualizacje kompozycji oscylują wokół kobiecości, seksualności i mocy w różnych jej znaczeniach. — Raspberry


9.

You’re Invited

Gavin Turek

Young Art Records

Gavin Turek i TOKiMONSTA zdecydowanie łączy mocna zażyłość. Utrzymująca się od dłuższego czasu sympatia między wokalistką i producentką, w końcu doprowadziła do stworzenia wspólnego większego dzieła, które jest wypadkową artystycznej chemii panującej między nimi. Po owoce tej muzycznej kolaboracji, zaprasza już z resztą sam tytuł. You’re Invited to materiał, który od pierwszych sekund łapie słuchacza na dźwiękowe lasso. Wielkim atutem wspomnianego minialbumu jest to, że ciężko opatrzyć go jakąkolwiek etykietą. Mamy tu bowiem gatunkowy miszmasz , który pomimo swej różnorodności, nie traci w żaden sposób na spójności. Zdecydowanie ułatwia to odbiór i materiał pochłania się w całości, bez chęci przełączania i momentów na ziewanie. Reprezentantki Miasta Aniołów znalazły doskonały kompromis między ciepłym, ale przy tym i bardzo wyrazistym głosem Gavin, a różnorodnymi – i wciąż oryginalnymi – pomysłami kompozycyjnymi TOKi. Ten wachlarz koncepcji sprawia, że jest nastrojowo, jak w „One Was Love” i „Breath Strokes”, energetycznie – w „Surrender”, „Grace” oraz tytułowym „Yor’re Invited”, a także ‚radiowo’ z przyjemnie popowymi „Hemisphere” i „Never Alone”. Te siedem utworów sprawia, że przy wydawnictwie chce się pozostać na dłużej. — Dźwięku Maniak


8.

Someday Somewhere

Mura Masa

Jakarta Records

Mura Masa już dwa lata temu, jako szesnastolatek, wydał swoją debiutancką epkę, a w listopadzie ubiegłego roku pojawił się jego pierwszy długogrający krążek Soundtrack to a Death, który zebrał same przychylne opinie na wielu internetowych blogach. Brytyjczyk zawitał na naszym portalu już za sprawą swojej rewelacyjnej kolaboracji z Billie Black, ale to właśnie epka Somebody Somewhere sprawiła, że zaczęliśmy przyglądać się mu jeszcze dokładniej. Wydawnictwo jest nie tylko niezwykłym dowodem talentu producenta, ale też świadectwem jego rozwoju i zmysłu polegającego na łączeniu wielu inspiracji w spójną całość. Całość nie byle jaką, bo w pewien sposób futurystyczną i dającą nadzieję na innowacyjne podejście do okołosoulowych dźwięków. Mura Masa dekonstruuje dorobek brytyjskiej sceny klubowej i korzysta z licznego arsenału elektronicznych rozwiązań, od ciepłych syntezatorów po chłodne, intensywne bity. Znakomicie wplata sample wokalne, bawi się tempem i nastrojem, a dodatkowo spośród nowych artystów do współpracy zaprasza prawdziwe perełki. Taneczne „Firefly” ze świetnym wokalem Nao, intensywne „Terrible Love” z Denai Moore i hip hopowe „Low” z Jay’em Princem są równie udane co „Lovesick Fuck”. Mura Masa wyraźnie zaznacza, że ma pomysł na siebie i swoją twórczość. Co ważne — ta twórczość naprawdę może się podobać. — Adrian


7.

Tender Games

Kartell

Roche Musique

Francuska wytwórnia Roche Musique nie raz udowadniała swoją dobrą rękę i ucho do świeżych elektronicznych wydawnictw i nie inaczej jest w przypadku epki Tender Games. Kartell przygotował bardzo smakowitą mieszankę, w której główne struny poruszane są przez house, chillwave i R&B. Chwytliwe melodie, pulsujące linie basu budują niezwykle ciepłe i seksowne brzmienie, które robi się szczególnie miękkie, gdy wpada w objęcia zaproszonych wokalistów. Pierwsza część wydawnictwa sprawdzi się doskonale w zaciszu sypialni, a druga nie pozwoli szybko zejść z parkietu. — eMeS


6.

Link Up & Suede

NxWorries

Stones Throw

Nie wiem, czy muszę jeszcze wam przedstawiać kim są Anderson .Paak oraz Knxwledge, gdzie ostatnio śpiewał ten pierwszy, komu produkował podkłady ten drugi i ile emocji wywołał u nas singiel „Suede” w pierwszej połowie 2015. Ogarniacie temat czy nie — sprawdzajcie. Jeśli nic nie słyszeliście, to tym lepiej dla was, ponieważ epka Link Up & Suede to jedno z wyrazistszych miniwydawnictw tego roku. Żywioł oraz nietuzinkowy głos Paaka idealnie współgrają ze spokojnym usposobieniem i soulowo-hiphopowymi produkcjami od Knxa. Epka nie poraża swą objętością, ponieważ całość liczy sobie sześć utworów, z czego połowa to intra do właściwych numerów. Szkoda, ale nic to, mamy nadzieję, że jest to miły wstęp do właściwego longplaya. — Chojny


5.

