jazz
Świąteczna odliczanka: Frank Sinatra „Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!”

Do świąt pozostało jeszcze 16 dni. Świątecznej Odliczanki ciąg dalszy, chociaż po raz kolejny w nie do końca świątecznym klimacie, bowiem „Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!” to raczej taka grudniowa odezwa do pani zimy i dziadka mroza o śnieg. Wybaczcie, ale nie mogłem znaleźć lepszego kandydata do wyśpiewania tego apelu od Franka Sinatry. I chociaż ciężko nazwać to muzyką okołosoulową, to żeby naprawdę spadł śnieg, potrzebne jest co najmniej tak dobre wykonanie jak to Frankowe. Wybaczcie mi więc jeszcze ten jeden raz, że święta na Soulbowl są na razie muzycznie bardziej białe niż czarne, ale tej bieli, chociażby na ulicach w postaci śniegu bardzo ostatnio mi brakuje. Przed Wami niezapomniany i niezrównany Frank!
Back In The Day: Benny Goodman’s Sing, Sing, Sing (With a Swing)!

Benny Goodman. Jeśli to nazwisko nie mówi Ci zupełnie nic, to należy to szybko nadrobić, bo Goodman był postacią niewątpliwie wyjątkową. Niektórzy uważają, że z jazzem i swingiem odniósł podobny sukces, co Elvis Presley z rock & rollem kilka dekad później. Goodman jest co prawda białym muzykiem, ale słuchając jego nagrań nie można oprzeć się wrażeniu, że to przecież zupełnie czarna muzyka. Zresztą sam artysta wielokrotnie gościł na amerykańskiej rhythm & bluesowej liście przebojów w latach 40tych.
Relacja z koncertu: The Puppini Sisters we Wrocławiu

Obiecałem relację i słowa dotrzymuję, chociaż, nie ukrywajmy, dość długo kazałem Wam na nię czekać, bo aż trzy tygodnie od samego koncertu. Przez pierwszy tydzień gorliwie wypatrywałem aż którykolwiek z polskich portali internetowych łaskawie opublikuje zdjęcia z tego wydarzenia, bo mimo iż trafiło mi się naprawdę miłe miejsce na samym środku drugiego rzędu, mój kompletny brak jakichkolwiek zdolności fotograficznych nie pozwolił mi na zrobienia zdjęcia, na którym byłoby cokolwiek widać! Przede mną jednak, tuż przy samej scenie ustawił się sznurek różnorakich osób z profesjonalnymi aparatami fotograficznymi, co dało mi nadzieję na upolowanie zdjęć w sieci. Ale nie o tym chciałem dzisiaj pisać.
Myślę, że w zależności od znajomości materiału z dwóch dotychczasowych albumów The Puppini Sisters, można samemu wyobrazić sobie jak taki koncert może wyglądać. A wspierając się dodatkowo, na nielicznych co prawda, ale dość „obrazotwórczych” koncertowych filmach z youtube, można już w zupełności wygenerować sobie sztucznie taki koncert w swojej głowie. I pod tym względem właśnie czuję pewien koncertowy niedosyt. bo dziewczyny nie zaskoczyły mnie totalnie niczym.
Jesienny throwback: Ella Fitzgerald & Louis Armstrong – Autumn In New York

Wyglądając za okno, więcej liści widać już w zasadzie leżących na ziemi, niż trzymających się w dalszym ciągu gałęzi drzew. To niezawodny znak, że nadeszła jesień. Jesień nadeszła już także na Soulbowlu w postaci nowego kolorowego designu. Czas więc przenieść się muzycznie w jeszcze bardziej jesienne klimaty. „Autumn In New York” to kompozycja napisana przez Vernona Dukesa w 1934 roku na potrzeby show „Thumbs Up!”. Utwór zdecydowanie wyprzedzał swoją epokę, bo aż dziesięć lat musiał czekać na swoją komercyjną radiową premierę w roku 1944 w wersjach zagranych przez big bandy Harry’go Jamesa i Charliego Spivaka. Jednakże dopiero trzy lata później, w 1947, utwór stał się prawdziwym przebojem dzięki wersjom Jo Stafford i Franka Sinatry.
Wykonanie Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga pochodzi z 1957 roku z albumu „Ella and Louis Again”. Posłuchajcie!
[audio:autumn.mp3]Koncert The Puppini Sisters przeniesiony!

Kilka dni temu donosiłem Wam o sobotnim wrocławskim koncercie The Puppini Sisters w Wytwórni Filmów Fabularnych. Z nieznanych przyczyn jednak organizator w ostatniej chwili zdecydował się przenieść występ do położonego w pobliżu mostu Grunwaldzkiego, przy ulicy Mazowieckiej 17, Centrum Sztuki IMPART. Zmianie uległa także godzina występu z 19:00 na 19:30. Bilety w cenach 50 (miejsca stojące), 80 i 100 PLN w dalszym ciągu są dostępne do nabycia w punktach sprzedaży sieci biletowych Eventim i Ticketpro. Ja swój już nabyłem. To co? Widzimy się na koncercie?
Na zachętę Wuthering Heights Kate Bush, w wykonaniu The Puppini Sisters:
The Puppini Sisters na jedynym koncercie w Polsce!

