j*davey

Nowe EP: J*Davey Lite Wait Life

j

Jeszcze do końca nie przetrawiliśmy wydanej w maju epki Pomp, a już J*Davey prezentuje kolejny projekt muzyczny. Na soundcloudzie duetu pojawiła się właśnie kolejna czteroutworowa epka zatytułowana Lite Wait Life. Nowe numery są zdecydowanie bardziej rapowe i połamane aniżeli odsłona grupy sprzed pół roku. Ale oczywiście nie zabrakło też kilku ładnych refrenów. Nowe EP ma trafić do sprzedaży dopiero 12 stycznia, a odsłuch na Soundcloudzie ma zostać ograniczony czasowo. Posłuchajcie nowych numerów poniżej.

Recenzja: J*Davey Pomp

J*Davey

Pomp (2015)

ILLA V 8 R

Oni nagrywali alternatywne R&B, zanim to było modne. Nowy minialbum kalifornijskiego duetu można by obrócić w chwytliwy mem, ale jednocześnie należałoby umieścić przy nim asterysk (dokładnie taki sam jak w nazwie grupy) z bardziej obszernym wyjaśnieniem niespożytkowanego do końca fenomenu J*Davey, którzy przez ponad dekadę szukali sposobu, by wyciągnąć R&B z ciasnej szufladki, do której, bez złych intencji, nieopatrznie wcisnęli je krytycy, słuchacze i przede wszystkim sami twórcy.

Prawie udało im się w 2007 roku, kiedy podpisali kontrakt z płytowym gigantem — oficyną Warner Bros., ale umowa między duetem a wytwórnią nie została zwieńczona płytą, a J*Davey wrócili tam, skąd przyszli — do muzycznego undergroundu. Podwójna epka The Beauty in Distortion / The Land of the Lost z 2008, wraz z The Chase Janelle Monáe, The Prelude YahZarah czy drugim krążkiem Solange, stanowiło pierwszą falę nowej inwencji twórczej we współczesnym R&B. Ale zadziwiająco, gdy krytycy i słuchacze pięć lat później doszli do wniosku, że nowe zjawisko trzeba jakoś nazwać, definicja okazała się zbyt wąska dla kroczących własną drogą J*Davey.

Ich fuzja R&B i nowych brzmień zawsze była wierna raczej ideałom klasycznego neo-soulu, niż podporządkowana modzie na UK bass. I choć na nowej epce Pomp proporcje odrobinę się zmieniły, J*Davey nadal brzmią zbyt ciepło i witalnie, by zestawiać ich w bezpośrednim porównaniu z dziesiątkami młodych wokalistów topiących swoją ekspresję w oceanie rewerberacji. Łączenie beatowych numerów z bardziej klasycznym 80’sowym podejściem do melodii nadal przychodzi im naturalnie — singlowe „Strong Anticipation” z umiejscowionym w centralnej części lekkim syntezatorowym motywem i chwytliwym hookiem brzmi trochę jak synthfunkowa wersja Little Boots, a w rytmicznym „High on Life” gdzieś między wierszami kryje się inspiracja wczesnymi produkcjami Georgia Morodera. Wbrew tytułowi nie jest to wydawnictwo zrobione z pompą — profesjonalizm i stylistyczną koreherencję równoważy sześciosekundowy przerywnik „Just Eating Some Chips” i zakończenie całości offowymi rozmowami ze studia. Najważniejsze jest jednak coś innego — choć J*Davey pozostają na drugim planie przez całą swoją dotychczasową karierę, wciąż udaje im się bez pogoni za trendami tworzyć rzeczy nie tylko z nimi korespondujące, ale kreatywnie wychodzące poza schemat.

Devotion było jak zwycięstwo obstawionego wcześniej konia w wyścigach”. Radek Miszczak & Soulbowl: Press Play # 16

Radek Miszczak to jedna z tych osób, które swoją energią, pasją i pracowitością potrafiłyby zarazić każdego. Od wielu lat jest muzycznym aktywistą, organizatorem imprez oraz promotorem gatunków, (więcej…)

Druga strona albumu Jack Davey

Jak zapowiadała – tak zrobiła. Miałem nadzieję, że druga strona nadchodzącego albumu Jack Davey będzie odmienna brzmieniowo od części pierwszej. Niestety, tak się nie stało. Jack wciąż stawia na dominację gitarowych riffów rzucając w kąt styl znany z produkcji J*Davey. Mimo tego – zachęcamy do odsłuchu oraz obejrzenia oficjalnego klipu, może przypadnie Wam do gustu.

J*DaVeY „NEW DESIGNER DRUG” (stream)

jdavey

Chwytać ołówki bądź telefony, otwierać kalendarz i zapisywać – 22 listopada: nowa płyta J*DaVeY. „New Designer Drug” będzie dostępny na razie tylko przez iTunes, o fizycznej kopii jeszcze nic nie wiadomo. Już dziś za to możecie odsłuchać całego albumu tutaj, na który składa się 11 kompozycji. Nie czekać chwili dłużej, skakać.

Nowy teledysk: J*Davey ‘Whatchalookin@ | Kill 4 Fun’

j-davey

Ulubieńcy miski J*Davey częstują klipem do dwóch piosenek z nadchodzącego albumu ‚New Designer Drug’. Niski budżet wcale nie ozncza słabego teledysku. Wystarczy dobry pomysł i zabawy graficzno-komputerowe. W tym wypadku Brian i Brook po raz kolejny pokazują swoją nietuzinkowość i szaleństwo. Czekam na płytę.

