Wydarzenia

dawn richard

Recenzja: Dawn Richard Redemption

dawn-richard-redemption-2016-2480x2480

Dawn Richard

Redemption (2016)

Our Dawn Entertainment

Dawn Richard zamyka The Heart Trilogy. Chciałoby się napisać: w końcu. Choć Goldenheart daleko było do poczynań Danity Kane, na debiucie Amerykanka jeszcze niepewnie stawiała kroki, przeplatając romantyczne R&B z nieskomplikowaną elektroniką. Trochę odważniej działo się na następcy zatytułowanym Blackheart, ale w ostatecznym rozrachunku wydawało się, że wokalistka popadła w dziwny stan apatii i zobojętnienia. Wypuszczane co chwila pojedyncze numery wprowadzały słuchaczy w błąd — raz Dawn brylowała w muzyce tanecznej, której nie powstydziłby się żaden średniej klasy klub w Europie („Wake Up”), a kiedy indziej świetnie radziła sobie z minimalistycznym R&B („Honest”). Gdzieś pomiędzy zmęczeniem oczekiwaniami na ostatnią część zapowiadanej trylogii a pozostałymi poczynaniami wokalistki, dopiero na Redemption Dawn Richard całkowicie puszcza wodze fantazji i wygrywa z wcześniejszymi bolączkami, choć nie obyło się bez drobnych potknięć.

Płytę otwiera wyszukane intro, które podszyte jest dzwonkami rodem z ostatniego marzycielskiego albumu Laury Mvuli i okrzykami przywołującymi na myśl nieokiełznane plemię z Trzeciego Świata. Ten wstęp doskonale nakreśla charakter Redemption: z jednej strony pulsujące syntezatory wybijające mocne charakterystyczne rytmy, z drugiej prostota i powrót do korzeni, choć absolutnie nie jest to afrocentryczny album na miarę tych, które wydali w ostatnim czasie Solange czy Common. „Love Under Lights” i „Black Crimes” przenikają się niezauważeniez z kolei późniejsze „Voices” brzmi jak numer, który z powodzeniem mogłaby zaśpiewać Rihanna, gdyby tylko David Guetta uporządkował ten chaos w tle na radiową modłę. Prawdziwym ewenementem jest jednak początkowo wydawałoby się nieskomplikowany numer „LA”, który po półtorej minuty przeradza się w gitarowe szaleństwo na miarę Lenny’ego Kravitza i jakby tego było mało, kończy się jazzową przygrywką rodem z lat 20. Zresztą wszelkiego rodzaju przejścia i przerywniki na tym albumie są jego największym atutem, przysłaniając jednak tym samym wokalne umiejętności Dawn. Piosenkarka jak gdyby nigdy nic bryluje między takimi gatunkami jak EDM, pop, funk, a nawet rock’n’roll, unikając przy tym powielania schematów. Bądź co bądź Richard wciąż pozostaje w mniejszym lub większym stopniu artystką alternatywną.

Im dalej w głąb albumu, tym bardziej rozjaśniają się intencje wokalistki. Nieco lżejsze „Renegades”, „Lazarus” i „Tyrants” odsłaniają znane nam już wcześniej eurodance’owe zapędy. „Hey Nikki”, obok wspomnianego już „LA”, to kawałek najbardziej się wyróżniający. Ciężki, mglisty, plasujący się gdzieś pomiędzy estetyką Prince’a a dzisiejszym PBR&B doskonale odzwierciedla twórczość byłej członkini Danity Kane. A ta nie pozostaje oczywiście bez mankamentów, bo choć warstwa muzyczna dopracowana jest tu w najmniejszym detalu, Dawn nie przyłożyła się zbytnio do tekstów. Te były o wiele barwniejsze na poprzednich płytach, a chwytliwe „She said she fucking with Drake/I said King Kendrick” to jednak za mało, by zadowolić spragnionych słuchaczy. W każdym razie ledwo zdążymy zanurzyć się w tym wielowymiarowym świecie dźwięków, a płytę zamyka już minimalistyczne outro. I tyle, i już.

