#FridayRoundup: Thundercat, Yves Tumor, Everything Is Recorded i inni

Data: 6 kwietnia 2020 Autor: Komentarzy:

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Wiosenne tempo wydawnicze zostało podtrzymane — nowe płyty wydali Thundercat, Yves Tumor, Everything Is Recorded, Nnamdï, Yaeji, Kiana Ledé, Empress Of, a także Quebonafide. Polecamy selekcję poniżej, bo słucha jej się znakomicie! Zostańcie w domu.


#FridayRoundup

It Is What It Is

Thundercat

Brainfeeder

Thundercat to jeden z najwybitniejszych, najbardziej charakterystycznych brzmieniowo muzyków soulowych naszych czasów, który, jakimś cudem, nigdy jeszcze jeszcze nie przekuł swojego potencjału na naprawdę świetny całościowo album. Aż chcę się tutaj rzec sakramentalne „aż do dzisiaj”, bo It is What It is to kapitalny manifest kondycji współczesnego soulu wraz ze wszystkimi jego eksperymentatorskimi zapędami i synthfunkowymi konotacjami. Kocur z jednej strony natchniewa tradycyjne, skostniałe formuły Brainfeederowskim kombinatorstwem stawiając na syntetyczny anturaż i elektroniczną nadpobudliwość Nu-Jazzowego pulsu spod znaku FlyLo, z drugiej jednak ten eklektyczny koktajl spija z charakterystycznym dla siebie, ekscentrycznym poczuciem humoru. Żywotne, nadaktywne kompozycje ubiera zatem w strój subtelnego żartu obdzierającego te formuły z niezręczności pościelowego sensualizmu, zamiast tego serwując takie strzały jak przebojowe „Dragonball Durag”, afirmujące męsko-męską przyjaźń „I love Louis Cole” czy wreszcie wspaniale rozlazłe „Fair Chance” na którym udziela się Ty Dolla $ign oraz nie kto inny jak BasedGod himself. Thudercat zatem zbiera wszystko, co wypracowała przez ostatnią, powiedzmy, dekadę cała żywotna scena soulu i podaje ją z filozofią typu „na przypale albo wcale”. Obiekcje można mieć, ale po co, skoro to tak dobrze wjeżdża?  — Wojtek


#FridayRoundup

Heaven to a Tortured Mind

Yves Tumor

Warp

Wydane labelem Warp Heaven to a Tortured Mind to piąte już wydawnictwo Yvesa Tumora. Muzykowi niedaleko od niebiańskich brzmień, które lekko tylko zakłóca tożsamościowa nieokreśloność i plastyczne eksperymenty. Od okresu wypuszczenia poprzedniego longplaya minęły lata świetlne. Od demona psychodelii do nawiedzonego romantyka-kosmonauty: artysta wystrzela się w kosmos i zaprasza na swoją orbitę, by jako gwiezdny dj zaserwować barwną paletę dźwięków – od surrealistycznego R&B, po singlowe brudne soul „Kerosene”, neo-soulowe „Identity Trade” czy funkowy noise „Medicine Burn” aż do jazzującego rocka. Heaven to a Tortured Mind to przede wszystkim zabawa konwencją brokatowych lat 80. Przykładem bajeczne „A Great Love” z niebiańskimi chórkami, a przy tym spełnienie sennych wizji Tylera, the Creatora. Kiedy już cekiny odpadną, pozostaje pytanie o muzyczne inspiracje. „I only want to make hits. What else would I want to make?” Sami oceńcie, czy misja została zakończona pomyślnie. — Ibinks


#FridayRoundup

Friday Forever

Everything Is Recorded

XL

Richard Russell powraca ze swoim drugim długogrającym albumem, wydanym pod szyldem projektu Everything is Recorded. Krążek Friday Forever opowiada historię zamkniętą w niewielkim przedziale czasowym, rozpoczynającą się o 21:46 w piątek wieczorem, a kończącą o 11:59 następnego dnia. Za pomocą zaproszonych gości, wśród których znaleźli się m.in. brytyjscy raperzy Aitch, FLOHIO oraz Berwyn, irlandzcy wokaliści Maria Somerville oraz Kean Kavanagh, czy najbardziej znany w tym gronie Ghostface Killah, przenosi nas w nocny świat londyńskich klubów oraz melancholii i zadumy panującej dnia następnego, którą przepełniona jest druga połowa albumu. — efdote


#FridayRoundup

Brat

Nnamdï

Sooper

Nnamdi Ogbonnaya, twórca jednej z najbardziej szalonych hiphopowych płyt ostatnich lat, Drool z 2017 roku, wrócił właśnie jako Nnamdï z kolejym freakowych projektem. Krążek zatytułowany Brat tylko pozornie zwolnił tempo wcześniejszych popisów rapera, ale natura muzyki Nnamdiego wciąż pozostaje do szpiku eksperymentalna i kreatywna. Wszyscy ci, którzy lubią wyłapywać rzeczy świeże, niekonwencjonalne i pozbawione hamulców, powinni koniecznie z Ogbonnayą się zaprzyjaźnić. — Kurtek


