christina aguilera

#FridayRoundup: Nas, Jay Rock, Christina Aguilera, R+R=Now i inni.

Kolejny tydzień, kiedy Kanye West przejmuje piątkowe premiery. Tym razem dostajemy nowy album Nasa, nad którym Yeezy czuwał jako producent. Oprócz tego na odsłuch trafiają takie rzeczy jak chociażby nowy krążek od Jay Rocka, jazzowej supergrupy R+R=Now, czy też długogrający debiut Sophie. To będzie udany piątek.


Nasir

Nas

Mass Appeal & Def Jam

„Nas album done” — to zdanie słyszymy od co najmniej kilku lat z ust różnych gigantów branży hip-hopowej. Na szczęście Kanye wziął sprawy w swoje ręce i 11. krążek w karierze legendy z Queensbridge, jednego z najlepszych raperów wszechczasów, naprawdę jest gotowy. Formuła płyty, zgodnie z ideą wszystkich ostatnich wydawnictw wyprodukowanych przez Ye, to zaledwie 7 utworów. Po DaytonaYe Kids See Ghosts mam jednak całkowitą pewność, że w tym krótkim formacie znajdzie się olbrzymia ilość wartościowego materiału. Jak Nas wypadnie na albumie w całości stworzonym przez Kanye Westa? Jaką pozycje w jego dyskografii zajmie to niekonwencjonalne dzieło? Czy warto było tyle czekać? Nasir to wielka zagadka i elektryzująca premiera w świecie muzyki. Umieram z ciekawości — Adrian


Redemption

Jay Rock

Top Dawg Entertainment

Jay Rock to chyba najbardziej niedoceniony raper związany z Top Dawg Entertainment. Na pierwszej płycie oddał hołd westcoastowemu brzmieniu z początku lat dwutysięcznych, ta zbierała całkiem przyzwoite recenzje. Druga była już bliższa stylistyce TDE, krytycy też ją docenili. Jednak najbardziej „uliczny” członek Black Hippy, choć mówi się o nim, że doskonale płynie na mikrofonie, a wyjątkowości jego rapu dopełnia też charakterystyczny głos, jakoś nie może się dorobić statusu jaki ma ScHoolBoy Q, nie mówiąc już o Kendricku. Może teraz, przy trzeciej płycie wyjdzie z cienia bardziej fejmowych kolegów? Single jakie do tej pory się pojawiły bardzo zachęcają do sprawdzenia reszty materiału. — Dill


Liberation

Christina Aguilera

RCA Records

Nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli na wstępie napiszę, że Liberation to najlepsza płyta Aguilery od prehistorycznego Back to Basics z 2006 roku — bo choć promujące krążek single (udziwnione melodycznie „Accelerate”, prześpiewane „Fall in Line” czy solidnie wyprodukowane, ale chaotyczne „Like I Do”), na nie znalazły zatosowania na plejlistach radiowych i odkurzały songwriterskie patenty z okresu Stripped, miało się wrażenie, że po latach odcinania kuponów Aguilera postanowiła znowu nagrywać piosenki o jakiejś wartości artystycznej. Liberation nie jest ani eksperymentalna, ani trywialne. Przywodzi na myśl złoty okres piosenkarki, ale śmiało dialoguje z dziesiejszymi trendami, śmiało inkorporując wpływy trap&B. Kto by pomyślał, że piosenkarka wróci do nagrywania rzeczy z pogranicza czarnej muzyki? Miłego odsłuchu! — Kurtek


Collagically Speaking

R+R=Now

Blue Note Records

To powinien być jeden z najciekawszych jazzowych projektów w tym roku. Robrt Glasper, Derrick Hodge, Taylor McFerrin, Terrace Martin, Christian Scott aTunde Adjuah i Justin Tyson połączyli siły i wydali płytę jako R+R=NOW. Spodziewam się naprawdę konkretnej dawki współczesnego jazzu najwyższej klasy, a tego raczej można oczekiwać akurat po tym zestawie muzyków. Tym bardziej, że materiał wyszedł nakładem legendarnego Blue Note Records. Czyżbyśmy mieli do czynienia z jedną z najlepszych płyt tego roku? — Dill