Forever, Pt. 2

Snakehips

Sony Music

Duet Snakehips nie powinien być Wam obcy. Tak się składa, że wraz ze zbliżającym się końcem roku doceniliśmy Brytyjczyków potrójnie — ich rewelacyjnie bujający numer „Gone” znalazł się w miskowym zestawieniu najlepszych piosenek, nie zabrakło ich też wśród podstaw najlepszych naszym zdaniem remiksów minionych dwunastu miesięcy. Teraz pora na trzeci medal. Obok epki Forever, Pt. 2 nie mogliśmy przejść, ba! przetańczyć, obojętnie. Zestaw zaledwie czterech kwaków okazał się niezwykle treściwym i na trwałe wchodzącym w uszy. W gronie świetnie brzmiących gości panowie z popowym zacięciem i bitami, które zagrzeją do czerwoności nawet lodowiec, zmiksowali totalnie uzależniającą mieszankę wybuchową. Można polecać w ciemno nawet obcym poza okresem sylwestrowo-karnawałowym. — Brzózkaaa


4.

Aeons

Electric Wire Hustle

Bastard Jazz Recordings

Jeżeli śledzicie Miskę na bieżąco to doskonale wiecie, jakie uczucia żywimy do tego duetu. Pojawiają się u nas często, bo… przy ich skali talentu i artystycznej wyrazistości, nie ma sposobu, aby się nie pojawiali. Panowie z Electric Wire Hustle po dwóch pełnoprawnych albumach wydanych w 2009 i 2014 roku, tym razem zaprezentowali nam swój nowy materiał ujęty w krótszą formę wydawniczą, jaką niewątpliwie jest epka. I choć muzycznej materii jest mniej, to zawartość analogiczna do okładki, prezentuje mnogość barwnych dźwięków, które mieszając się między sobą, tworząc ciekawą wariację, której każdy miłośnik soulu z Antypodów powinien poświęcić choćby chwilę. — Rafał Kulasiński


3.

February 15

Nao

Little Tokyo Recordings

Gdy alternatywne R&B rozmywa się w coraz gęstszej mgle, a każdy kolejny artysta przypomina poprzedniego, z pomocą przychodzi Nao. Brytyjska wokalistka już zeszłoroczną epką So Good udowodniła, że należy uważnie obserwować jej poczynania, ale to dopiero teraz została w pełni zauważona. Nao wskoczyła do top 10 trzech z naszych podsumowań mijającego roku. W pięciu kompozycjach zawartych na February 15 EP znajdziemy mnóstwo wyraźnego rytmu, funkowej energii, gitarowych brzmień i synthsoulowej stylistyki znanej z twórczości Bena Khana i Jaia Paula. Wyróżniające się teksty, wokal oddający pełną gamę emocji i wyśmienite produkcje sprawiają, że Nao pozostawia daleko w tyle całą konkurencję. Właściwie ciężko mówić tu o jakiejkolwiek konkurencji, bo o ile alternatywne R&B wciąż przeżywa rozkwit, o tyle Nao wychodzi poza pewnien schemat. Artystka tworzy muzykę, która nie tyle wpisuje się w panujący od kilku lat nurt, co nakreśla nową wizję, a brzmi ona bez wątpienia jak soul przyszłości. — Adrian


2.

The Beyond / Where the Giants Roam

Thundercat

Brainfeeder

Wydany w czerwcu minialbum The Beyond / Where the Giants Roam to esencja brzmienia nie tylko inspirującej się fuzją jazzu i hip-hopu grupy muzyków skupionych wokół Thundercata, ale czarnej muzyki w 2015 roku w ogóle. Zaledwie 16-minutowy materiał położony w pół drogi między You’re Dead! Flying Lotusa, To Pimp a Butterfly Kendricka Lamara a The Epic Kamasiego Washingtona to nowoczesny soulowy moodsetter, z jednej strony sięgający głęboko do korzeni tego, co współcześnie nazywamy soulem, jazzem czy R&B, a z drugiej z pomocą wprawnej stylistycznej żonglerki i elektronicznego podszycia redefiniujący wszystkie te style po swojemu. Thundercat korzystając z dorobku psychodelicznego fusion lat 70., stworzył harmonijną neo-soulową suitę zawieszoną między eterycznym pejzażem dźwiękowym a pierwszorzędnym popowym songwritingiem. Eksperymentalne zacięcie, dotychczas dominujące w twórczości muzyka, tu usunęło się na drugi plan, ustępując miejsca wielokształtnej płynności i finezyjnej elegancji. [więcej] Kurtek


1.

Hallucinogen

Kelela

Cherry Coffee Music

Oczekiwania na najnowsze wydawnictwo Keleli trwały w nieskończoność, jednak zostały zwieńczone niezaprzeczalnym sukcesem. Potwierdziła to niezwykła jak na nas zgodność, bo Hallucinogen EP znajdowało się w czołówce praktycznie każdego z członków redakcji. Na swoim minialbumie Amerykanka przemierza dwie równoległe wędrówki. Zmieniającym się inspiracjom towarzyszą kolejne stany uczuciowe. I tak rozpoczynając od niespokojnego, przejmującego „A Message” przenosimy się do dudniących w oddali pozostałości brytyjskich klubów, gdzie rozbrzmiewa wyraziste „Rewind”. Następnie w uwodzicielskim „All the Way Down” z sentymentem przywołujemy w pamięci dokonania Aaliyah, by ostatecznie zakończyć podróż na przesiąkniętym hedonistyczną ekstazą „The High”. Eklektyzm, znakomita warstwa produkcyjna i autentyczne emocje przedstawione przez Kelelę pozwalają twierdzić, że nie jest już ona tylko kreatorką współczesnego R&B. Ona już je stworzyła i na Hallucinogen EP przedstawiła pewien standard, który na trwałe może wpisać się w historię i ewolucję gatunku. — Adrian


Komentarze

komentarzy

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475