
Święta. Z czym Wam się kojarzą? Mi z kolejkami, tłoczną kuchnią i przesłodzonymi lub „zgranymi” piosenkami świątecznymi/kolędami. A że to strona o muzyce nie będę pisać ani o tym zatrważającym pędzie rodaków za wszelkimi potrzebnymi/zbędnymi produktami i prezentami. Nie będzie też o przepisie prababci na rybę albo sernik, dzięki któremu goście wieczerzy zostaną u Was w domu na całe święta. Naturalnie będzie o muzyce.

Też świątecznej. Bo czyż jednym z najlepszym z prezentów (to znaczy jak dla mnie) nie jest płyta pełna dobrej muzyki (a więc jednak będzie coś o podarunkach gr…)? I czy jedząc lub odpoczywając po, albo w trakcie wszelkich spotkań nie miło jest posłuchać czegoś? Czegoś innego niż zawsze, świątecznego? Można oczywiście skorzystać z podpowiedzi sklepów muzycznych itp. i zakupić polecane przez nich płytki. Można też (tańszym kosztem) zakupić jeden z wielu tygodników, miesięczników czy też nawet codziennych dzienników, by dostać w swoje ręce porcję, zazwyczaj marnej jakości i wartości artystycznej, krążki cd w tekturowych pudełeczkach.

Krążki pełne kolęd, pastorałek i okazjonalnych piosenek, które nagrywane są przez wszystkich. Począwszy od Zbigniewa Preisnera, a kończąc na Gosi Andrzejewicz (nie zdziwię się jak Doda w ramach zmiany wizerunku nie wypuści jakiś pioseneczek dołączonych do Pani Domu). Zresztą co będę zgadywać i wymyślać. Zresztą co się czepiam Anny Marii Jopek albo Trubadurów (dam głowę, że coś takiego wydali). Nawet Bob Dylan w tym roku podarował nam taki album – Christmas in the heart. Swoje trzy grosze dołożył Sting – If on a Winternight…, Andrea Bocelli My Christmas, Neil Diamond A Cherry Cherry Christmas. Nawet Pet Shop Boys wydali Epkę Christmas. Z soulowo/gospelowo/jazzowych klimatów można znaleźć np.The Clark Sisters Family Christmas, składankę Feel Jazz For Christmas, zawsze na czasie album Nat King Cola A Christmas Song, wiecznych (również biznesowo) Jackson 5 Ultimate Christmas Collection lub niepowtarzalną Arethę Franklin i jej ubiegłoroczny album This Christmas Aretha. Ale czegoś mi tu brakuje…

Dlatego też proponuje Wam poszukać płyty In The Christmas Groove wydanej przez Strut Records. Ten składankowy album zabierze Was w podróż do złotych lat 60 i 70, kiedy to królował soul, blues i szalone funky. Znajdziecie 13 kawałków mało znanych wykonawców i mało znanych utworów. I tak usłyszycie np. „Christmas Present Blues” Jimmiego Reeda, legendarnego bluesmena i jednego z prekursorów elektrycznego bluesa; Electric Jungle’s i “Funky Funky Christmas”; Funk Machine’s “Soul Santa”, a The Harlem Children’s Chorus zaśpiewam nam o „czarnych świętach” w „Black Christmas” (ale bez zbędnego sentymentalizmu). Do przesłuchania np. tu albo tu. I co powiecie na święta w rytmie funky?
VV2GKTKYC5NV


Komentarze