#FridayRoundup

What We Drew

Yaeji

Yaeji / XL

Mimo że Yaeji jest na scenie od zaledwie kilku lat, śmiało można ją uznać za jedną z ważniejszych przedstawicielek muzyki housowej. Radziliśmy mieć ją na oku już w 2017, kiedy wydała świetną epkę EP2 z takimi mocnymi utworami jak „Passionfruit” czy „Drink I’m Sippin On”. Od początku swojej działalności wypracowała charakterystyczny styl — twórczość Yaeji to ambient-house z wokalnymi wstawkami. Zasłynęła dzięki remiksom, Drake’ i Mall Graba, a teraz konsekwentnie skupia się na własnych produkcjach. What We Drew, czyli najnowszy mixtape Koreanki, został wydany w prestiżowej wytwórni skupiającej takich artystów jak Adele, Radiohead czy, nieco bliższa Yeaji jeśli chodzi o brzmienie, Peggy Gou. Materiał jest zdecydowanie spokojniejszy — house nadal to wciąż jej domena, ale tym razem postawiła na zróżnicowanie. What We Drew jest nieco spokojniejsze i bardziej „domowe” w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami, ale dużo ciekawsze produkcyjnie. — Polazofia


#FridayRoundup

Kiki

Kiana Ledé

Republic / UMG / The Heavy Group

W dniu swoich dwudziestych trzecich urodzin Kiana Ledé zaprezentowała debiutancki longplay Kiki. Zawiera on aż siedemnaście uduchowionych utworów, które wspierają ciekawe osobowości w postaci m.in. Ari Lennox, Lucky’ego Daye’a, czy 6Lacka. Na płycie artystka prezentuje swoją osobę jako pewną siebie w swoich obrazach delikatnej miłości i słodko-gorzkiego bólu. Sprawnie odświeża znane brzmienia R&B lat dziewięćdziesiątych w postaci kultowego kawałka “So Fresh So Clean” grupy Outkast, w swoim wiodącym singlu “Mad at Me”. Jej aksamitny wokal i chilloutowe brzmienie są swoistą terapią i lekarstwem na smutki oraz wszystkie dolegliwości. Na albumie KIKI Kiana opowiedziała prawdziwą historię, która jest swoistą ścieżką dźwiękową dla dobrych rzeczy, które robi w życiu, zwłaszcza w złych i podłych czasach. — Forrel


#FridayRoundup

I’m Your Empress Of

Empress Of

Terrible

Trzecia płyta Lorely Rodriguez, czyli Empress Of, zawiera dwanaście popowych bangerów, z lśniąco euforycznymi syntezatorami i prowokującymi refrenami, które pokazują obszary łączące nas na dobre i na złe. I’m Your Empress Of zostało w całości wyprodukowane i napisane przez artystkę oraz jest jej powrotem do korzeni. Jest odważnym wyrazem jej indywidualności, wskazując na jej dziedzictwo w Hondurasie, ale także na jej miłość do muzyki elektronicznej i chicagowskiego house’u. Potrafiła sprawnie przemienić tematykę o złamanym sercu w ponad trzydziestominutowy prawie klubowy didżejski set, utrzymując ciało w ruchu. Teksty nie są przesadzone, raczej zwięźle podsumowują emocje, które Rodriguez odczuwała, kiedy je pisała. I’m Your Empress Of, pomimo tanecznego klimatu, jest niezwykle osobisty i obnaża emocjonalną stronę artystki. — Forrel


#FridayRoundup

Live and Stripped

Banks

Capitol / Harvest

Utalentowani artyści śmiało powinni prezentować swoje studyjne utwory w wersjach live. Banks, oprócz talentu, posiada również charakterystyczny i charyzmatyczny instrument w postaci swojego wokalu. Nagrała więc genialne EP Live and Stripped, w którym zaprezentowała cztery utwory ze swoich trzech albumów. Epka została nagrana w słynnym hollywoodzkim Capital Studios, w ramach serii 1Mic 1 Take, czyli tylko artystka, mikrofon, w jednym ujęciu, bez zbędnych korektorów dźwięku. Jillian podczas występu harmonizuje się z płynącym rytmem w podnoszącym na duchu brzmieniu, po czym zanurza się w swoich lirycznych akordach, by rozjaśnić swój występ niespodziewanymi zwrotami akcji, tworząc tym samym piękne arcydzieło. Ilość utworów na Live and Stripped pozostawia duży niedosyt, ale jakość wykonania, rekompensuje braki ilościowe. — Forrel


#FridayRoundup

ROMANTIC PSYCHO

Quebonafide

QueQuality

O tej płycie jeszcze przed premierą można było powiedzieć, że została świetnie sprzedana. Oprawa oprawą, a co jednak jest jej zawartością? A no pierwsze primo właśnie tracklista biegnąca od chillu do bangerów. Po drugie primo grono nietypowych gości, które zaskoczyło chyba każdą słuchającą osobę. Trzecie, zaskakujące gdzieniegdzie boom bapowe produkcje. Trochę odniesień do amerykańskich i rodzimych inspiracji Quebo, prorocze prawie-przeniesienie igrzysk w Tokio na 2021 przez autora materiału (odsyłam do super odcinka Hejt Parku na YouTube), a także nieco rozciągnięty zakres gatunków — nie jest to album koncepcyjny, ale z pewnością jest to udany eksperyment Kuby Grabowskiego i jeśli miałbym określić, czy jest możliwość dostrzeżenia wzajemnej korelacji tej płyty z jej autorem, to jak najbardziej jest ona zauważalna. — Kuba Żądło


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Komentarze

komentarzy