J*DaVeY ujawnia okładkę nowego albumu

ndd_front-thumb-473xauto-8902

Czekaliśmy i czekaliśmy na pełnowartościowy album duetu z L.A. od 2008 roku, w tym czasie wydał dwie EPki (grudzień 2009 i luty 2011), co nie jest imponującym wynikiem. Wygląda jednak na to, że zapaliło się światełko w tunelu. J*DaVeY ujawnili właśnie okładkę swojego nadchodzącego krążka, bardzo minimalistyczną i prostą, oraz tracklistę (po skoku). Niestety nie znamy żadnych szczegółów dotyczących daty wydania albumu. Pozostaje jeszcze kwestia trzeciej części „The Great Mistapes” – czy w ogóle ją dostaniemy, czy raczej BrianaBrook trylogię zostawią niezamkniętą. Czas pokaże.

(więcej…)

J*DaVeY live w Red Bull Studios London

‘Queen of Wonderland’ to nowy numer, pochodzącego z Los Angeles multi-gatunkowego duo J*DaVeY, zapowiadający ich nadchodzący materiał. Póki co utworu zapisanego w formacie mp3, próżno gdziekolwiek szukać. Nie ma także mowy o formie fizycznej. Do tej pory w internecie krążyły jedynie wersje live – głównie słabej jakości. Kilka dni temu ten stan rzeczy zmienił się i numer został w pełni profesjonalnie zarejestrowany w londyńskim Red Bull Studio, a przy jego realizacji pomagała ekipa Def Sound. Efekt, zaostrzający apetyt przed kolejnymi krążkami duetu dostępny poniżej.

Nowy teledysk: J*DaVey ‘Quicksand’

206270_10150158822251547_8920431546_6715312_3311733_n

Mój ulubiony projekt muzyczny J*DaVey wypuścił właśnie w eter klip do numeru ‘Quicksand’. Schizujący kawałek zasługuje na schizujący klip. Piosenka pochodzi z epki ‚Evil Christian Cop: The Great Mistapes’. Zastanawiam się, czy ONI są w stanie nagrać coś słabego – chyba nie. Abstrakcyjne, myzyczne narkotyki tylko od nich, za darmo.

„Codzienność to wystarczająca dawka natchnienia” – J*Davey dla soulbowl.pl

SONY DSC

Niespodzianka dla Was od nas. Raz w miesiącu będziecie mogli poczytać odpowiedzi którejś z zagranicznych gwiazd z soulbowlowej miski na kilka naszych pytań. Często będą to artyści niszowi, ale mamy już w zanadrzu gwiazdy wielkiego formatu. Na pierwszy ogień poszedł duet J*Davey. Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam dosłownie wszystko co wychodzi spod ich rąk. Co mają do powiedzenia Jack DaveyBrook D’Leau?

Co stanowi dla was największą inspirację?

B: Życie było dla mnie zawsze największą inspiracją. Cokolwiek z tego, co się dzieje wokół mnie, czy gdziekolwiek na świecie, aż po rozmowy z przypadkowymi ludźmi na ulicy, wszystko to jest dla mnie kopalnią kreatywnych pomysłów.

J: Zgadzam się. Codzienność to wystarczająca dawka natchnienia.

Czy wasze obecne brzmienie było zaplanowane od początku, czy był to efekt ewolucji od np bardziej soulowego, standardowego?

B: Jesteśmy bez wątpienia beznadziejni jeśli chodzi o planowanie naszego brzmienia, więc staramy się zacząć od zera za każdym razem, kiedy coś tworzymy.
J: Trudno jest zaplanować taki naturalny, wypływający prosto z twojego wnętrza proces. Tworzenie muzyki to przedłużenie naszego jestestwa, więc po prostu robimy to.

Stworzyliście unikatowy styl muzyczny, który dziś jest postrzegany jako synth bądź future soul. Czy faktyczne czujecie sie częścią tej fali?

J: To świetnie, że ludzie starają się być na bieżąco i dokonać definicji brzmienia, które możnaby określić jako progresywne, ale my nie odnajdujemy w tym żadnej niszy, w której czulibyśmy się szczególnie komfortowo. Nie jesteśmy ograniczeni. Nasze brzmienie i styl cały czas ewoluują i przechodzą rozwój, więc nie chcemy siebie sami szufladkować w żaden sposób.

Co sądzicie na temat postępującej technologizacji w muzyce, między innymi o aplikacji efektu Auto-Tune, spopularyzowanego przez T-Paina, jako procesora wokali, a nie jako narzędzia do wyrównywania dźwięków wypadających poza tonacją, jak miało to miejsce w przypadku początkowych zastosowań AT?

B: Technologia może być zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem [twórczości i kariery], więc należy być ostrożnym w jej używaniu. Myślę jednak, że zawsze jest gdzieś jakieś miejsce dla każdego gatunku, stylu czy brzmienia.

Na waszych epkach The Great Mistapes słuchać pewne odejście od brzmienia z The Land of Distortion/the Land of the Lost. Czego można sie spodziewać na waszych następnych wydawnictwach?

B: Nieustannie ewoluujemy jako twórcy, toteż trzymanie się kurczowo jakiegoś, ściśle określonego stylu czy brzmienia nigdy nie jest naszym celem.

Jak wygląda Wasza praca nad albumem? Wchodzicie do studia i improwizujecie czy jest to efekt zbierania i kumulowania pomysłów przez dłuższy czas?

J: Nie mamy żadnego określonego procederu. Po prostu – wbijamy do studia i nawijamy.

Kiedy można spodziewać się waszego nowego albumu?

J: Tego lata.

Kolaboracja z jakim artystą lub zespołem przyniosłaby Wam największą radość i przyjemność?

B: Brian Eno.
J: Rick Rubin.

Mieliście wystąpić w Polsce, niestety nie udało się. Czy planujecie odwiedzić nasz kraj w niedalekiej przyszłości?

B: ZDECYDOWANIE!

Dziękujemy za rozmowę.