Redemption to najbardziej złożona, ale zarazem melodyjna, płyta w dorobku Richard. Zamykająca pewien etap jej dyskografii, ale także utwierdzająca słuchaczy w braku obaw o przyszłość artystki. Bo czy sięgnie po The Velvet Rope Janet Jackson czy którąkolwiek płytę Davida Bowiego, zainspiruje się nimi w taki sposób, że będzie i oryginalnie, i nieszablonowo. Redemption polecam głównie tym, którzy szukają czegoś więcej niż to, co mają do zaoferowania Tinashe czy Kelela.

Odsłuch: D∆WN Redemption

dawn_redemption_soulbowlpl

Na tydzień przed premierą można przesłuchać najnowsza płytę D∆WN. Redemption jest zbiorem piętnastu utworów spod znaku futurystycznej elektroniki z domieszką R&B. Teksty poruszają drażliwą w dzisiejszych czasach tematykę LGBTQ oraz domniemanych ataków na czarnoskórych mieszkańców USA. Płyta to celebracja życia, pod każda postacią, bez granic, bez reperkusji. Brzmienie krążka nie odbiega znacznie od pozostałych części trylogii, ale już przy odsłuchu drugiego kawałka „Love Under Lights” można dostrzec pierwiastek komercyjny, tak potrzebny Richard do zainteresowania swoją muzyką szerszą publiczność. Gościnnie na krążku znaleźli się jazzowy trębacz Trombone Shorty oraz amerykański muzyk PJ Morton. Przypominam, że wydawnictwo ujrzy światło dzienne 18 listopada w wersji cyfrowej, winylowej oraz w postaci ekskluzywnego wydania USB (a gdzie CD?). Odsłuchajcie album poniżej, a po recenzję zapraszam w najbliższym czasie na nasza stronę.















Nowy utwór: Star Slinger feat. D∆WN „We Could Be More”

13096193_942484522539438_1106799536672255752_n

Oto przedsmak epki Star Slingera. W całości OWSLA pojawi się już jutro, o czym zapewne poinformujemy, ale póki co, sprawdźcie bardzo dobry numer z gościnnym udziałem Dawn Richard. Ten utwór równie dobrze mógłby trafić na któryś z solowych krążków byłej członkini Danity Kane. Warto odnotować fakt, że współautorką tekstu do „We Could Be More” jest Tinashe.

Nowy utwór: D∆WN „Renegades”

dawn-redemption

Gotowi na ostatnią część trylogii Dawn Richard? Wokalistka właśnie zdradziła, że Redemption ukaże się 18 listopada nakładem wytwórni Local Action/Our Dawn Entertainment. Na albumie znajdzie się 15 kawałków, a gościnnie usłyszymy PJ Mortona. Jakby tego było mało, była członkini Danity Kane udostępniła także singiel „Renegades” – typową dla siebie pulsującą kompozycję z elementami stłumionej elektroniki. Sprawdźcie poniżej!

1. “Redemption (Intro)”
2. “Love Under Lights”
3. “Black Crimes”
4. “Voices”
5. “LA” feat. Trombone Shorty
6. “Interim (Interlude)”
7. “Renegades”
8. “Lazarus”
9. “Tyrants”
10. “Vines (Interlude)” feat. PJ Morton
11. “Hey Nikki”
12. “Sands”
13. “Lilies (Interlude)”
14. “The Louvre”
15. “Valhalla (Outro)”

Nowy teledysk: D∆WN “Wake Up”

dawn

Tak wiele nowości otrzymujemy ostatnio od D∆WN, że powoli zaczynam się gubić, który kawałek pochodzi z nadchodzącej płyty, który jest ścieżką dźwiękową, a który pochodzi z jeszcze innego projektu. Oczywiście nie narzekam, ponieważ większość premierowych kompozycji Amerykanki warta jest uwagi. Tym razem otrzymaliśmy klip (Fashion Film) do singla „Wake Up„, który swoją premierę miał miesiąc temu. Teledysk, jak przystało na byłą członkinię Danity Kane, jest bogaty w efekty, dynamiczne układy taneczne oraz prezentuje szeroki przegląd kostiumów. Wideo nakręcone zostało w znanym i typowym dla ery Goldenheart plemiennym stylu. Wciśnijcie play i przenieście się do egotycznej krainy Dawn.