2023 EP

Alxndr London

The Spectacular Empire

Tym razem Alxndr London przenosi słuchacza kilka muzycznych lat do przodu. Siedem kompozycji składających się na EP 2023 zostało wyjętych wprost z przyszłości. Jego afro-futurystyczny soul dryfuje wysoko w przestworzach po międzygalaktycznych szlakach. Eksperymentalny projekt, inspirowany brzmieniem brytyjskiego funku, house’u i garage, równoważy konflikt duchowy i tematy afrocentryczne, z nieograniczoną fantazją i spektakularną fantastyką naukową. Tematy religijne, polityczne, satyryczne, duchowe i numerologiczne spotykają się z fantastyką i science-fiction. Po takim kosmicznym opisie, należy już tylko przyodziać skafander i wyruszyć w muzyczną podróż z Londonem. — Forrel


Oil of Every Pearl’s Un-Insides

Sophie

MSMSMSM Inc.

Sophie to jedna z czołowych postaci jeśli chodzi o ruch PC Music jak i związany z nim elektroniczny nurt bubblegum bass. Miłośnicy cukierkowych eurodance’owych wokali i brzęcząco-metalicznych produkcji mają dziś powód do szczęścia, gdyż ich ukochana producentka wydała wreszcie długo wyczekiwany debiutancki album. Wydanie Oil of Every Pearl’s Un-Insides poprzedziły świetne single („It’s Okay to Cry”, „Ponyboy”) udowadniające, że Sophie będąc wciąż wierna swojej estetyce ma nam do pokazania coś więcej niż to co słyszeliśmy na dotychczasowych kompilacjach i nagraniach z Charli XCX. Pierwsze recenzje wskazują, że z całością materiału jest dokładnie tak samo. — Chojny


Head Over Heels

Chromeo

Atlantic Recording Corporation

Jeśli macie serce i ucho do niezobowiązująco chilloutowych funk-soul-popowych mieszanek, dzisiejsza premiera od Chromeo powinna koniecznie trafić na waszą wakacyjną plejlistę. Head Over Heels to 12 podręcznikowo bujających letniaczków. W zestawie przebojowe refreny od DRAMA, Amber Mark i The-Dreama i gościnne wersy Future’a i Stefflon Don. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo Apollo Brown i Locksmith, AKA, Joshua J i Leon Vynehall.


Nowy utwór: Christina Aguilera „Like I Do” feat. GoldLink

Christina Aguilera w najnowszym utworze z repertuaru GoldLinka… wróć. To już nie pierwszy przypadek, w którym utwór z gościnnym udziałem rapera w tajemniczy sposób zaczyna należeć do GoldLinka. „Like I Do” jest natomiast kolejną próbą zmierzenia się z teraźniejszością w wykonaniu Christiny Aguilery. Wokalistka miota się między różnymi muzycznymi skórkami (patrz „Accelerate” vs. „Twice”), w pocie czoła próbując wypracować rezultat odpowiadający jak największej liczbie fanów. „Like I Do” jest jak dotąd chyba najbardziej radiowym, nieco przydługim utworem, skonstruowanym w myśl aktualnych trendów. W skrócie — zwariowany flecikowy motyw spotyka future garage. Jaką Christinę spotkamy na jej ósmym krążku Liberation, dowiemy się już w ten piątek, 15. czerwca.

Aguilera i Lovato w dystopijnym więzieniu

Christina Aguilera nie może się zdecydować, jak promować zbliżający się wielkimi krokami, pierwszy po sześcioletniej przerwie, zapowiedziany na 15 czerwca album Liberation. Mówią, że tonący brzytwy się chwyta, ale Aguilerze chyba z tą brzytwą do twarzy, bo „Fall in Line” — trzeci utwór zwiastujący krążek — to zdecydowanie najbardziej melodyjna rzecz w tej erze piosenkarki. Po popowym frankensteiniekonwencjonalnej balladzie zaprasza do współpracy Demi Lovato, by w piosence i teledysku połączyły swoje wokale przeciw szowinistycznym oprawcom, którzy w klipie zamykają wokalistki na wiele lat w dystopijnym więzieniu. Te oczywiście wyswobadzają się w końcu, paraliżując strażników (dosłownie) ostatnim koszmarnie prześpiewanym i zdającym się nie mieć końca refrenem. Co ciekawe, choć „Fall in Line” odświeża patenty ze Stripped (zwłaszcza wokalne), słucha się go względnie przyjemnie i pozostaje mieć nadzieję, że Aguilera utrzyma tendencję wzrostową i Liberation okaże się krążkiem względnie przyzwoitym.

