dawn richard
Kolejny cover „Hello”. Ale jaki?
Od dnia premiery singla „Hello” poznaliśmy już przynajmniej kilkanaście wersji tego przeboju od Adele. Jedne mniej, inne bardziej udane, ale wszystkie w stylu oryginału. D∆WN postanowiła zmienić ten trend i zaaranżować kawałek po swojemu, jak na nią przystało. Nie może być tradycyjnie, musi być oryginalnie i nietuzinkowo. I oto powstał fantastyczny cover, nieco mroczny, R&B, ale z domieszką elektroniki i z syntezatorowym wokalem Richard. Niezła odskocznia od tego, czego nasłuchaliśmy się już na youtube i w radio. „Hello” śni mi się już po nocach i czasem mam wrażenie, że mój budzik również gra w ten takt. Dlatego klubowa, ale mid-tempo wersja od Amerykanki zmienia całkowicie kawałek i słucha się go, jak zupełnie innego. Przekonajcie się sami. Dla mnie bomba!
Nowy utwór: D∆WN „Hollywould”
Dawn Richard jest bez wątpienia silną i dominującą kobietą. W większości jej utworów słychać głos nawoływania do buntu przeciw złu i niesprawiedliwości tego świata. Wszystko okraszone jest zawsze oryginalnym wokalem i niesztampowymi dźwiękami. Do tego całość nie jest przekombinowana, jak w przypadku V V (Brown), która zabrnęła o jeden krok za daleko w swojej rebelii. Nietuzinkowości możemy się również spodziewać po najnowszym singlu D∆WN – „Hollywould”. Wyprodukowany przez Noisecastle III and Swagg R’Celiousa kawałek ukazuje bujny wokal artystki otoczony gęstą warstwą syntezatorów i perkusji. Amerykanka do perfekcji opanowała sztukę tworzenia utworów wyprzedzających dotychczasowe trendy. Album The Red Era ukaże się na początku 2016 roku, więc przygotujcie się.
Nowe EP: Dawn Richard Dance Remixes

Nowy teledysk: D∆WN „Billie Jean x Dance”
D∆WN płynnie przeszła z ciemnej strony muzyki, kończąc erę Blackheart i rozpoczynając nową, czerwoną erę, czego owocem jest podwójny teledysk do „Billie Jean x Dance”. Jeśli The Red Era będzie w takim stylu, w jakim była członkini Danity Kane zaprezentowała się w klipie, to czekam z niecierpliwością na nadejście trzeciej części trylogii. Wideo, które może wywołać padaczkę fotogenną (uważajcie), zobrazowano w industrialnej scenerii, w której główna bohaterka wraz z grupą tancerzy prezentuje nieziemskie umiejętności taneczne w miejscami dość dramatycznych układach. Podkreślałem niejednokrotnie, że D∆WN nie można zarzucić braku kreatywności i pracowitości, a teraz dochodzą do tego te niezwykłe ruchy. Punktem kulminacyjnym klipu jest scena zaczerpnięta z filmu American Beauty. I jak tu nie podziwiać takich wdzięków. Nie ma do czego się przyczepić. Przypominam, że trzeci album ukazać się ma na początku 2016 roku, a przedsmak tego, co się na nim znajdzie, zobaczcie poniżej.
Nowy utwór: Dawn Richard „Dance”

Nowy utwór: Dawn Richard „Roses”

Nowy teledysk: Dawn Richard „Calypso”

Recenzja: Dawn Richard Blackheart
Dawn Richard
Blackheart (2014)
Our Dawn Entertainment

Ponowne zjednoczenie grupy Danity Kane i jej rychły koniec ze skandalem w tle mógł zaszkodzić solowej karierze Dawn Richard. Ta jednak nieskruszona i zdeterminowana kontynuuje swoją trylogię Heart, częstując fanów drugą częścią historii o nazwie Blackheart. Jak zapowiedziała, to czarna era w muzycznym etapie jej życia. W porównaniu do miałkiego i chaotycznego DK3, to dzieło bardziej dojrzałe, wyszukane i nowoczesne. Jest ukłonem w stronę muzyki elektronicznej.
Album jest połączeniem nowoczesnych dźwięków syntezatorów z muzyką współczesnego R&B i hip-hopu. Wokalistka w perfekcyjny sposób łączy style, wprowadzając różnorodność brzmień. W otwierającym „Calypso” słychać mocne wpływy techno, by w kolejnym utworze „Blow” zaprezentować bardziej hip-hopową odsłonę, a na koniec przejść w organiczne brzmienie z elementami auto-tune’a w „Billie Jean”. Richard używa własnego głosu jako jednego z instrumentów. Manewruje nim w sposób wyszukany i świadomy. Wplata go w poszczególne dźwięki tworząc spójną i jednolitą całość. Miejscami barwa wokalu jest naturalna, a za chwilę przybiera elektroniczny charakter. O ile instrumentalne Goldenheart prezentowało eskapadę po miłosnych zakątkach, o tyle w Blackheart Dawn odsłania swoją złość i poszarpane nerwy, będące wyrazem frustracji w stosunku do skomplikowanej i bezwzględnej machiny, jaką jest przemysł muzyczny. Dynamika i zmienność wydawnictwa odzwierciedlają szeroki wachlarz negatywnych emocji. Każdy utwór należy wysłuchać od początku do końca, ponieważ często mylne wrażenie spokojnego początkowo kawałka, przekształca się we wzburzoną symfonię. Obok futurystycznego brzmienia, za które odpowiedzialny jest producent Drucki, warto wyróżnić nuty rodem z odległych afrykańskich plemion, nad którymi unosi się mgła R&B, okraszona tajemniczym wokalem artystki. Na uwagę zasługują również interludia stworzone na kształt pozostałych utworów, które opowiadają historię i łączą poszczególne części płyty.
Blackheart jest spójnym dziełem, w którym pod szerokim i barwnym parasolem dźwięków, schowana jest dojrzała i ekspresyjna warstwa liryczna. Dawn Richard eksperymentuje, podejmując się innowacyjnej elektronicznej produkcji, co sprawia że płyta jest wizjonerska i mniej komercyjna od poprzedniej. Niemniej jednak ścieżka, jaką podąża artystka, może okazać się zgubna. W tym przypadku próba wyznaczenia odważnych trendów zakończyła się przekroczeniem cienkiej linii pomiędzy wyrafinowaniem a dziwactwem.
Nowy teledysk: Dawn Richard „Choices: The Interlude”

Dawn Richard konsekwentnie podąża obraną przez siebie drogą, która jest dość kręta i niełatwa. Wszystko to, co prezentuje poprzez solową karierę jest godne podziwu. Tym bardziej, że zdecydowała się na stworzenie albumu bez wytwórni. Już teraz wiemy, że Blackheart będzie prawdopodobnie jednym z ciekawszych wydawnictw w tym roku. Dawn eksperymentuje zarówno z muzyką, jak i wizualizacjami do niej. Po futurystycznym klipie do „Tide: The Paradox Effect”, artystka postanowiła zaprezentować obrazek do „Choices: The Interlude”. Klip ma być odpowiedzią na to, co dzieje się w politycznym świecie oraz zamieszek na tle rasowym. Pokój poprzez sztukę projekcji. Prosty klip, ale wiele przekazuje.
Nowy utwór: Dawn Richard „Castles”


