Wydarzenia

Daniel na żywo, ale w studio u Joolsa Hollanda

Data: 25 maja 2009 Autor: Komentarzy:

Daniel, when I first saw you / I knew that you had a flame in your heart / And under under our blue skies / Marble movie skies / I found a home in your eyes / We’ll never be apart. O, tak. A właściwie – ,,o, nie!”, bo to nie miał być wpis o Bat For Lashes, z której to piosenki, oczywiście zatytułowanej „Daniel”, pochodzi powyższy cytat, ale o Danielu Merriweatherze, który całkiem niedawno wystąpił w znanym i całkiem zacnym programie „Later with Jools Holland”, gdzie zagrał ,,na żywo, ale w studio” parę swoich kawałków. No dobra, przyznam się wam, że w skrytości serca mego, które wbrew pozorom posiadam, choć jest to tylko sztuczne serce, i do tego prototyp, wyśpiewuję tę pieśń, dedykując ją Danielowi-O-Trudnym-Nazwisku. To jest chyba najbardziej ckliwa rzecz, którą kiedykolwiek tutaj napisałam. Aż nie wierzę w ten ciąg wyrazów, pojawiających się na ekranie … Ale wracając do Merriweathera, w gościnie u Joolsa Hollanda wykonał on między innymi aktualny numer 5 brytyjskiej listy przebojów, czyli „Red”, a także Change”

„Stop Me”, które jak powszechnie wiadomo, zostało ukradzione Morrisseyowi, a następnie zmasakrowane przez Ronsona i spółkę. Powtarzam tylko to, co mówią zatwardziali wyznawcy The Smiths. To nie jest mój pogląd, bo osobiście, w bardzo egoistyczny zresztą sposób, uważam, że „Stop Me” zostało zrobione dla mnie. Już kiedyś zresztą chyba o tym pisałam. To był bodajże mój trzeci ,,tekst” dla soulbowla, a to było w 2007 roku. Ach, te wspomnienia! Jednak aby zupełnie nie popaść w ckliwość, próbującą całkowicie zawładnąć tym postem, warto dodać, że u Joolsa Hollanda stała się zabawna rzecz i Merriweather po raz kolejny w pewien sposób okradł Morrissey’a. To bowiem ten ostatni miał wystąpić w programie, ale w ostatniej chwili zostało to odwołane, a w to puste miejsce wstawiono Daniela z jego kramem. Ten z kolei zaśpiewał i … wyszczerbił sobie ząb o mikrofon podczas śpiewania „Cigarettes” (!), o czym to następnie poinformował świat za pomocą Twittera (tak, on też … czasami nie wierzę we wspaniałości, które wychodzą spod jego klawiatury. To obok Karla Lagerfelda mój ulubiony ,,ćwierkacz”, choć reprezentujący trochę inny poziom abstrakcji). W związku z Danielowym wypadkiem mam dla was małe zadanie. Kto złapie dokładny moment, w którym wyszczerbia on sobie swoje cenne zęby, a także dowód rzeczowy, dostanie mój egzemplarz płyty Mrozua pt. ,,Miliony monet”. To jest jak najbardziej poważna oferta.

Ach, to niby blog muzyczny, zgadza się ? To, żeby wypełnić założenia statusowe i udać, że tematy muzyczne szczególnie leżą mi na sercu, powiem, iż był to wspaniały występ ! Tak bardzo pełen pasji i emocji, że aż zapomniałam o tym napisać. Poza tym to kocham jego brudne spodnie, marynarkę ze śmietnika i fryzurę na Chrisa Isaaka albo innych New Kids On The Block. Jeśli też tak kochacie Daniela-O-Trudnym-Nazwisku, to na pewno ucieszy was wiadomość, że jego debiutancki album ukaże się także i w Polsce. Nastąpi to pod koniec czerwca, ,,tylko” 3 tygodnie po brytyjskiej premierze. W Stanach wydanie „Love&War” zapowiadane jest na jesień. W międzyczasie krążek Mrozua czeka na dobrego dentystę …

Komentarze

komentarzy