Ciężko co prawda zaliczyć The Puppini Sisters do czarnej muzyki, ale w żadnym wypadku nie będzie błędem, jeśli napiszę o nich w kategoriach zdecydowanie dobrej i wartej promowania muzyki. Brytyjskie trio, reinterpretujące największe hity minionych epok począwszy od „Boogie Woogie Bugle Boy (of Company B)” legendarnych Andrews Sisters z początku lat 40, przez szalone lata 70 i „Heart of Glass” Blondie aż po rhythm&bluesowe przeboje ostatnich lat takie jak „Crazy In Love” Beyonce. Wszystkie te utwory w wykonaniu The Puppini Sisters łączy jedno – stylizowane na swingujące lata 40te aranżacje.
Dziewczyny zaskarbiły sobie sympatię fanów i krytyków, debiutanckim albumem „Betcha Bottom Dollar” z 2006 roku, a swoją klasę potwierdziły wydanym rok później sophomore’m „The Rise And Fall Of Ruby Woo”. Tymczasem już w przyszłym tygodniu dziewczyny po raz pierwszy odwiedzą nasz kraj na jedynym koncercie we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, 25.10.08, czyli dokładnie za tydzień! Koncert będzie częścią tegorocznej edycji Ethno Jazz Festival. Bilety w cenie 80 i 100PLN do nabycia m.in. w sieci biletowej eventim.pl. Start koncertu: punkt 19:00. Miejsce: Wytwórnia Filmów Fabularnych, ul. Wystawowa 1, Wrocław. Koncert niestety nie jest w mediach zbyt dobrze promowany. Ja sam dowiedziałem się o nim w zeszłym tygodniu z plakatów rozwieszonych na słupach ogłoszeniowych we Wrocławiu. Wszystkich zainteresowanych bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w tym niepowtarzalnym koncercie!
Back In The Day: Lionel Hampton’s Hey! Ba-Ba-Re-Bop!

O Lionelu Hamptonie należy napisać, że był jednym z najważniejszych jazzmanów XX wieku. Zaczynając swoją karierę jeszcze w latach 20-tych, grał na wibrafonie, jednocześnie popularyzując ten instrument w świecie muzyki rozrywkowej (oprócz tego grał także na instrumentach klawiszowych i perkusyjnych). Nagrywał i tworzył do połowy lat 90-tych. Przez ten czas współpracował z największymi nazwiskami czarnej muzyki takimi jak: Benny Goodman, Billie Holiday, Quincy Jones, Oscar Peterson czy Art Tatum. W latach 30-tych studiował muzykę na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, już w 1934 założył swoją własną orkiestrę, a dwa lata później pojawił się w filmie Bing’a Cosby’ego Pennies From Heaven obok m.in. Louisa Armstronga.
Ladies’ Jazz Festival – relacja (tak jakby)

Twój jazz nie ma jaj i trochę brak mu łupieżu śpiewały trójmiejskie Kury. Tą krótką frazą można by podsumować zakończoną wczoraj w Gdyni czwartą edycję Ladies’ Jazz Festival. Większość przedstawianych tam propozycji muzycznych stanowiła sztampa i nuda charakterystyczna dla muzyki obecnej w sieciowych coffee shopach. W moim odczuciu miły i uładzony jazz mija się po trosze ze swoim przeznaczeniem. Jazz nie powinien być ładny. Inaczej sam wbija sobie gwoździe do trumny. Ten gatunek musi śmierdzieć. Powinien obrastać w brud, smród i malarię, bo to właśnie ten rozkład daje mu zadziorny, zaskakujący i żywy zakwas, który świadczy o jego wyjątkowości. Zdaje sobie, że to o czym pisze może być nieco obrzydliwe, ale zapewniam, że brzmi to o wiele lepiej niż pachnie. Na szczęście wśród gdyńskich wieprzy znalazły się i perły. Zatem, perły przed wieprze i lecimy na start. (więcej…)
Throwback video: Nouvelle Vague „Dance With Me”
Sezon festiwali w Gdyni nie skończył się na Open’erze. Jeszcze do jutra trwa tam Ladies’ Jazz Festival. Ja już co nieco z niego widziałam, ale o tym szerzej opowiem Wam w poniedziałek. Na razie muszę wypastować swoje baleriny, postawić na baczność antenkę w moim berecie oraz upiec bagietkę, bowiem jutro udaję się na koncert Nouvelle Vague. Zobaczcie teledysk do Dance With Me i powiedzcie, czy istnieje na tym ziemskim padole milszy i bardziej urokliwy zespół od Nouvelle Vague? Śmiem wątpić.
Throwback video: Lizz Wright „Hit The Ground”
Jak to powiedział Artur Schopenhauer: Spodziewać się po człowieku, że zachowa w pamięci wszystko to, co kiedykolwiek przeczytał, to jakby spodziewać się, że w jego ciele pozostanie wszystko to, co kiedykolwiek zjadł. Najprawdziwsza prawda! Idąc tym tropem, zasłyszane dźwięki również nam umykają. To akurat ma tylko dobre strony, bo każdego wielbiciela muzyki oznacza to ciągłe dostarczanie sobie przyjemności. Dlatego też za chwilę znowu zrobimy sobie dobrze, przypominając sobie klip Lizz Wright do utworu Hit The Ground, pochodzącego z albumu Dreaming Wide Awake. To tak w ramach małej powtórki do rozpoczynającego się w czwartek w Gdynii Ladies Jazz Festival, którego jedną z gwiazd będzie właśnie ta młoda, ale uznana już, wokalistka. Może nawet wybiorę się ją zobaczyć i zmyję z siebie trochę tego porerykowego żalu. W ogóle nie wiedziałam, że wszystkie albumy Lizz są dostępne w naszym kraju nad Wisłą i to w całkiem atrakcyjnych cenach. The Orchard, jej ostatnie wydawnictwo, jest nawet dostępne w wersji Polska Cena, tylko nie wiem, po co. Podumam na tym trochę teraz, a Was zapraszam do obejrzenia tego wyjątkowo nastrojowego wideoklipu.