Nowy utwór: Oshi & D∆WN „Lemonade Lakes”

lemonadelakes2

Lato zbliża się wielkimi krokami, więc jak to przystało na Stany Zjednoczone — czas stoisk z lemoniadą. A może zamiast jednej szklanki, wypić całe jezioro lemoniady? Dawn (D∆WN) przyspieszyła ostaniami czasy z nową muzyką. Po ostatnim „Wake Up” oraz „Serpentine Fire„, w sieci pojawił się kawałek młodego producenta Oshiego, z gościnnym udziałem Richard. „Lemonade Lake” to typowa kompozycja w stylu Amerykanki, czyli mglisty wokal, elektronika z elementami organicznymi, a całość jest oryginalna, odbiega od standardów i jak zwykle robi duże wrażenie. Singiel pochodzi ze ścieżki dźwiękowej do nowego serialu Songs From Scratch produkcji Yours Truly i Adidas Originals z Dawn w roli głównej.

Nowy utwór: D∆WN „Serpentine Fire”

dawn-serpentine-fire

Niewiele jest numerów D∆WN, o których można powiedzieć, że „bujają aż miło”, ale ta nowość zdecydowanie należy do tej kategorii. „Serpentine Fire” to bardzo rytmiczna, ale i zarazem łagodna i pozytywna piosenka. Jak podoba wam się to oblicze byłej członkini Danity Kane?

Nowy utwór: D∆WN “Wake Up”

dawn

Niedawno mogliśmy usłyszeć najnowszą epkę byłej członkini Danity Kane, jako zadośćuczynienie za długie oczekiwanie na krążek Redemption, a dziś można usłyszeć najnowszy singiel zapowiadający wspomniane wydawnictwo. Tym razem Dawn postawiła na szczyptę komercji w „Wake Up”, które utrzymane w stylu elektronicznego, chwytliwego popu, z auto-stunowanym wokalem. Wpada w ucho, jednocześnie nasuwa się pytanie, w jakim kierunku zmierza Amerykanka na swoim nadchodzącym albumie. Wszyscy wiemy, że wydawanie płyt niezależnie kosztuje artystę ogrom wysiłku, a jeszcze więcej pieniędzy. Może Richard pragnie podreperować nieco swój budżet, co jest całkiem zrozumiałe, bo dotychczas fani otrzymali wiele inteligentnych kawałków, których duża wytwórnia zapewne nie wypuściłaby spod swoich skrzydeł, zarzucając im brak komercyjnego impaktu. Rozpisałem się, a singiel poniżej czeka na odsłuch.

Nowe EP: D∆WN Infrared

dawn

W oczekiwaniu na trzecią część trylogii, D∆WN zaspokoiła niecierpliwość fanów, wydając epkę Infrared. Wraz z producentem Kingdomem stworzyła mini album z czterema utworami, z których jeden poznaliśmy już wcześniej. Jednej z członkiń Danity Kane nie można odmówić oryginalności i konsekwencji w kreowaniu własnego stylu muzycznego. Wydawnictwo jest połączeniem uprawianej ostatnio przez Richard elektroniki i urban R&B. Jak tłumaczy sama artystka

Podczerwień jest niewidoczną promienistą energią. Jest niewidoczna dla ludzkich oczu, ale ludzie mogą ją poczuć w postaci ciepła.”

Wielokrotnie podkreślałem, że podziwiam artystkę za wytrwałość i samodzielność, bo wydawanie materiału własnymi siłami jest niezwykle trudne. Nawet taka artystka jak Tamia, po albumie Beautiful Surprise zrezygnowała z samodzielnego wydawania albumów na rzecz joint venture. Jak zapowiada Dawn, Redemption ukazać się ma jesienią, a Infrared jest jej ukłonem w stronę fanów. Enjoy!

Nowy utwór: D∆WN „Not Above That”

11885161_807122076075684_8630753698516463426_n

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku D∆WN wyda ostatnią część swojej płytowej trylogii. Trzeci krążek, RED*emp*tion, promowany był już przez singiel „Dance”, o którym pisaliśmy tutaj. Dziś, po miesiącach oczekiwań, otrzymujemy kolejny numer. „Not Above That” to istny elektroniczny kosmos, wyprodukowany przez muzyka o enigmatycznej ksywce Machinedrum. Jako fanka zarówno Goldenheart, jak i Blackheart, czekam z niecierpliwością na nowe wydawnictwo byłej członkini Danity Kane. Z nadzieją, że czyste szaleństwo nie pochłonie wokalistki do końca i znajdzie się tam miejsce na wrażliwości w stylu „Frequency” czy „Warriors”. Do usłyszenia!