Christina Aguilera niczego nie żałuje

Rozliczenie z przeszłością — chyba jeden z bardziej atrakcyjnych leitmotivów w muzyce. Od szczerego albumu Wins & Losses Meek Milla przez ironiczne „I Love Kanye” do nostalgicznego „Landslide” z repertuaru pop-rockowego Fleetwood Mac (żeby wymienić kilka z wielu przykładów). No właśnie… Po patchworku, jaki Christina zafundowała nam na „Accelerate”, zwolnienie tempa wydawało się nieuniknione. Efekt wyszedł nad wyraz dobrze. „Twice” to melodyjna ballada opleciona harmoniami wokalnymi, jakich nie powstydziliby się wspomniani Fleetwood Mac. Aguilera też się nie wstydzi; oszczędny fortepian kontrastuje z siłą jej głosu, która w „Twice” ujawnia się w skali, jakiej już dawno nie słyszeliśmy (ale prawdopodobnie chcieliśmy usłyszeć). Wreszcie kawałek, do którego można wracać bez zastanowienia.

Gdybyście mimo wszystko nadal odczuwali niedosyt, na Instagramie Xtina podzieliła się wizualnym dopełnieniem dla utworu.

Christina Aguilera wraca z nowym singlem z pomocą Kanyego Westa

Kto by pomyślał, że po wyjątkowo odtwórczym popowym Lotusie Christina Aguilera jeszcze kiedykolwiek będzie miała cokolwiek wspólnego w hip hopem, a tymczasem piosenkarka przygotowuje się do wielkiego powrotu i pierwszy singiel z albumu Liberation (który trafi do sprzedaży już 15 czerwca) został wyprodukowany m.in. przez Kanyego Westa. Szkoda, że akurat teraz, kiedy ten jest w definitywnym dołku swojej kariery. Tym samym „Accelerate” z gościnnym udziałem Ty Dolla $igna i 2 Chainza to trappopowy bałagan łączący w sobie niedoszlifowane pomysły na 2, może nawet 3 numery i komplikujący nadto popową tkankę. Patrząc na wulgarny teledysk w zamyśle miało być to chyba drugie „Dirrty”. Na krążku ma być w sumie 15 kawałków, w jednym z nich pojawi się także Demi Lovato. Aguilera kombinuje, a to już coś. Z oceną jeszcze się wstrzymajmy — poczekamy, zobaczymy.

Grande i Aguilera na żywo podczas finału The Voice US

grande_aguilera

Finał amerykańskiej edycji The Voice często przyciąga gwiazdy i daje widzom interesujące pod każdym względem występy. Pomimo że pomysł Christiny Aguilery z hologramem Whitney Houston nie wypalił, udało się artystce wzbudzić pewne emocje. Czy pozytywne, czy też negatywne, pozostawiam Wam do oceny. Wokalistka dołączyła na scenie do Ariany Grande, z którą wspólnie wykonała hit tej drugiej – „Dangerous Woman”, poprzedzony ostatnim singlem Grande „Into You”. Ciężko jest mi powstrzymać słowa krytyki dla Aguilery, której wokal od dłuższego czasu brzmi jakoś inaczej — gorzej, a po drugie – ten kawałek jej nie leżał. Zgadzam się z moją redakcyjną koleżanką, że najlepszy artystycznie album Christiny to Back to Basics, dlatego mam ogromną nadzieję, że nadchodzące wydawnictwo będzie na podobnie wysokim poziomie lub przynajmniej muśnie komercyjnego sukcesu Stripped.

1-800-MUZYCZNE-DEDYKACJE

Bez nazwy-2
Drake się nie kończy. (więcej…)

Mac Miller dodaje wersy do „Moves Like Jagger”

tumblr_lsapvxqwjr1qh02ye

Nikt nie lubi się przyznawać, że podoba mu się taka niska kultura. Dlatego też nie płakałam za bardzo, gdy nie mogłam napisać o tym kawałku, gdyż nie pasował on do Miski. Jednak pewnie większość z Was go zna, bo hitem był (a był nim, bo jest świetny, jak na piosenkę dance, nie oszukujmy się). Dlatego też, choć Mac Miller wiele w piosence nie zmienił, ucieszyłam się jak głupia, że mogę się z Wami tym podzielić. Jeśli nie padliście ofiarą chwytliwości tego kawałka w wakacje – po pierwszym przesłuchaniu nie zrozumiecie, w czym rzecz. Dlatego też proszę o wyrozumiałość. Na pomysł zaproszenia rapera do zmiksowania kawałka wpadł obecny producent Maroon 5 (a także masy popowych gwiazd i gwiazdeczek, ale cśśś!), Benny Blanco. Czy wybór był dobry, oceńcie sami, choć uprzedzam nic bardziej ambitnego od „I’m a rich bastard, Mick Jagger, say I got them moves. Always rolling stoned, girls call my phone let it ring, let ’em know I’m way too cool” nie znajdziecie.

Gwiazdy vs Klasyka

Każda gwiazda chce czasem przykozaczyć i pokazać, że umie coś zrobić lepiej niż pozostali. W tym celu musi się zmierzyć z utworem nagranym wcześniej przez kogoś innego. Dzisiaj mowa o BeyonceChristinie Aguilerze [sic!], które wzięły na tapetę klasyk z lat 60 czyli nagrany przez Peggy Lee utwór „Fever”. Tak naprawdę już nagranie pani Lee było coverem, gdyż w roku 1956 jako pierwszy wydał ten utwór Little Willie John, jednak jego wersja nie cieszyła się wielkim sukcesem. Można podejrzewać, że dopiero kobiecy głos uczynił z piosenki taką bombę. Dopiero wersja Lee dotarła na 8 miejsce amerykańskiej listy przebojów pop. Peggy Lee była znaną piosenkarką jazzową a także nominowaną do Oskara aktorką i autorką tekstów. Warto zauważyć, że dodała kilka własnych wersów do piosenki, o której dziś mowa.
Przed wami Peggy Lee a po skoku dwie wersje naszych współczesnych gwiazd o niebotycznych zdolnościach wokalnych. Wersja Christiny jest opatrzona nawet obrazem z jej występu live. Wyrobiły waszym zdaniem?


(więcej…)

Usher i bliźniaki

Co prawda, trasa koncertowa „One Night Stand: Ladies Only” promująca nie-tak-dobrze-sprzedający-się album „Here I Stand” ruszyła już w listopadzie, ale nie wspominaliśmy chyba, jakiego połączenia mogą być świadkami ci, którzy się na jeden z koncertów Ushera wybiorą. Uszatek zawsze bardzo dbał o wizerunek i dopieszczał swoją garderobę, ale tym razem – być może głównie ze względu na „ladies only” – współpracuje z tymi, którzy się na tym znają najlepiej.

(więcej…)

Świąteczna odliczanka: Otis Redding „Merry Christmas, Baby”

Do świąt pozostało już tylko 5 dni! Słyszycie już dzwoneczki zbliżających się sań Mikołaja? W każdy razie dzięki koleżance Lejdi K, poznaliście już zapewne świąteczny rhythm & bluesowy klasyk „Merry Christmas, Baby” w wykonaniu Raphaela Saadiqa. Tymczasem tradycja wykonywania tego utworu jest długa i sięga rock n’ rollowych lat 40tych, a konkretnie roku 1947, kiedy to po raz pierwszy wykonało go rhythm & bluesowe trio Johnny Moore’s Three Blazers. Utwór dotarł wtedy do pozycji #3 listy najczęściej granych w Juke Boxach utworów R&B. Bardzo chętnie przybliżyłbym Wam tę wersję, ale niestety zasoby youtube w chwili obecnej w nią nie obfitują. Dostępna jest natomiast inna, sztandarowa już wersja tego utworu – wykonywana przez jednego z legendarnych soulowych głosów ubiegłego stulecia – Otisa Reddinga. Kawałek zostały wydany na singlu w roku 1968, razem z „White Christmas”, już po tragicznej przedwczesnej śmierci piosenkarza, rok wcześniej, w katastrofie lotniczej. Myślę, że ta wersja przez cały czas należy do kanonu najznamienitszych czarnych bożonarodzeniowych utworów. Obok niej należy jednak wymienić także wykonania Bruce’a Springsteena, Elvisa Presleya czy wspaniały bluesowy popis wokalny Christiny Aguilery i Dr’a Johna ze świątecznego krążka piosenkarki „My Kind of Christmas”. Po skoku natomiast wersja Otisa.

(więcej…)